Wersja dla osób niedowidzącychWersja dla osób niedowidzących

Okładka wydania

Miasteczko Anterrey Znamię

Kup Taniej - Promocja

Additional Info

  • Autor: Daniel Radziejewski
  • Gatunek: Kryminał
  • Język Oryginału: Polski
  • Liczba Stron: 280
  • Rok Wydania: 2019
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 130x210 mm
  • ISBN: 9788381474221
  • Wydawca: Novae Res
  • Oprawa: Miękka
  • Miejsce Wydania: Gdynia
  • Ocena:

    6/6

    5/6

    3/6

    4/6

    4/6


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 6 votes
Akcja: 100% - 7 votes
Wątki: 100% - 4 votes
Postacie: 100% - 4 votes
Styl: 100% - 3 votes
Klimat: 100% - 3 votes
Okładka: 100% - 7 votes
Polecam: 100% - 5 votes

Polecam:


Podziel się!

Miasteczko Anterrey Znamię | Autor: Daniel Radziejewski

Wybierz opinię:

Tulliana

Na wstępie przyznam się, że dość długo miałam dylemat, jaką notę wystawić powieści Daniela Radziejewskiego ,,Miasteczko Anterrey. Znamię”. Wprawdzie nie jest to klasyczny kryminał, nie nazwałabym też publikacji „rzucającą na kolana”, ale… Zdecydowanie książka Radziejewskiego ma w sobie jakiś niesamowity klimat i język, który nie pozwala oderwać się od dość skomplikowanej fabuły. Nie jestem jakąś szczególną fanką powieści z pogranicza horroru, thrillera i mrocznej fantastyki, ale muszę przyznać, że jestem bardzo miło zaskoczona książką ,,Miasteczko Anterrey. Znamię”. Była to pierwsza z publikacji
Daniela Radziejewskiego, po którą miałam okazję sięgnąć i przeczytałam ją w jedno popołudnie, naprawdę z prawdziwą przyjemnością. Aż szkoda, że autor nie pokusił się o to, by jego wciągająca historia o sennym i przeklętym Anterrey miała jeszcze kilka stron, jakiś epilog, dodatek, może zapowiedź drugiej części?

 

W ostatnim czasie odnoszę wrażenie, że większość książkowych zapowiedzi to efekty pracy zdolnych copywriterów i przebiegłych marketingowców – tak często atrakcyjny opis nijak się ma do zawartości powieści, po które sięgam… Na szczęście kryminał Daniela Radziejewskiego jest równie, a nawet może bardziej intrygujący niż jego wstępny opis. Książkę czyta się dosłownie jednym tchem i wciąż można delektować się jej wartką akcją, a przy tym plastycznie nakreślonymi, nietuzinkowymi bohaterami.

 

,,Miasteczko Anterrey. Znamię” to książka podzielona na dwie zasadnicze części – pierwsza dotyczy skomplikowanych losów cierpiącego na amnezję pisarza  Anthony’ego O’Donella, w drugiej możemy krok po kroku być świadkami śledztwa detektywa Murraya w sprawie tajemniczego zniknięcia kolejnej osoby. Obie historie są równie wciągające dla czytelnika i okazują się mieć ze sobą więcej wspólnego niż na początku się może wydawać… Książka Daniela Radziejewskiego z początku może wydawać się niczym szczególnym, oto kolejny pisarz z niewielkim dorobkiem zabrał się za pisanie „strasznych historii”. Ale jak już wspomniałam wcześniej, w tej powieści jest coś niecodziennego, skłaniającego do refleksji – nad sensem ludzkiego istnienia, nad procesami pracy twórczej, nad rolą przeznaczenia, które kieruje naszymi losami.

 

Jeśli lubicie książki z odwołaniami do dawnych rodzinnych tragedii i rozważania na temat psychiki autorów kryminałów, a co więcej nie przeszkadza wam miejscami fantastyczna narracja i obecność dziwnego szamana to… podobnie jak ja, będziecie zachwyceni historią o miasteczku Anterrey. Nie czytałam wcześniej żadnej książki Daniela Radziejewskiego, ale powieść, która trafiła w moje ręce, oceniam jako pozycję przemyślaną, dopracowaną, zawierającą dość przekonujące opisy zarówno strasznych zbrodni, jak i ludzkich emocji, które bez wątpienia tworzą ów niezwykły klimat sennego, nieco paskudnego, przesiąkniętego złem miasteczka Anterrey.

