Okładka wydania

Miedziaki

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje

  • Autor: Colson Whitehead
  • Tytuł Oryginału: The Nickel Boys
  • Gatunek: Literatura Piękna
  • Język Oryginału: Angielski
  • Przekład: Robert Sudół
  • Liczba Stron: 288
  • Rok Wydania: 2019
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 130x200 mm
  • ISBN: 9788381256148
  • Wydawca: Albatros
  • Oprawa: Twarda
  • Miejsce Wydania: Warszawa
  • Ocena:

    5/6


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Miedziaki | Autor: Colson Whitehead

Wybierz opinię:

Michał Lipka

Colson Whitehead, autor „Kolei podziemnej”, powraca z nową książką. „Miedziaki”, bo o nich mowa, skusiły mnie nie tylko pozycją autora (Pulitzera i National Book Award nie zdobywa się od tak sobie), ale też, a może przede wszystkim, samym opisem. I tak oto w moje ręce trafiła, rewelacyjna, porywająca i momentami porażająca opowieść rozliczeniowa, od której ciężko jest się oderwać, choć nie jest to lektura łatwa i przyjemna.

 

Witajcie w latach 60. XX wieku na amerykańskim Południu. Tu segregacja rasowa nasila się, a inny kolor skóry wystarczy by przekreślić karierę i życie. Wystarczy tylko znaleźć się w niewłaściwym miejscu i o niewłaściwym czasie.

 

W takiej sytuacji znajduje się młody Elwood Curtis, chłopak mający przed sobą perspektywy. Niestety pech chce, że zamiast na wymarzonej uczelni, ląduje w Miedziaku – ośrodku wychowawczym. To, co jednak dzieje się w jego murach z wychowaniem nie ma zbyt wiele wspólnego. Odczłowieczani, katowani i gwałceni wychowankowie nie mają szans na chwilę spokoju. Co gorsza ci, którzy próbują cokolwiek z tym zrobić, znikają. Jak Elwood przetrwa to piekło? I jak ono na niego wpłynie?

 

Na wstępie napisałem, że „Miedziaki” nie są lekturą ani łatwą, ani przyjemną, ale nie jest to tak do końca prawda. Styl, w jakim całość została podana pochłania się z czystą przyjemnością. Niby książka napisana jest prosto, a jednak widać w niej talent, wielkie literackie wyczucie i siłę – siłę wymowy, przekazu i samego pisarstwa Whiteheada. Jest w tym piękno, jest smakowanie języka, słów, połączeń między nimi, zachwyt z kreowania / odtwarzania świata i bohaterów… To nie jest łatwa powieść, nie jest też czysta, jednak w całym jej brudzie tkwi piękno, którego nie sposób nie docenić, jeśli lubi się dobrą, niebanalną literaturę.

 

A „Miedziaki” mogły się nie udać, chyba nikt nie może mieć co do tego żadnych wątpliwości. Opowieści o ośrodkach wychowawczych nie sposób zliczyć. Popkultura serwowała nam je od wielu dekad i to w najróżniejszych konfiguracjach i gatunkach. Mnóstwo było komedii i opowieści dla dzieci ku pokrzepieniu serc, nie brakowało ważkich dramatów, a i horrory nie unikały jakoś tej tematyki. Czy można mieć w tej kwestii jeszcze świeżego i nowego do powiedzenia? Pewnie tak, ale Whitehead tego nie robi. Robi za to coś innego – opowiada doskonale to, co już było, zachwycając sposobem, w jaki to robi.

 

Jego powieść nie jest gruba. Już samo 280 stron nie jest jakimś epickim rozmiarem, a dochodzi do tego jeszcze całkiem spora czcionka. Ale na tak ograniczonej przestrzeni autor serwuje nam realistyczną, mocną historię, zaludnioną krwistymi, świetnie nakreślonymi postaciami, które wiodą swoje życia w znakomicie uchwyconym świeci. Przede wszystkim jednak mamy tu do czynienia z przerażającą opowieścią o odczłowieczeniu, niesprawiedliwości, upodleniu i najgorszych ludzkich cechach. Jest tu zagadka rodem z thrillerów, ale to, co najmocniej oddziałuje na odbiorcę, to uświadomienie sobie prawdziwości „Miedziaków”, inspirowanych przecież Florida School for Boys.

