Wspomnienia Nie Blakną

Autor: Krystyn Gembicki

Okładka wydania

Wspomnienia Nie Blakną


Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 2 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Malinka94

Czasy wojny, krematoria, obozy koncentracyjne, późniejsze czasy okupacji rosyjskiej, Żelazna Zasłona… to tylko kilka określeń opisujących niemal ostatnie sto lat polskiej historii. Od kiedy w 1939 roku naziści zaatakowali Westerplatte tak właściwie do roku 1989 i obalenia Muru Berlińskiego Polska tkwiła pomiędzy dwoma krajami – III Rzeszą i ZSRR. Jak nie z jednej to z drugiej strony. Dla mnie, jako osoby urodzonej już w wolnej Polsce pozostają pamiętniki i wspomnienia tamtych okropnych czasów, a nie ukrywam, lubię sięgnąć po literaturę właśnie na temat tamtych czasów. Książki spisane na podstawie wspomnień i słów świadków tamtych wydarzeń. Nie mniejsze oczekiwania miałam do książki Krystyna Ludwika Gembickiego, autora książki „Wspomnienia nie blakną”.

 

Miała to być opowieść o chłopcu, który pamięta wojnę mając nie więcej niż trzy lata, zaś to, czego nie pamiętał, w późniejszym czasie uzupełnili inni świadkowie wydarzeń, jak na przykład rodzice czy znajomi. Krystyn urodził się w małej miejscowości Jadów w okolicach Warszawy i tam spędził kilka lat swojego życia. Opisał jak wyglądało gospodarstwo, w którym mieszkali jego rodzice wraz z trójką synów, kto u nich mieszkał w czasie wojny, jak wyglądały czasy okupacji, a później najazd Rosjan… następnie, kiedy już dorósł opowiedział swoją drogę na studiach medycznych, miejscach odbywania staży, zakładanie rodziny, słowem – całą historię swojego życia.

 

Zanim przejdę do wrażeń po lekturze to muszę wspomnieć o samym wydaniu. Nie będą to, niestety, dobre słowa, gdyż książka ma niestandardowy wymiar, jest nieco większa niż reszta książek, a dodatkowo jest dosyć ciężka. Dla mnie było to bardzo nieporęczne, bardzo często przechylała mi się w rękach, gubiłam linijki, które właśnie czytałam. Na domiar złego… czcionka. Nie chcę za bardzo się czepiać, jednak tekstu na jednej stronie jest tyle, że bardzo często się gubiłam, nie byłam pewna czy już czytałam dane zdanie. Słowem – autor miał naprawdę dużo do napisania i zostało to zmieszczone na niemal pięciuset stronach zapisanych (dla mnie przynajmniej) drobnym druczkiem. To powodowało, że czytałam to bardzo wolno, wręcz tempem ślimaczym, a na ogół czytam bardzo szybko. Przez tak małe litery wzrok bardzo się męczy. Autor przeżył bardzo bujne i ciekawe życie. Przejdźmy już do treści.

 

Autor oczami dziecka widział wojnę i to, co dla dorosłych wydawało się okrutne i złe, niemoralne i obłudne tak dla dziecka, niewiedzącego tak do końca, co jest dobre a co złe, wydawało się to czasem zabawne. Cała historia jego życia byłaby znacznie ciekawsza i może bardziej żywsza, gdyby nie przydługie, przytłaczające, czasem wręcz usypiające opisy. Już na samym początku dostajemy bardzo dokładny opis domu, w którym mieszkał, łącznie z rozmieszczeniem poszczególnych mebli czy innych przyborów. Kurczę, to zrozumiałe, że wiele z tego pamięta. Że to opisał. Lecz nie spodziewałam się, że opisy będą stanowiły… no prawdopodobnie niemal połowę książki. Czasami zbytnie koncentrowanie się na szczegółach jest niedorzeczne i niepotrzebne. Gdyby autor mniej czasu poświęcił drobnym szczególikom a na pierwszy plan wysunął najważniejsze wydarzenia, które miały miejsce w jego życiu, powieść byłaby i o wiele bardziej ciekawsza i zapewne nieco krótsza. 

 

Pomijając już fakt, że autor czasami zbyt rozwlekle pisał o wszystkim i wtrącał anegdoty niespecjalnie nawiązujące do danego wątku, to jest to historia, która może się spodobać, bo opisuje to, co naprawdę się wydarzyło, co naprawdę miało miejsce. Coraz mniej jest świadków, którzy opowiadaliby tak chętnie jak wyglądało życie na karteczki czy kiedy po nocach kręcono bimber. Niestety, ale Krystyn Ludwik Gembicki, choć przeżył ciekawe i pełne niespodzianek życie, nie umiał najwyraźniej zdecydować się, które wydarzenie z życia pominąć, więc w końcu mógł machnąć ręką i zostawić wszystko, co napisał. A to jest chyba największy zarzut, jaki mogę postawić tej książce. Zbyt długa, zbyt ciężka, wiele opisów jest zbytecznych i mogłoby ich nie być a sens całości pozostałby taki sam. Jestem lekko mówiąc zawiedziona, gdyż spodziewałam się czegoś znacznie lepszego. Taka esencja całego życia, a nie opera mydlana bez końca.

 

„Wspomnienia nie blakną” mogłyby być świetną książką kogoś, kto był świadkiem prawie ostatnich stu lat, świadkiem tego, jak zmieniał się świat i ustrój w Polsce. Bardzo lubię czytać o czasach wojny, by wysuwać własne przemyślenia i odczuć od czasu do czasu melancholię dla tego strasznego okresu historycznego, który nigdy nie powinien się wydarzyć. Jednakże zawiodłam się i otrzymałam miałką i nieciekawą historię. Uwierzcie mi, jest mi z tego powodu naprawdę przykro i trochę żałuję czasu, jaki spędziłam na jej czytaniu. Ale jeśli ktoś chciałby po nią sięgnąć i przeczytać, czemu nie?

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!