 

Co jeszcze zasługuje na szczególną uwagę w odniesieniu do wspomnianej powieści? Książka jest do pewnego stopnia nieprzewidywalna – chodzi tutaj zarówno o zwroty akcji, jak i oczekiwania bohaterów powieści wobec ludzi ze swego otoczenia. Ten zabieg sprawia, że można pokusić się o stwierdzenie, że „Miasteczko Anterrey” zawiera elementy pouczające, wręcz dydaktyczne dla czytelnika. Po pierwsze możemy dojść do wniosku, że pewne podobieństwa obecne w kryminałach, thrillerach, filmach opisujących makabryczne zbrodnie, nie zawsze muszą oznaczać nużącą i łatwe dla wprawnego czytelnika/widza rozwiązanie akcji. Po drugie – po przeczytaniu książki Radziejowskiego nasuwa się wniosek, że nasze błędy z przeszłości prędzej czy później wyjdą na jaw i ktoś z naszych bliskich będzie musiał za nie odpokutować…

 

,,Miasteczko Anterrey. Znamię” to doskonała propozycja na jesienny wieczór, kiedy chcemy zapomnieć o otaczającej nas rzeczywistości i przenieść się do innego, nieco mrocznego świata. Z niecierpliwością czekam na kontynuację powieści, na pewno też bardzo chętnie przeczytam inne książki Daniela Radziejewskiego!

Uleczkaa38

Intrygujący, klimatyczny, inteligentny i niezwykle emocjonujący thriller kryminalny - to wszystko możemy powiedzieć o najnowszej powieści Daniela Radziejewskiego pt. "Miasteczko Anterrey. Znamię", która to ukazała się właśnie nakładem Wydawnictwa Novae Res. A ponieważ wiem, że w naszym kraju miłośników tego typu książek nie brakuje..., tym samym z wielką przyjemnością zapraszam do lektury poniższej recenzji tej oto książki...

 

Fabuła opowieści przenosi nas sobą do małego, klimatycznego, tytułowego miasteczka Anterrey. To właśnie tam dochodzi bowiem do serii zagadkowych i niespotykanych nigdy w tym miejscu zaginięć, które z czasem okazują się przerażającymi morderstwami. Sprawą tą zajmuje się policyjny detektyw Richard Murray, który pragnie rozwikłać ją tym szybciej, gdyż jedną z zaginionych osób okazuje się być jego sąsiadka. W tym samym czasie Anthony O’Donnell - pisarz, stara się walczyć z amnezją, jaka to dotknęła do po upadku ze skarpy. I jak się wkrótce okaże, drogi obu mężczyzn połączy seria przerażających wydarzeń w Anterrey, które już na zawsze odmieni ich życie...

 

Niniejsze dzieło Daniela Radziejewskiego gwarantuje nam sobą wszystko to, czego od dobrego thrillera moglibyśmy tylko oczekiwać. Oto bowiem mamy sposobność poznania tu pary bardzo intrygujących bohaterów, kolejno odwiedzenia niezwykle klimatycznego i skrywającego tajemnice miasteczka, jak i wreszcie dotknięcia najprawdziwszej natury zła, która jest tyleż ludzką, co i ma w sobie coś metafizycznego. Tych trzech elementów dopełnia tu naturalnie zaskakujący scenariusz wydarzeń i solidny warsztat pisarski autora, który w perfekcyjny sposób dba o to, byśmy wciąż zadawali sobie pytania o to, jak zakończy się ta historia...

 

Fabuła książka oferuje nam wielowątkową relację o wydarzeniach w Anterrey, skupiając się tak na losach detektywa Murray i niepotrafiącego uporać się z amnezją Anthony'ego O’Donnella, jak i też kilku bohaterów z drugiego planu. To właśnie u ich boku dane będzie odkrywać nam postępy śledztwa, prawdę o przeszłości i teraźniejszości miejscowego pisarza, jak i wreszcie tajemnice tej małej mieściny. Oczywiście, autora dba tu jednocześnie o to, by każdy rozdział przynosił nam nowe niespodzianki, poszlaki i wnioski, które po chwili okazują się zazwyczaj mylnymi, potęgując tym samym naszą ciekawość i głód informacji. I choć być może akcja nie pędzi tu z zawrotną prędkością, to jednak sam sposób tej opowieści, emocje i potęgujące się poczucie strachu sprawia, że o jakiejkolwiek monotonii i nudzie, mowy nie ma!

 

Bardzo dobrze przedstawia się tu kwintesencje tej opowieści - wątek kryminalny. Otóż tajemnica śledztwa w sprawie zaginięć, a następnie morderstw mieszkańców małego miasta, została ukazana tu w niezwykle barwny, widowiskowy i inteligentny sposób, oferując nam moc wrażeń i emocji, a nierzadko też i naprawdę niepokojących doznań, gdy oto dotykamy ludzkiego zła w najczystszej postaci. To nie tylko logika wydarzeń i efektowne sceny, ale też i dbałość o realizm wydarzeń w zakresie policyjnej roboty z jednej strony, z drugiej zaś ludzkich zachowań - tak po stronie policji, świadków, ofiary, jak i nawet sprawcy, któremu również oddano tu głos. 

 

KNie mniejsze słowa uznanie należą się tu ze względu na kreacje bohaterów tej książki, jak i obrazu jej miejsca akcji. Co do postaci, to intryguje nas tu twardy Richard Murray, ciekawi zagubiony i żyjący w nieustającym poczuciu strachu  Anthony O’Donnell , jak i też dają wiele od siebie i inni bohaterowie z tła. Nie gorzej wypada tu także sama rzeczywistość małomiasteczkowej codzienności Anterrey, która to z jednej strony ujmuje nas swoim spokojem, leniwym życiem i oderwaniem od problemów wielkiego świata, z drugiej zaś jednak niepokoi aurą tajemniczości, niepokoju i autentycznej grozy, jaka to wypełnia jego ulice...

 

Lektura powieści upływa nam w iście błyskawicznym tempie, z nieustającym zainteresowaniem i poczuciem, że z każdą stroną wkraczamy coraz głębiej do tego mrocznego świata zbrodni, intryg i kłamstw. Co więcej, po dotarciu do mocnego finału mamy nie możemy zapomnieć o tej literackiej historii, chcąc jak najszybciej poznać jej ciąg dalszy, który to mam nadzieję, nastanie. To dobra, ekscytująca i warta poznania powieść spod znaku kryminalnego thrillera z subtelnymi elementami grozy, do której to poznania gorąco zachęcam!

Bookholiczka

„Kim jest ta kobieta? Czy moja własna żona mogłaby coś przede mną ukrywać? Jeśli tak, to dlaczego? Czy jej chłód i dystans mają jakiś związek z tym wszystkim? Wiele pytań kłębiło mu się w głowie i pragnął jak najszybciej znaleźć na nie odpowiedzi. Bez pomocy Barbary. Bez niczyjej pomocy. Rozejrzał się po salonie, ale nie dostrzegł niczego, co mogło świadczyć o ich związku. Żadnych zdjęć na półkach, żadnych uroczych wiadomości. Nie było też w sypialni, gdzie miał wystarczająco dużo czasu na poznanie otoczenia z pozycji leżącej. Nie przypomniał sobie jej wzroku, czułości, pocałunków czy objęć podczas rozmów w kuchni. Jedynie krótki, letni dotyk jej dłoni.”

 

Nigdy nie może za długo być dobrze. W cichym i spokojnym do tej pory miasteczku Anterrey, dochodzi do serii makabrycznych zabójstw. Gdy ginie atrakcyjna sąsiadka detektywa Richarda Murraya ten postanawia ją odnaleźć zanim dojdzie do czegoś złego. Czy jednak mu się to uda? Będzie szybszy i sprytniejszy od przestępcy?

 

Poznajemy również losy pisarza Anthony’ego O’Donella, który cierpi na amnezję po wypadku na klifie. Próbuję odzyskać swoją tożsamość bez niczyjej pomocy. To, co odkryje nie było chyba tym czego oczekiwał. Jego pamięć skrywa wiele tajemnic, które mogą mieć połączenie z morderstwami w miasteczku. Czy wszystko zakończy się dobrze dla pisarza? Czy jego próba odnalezienia swojej tożsamości było dobrym posunięciem. Mógł zacząć wszystko od nowa ale niestety postanowił inaczej i musi za swoje błędy drogo zapłacić.

 

Książka Daniela Radziejewskiego to połączenie kryminału z powieścią grozy. W środku znajdziemy dwie opisane historie: detektywa i pisarza. Miasteczko Anterrey leży w nieokreślonym miejscu na mapie. Jest odzwierciedleniem miejsca pomiędzy światem żywych, a umarłych. Jest tam cicho, spokojnie, leniwie ("dziwne, a nawet mistyczne, lecz tajemnicze i pociągające"), aż do momentu, w którym losy mieszkańców się zmienia i muszą się uporać z mordercą.

 

Powieść na początku wydawała się bardzo ciekawie. Kogo by nie interesowała zagadka kryminalna z dreszczykiem emocji. Ja na pewno byłam strasznie zaciekawiona całą historią. Jednak całościowo nie jestem do końca zadowolona. Zapytacie dlaczego… ponieważ czułam niedosyt po skończonej lekturze. Przeszkadzało mi w czytaniu jedna rzecz, a jest nią niedokończanie wątków. W pewnym momencie pojawia się temat tajemniczej organizacji i postać starego Indianina. Nagle te wątki gdzieś się rozmywają i już nie możemy niczego więcej się o nich dowiedzieć.

 

Z twórczością Daniela Radziejewskiego miałam przyjemność po raz pierwszy. Może nie do końca jestem zadowolona z „Miasteczko Anterrey. Znamię”, ale nie przekreślam innych książek autora takich jak na przykład: „Metodyk” czy „Grzech Ojca”. Pewnego pięknego dnia zapoznam się, z którąś z powieści i może przypadną mi bardziej do gustu. Przyznam szczerze, że autor ma dosyć odmienny styl pisania od tego co do tej pory czytałam. Może dlatego z tego powodu nie polubiliśmy się z książką na 100%. Na pewno mocną stroną „Miasteczka Anterrey” jest dosyć dobra zagadka kryminalna inna niż wszystkie, taka niespotykana. Gdyby była dobrze napisana wtedy na pewno książka byłaby u mnie na pierwszym miejscu.

 

Na koniec chciałabym Was jednak zachęcić do przeczytania „Miasteczka Anterrey”. Spędźcie z nią swój wolny czas, przekonacie się czy lubicie twórczość autora i czy to co stworzył Was zachwyci i przyciągnie.

Sylfana

Daniel Radziejewski, w sumie mało znany pisarz, wykreował książkę, która może pretendować do rangi wyjątkowego, mrocznego thrillera, który łączy wątki detektywistyczne z typowo kryminalnymi. Narracja jest tu prowadzona dwupoziomowo – oznacza to, że jednocześnie prowadzone są dwa wątki, które z początku pozornie się ze sobą nie łączą. Pierwszy dotyczy śledztwa dwóch bohaterów, Richarda Murraya i Steve’a Smitha, którzy próbują rozwikłać zagadkę kilku tajemniczych morderstw. Drugi natomiast dotyka historii pewnego pisarza Anthony’ego O’Donnella, który w wyniku nieszczęśliwego wypadku doznaje amnezji i nie pamięta wielu szczegółów ze swojego życia. Historia tego bohatera nie kończy się jednak na wątpliwościach związanych z przeszłością, gdyż wokół niego w dalszym ciągu wydarzają się rzeczy dziwne i niezrozumiałe, które ewidentnie sugerują mu, że przed wypadkiem miało miejsce coś, co mogłoby stać się kluczem do rozwiązania innej, mocno makabrycznej zagadki.