 

Kto zatem lubi ważkie, ambitne książki, koniecznie powinien poznać to dzieło. Miłośnicy miałkich, nijakich współczesnych powieści rozrywkowych nie mają tu czego szukać, ale ci, potrafiący docenić prawdziwe literackie piękno będą zachwyceni. I tylko to się liczy.

Olga Piechota

W którymś momencie życia powinniśmy nauczyć się, jak odróżniać dobro od zła. Wśród tych wszystkich umiejętności, których uczymy się przez całe życie, właśnie to jest jeden z najważniejszych aspektów naszej edukacji. Wszyscy wiemy, że świat nie jest czarno-biały, więc w ogóle zdefiniowanie dobra czy zła jest tylko próbą pokategoryzowania go. Nie zmienia to faktu, że są czyny, które są po prostu złe i nie ma tu żadnej dyskusji. Można zadać pytanie, z czego konkretnie wynikają, dlaczego to właśnie one są złe. Jeśli nawet znaleźlibyśmy tak konkretną odpowiedź jak dowód matematyczny, to nic ona by nam nie dała. Trzeba się udać do samych podstaw i zadać pytanie ogólniejsze, większej rangi – skąd bierze się nienawiść i brak tolerancji?

 

Elwood jest czarnoskórym dzieckiem, które wykazuje się niesamowitą pracowitością, poświęceniem i wytrwałością. Temu wszystkiemu towarzyszy pogodny uśmiech, dobro, oddanie swoim ideom i inteligencja. Podsumowując – Elwood jest kochanym dzieckiem, które ma przed sobą wspaniałą przyszłość wybrukowaną przez jego własne cnoty. Mijają lata i Elwood dostaje propozycję nauki na politechnice. Jest zaszczycony i podekscytowany nową drogą edukacji. Pierwszego dnia z radością maszeruje na uniwersytet, ale ma szczęście, bo łapie autostopa. Wtedy jeszcze nie wie, że zwykły fart zaprowadzi go do owianego złą sławą poprawczaka – Miedziaka. Jak tam trafia? To opowiada książka, ale myślę, że i tak już wszyscy domyśliliśmy się, że odpowiedź jest jedna – kolor skóry.

 

O "Miedziakach" słyszałam wiele pozytywnych opinii i jest to bodajże druga książka w mojej historii, którą świadomie czytam między innymi ze względu na nagrodę Pulitzera. Bardzo ceniona nagroda w świecie literackim, na którą zwykle nie zwracam uwagi. I teraz po przeczytaniu "Miedziaków" postanowiłam przyjrzeć się baczniej nagradzanym powieściom, by sprawdzić, czy to zwykły przypadek, że ta książka zmieniła moje postrzeganie na świat, czy może tendencja w historii tej nagrody. W tej chwili nie ma to znaczenia, ponieważ liczą się tylko "Miedziaki", które wstrząsnęły mną dogłębnie i zostawiły wypalony ślad w mojej duszy, bym nigdy nie zapomniała, co ta historia niosła ze sobą.

 

Cała książka jest napisana w bardzo dopracowany sposób, dzięki któremu powoli czytelnik może poznać historię Elwooda i pozornie przyjemnie dostrzegać, jak wygląda nasz świat. Autor wykorzystał zabieg, który uwielbiam, ale uważam też za wybitnie trudny – skoki czasowe. Mamy główną linię fabularną, jednak czasami przenosimy się do innych czasów, by móc zajrzeć w nieznaną nam przyszłość. Początkowo wydawało mi się to po prostu ciekawe, ale z czasem zrozumiałam, że to klucz do zrozumienia całej opowieści, a raczej jej poczucia. Bo tu nie ma, co rozumieć, tu trzeba czuć.

