Horyzonty

Autor: Piotr Grzelak

Okładka wydania

Horyzonty


Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 2 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Bacha85

„Horyzonty” Piotra Grzelaka to moje kolejne w ostatnim czasie spotkanie z polską współczesną poezją. Nie spodziewałam się wiele, nie miałam wygórowanych oczekiwać i mogę stwierdzić, że książka spełniła je w pełni. Wydała mi się tak zupełnie nijaka, że nawet w tej chwili, świeżo po lekturze trudno mi sobie przypomnieć o czym dokładnie były zawarte w niej wiersze.

 

W poezji kluczowa jest wrażliwość, zarówno poety jak i odbiorcy jego twórczości. Jeśli te wrażliwości nie mają choćby niewielkiego punktu wspólnego, trudno jest czytelnikowi odebrać wiersze poety w pełni a ich lektura sprowadza się do przerzucania wzroku wzdłuż kolejnych fraz, tworzących jakiś utwór. Trudno jest tak czytać poezję i niestety ten problem miałam z „Horyzontami”.

 

Z pewnością nie mogę zarzucić, by Piotr Grzelak poruszał w swojej poezji tematy mi obce, bądź zupełnie mnie nie interesujące, gdyż skupia się na tym, co jest niezwykle ważne. Na wewnętrznym życiu które każdy z nas przeżywa, w którym potrzeba się zanurzyć, by poznać prawdę o sobie i w pełni się zrozumieć. Niewiele osób potrafi zrobić to całkowicie, niewiele widzi w tym sens i znajduje na to czas w codziennym zgiełku. Jest to temat bardzo mi bliski, tym dziwniejszym wydało mi się, że miałam tak wielki problem z odbiorem wierszy Piotra Grzelaka.

 

Utwory podzielono na sześć rozdziałów, połączonych tematycznie. Spora część poruszanych tematów wychodzi poza człowieka i jego osobowość, by płynnie zanurzyć się w ludzkość i problem w jakim kierunku ona zmierza. Inny zaś z rozdziałów jest mocno osobisty, pełen wyznań podmiotu lirycznego, który otwiera przed czytelnikiem własne serce, transponuje mu swoje myśli, rozdrapując emocje i obdarzając nimi odbiorcę niczym najlepszego przyjaciela lub psychoterapeutę.

 

Co ważne, autorowi udało się dość zgrabnie uniknąć infantylizmu, który sprawiłby, że wiersze byłyby nie strawne. Nie jest łatwym pisać w sposób niebanalny o prostych rzeczach, nie popadać w przesadę czy zbędną zupełnie egzaltacje pisząc o rzeczach ważnych, nawet jeśli nie dostrzegamy ich na co dzień. Piotrowi Grzelakowi się to udało i strofy, które złożył sprawiają wrażenie dojrzałych, dokładnie przemyślanych, pozbawionych zbędnych ozdobników, skupiając maksimum znaczenia w minimalnej często formie.

 

Pod względem technicznym też ciężko mi cokolwiek zarzucić utworom zawartym w „Horyzontach”. To białe wiersze, pozbawione rymów, ze szczątkową interpunkcją i trudno dostrzegalną, czasem wręcz zupełnie nieobecną rytmiką. Jednak zarówno dobór słów, jak i sposób złożenia poszczególnych strof nie pozostawia zbyt wiele do życzenia.

 

Podsumowując to wszystko, ciężko mi właściwie stwierdzić, dlaczego „Horyzonty” mnie nie urzekły. Doceniam w pełni kunszt zawartych tu utworów, zgrabne operowanie słowem i umiejętne pominięcie słów, tam gdzie ich nadmiar byłby nie na miejscu. Nie potrafiłam jednak tych wierszy „poczuć”, odczuć tej niezwykłej więzi z poetą, gdy czyta się utwór i chce przytaknąć każdemu zawartemu w nim słowie. Zrozumieć nie tylko zamysł twórcy, ale i nieco bardziej odkryć siebie, zauważyć się w zwierciadle słów zebranych przez autora we frazy aż w końcu skomponowanych w wiersz. Jak w przypadku każdej poezji – nie tylko tej współczesnej – bez pewnego pokrewieństwa we wrażliwości, lektura „Horyzontów” może być nudna. Z drugiej zaś strony, dla kogoś czyja wrażliwość artystyczna jest zbliżona do tej prezentowanej w wierszach Piotra Grzelaka, lektura tego tomiku będzie czystą przyjemnością.

Sosnowa Igiełka

Spójrzmy przez chwilę na horyzont. Raz wznoszą się nad nim skołtunione tumany chmur, innym razem niebo jest przejrzyste. O poranku i wieczorem rozświetla go rąbek złotego słońca, nocą staje się prawie niewidoczny. Wyznaczony przez ostre szczyty gór, strzeliste czubki drzew, zabudowany betonową kreską bloków lub niezmierzoną, wiecznie poruszającą się falą morza. Co jednak jest poza horyzontem? Czy to koniec, kraniec, który nas ogranicza, blokuje, zatrzymuje, czy może raczej określenie tego, co jeszcze niepoznane, niezdobyte, ukryte i na co powinno się zwrócić większą uwagę? Piotr Grzelak sięgnął po to jakże wieloznaczne słowo by zatytułować nim swój zbiór wierszy wydany przez Warszawską Firmę Wydawniczą. Mamy tu nie jeden, a wiele horyzontów, jak i wiele jest ludzkich rozważań, spojrzeń oraz poruszających słów poety tych niespokojnych czasów.

 

W „Horyzontach” czytelnik spotyka się z poezją nieszablonową, zaskakującą, o niepowtarzalnej, indywidualnej konstrukcji. Podczas lektury zostajemy przez autora postawieni przed szeregiem otwartych refleksji i niedomówień. Skłania on nas do myślenia i wielokrotnego czytania tych samych wersów celem zagłębienia się w ich sens. Nie jest to poezja służąca rozrywce, lekka i niewymagająca wysiłku. Nie jest to również zbiór poezji, w którym wszystko podane zostało czytelnikowi na tacy, dzieląc rzeczywistość na czarne i białe. W wierszach znajdziemy liczne analogie do religijnych historii, a także wielokrotne odwołania do burzliwych historycznych zawirowań. Jest też i miejsce na codzienność, a wraz z nią na ludzi, chociażby tych spotykanych na ulicy, a przecież też mających specjalne znaczenie. Oprócz motywów religijnych utwory dotykają takiej tematyki jak: przemijanie, kruchość życia, przeszłość, wspomnienia czy sens istnienia.

 

Autor korzysta z wielu wrażeniowych środków stylistycznych, licznych przerzutni, zmieniających szyk anakolutów i elips. Nie ma tu układających się równo rymów, a nie raz wersy wypełniają zaledwie pojedyncze, następujące po sobie wyrazy. Ta oszczędność słów pozwala na wyciśnięcie z utworów esencji treści. Jest bardzo interesującym i nie dość często stosowanym zabiegiem, wymagającym od twórcy dość trudnej umiejętności zamknięcia najważniejszego w zaledwie kilku słowach. Nie raz można odnieść wrażenie, że wiersze Piotra Grzelaka przypominają odrobinę bogato rozbudowane haiku, innym razem: biblijne przepowiednie. Wyłaniają się z nich przeróżne obrazy, wizje świata i bardzo poruszające sceny. W większości mamy tu do czynienia z czasem przeszłym, dokonanym: tym, co już było, wydarzyło się, minęło. Ktoś spojrzał, coś zniknęło, przyszło lub odeszło. Sporo tu czasowników akcentujących działania, decyzje, wydarzenia. Natomiast dość rzadko pojawia się oczywisty podmiot wiersza, szczególnie ten występujący w pojedynczej formie i wypowiadający się w pierwszej osobie. W tej sytuacji, na tle pozostałych utworów, wyróżnia się chociażby wiersz „Tyle czekam”, w którym, nie dość, że mamy dedykację poświęconą konkretnej osobie, to jeszcze zupełnie inne emocje. Warto zwrócić również uwagę na poematy zamieszczone w szóstym rozdziale zbioru, w których autor zwraca uwagę na przechodniów. Ja kontra zupełnie przypadkowy, anonimowy człowiek, którego nie raz mijam bez słowa i chwili zastanowienia, a w którym mogę odbić się niczym w lustrze.

 

Dlaczego warto sięgnąć po książkę „Horyzonty” Piotra Grzelaka? Z pewnością z uwagi na wyróżniającą się konstrukcję utworów i zawartość ciekawych środków stylistycznych, jak z powodu poruszanej tematyki. Autor kreuje niezwykły świat, prezentuje nie tylko to, co łatwe, ale zwraca również uwagę czytelnia na to, co stanowi fundament ludzkich dylematów.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!