Okładka wydania

Istota Ludzka

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 2 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 2 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 2 votes

Polecam:


Podziel się!

Istota Ludzka | Autor: Robert Ross

Wybierz opinię:

Bacha85

Sięgając po powieść Roberta Rossa, nie miałam najmniejszego pojęcia, czego mogę się spodziewać. Szybkie zerknięcie w dorobek autora zasugerowało, że będzie to literatura młodzieżowa wzbogacona o wątki science-fiction. „Istot ludzka” tylko po części taka jest, gdyż jej czysto fabularny charakter zaburzają rozważania z pogranicza filozofii.

 

Główną bohaterką książki jest Zosia, młoda, niespełna osiemnastoletnia, niezwykle utalentowana dziewczyna. Zosi wszystko przychodzi niezwykle łatwo, przyswajanie nowej wiedzy jest dla niej banalnie proste, a analityczne zdolności i umiejętność wyciągania wniosków są ponadprzeciętne. Dzięki nim, zamiast na pierwszy rok filozofii, zostaje przyjęta od razu w poczet doktorantów, pozostając najmłodszą wśród nich. Studia stają się dla niej możliwością zrozumienia siebie, ale i przekazania światu swoich przemyśleń.

 

Filozofia jest nieodłączną częścią tej książki i praktycznie wszędzie przemycane są jakiej rozważania o naturze świata. Niestety w dość silnym kontraście stanęły mi refleksje filozoficzne Zosi, które nie zachwyciły niczym specjalnie wyjątkowych czy odkrywczym, z budowaniem z niej postaci niezwykle inteligentnej, której prace stają się wręcz rewolucyjne.

 

Tym, co zaś najmocniej mnie rozbawiło, to skupienie się wieku bohaterki w kontekście możliwości inicjacji seksualnej. W kilku miejscach wyraźnie podkreślone zostało, że będzie ona dla niej dostępna dopiero po osiągnięciu pełnoletności. W połączeniu z myślami, w których Zosia ma chęć zaciągnąć do łóżka chłopaka, poznanego raptem kilka dni wcześniej jest to tak absurdalne i oderwane od rzeczywistości, że staje się zupełnie zabawne. Tak samo jak silnie skupienie wokół wyglądu zewnętrznego bohaterów, gdzie padają słowa, że jeśli kobieta chce coś osiągnąć, to musi dobrze wyglądać. Choć taka myśl w książce przeznaczonej dla młodzieży bardzie smuci, niż śmieszy.

 

Największą zaś wadą tej książki jest jej zupełne oderwanie od rzeczywistości, które w zakończeniu wznosi się wręcz na wyżyny. I nie był dla mnie problemem, niezwykły rodowód Zosi, choć biologicznie rzecz biorąc wydaje się on zupełnie pozbawiony sensu. Niemniej jednak miał on swoją rolę do odegrania. Tym, co naprawdę irytowało, było wykreowanie świata, pozornie współczesnego i realnego, w którym giną gdzieś zupełnie realia, jakie próbuje mu się nadać. Nie wszystko daje się wytłumaczyć niezwykłością Zosi, co w konsekwencji prowadzi do wrażenia, że cala kreacja świata została potraktowana zupełnie po macoszemu, bez choćby zastanowienia się, na ile ona ma sens.

 

Zaletą książki jest jej przystępny i niezbyt wymagający język. Pozbawiony ozdobników oraz metafor służy zdaniu trzecioosobowej relacji z tego co Zosia, bądź jej bliscy przeżywają lub myślą. Relacja zdaje się być nieco sucha, ale w połączeniu z dość sporym tempem wydarzeń wypada nieźle. Akcje przerywają filozoficzne stawki padające z ust Zosi i kilkorga innych osób, problem w tym, że nie wnoszą zbyt wiele poza przedstawieniem spojrzenia na świat głównej bohaterki.

 

„Istota ludzka” to książka, którą daje się przeczytać, ciężko jednak jest się przy niej dobrze bawić. Wprawdzie opowiedziana historia wciąga i jej fabuła może budzić zainteresowanie, to jednak pozostawia przykre wrażenie, że zamierzonemu oderwaniu głównego wątku od rzeczywistości, towarzyszy zupełnie niezamierzone odrealnienie wszystkiego innego. Ponadto lektura pozostawiła na mnie smutne wrażenie, że choć miała ambitnie poruszać istotną kwestię tego, czym tak naprawdę jest człowieczeństwo, zrobiła to tak nieudolnie, że nie sposób wyciągnąć jakichkolwiek wniosków, z tego co w niej padło. Połączywszy całość z bardzo infantylnym zakończeniem, ciężko znaleźć w niej cokolwiek wartego uwagi.

Taiga

Raczej nie sięgam po literaturę młodzieżową, gdyż te lata mam już dawno za sobą. Jednak Istota Ludzka przykuła moją uwagę intrygującym opisem. Zadaje masę pytań, na które każdy chciałby znać odpowiedź. Czy jesteśmy zdolni akceptować inność? Czy nauka ma moralne granice? Gdzie zaczyna, a gdzie kończy się etos ojca? I najważniejsze, kim dla ciebie jest Istota Ludzka? Autor stara się nam wytłumaczyć te zagadnienia za pomocą filozofii i religii, porusza aspekty moralności i przyzwolenia na pewne zachowania i zjawiska. Udało się? Sama nie jestem pewna.
Na szczególną uwagę zasługuje okładka. Projekt Piotra Paszuskiego jest fascynujący w swej prostocie, mamy szkic kobiety na fioletowym tle z graficznym wzorem. Przyciąga wzrok, aż chce się wziąć do ręki! Zaskoczyła mnie objętość tej książki – jedynie 164 strony, czy da się pisać o tak podniosłych rzeczach jak istota naszej egzystencji i kondycja ludzkości w tak małym formacie? Cóż, na pewno warto spróbować.

 

Śledzimy poczynania licealistki Zosi, a właściwie siedzimy w jej głowie, bo właśnie tam najwięcej się dzieje. Główną osią fabularną są jej przemyślenia i rozważania na temat filozofii. Wiemy, że jest miłośniczką Sokratesa, Platona i innych kanonicznych myślicieli. W tym wszystkim ma jednak swój rozum i nie boi się przedstawiać własnego światopoglądu. Wiemy, że jest wychowywana tylko przez ojca, bo mama zmarła już przy porodzie. Do tego znamy jej dziwną przypadłość, autor nie chce nam zdradzić przez większość powieści z czym konkretnie zmaga się nasza bohaterka. Wiemy, że miała zdeformowane nogi, przez co nie umie chodzić w szpilkach (a lubi je nosić). Z całą pewnością jest jednostką ponadprzeciętną, sama prowadzi wykład o swoim artykule, w którym odwołuje się do badań z zakresu biologii, a tematem jej rozważań jest oczywiście filozofia, a oceniają ją uczelniani profesorowie. Ważnym punktem jest też to, że Zosia nie wierzy w Boga. Ba! Uważa nawet, ze religia miała sens dla ludzi pierwotnych, a teraz Bóg jest raczej niepotrzebny w naszym świecie nauki i rozumu. Swoje poglądy manifestuje także nowopoznanemu przyjacielowi – zakonnikowi, z którym relacja będzie się przekształcać w coś więcej.

 

Moim pierwszym problemem jest ilość wątków w książce, biorąc pod uwagę objętość tej pozycji niektóre po prostu nie miały prawa się udać. Autor chce wcisnąć na siłę jak najwięcej postaci, problemów i rozterek, przez co wszystkie są płytkie i potraktowane dość powierzchownie. Szczególnie wątek społeczności LGBT jest tu pokrzywdzony, gdyż uczestnicy marszu równości są przedstawieni w krzywdzący sposób. Wiadomo, obsceniczne stroje, głośne zachowanie – typowe stereotypy, ale jednak jest tu wydźwięk nawołujący do tolerancji. Dlatego miałam dysonans, bo z jednej strony mamy obraz ludzi, którzy po prosu chcą na siebie zwrócić uwagę, a z drugiej mamy naszą bohaterkę, która broni ich na prelekcji w kościele i nawołuje do ich akceptacji.

 

Kolejnym wątkiem są tajemnice badań ojca Zosi – do samego końca nie wiemy, na czym polegają, jedyne co podsuwa nam autor to fakt, że są one nielegalne albo kontrowersyjne, bo sam rząd zaczyna się nimi interesować. Marcin (bo tak nazywa się tatuś) jest słynnym profesorem, który dokonał przełomu w dziedzinie transplantologii. Zosia w zasadzie jest oceniana przez pryzmat sławnego ojca. Ten wątek jest wręcz ucięty, a rozwiązanie wyjaśniono w kilku zdaniach. Jednak skłania nas do refleksji nad tematem ingerencji człowieka w genetykę i pozostawia nas z myślą, że w prawa boskie lepiej się nie mieszać.
Ciekawą postacią jest przyjaciel-zakonnik głównej bohaterki, ale niestety mamy tu zmarnowany potencjał. Większość postaci jest nakreślona grubą kreską i sprowadzają się zaledwie do kilku cech, przez co nasi bohaterowie są papierowi, nie mają swojej głębi, nie znamy ich punktu widzenia czy ich historii. Poznajemy ich tylko z relacji Zosi, a chciałoby się ich poznać bardziej!

 

Najważniejszy jest tu jednak aspekt wiary i religii, które są głównymi tematami rozmyślań naszej bohaterki. Już od początku czujemy do czego do zmierza. Zosia zostaje natchniona i postanawia (to jest dobre słowo) zacząć wierzyć w Boga, a raczej dać mu szansę. Odnajduje w sobie powołanie, pragnie nauczać i nawracać innych, tłumaczyć, że Bóg jest w każdym z nas. Szkoda tylko, że stało się to tak nagle, aż sami nie możemy nadążyć za tym ciągłym potokiem jej myśli. W jednym rozdziale neguje istnienie Stwórcy, a już w następnym biegnie nawracać swoją koleżankę. Jak dla mnie nie jest to do końca wiarygodne, bo tak naprawdę nie znajdujemy żadnego pretekstu, dla którego tak nagle stwierdziła, że Bóg jednak jest, zmiana jej światopoglądu jest nagła i nieuzasadniona czymś konkretnym. Nie mamy żadnego Deus ex Machina – po prostu to się dzieje, tę wewnętrzną zmianę Zosi musimy po prostu przyjąć do wiadomości.

 

Jednak książka daje nam szerokie pole do rozmyślań, aż sama chętnie sięgnęłam po traktaty filozoficzne i myślę, że każdy po lektorze Istoty Ludzkiej zrobi to samo. Szczególnie ciekawe było przełożenie filozofii na współczesność. Nawet zwykła para rajstop może być punktem rozważań początkującego filozofia. Najbardziej mi się podobało porównanie ewolucji do powstawaniem co nowszych i lepszych smartphonów. Pokazuje nam to uniwersalność idei głoszonych paręset lat temu.

 

Istotę Ludzką polecam szczególnie młodzieży, która interesuje się filozofią, lektura daje nam cały wachlarz rozterek do przemyśleń, a Arystoteles i Platon są punktem wyjścia dla początkujących miłośników filozofii. Autor w nienachlany sposób podsuwa nam cytaty i idee, nad którymi warto się zastanowić. Na pewno pomoże maturzystom w nauce do historii i polskiego, a może wręcz zachęci do dalszym poszukiwań. Czym zatem jest Istota Ludzka? A raczej kim jest dla Ciebie? W tej książce nie znajdziesz odpowiedzi, ale nie takie było jej zadanie. To już zależy od czytelnika.

Chris

Współczesna medycyna potrafi zaskakiwać człowieka praktycznie każdego dnia. Nowoczesne metody leczenia, zaskakujące operacje czy też kolejne odkrycia przeciw różnego rodzaju chorobom sprawiają, że z większym optymizmem patrzymy w przyszłość. Jednak jak dobrze wiemy za wszystkim kryją się pieniądze, polityka i władza, które z różnych przyczyn nie mogą lub nie chcą udostępnić tychże osiągnięć całemu społeczeństwu. Wspominam o tym wszystkim gdyż w podobnym klimacie utrzymana jest najnowsza książka Roberta Rossa. Zaskoczenie, i to w pozytywnym znaczeniu, by było jak najbardziej odpowiednim epitetem określającym „Istotę ludzką”.