 

Mam nadzieję, że wybaczycie mi fakt, że zdradziłam w opisie trochę fabuły. Zwykle staram się tego nie robić, ale uważam to za tak istotny aspekt całej książki, że nie wyobrażam sobie pisania recenzji bez tej podstawy. Dla mnie jest to właśnie powieść, gdzie trzeba wiedzieć przed, jak wielkim wyzwaniem stajemy. A tutaj tematyka – przez wielu uważana już za oklepaną – jest niezmiernie trudna i wybitnie ważna. Oczywiście mowa tutaj o rasizmie. Bez wątpienia jako ludzkość robimy postępy, lecz chyba wszyscy się zgodzimy, że one są zbyt wolne, że czas, który mija, byśmy wreszcie zrozumieli, że kolor skóry w żaden sposób się nie liczy, rani zbyt wielu i przede wszystkim zadali sobie kolejne z wielkich pytań – jak w ogóle doszło do rasizmu i tak nieuzasadnionego okrucieństwa w historii człowieka?

 

Historia Elwooda oddziałuje na mnie w sposób, którego długo nie zapomnę, jeśli w ogóle do tego dojdzie. Gdy czytałam, miałam wrażenie, że po prostu poznaję losy zwykłego, czarnoskórego chłopca, którego co jakiś czas ktoś obrazi. Oburzałam się wtedy, bo to po prostu niesprawiedliwe, nieuzasadnione i podłe. Dopiero kiedy skończyłam czytać powieść, zrozumiałam, że tu nie wystarczy się oburzyć, że jedno niechlubne wydarzenie dodane do drugiego i jeszcze kolejnego stwarza historię rasizmu i braku tolerancji. A to wszystko okupione biernością ludzi, którzy wiedzą.

 

Ale przecież to nie koniec trudnej tematyki – przed nami poprawczak, który ma właśnie chwalebne zadanie resocjalizacji... Napisane tylko na papierze. Tymczasem łamie wszelkie człowieczeństwo w młodych chłopcach, którzy popełnili w życiu jakiś błąd albo po prostu się urodzili. Na początku pisałam o tym, że świat nie jest czarno-biały, ale są czyny, które nie mają żadnego wybaczenia. Miedziak ukazuje właśnie tę zależność. Opisuje życia osób, gdzie splot zdarzeń i cierpień doprowadza dobrych ludzi do złych czynów, które można, a nawet trzeba wybaczyć. Zarazem pokazuje też niczym nieuzasadnioną nienawiść przejawiającą się w brutalności i okrucieństwie. Mój wniosek jest tylko jeden – nie można nikogo oceniać, ale są czyny, przy których nie można milczeć.

 

Jedyną wadą książki, którą zauważyłam, jest niezbyt dokładna kreacja bohaterów. Samego Elwooda to nie dotyczy, bo nie ma wątpliwości, że autor poświęcił mu wiele uwagi. Jednak niektórzy z chłopców mogliby zostać lepiej skonstruowani, byśmy jako czytelnicy widzieli dogłębniej ich perspektywę, a nie opierali się tylko na analogii opowieści głównego bohatera. Mimo to z czystym sumieniem wybaczam to pisarzowi, ponieważ Elwood jest postacią dogłębnie przemyślaną. Poznajemy jego historię od najmłodszych lat, by później obserwować jego poczynania w Miedziaku. Miałam wrażenie, że ten chłopiec jest dobrze mi znany od wielu lat, a ja jestem gotowa na wielkie poświęcenia, by mógł być szczęśliwy.
Po raz pierwszy, odkąd piszę dla Was recenzje, boję się, że nie uda mi się przekazać Wam, czemu ta powieść jest tak bardzo ważna, czemu powinniście ją przeczytać i w jak wielkim stopniu wpłynęła na moje życie. "Miedziaki" nie są kolejną moralizującą powieścią o rasizmie. One sprawiały, że moje postrzeganie świata rozpadło się na kawałki. Jak każdy człowiek mam swoje własne uprzedzenia, lecz nigdy nie dotyczyły one pochodzenia. Mimo to jestem wstrząśnięta tym, co przeczytałam i tym co poczułam. Po prostu nie jestem w stanie po przeczytaniu tej książki wziąć się w garść. Moje istnienie cały czas pozostaje na kartach historii opowiadającej o kochanym chłopcu, który tak bardzo pragnie być dobrym człowiekiem. Na koniec powiem jedno – weźmy z niego przykład.

 
 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial