Cudzoziemki

Autor: Dorota Majewska

Okładka wydania

Cudzoziemki


Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Bookholiczka

„Telefon dzwonił jak najęty. Dźwięk, który roznosił się po całym mieszkaniu, nie był świdrujący, przenikliwy czy głuchy, ale jednostajny i nieustępliwy. Zerwała się na równe nogi. Dotykając po drodze nieznanych sobie mebli, boso ruszyła w kierunku, skąd dobiegał. Wstrzymała oddech. Dzieliła ją tylko niewielka odległość od ciemnozielonego aparatu, który nie dość, że nie chciał ucichnąć, to jeszcze błyskał czerwoną lampką, jak przekrwionym okiem wściekłego stwora. Stała bezradnie, rozglądając się po pokoju, który niczego jej nie przypominał”.

 

W książce „Cudzoziemki” Doroty Majewskiej możemy poznać losy dwóch bohaterek Malwiny i Lilianny. Pochodzą one z dwóch różnych światów. Malwina matka dwóch bliźniąt, piękna i uzdolniona artystycznie, którą życie nie szczędziło na każdym kroku. Lilianna- Ukrainka. Musiała przyjechać do Polski, aby poprawić byt swojej rodziny mieszkającej we Lwowie. Los tak chciał, aby te dwie panie postawić na tej samej ścieżce. Jak możemy się przekonać między nimi rodzi się przyjaźń. Powstaje z tego coś naprawdę pięknego. Rozumieją się jak mało kto, traktują się jak siostry, nie mają przed sobą żadnych tajemnic, wspierają się. Dzięki temu ich życie od teraz już nie jest ani trochę nudne. Razem pokonują przeciwności losu i rozterki miłosne. Czy jesteście gotowi, aby poznać Malwinę i Liliannę? Jeśli tak to sięgnijcie po książkę „Cudzoziemki”, a na pewno się nie zawiedziecie.

 

Z twórczością Doroty Majewskiej miała przyjemność po raz pierwszy. Jak mogłam przeczytać na stronach internetowych powstały dwie inne książki autorki: „Zośka-moja wielka miłość. Wspomnienia Hali Glińskiej” oraz „Nie nazywaj mnie Pamelą”. O pierwszej książce nie słyszałam, ale druga gdzieś już dawno przewinęła mi się. Jednak jakoś nigdy nie było okazji, żeby cokolwiek przeczytać, aż do tej pory. „Cudzoziemki” to był strzał w dziesiątkę. Cieszę się, że mogłam od tej książki poznać twórczość autorki.

 

Książka jest podzielona na dwie część. Pierwsza należy do Lilianny, a druga do Malwiny. Rozdziały są dosyć obszerne, ale nie było to utrudnieniem, ponieważ w moim odczuciu lekturę się nie czyta tylko pochłania. Tak świetnie jest napisana. Nie jestem przekonana co do takich grubasków ponieważ „Cudzoziemki” mają, aż 578 stron. Kiedy mamy na głowie dużo obowiązków, tak jak ja np. dużo prac do napisania na zaliczenie na studia z niechęcią sięgam po takie książki. Jednak tutaj było zupełnie inaczej. Nie czułam, że lektura jest nurząca. Wręcz odwrotnie nie spostrzegłam nawet, kiedy dobrnęłam do ostatniej strony.

 

Język jest przyjemny i zrozumiały w odbiorze. Historia nie wydaje się odrealniona, a wręcz możemy utożsamiać się z bohaterami. Jestem do tej pory długo po lekturze zachwycona książką i wiem, że długo o niej nie zapomnę. Jedynym minusem jaki zauważyłam jest to, iż książka jest dosyć ciężka i trudno się ją czyta. Ale to nie zniechęciło mnie, aby dokończyć lekturę. „Cudzoziemki” to wspaniała książka o tym, że miłość i przyjaźń nie znają granic. Bo kto nie chciałby znaleźć osoby, której możemy powierzyć nasze życie, której możemy się poradzić w trudnych sytuacjach, która nas wesprze, kiedy będzie nam to potrzebne.

 

Dlatego z całego serca chciałabym, abyście sięgnęli po „Cudzoziemki” Doroty Majewskiej. Przekonajcie się jakie losy towarzyszyły naszym bohaterom, jakie było zakończenie książki i czy polubicie twórczość autorki.

MB

Książka jest obszerna - ponad 570 stron. Czyta się ją szybko, co wcale nie oznacza łatwo. Recenzuje jeszcze trudniej, ponieważ banalność lektury powoduje u mnie impas decyzyjny: od czego zacząć?