 

Zosia na pierwszy rzut oka wydaje się normalną nastolatką. Plotkuje z przyjaciółką Mają, chodzi na zakupy, miewa wahania nastrojów i stresuje się swoim wyglądem. Jednak jeśli bliżej ją poznamy to zaczynamy się zastanawiać co z nią jest nie tak lub na czym polega jej wyjątkowość. Niejednokrotnie przez różne środowiska określana jako geniusz o czym świadczy choćby fakt, że studia zaczęła od razu od przewodu doktorskiego. Instruktor prawa jazdy nie uwierzył, że pierwszy raz siada za kółkiem i do końca utrzymywał, że ma do czynienia z zawodowym kierowcą. Na ściance wspinaczkowej wyczynia takie rzeczy, że najlepsi instruktorzy uważają ją za mistrzynię świata, a Zosia sama siebie nazywa „małpką”. Do mniej istotnych rzeczy wyróżniających ją na tle innych ludzi z pewnością należy zaliczyć niezwykle częste wizyty w szpitalu i przymus codziennego golenia całego ciała. Ten fakt z pewnością od początku intryguje każdego czytelnika, a jego rozwiązanie sprawia, że nagle wszystkie puzzle rozsypane przez autora nagle składają się w całość. To wszystko powoduje, że od pierwszych stron książki główna bohaterka przykuwa naszą uwagę, a wydarzenia wokół niej utrzymane są w tajemnicy i pewnego rodzaju napięciu. „Istota ludzka” łączy w sobie mnóstwo niezwykle różniących się od siebie wątków. Mamy wiele motywów filozoficznych i teologicznych obok których przewija się również miłość nastolatków, nowoczesna medycyna czy też działania wojskowe i ministerstwa obrony narodowej. Dzięki temu niezwykle zaciekawieni śledzimy losy Zosi i jej głęboko skrywanej tajemnicy. Książka Roberta Rossa określana jest mianem „literatury dla młodzieży”, ale myślę, że z pewnością może być ona skierowana również do starszych czytelników. Wywody filozoficzne, których nie brakuje wewnątrz, sprawiają, że jest ona również pewnego rodzaju rozprawą na temat Boga i jego odniesień do współczesnych, szeroko omawianych kontrowersji jak na przykład homoseksualizm czy zmiana płci. Mimo niewielkiej obszerności „Istoty ludzkiej” (jedynie niewiele ponad 160 stron) zawarta jest w niej naprawdę spora ilość wątków, które tworzą jedną, spójną i jednocześnie ciekawą całość. Książka Roberta Rossa nie tylko opowiada przygody Zosi i jej niezwykłości, ale także w pewien sposób skłania czytelnika do myślenia. Powoduje, że zastanawiamy się nad własną wiarą i tolerancyjnością w odniesieniu do czegoś/kogoś innego. Czy tak łatwo przychodzi nam zaakceptować czyjeś odstępstwo od ogólno przyjętych norm? „Istota ludzka” stawia również pytania na temat roli ojca we współczesnym świecie. Marcin, czyli rodziciel głównej bohaterki, jest uosobieniem całkowitego oddania i poświęcenia wszystkiego na rzecz córki. Jednak poznając jego kolejne czyny i zachowania zaczynamy zastanawiać się czy w tym wszystkim ojciec bierze pod uwagę to co miało być priorytetem, czyli szczęście swojej pociechy.

 

Jak już wspomniałem wcześniej i co starałem się przez cały czas udowodnić, „Istota ludzka” jest książką, która równocześnie porusza bardzo wiele płaszczyzn jak i stawia na ich temat różnorodne pytania. To wszystko sprawia, że staje się ona niezwykle intrygująca, a co najważniejsze dla czytelnika, równie ciekawa.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Skomentuj - Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!

  • Stwórz Konto