 

Oba wątki wydają się być intrygujące i ciekawe, co więcej – w sposób nienachlany powiązane. Narracja nie sugeruje od samego początku ścisłego połączenia tychże historii, jednak delikatnie je sugeruje, co czytelnik może wychwycić, ale nie czuje się tym schematem przytłoczony. Tak umiejętnie poprowadzone pióro przybliża twórcę tej powieści do sukcesu – oprócz tego cała przestrzeń fabularna jest po prostu dobrze skomponowana. Nie brakuje w niech zwrotów akcji, tajemnic, mocnych postaci, które mają swoje cechy charakterystyczne. Jestem przeważnie przeciwniczką, kiedy to polscy pisarze komponują opowieści iście „amerykańskie”, lub inaczej – nie rodzime, jednak tym razem wszystko zagrało, tak jak trzeba. Nie czuć tu fałszu, przekłamania, napompowania fabularnego, czy sztuczności, tak jakby autor osobiście zaznajomił się z rzeczywistością amerykańskiego miasteczka, w którym mieszkańcy skrywają swoje mroczne tajemnice. Być może też Daniel Radziejewski potrafi chłonąć ze spuścizny zagranicznych „kryminalistów” i dobrze wykorzystuje określone wątki i symbole, przy jednoczesnym zachowaniu oryginalności. Tak, czy siak, całość wydaje się wiarygodna, nawet bez „polskiego podwórka” w tle.

 

Niesamowity wydaje się być przede wszystkim motyw samego miasteczka, zawieszonego między światem prawdziwym, a fantasmagorycznym. Nie wiemy, gdzie ono się znajduje, sprawia wrażenie „miejsca – widma”, objawiającego się tylko niektórym wybranym osobom. Czytelnik może odnieść wrażenie, że ludzie zamieszkujący Anterrey to postaci bardzo niejednoznaczne, zmagające się z jakimś problemem. Wydaje się, jakby bohaterowie utknęli w tym określonym miejscu ze względu na to, że mają jakieś otwarte sprawy, które należałoby rozwiązać. Ta atmosfera grozy, niedopowiedzeń i smutku jeszcze bardziej pogłębia mroczność całej fabuły. Dla odbioru całości jest to bezwzględnie dobre rozwiązanie, które sprawdziło się w tym przypadku doskonale.

 

Mankamentem powieści jest natomiast bardzo nierówny styl. Raz może się wydawać, że autor swój warsztat ma dopracowany do perfekcji, innym razem odnosiłam wrażenie, że mam do czynienia z kreacją pisarską dziesięciolatka. Całe szczęście, że te gorsze momenty były takie nieliczne, bo rekomendacje innych pisarzy przybliżone na okładce wprowadzałyby czytelnika w błąd. Właściwie, na te „gorsze chwile” można przymknąć oko, oczywiście jeśli nie jest się perfekcjonistą i ostrym krytykiem literackim. Kolejną sprawą, o której warto wspomnieć jest to, że autor na poczet jednych wątków całkowicie do minimum ukrócił inne – potraktował je powierzchownie, zbyt ogólnie i papierowo. Trochę szkoda, bo wystarczyłoby zapisać kilkanaście stron więcej i wszystkie epizody oraz motywy zostałyby zamknięte i odpowiednio dopracowane.

 

Podsumowując należy stwierdzić, że książka Daniela Radziejewskiego jest warta uwagi, chociaż nie jest dopracowana do perfekcji. Cieszy fakt, że coraz więcej polskich pisarzy potrafi wykreować iście „amerykańską” prozę, która nie razi sztucznością, a tchnie naturalnością i jest w pełni do zaakceptowania. Polecam.

Kozel

Dawno nie miałam do czynienia z książką, która wzbudziłaby we mnie tak rozbieżne wewnętrzne opinie. Bardzo długo wahałam się też, jaką finalnie ocenę powinnam „Miasteczku Anterrey” wystawić. Z jednej strony jest tu wszystko, co lubię: pełne sekretów i niedopowiedzeń miasteczko, tajemniczy wypadek, pisarz zmagający się z amnezją i podejrzewający, że otoczenie coś przed nim ukrywa… Jest dobrze, jednak autor poruszył tak wiele wątków i połączył je w całość w taki sposób, że powieść nie do końca mnie przekonuje. Pozostawiono mnie więc z ciekawym pomysłem i bardzo wieloma nieścisłościami fabularnymi.