 

To może pokrótce "o czym".

 

Dwie kobiety - Liliana i Malwina - jedna Ukrainka, druga Polka. Poznają się przypadkowo, ale ich znajomość ma charakter długofalowy. Relacja łącząca te panie przeradza się w przyjaźń. I o tej przyjaźni jest po trosze, a po trosze jest o życiowych meandrach każdej z bohaterek.

 

Teraz może z perspektywy "jak".

 

Książka podzielona jest na dwa rozdziały, różne względem objętości. Pierwszy - skromniejszy - jest dedykowany Lilianie; drugi - zdecydowanie obszerniejszy - opowiada o Malwinie. Jakkolwiek w każdej z części książki obydwie panie goszczą równie często i konsekwentnie.

 

Diagnoza: "co dolega książce".

 

Tu się zaczynają moje recenzyjne schody. Wszystko. Wszystko jest tu nie tak.

 

O przyjaźni kobiecej można opowiadać albo ckliwie, infantylnie, płytko i tandetnie; albo emocjonalnie, refleksyjnie i z całą głębią wartościowych doznań. Tymczasem Autorka wybrała opcję pierwszą czyniąc ze swojego produktu czytadło.

 

Nie wystarczy napisać „głęboki smutek”, żeby czytelnik poczuł i smutek, i jego głębię. Można za to nie wspominać ani o jednym, ani o drugim, i stworzyć atmosferę, w której czytelnika przeniknie dreszcz rozpaczy ukryty w losach i emocjach bohaterów. Tego się Pani Majewskiej nie udało.

 

Z pewnej perspektywy narracja przypominała mi książki Katarzyny Enerlich. Z tym, że Enerlich potrafiła doskonale zakotwiczyć swoje opowieści – osnuła je pewną tajemną mgłą przeszłości i wygrywa tym pomimo faktu, że jej książki do ambitnych nie należą. Ale wybacza się im więcej, bo oddają ducha określonych czasów i miejsc.

 

A Pani Majewska ograbiła swoją historię z szansy bycia dobrą. W sposób infantylny opisuje emocje bohaterek, nierzadko równie nizinnie ujęte są dialogi. Zamiast skonstruować portrety dojrzałych kobiet, inteligentnych dziewczyn z dookreślonym bagażem doświadczeń życiowych, poszukujących i mierzących się z różnymi aspektami losu… stworzono bohaterki kulawe. I już nawet nie idzie mi o to, jakie one są albo z czym się aktualnie mierzą… ale wręcz denerwuje mnie, że Autorka przyjęła tak nieskomplikowaną formę przekazu, wielokrotnie stosowała zinfantylizowane środki wyrazu i analogicznie ułożyła dialogi. W konsekwencji bohaterki nie wzbudzają mojej sympatii, a jedynie politowanie. To byłoby całkowicie wybaczalne, gdyby książka była adresowana do nastolatek. Szalonej i emocjonalnej młodości wybacza się więcej. Ale w sytuacji gdy narrację oddajemy dwóm kobietom, matkom, żonom (tak pi razy oko to wygląda) w wieku bardziej średnim niż niewieścim, to oczekujemy też określonego poziomu dojrzałości, ze wskazaniem na jego pułap albo przynajmniej zwyżkową formę. Niech ona przejawia się w ich myślach, w wektorach tychże. Niech ma wydźwięk w nazywaniu emocji i w ich jakości. A tu przekroczono cienką granicę, przez co jest ckliwie, tandetnie i wszystko to bardziej mnie złościło niż nużyło. Mamy wystarczającą społeczną tendencję do ujmowania kobiet przedmiotowo i w sposób bardzo stereotypowo uwłaczający naszym kompetencjom oraz rolom społecznym. Uważam, że nie potrzeba nam dodatkowych impulsów do bycia traktowanymi niepoważnie. I to nie ma kompletnie nic wspólnego z feminizmem. Mamy większą percepcję emocjonalną od mężczyzn. Można to było pokazać ambitnie i z klasą. Nie zrobiono tego.

 

To jest książka dla miłośniczek literatury, którą serwuje nam M. Higgins Clark. Unikam.

Literanka

Odkrywanie nowych pisarzy to zawsze wielka przygoda, na którą bardzo często w ostatnim czasie decyduję się bez wahania. Tym razem poznałam Dorotę Majewską, która co prawda debiutantką nie jest, jednak w moim czytelniczym świecie pojawiła się po raz pierwszy, a to za sprawą powieści „Cudzoziemki”. Urzekła mnie okładka, która odrobinę skojarzyła mi się graficznie z epoką socjalizmu w Polsce i postanowiłam dowiedzieć się, co się za tym kryje.

