Ilustratorzy, Ilustratorki Motylki Z Okładki I Smoki Bez Wąsów

Autor: Barbara Gawryluk

Okładka wydania

Ilustratorzy, Ilustratorki Motylki Z Okładki I Smoki Bez Wąsów


Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Sosnowa Igiełka

To jedna z najlepiej opracowanych i najciekawszych publikacji na temat literatury dziecięcej na polskim rynku. Niezwykła i wciągające już od pierwszych stron. To wspaniałe, że ktoś postanowił stworzyć tak bogate kompendium wiedzy o ilustracji dziecięcej w Polsce. Barbara Gawryluk opowiedziała o czymś, o czym nikt dotąd nie mówił tak głośno. W swojej książce „Ilustratorki, ilustratorzy. Motylki z okładki i smoki bez wąsów” prezentuje sylwetki ponad dwudziestu artystów. Czy ich losy były równie bajeczne, jak malownicze wizje przedstawione na obrazach?

 

Często myślimy i mówimy o autorach książek, mając na myśli twórców tekstu. Dziś trochę się to zmienia, ale też jedynie w przypadku najpopularniejszych osób. A przecież to ilustratorzy dbają o nadanie charakteru bohaterom, wpływają na ostateczny odbiór tekstu i formują podstawy dziecięcym wyobrażeniom. Nic dziwnego, że wielu z nas, myśląc o lekturach z dzieciństwa, ma w swojej głowie obrazki z przeczytanych książek. Dlatego też dla dorosłych wychowanych w latach sześćdziesiątych, siedemdziesiątych i osiemdziesiątych lektura książki Barbary Gawryluk może być wielkim wzruszeniem, oglądana wręcz ze łzami w oczach. Przecież to i to miałam w swojej biblioteczce! Są w pamięci, nawet, gdy nigdy dotąd nie słyszało się nazwisk autorów. Czy to „Kuchnia pełna cudów”, czy „Pilot i ja”, „Wiersze dla dzieci” J. Tuwima, czy „Baśnie” Andersena. Często zagubione, czasem porwane, może nie przetrwały próby czasu z racji wydania na kiepskim papierze, teraz zostały odświeżone i przypomniane.

 

W lekturę książki „Ilustratorki, ilustratorzy. Motylki z okładki i smoki bez wąsów” wchodzi się dosłownie niczym do muzeum ilustracji książki dziecięcej. To doskonała lekcja historii. Kim byli ludzie tworzący grafikę do książek? Czym zajmowali się na co dzień? Czy ilustrowanie książek dla dzieci było ich wymarzoną pracą? Autorka przedstawia artystów we wspomnieniach ich bliskich (z których bije ogromna duma), znajomych, strażników dzieł oraz w wywiadach z samymi ilustratorami. Oczami wyobraźni można zobaczyć pracownie, w których tworzyli, poznać tajniki warsztatu i dotknąć ich narzędzi pracy. To książka pełna barw i zapachów oraz niepowtarzalnej atmosfery kreowania nowego świata. Fenomenalna zarówno pod względem obszerności treści, jak i wykonanej przez autorkę pracy. Czytelnik ma tu do czynienia z rzetelnym opracowaniem, licznym powoływaniem się na inne fachowe publikacje z zakresu tematycznego, starannym doborem obrazu do tekstu oraz przywołaniem treści dawno zapomnianych np. niewznawianych pozycji. Barbara Gawryluk stawia na przytoczenie tych wypowiedzi, które doskonale charakteryzują postacie ilustratorów. To nie tylko zbiór biografii, ale również historia polskiej ilustracji dziecięcej i rys czasów, w których te obrazy powstawały.

 

Publikacja nie miałaby racji bytu, gdyby nie zamieszczone w niej reprodukcje okładek i oryginałów ilustracji. Plastycznie doskonałe, poruszające dziecięcą wyobraźnię, wykonane ręcznie z użyciem technik różnorodnych, eksperymentalnych, farb, tuszów, ołówków. Skarby, które autorka odkopuje w starych zbiorach, kolekcjach prywatnych i publikacjach są ponadczasowe i niezapomniane. Nie mają w sobie nic z dzisiejszych, tworzonych głównie z pomocą komputera i niestety często banalnych grafik.

 

Książkę „Ilustratorzy i ilustratorki” należy zaliczyć do publikacji kolekcjonerskich, jakie warto mieć w swojej biblioteczce by posłużyły chociażby kolejnym pokoleniom w przekazywaniu wartości i wiedzy o przeszłości. Dla każdego zaś, kto zabiera się za pracę nad książkami dla dzieci, opracowanie może stanowić szereg wskazówek na temat tego, czym powinien kierować się ilustrator. A dla zwykłego czytelnika? Odpowiedź jest prosta: czy może być coś przyjemniejszego niż sentymentalna podróż do czasów dzieciństwa?

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!