Koniec Końca Świata Eseje

Autor: Jonathan Franzen

Okładka wydania

Koniec Końca Świata Eseje


Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Lukardis

„Koniec końca świata”. Tak swój zbiór esejów, będących komentarzem do współczesnej rzeczywistości, zatytułował Jonathan Franzen. Niezależnie od tego, czy jego nazwisko cokolwiek nam mówi, samo sformułowanie wystarcza, by zaintrygować – w końcu obecne czasy są niezaprzeczalnie osobliwe ze swoim chaosem informacyjnym, wśród którego przekaz o informacji bywa ważniejszy niż sama informacja.
Czym jest ten „koniec końca świata” w oczach samego Franzena? Nigdy tak naprawdę nie podejmuje się próby „zdiagnozowania” tego zjawiska, sformułowanie wyraża raczej jego ogólną postawy, wyróżniającą się pewnym szczególnym pesymizmem; widzi przede wszystkim cywilizację doprowadzoną do granic, gdzie eksploatacja środowiska zaszła zdecydowanie zbyt daleko, aby cokolwiek zmienić czy uratować, a zmiany związane z technicyzacją społeczeństwa odwróciły stosunki między kulturą a człowiekiem.

 

Diagnoza, zdawałoby się, raczej powszednia; tym, co wyróżnia Franzena jest chęć działania mimo wszystko, jedynie rozumianego w inny sposób, niż stereotypowo postrzeganego poprzez pryzmat działaczy środowiskowych – nie poprzez akcje mające na celu „zatrzymanie” tych zmian, co raczej poprzez afirmację i ochronę tego, co do uratowania jest już teraz, w czym widać echa postawy franciszkańskiej. Dotyczy to zresztą nie tylko kwestii ekologicznych, w których jego zdanie możę być uznane za kontrowersyjne (ale zarazem pobudzające do myślenia i dyskusji, i to się ceni), ale również spraw literackich (chociażby stanu kultury eseju we współczesnym świecie) czy kulturowych). W każdym z jego esejów pobrzmiewa podobny ton – sprawy przegranej, w której jednak należy doceniać to, co pozostało.

 

Naturalnie przekłada się to na sposób, w jaki pisze, tak pod względem stylu jak i analizy tematu. Trzeba przyznać, że „Koniec końca świata” to jeden z tych zbiorów, które choćby chciało się czytać powoli, prowokują do dalszego z nimi się zapoznawania – jego maniera jest pełna gawędziarstwa, ale gawędziarstwa inteligentnego; opisującego stan rzeczy z obrazową siłą przeżycia (tu kłania się „Manhattan roku 1981” czy ukazanie jego spojrzenia na Filadelfię pod pozorem komentowania wystawy fotografii). Widać, że literackie doświadczenie procentuje. Dodać do tego odrobinę wysmakowanej ironii i adekwatnego użycia anegdoty – i oto mamy teksty, które czyta się z prawdziwą przyjemnością.

 

Wydaje mi się jednak, że istotą nie jest tu sam warsztat, a raczej fakt, że Franzen podchodzi do opisywanych spraw dość głęboko i osobiście (jak w jego „Dekalogu pisarza” - „Beleterystykę, która nie jest wyprawą autora na tereny dla niego osobiście przerażające i nieznane, warto uprawiać tylko dla pieniędzy”); pisze na ich temat z jakąś szczególną tkliwością. Naturalnie wynika to z doboru tematyki – bo chociaż jego spojrzenie spogląda również na kwestie literackie (świetny esej o współczuciu dla bohatera/autora w świetle twórczości Edith Wharton), środowiskowe, etc., najwięcej miejsca poświęca swojej pasji do obserwowania ptaków. Po części rozmywa się w tym ostry, cyniczny aspekt jego pióra, lecz o dziwo, pomimo mojego zerowego zainteresowania tą dziedziną, i tak czytało się to naprawdę dobrze, choć swoim udziałem procentowym zdecydowanie przytłacza jakiekolwiek inne tematy przedstawione w tej książce.

 

Ostatecznie, „Koniec końca świata” jest zbiorem naprawdę udanym, którego sukces wynika jednak nie tyle z wyjątkowo wysokiego poziomu konkretnych tekstów, a ze specyfiki spojrzenia i pióra samego autora. O ile w poszczególnych tekstach myśl bywa odrobinę zbyt rozmyta, by zyskała na znaczeniu i wadze, tak w całym zbiorze znajdzie się wystarczająco dużo rozpoczętych szlaków, by mieć gdzie podążyć myślami. Przyjemne w czytaniu (nawet, jeśli treść zbyt przyjemna nie bywa), bogate w zawartość, osobiste. Mimo tego, potencjał ulotnił się częściowo w szkicowej formie tekstów.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!