 

Bohaterkami książki są dwie kobiety – Liliana i Malwina, które pochodzą z całkiem różnych światów, jednak mimo różnic bardzo się zaprzyjaźniły. Pierwsza część książki, zdecydowanie krótsza od kolejnej, opowiada o życiu Liliany – młodej kobiety, która z Lwowa przyjeżdża do Warszawy, aby podreperować rodzinny budżet. Za każdym razem obiecuje sobie, ze to będzie ostatni raz, jednak co chwila pojawiają się nowe okoliczności, które sprawiają, że znów potrzebne są pieniądze i znów trzeba je szybko zarobić. Po latach zwyczajnie pokochała Warszawę, zdobyła nowe umiejętności, które pozwalały jej zarabiać coraz więcej w łatwiejszy sposób. Wrosła w miasto, nie mogąc żyć bez powtarzających się wyjazdów i wzmożonej pracy. Tutaj też poznała Malwinę, która podała jej pomocną dłoń, kiedy tego potrzebowała, a po latach okazała się bratnią duszą, najbliższą przyjaciółką, której można opowiedzieć o wszystkim.

 

Druga część książki, znacznie dłuższa, została poświęcona Malwinie. Pozornie jej życie jest wypełnione samymi sukcesami i szczęściem, jednak doświadczyła od niego naprawdę dużo złego. Na progu jej dorosłości zginęli w wypadku jej rodzice, w niedługim czasie zaszła w ciążę i urodziła bliźnięta, jednak ich ojciec – Hiszpan Manolo, zniknął bez śladu. Malwina musiałaby zmagać się z życiem sama, gdyby na jej drodze nie stanął Michał, bezgranicznie zakochany i akceptujący jej sytuację, przyjmujący jej dzieci jak swoje. Po latach szczęśliwego mimo wszystko życia ten wspaniały mężczyzna również ginie, a Malwina, jeszcze młoda i atrakcyjna, wikła się w różnego rodzaju romanse, jest kochana, ale też zdradzana. W końcu powraca do niej Manolo tylko po to, by znów zapewnić o swojej nieskończonej miłości, a przy okazji zabrać dzieci, o których istnieniu się dowiedział, cały czas nie mogąc się zdecydować na rozwód ze swoją żoną.

 

Książka skupia się na opowiedzeniu historii wielkiej przyjaźni, która trafia się niezwykle rzadko między osobami tak bardzo od siebie oddalonymi. Po drugie, przedstawia też różne oblicza miłości, których doświadczają bohaterki – miłości szczerej i bezwzględnej, ale też raniącej i niewiernej. Kobiety przeżywają swoje troski, emocje, związki, rodzicielstwo, dzieląc się wszystkimi przemyśleniami, wspierając w trudnych chwilach i decyzjach, dając sobie wzajemnie to, co w przyjaźni najcenniejsze – bezwzględną akceptację i empatyczne zrozumienie. Z większą sympatią myślę o Lilianie, która wiele musiała wyszarpać od życia pazurami, jej życie jest jakby prostsze, niepozbawione trosk, jednak nie wynikają one z tego, że sama rzuca sobie kłody pod nogi. Malwina z kolei wiele od życia dostała, wiele też musiała wycierpieć, jednak bardzo często ze swojej winy. Kobieta rzuca się z romansu w romans, szuka spełnienia w miłości, miota się między mężczyznami, którzy ją ubóstwiają, jednak nie są gotowi oddać się jej całkowicie. A na koniec, kiedy już wydaje się, że wszystko się ułoży, okoliczności całkowicie się zmieniają i stawiają ją w obliczu wyboru, którego na pewno wolałaby nie musieć podejmować.

 

„Cudzoziemki” nie są dziełem wybitnym, jednak tak naprawdę nie można im zarzucić nic poważnego. Tylko ta miłość do Malwiny jest cały czas jakaś naiwna, rozkochuje tylu mężczyzn, oddaje się im bez żalu, strachu i skrępowania. Historia kobiet ma swój urok, jest dobrze napisana i dostarczyła mi umiarkowanych wzruszeń i radości. Infantylizuje jednak miłość, wydaje się, że nie można jej ciągle przeżywać tak, jak robią to nastolatki. Autorka nader sprawnie powiązała wątki, splotła losy bohaterów, a na koniec postawiła ich w tak trudnej sytuacji, że choćby dlatego warto poświęcić kilka godzin, żeby poznać tę opowieść.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!