 

Sławny pisarz, Anthony O’Donell po upadku z klifu cierpi na amnezję. Budzi się w swoim domu i próbuje rozeznać się w rzeczywistości. Towarzyszy mu kobieta oraz nieuzasadnione niczym przeczucie, że właściwie nie powinien jej ufać. Stara się więc poznać prawdę, rozszyfrowując swoją przeszłość i prowadząc prywatne śledztwo. To jedna z opowieści. „Miasteczko Anterrey” ma także drugi wątek: policyjne dochodzenie w sprawie serii tajemniczych zaginięć, do których dochodzi na tym terenie. Kiedy detektyw Richard Murray znajduje ugotowane zwłoki, przerażenie wszystkich wzrasta… Czy obie opowieści mają punkt wspólny? Jak zwykle bywa w takich przypadkach: tak, zostaną powiązane.

 

Niewątpliwym atutem Daniela Radziejewskiego jest umiejętność kreowania atmosfery. Nie sposób odmówić jego powieści mrocznego, pełnego niepokoju klimatu. Samo tytułowe miasteczko stworzone zostało tak, aby od samego początku jawić się jako miejsce pełne zagadek i niedopowiedzeń. Leży ono w bliżej nieokreślonej lokalizacji. Przedstawione zostaje nam jako miejsce ciche i spokojne, nawet sielskie. Nie wiadomo jednak dlaczego steruje nim tajemnicza moc, przyciągająca mieszkańców i zatrzymująca ich tu do końca życia. Kto przybył do Anterrey, nigdy z niego nie wyjedzie. Osobiście twierdzę, że skojarzenia z czyśćcem lub innym miejscem gdzieś pomiędzy światem żywych a umarłych nie są bezzasadne. Każdy ma tu jakieś niedokończone sprawy, a mimo to jest leniwie i ponuro.

 

Pomysł na książkę jest bardzo ciekawy, z wykonaniem – niestety – wyszło gorzej. Początek bardzo mnie zaabsorbował i szybko złapałam potrzebny mi rytm, później jednak fabuła zaczęła się rozjeżdżać. Daniel Radziejewski próbował skondensować w jednym miejscu kryminał, horror oraz powieść nawiązującą do fantastyki. Nie do końca jednak to chyba przemyślał. Styl również był nierówny: od bardzo interesującego i zręcznego na początku po późniejsze niezręczności. Nie rozumiem do końca po co wpleciono w akcję treść książki Anthony’ego, skoro prawie nic nie wniosła ona do rozwiązania, a tylko wprowadziła chaos.

 

Niewątpliwie interesującym zamysłem autora był wątek amnezji, ale mam poczucie, że również nie został wykorzystany maksymalnie. Motyw tajemniczego stowarzyszenia promującego zdrowe dzieci w pewnym momencie wygasa samoistnie i nie jest kontynuowany. Szkoda, bo zapowiadał się obiecująco. Przez to właśnie całość sprawia wrażenie bardzo pobieżnej, niedopracowanej fabuły. Zabrakło wyjaśnienia pewnych tematów oraz dokończenia rozpoczętych kwestii. Na dodatek Radziejewski nie powstrzymał się przez wydarzeniami metafizycznymi. Postać starego Indianina łączącego się z falami wszechświata i używającego magii rozmydliła całość. Myślę, że można było wybrnąć bardziej integralnie, choćby sięgając po bohaterów, którzy na początku książki się pojawiają, a potem autor na długo o nich zapomina.

 

Mimo tego mam nadzieję, że Daniel Radziejewski będzie pisał dalej, bo potencjał jest. Brakuje jedynie uporządkowania wszystkich jego pomysłów i nadania im jakiejś myśli przewodniej.

 
 

Komentarze

Security code
Refresh

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Comments  

0 # Daniel Radziejewski 2019-09-30 08:48
Dzień dobry. Dziękuję bardzo za recencję mojej książki. Czy mogłaby Pani ją również wstawić na Lubimy Czytać?
Piszę bo chciałem Panią poinformować, że druga część Miasteczka już trafiła do wydawcy. Tak więc zapraszam do Anterrey w 2020 roku. Pozdrawiam. :-)
Reply | Reply with quote | Quote | Report to administrator

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial