Okładka wydania

Miasto Dziewcząt

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje

  • Autor: Elizabeth Gilbert
  • Tytuł Oryginału: City of Girls
  • Gatunek: Romans
  • Język Oryginału: Angielski
  • Przekład: Katarzyna Karłowska
  • Liczba Stron: 528
  • Rok Wydania: 2019
  • Numer Wydania: I
  • ISBN: 9788380624993
  • Wydawca: Rebis
  • Oprawa: Miękka
  • Miejsce Wydania: Poznań
  • Ocena:

    3,5/6

    6/6

    6/6


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 2 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Miasto Dziewcząt | Autor: Elizabeth Gilbert

Wybierz opinię:

Kadzia

Elizabeth Gilbert zasłynęła na rynku wydawniczym swoją autobiograficzną powieścią „Jedz, módl się i kochaj”. Na fali popularności powstała także adaptacja filmowa. Nie udało mi się ani przeczytać, ani obejrzeć tamtej historii, więc nie miałam wyrobionej opinii na temat amerykańskiej pisarki i „Miasto dziewcząt” było dla mnie skokiem na głęboką wodę.

 

Historia opowiada o 19-letniej kobiecie Vivian, która po kłopotach wychowawczych zostaje odesłana z domu rodzinnego do swojej dawno niewidzianej ciotki Peg. Tak się składa, że Peg mieszka w Nowym Jorku i prowadzi teatr rewiowy, w którym jednocześnie mieszka. Tam też wprowadza się Vivian, która zaczyna swoje nowe życie. Trwają lata 30 XX-wieku, więc prohibicja i Wielki Kryzys są już głosem przeszłości i w Nowym Jorku żyje się teraz pełnią życia uczestnicząc w licznych rozrywkach i zabawach.

 

Główna bohaterka wkracza w ten świat i dzięki swojej ciotce poznaje nowe przyjaciółki, które zaczynają dopytywać o jej życie seksualne. Tak rozpoczyna się przygoda Vivian w odkrywaniu cielesnych przyjemności i zdobywaniu seksualnego doświadczenia. Jako bohaterka przechodzi sporą przemianę, bo po skromnej dziewczynie, którą byłą, gdy przyjechała do Nowego Jorku, niedługo nie pozostaje już niemal ślad. Nadal jednak przykłada dużą wagę do swoich przyjaciół, szczególnie do starszej aktorki Edny Parker Wilson, która jest dla niej wzorem do naśladowania. Sielanka nie trwa wiecznie i idąc słynnym powiedzeniem: „wszystko co dobre, szybko się kończy”, Vivian przez swoje aktywne życie wpada w kłopoty, których następstwem są poważne konsekwencje.

 

Odchodząc jednak od głównej bohaterki warto zwrócić uwagę na sposób przedstawienia historii, a także klimat, który jest w niej oddany. W „Mieście dziewcząt” ważnym aspektem jest ukazanie przemiany obyczajowej rozgrywającej się wtedy w Nowym Jorku. Najpierw bowiem panowała tam beztroska po zakończeniu Wielkiego Kryzysu, lały się też litry alkoholu, seks nie był tematem tabu, ale z przyjściem lat 40 zaczęła dochodzić do głosu wojna, która już od dwóch lat zbierała swoje żniwa w Europie. Zabawa zamieniła się w pobór wojskowy, alkohol i produkty premium nie były już tak łatwo dostępne i na kilka lat w Nowym Jorku zrobiło się nie tylko spokojnie, ale także poważnie. Autorka nie skupiła się jednak na trudnościach wojny, a raczej jej reperkusjach i to one stanowią podkładkę pod kontynuację tej historii.

 

W powieści Elizabeth Gilbert zostało poruszonych wiele skrajnych tematów. Zaczyna się bowiem niewinnie, kiedy autorka skupia się na odkrywaniu seksualności głównej bohaterki a także jej imprezowym stylu bycia, ale potem lektura nabiera głębszego wyrazu i dotyka poważnych problemów dotyczących wojny, depresji i traumy.

 

Amerykańska pisarka starała się również rozwinąć większość postaci, które przewijały się na łamach tej książki. Są to bohaterowie, którzy zmieniają się wraz z upływającym czasem i nabytą, nową wiedzą. Dzięki temu książka jest barwna, nie ma zastojów, czyta się ją płynnie i jak na swoją obszerność dosyć szybko.

 

Dla mnie pozytywnym zaskoczeniem jest cała historia dotycząca teatru rewiowego Lily Playhouse, a także sposobu wystawiania sztuk, szczegółów dotyczących strojów i garderoby aktorów, ponieważ nie jest to temat często poruszany we współczesnej literaturze.

 

„Miasto dziewcząt” to książka skierowana przede wszystkim do osób preferujących opowieści obyczajowe, ponieważ pomimo odniesień historycznych nie można wszystkich zawartych w niej informacji traktować dosłownie. Kilka ostatnich rozdziałów nie miało tak interesującego wątku jak początek tej historii, więc zdarzały się też lekkie dłużyzny. Warto jednak tę powieść przeczytać i wyrobić sobie własną opinię.

Literanka

Elizabeth Gilbert znana jest czytelnikom przede wszystkim jako autorka sfilmowanej powieści „Jedz, módl się, kochaj”, w której adaptacji wystąpiła uwielbiana i podziwiana Julia Roberts. Powieść zrobiła na mnie dobre wrażenie, dlatego ucieszyłam się, że pisarka wydała w Polsce kolejną książkę „Miasto dziewcząt”, w której przenosi nas w lata czterdzieste dwudziestego wieku do Nowego Jorku i pokazuje losy swojej wyjątkowej bohaterki – Vivian.

 

Poznajemy ją jako dziewiętnastolatkę, która zostaje wydalona ze szkoły za słabe wyniki w nauce. Rodzice postanawiają wysłać dziewczynę do Nowego Jorku, by zamieszkała pod opieką ciotki Peg – właścicielki podupadającego teatru, w którym wystawiane są mierne sztuki i widowiska muzyczne, zaspokajające potrzeby niezbyt wymagającego widza. Vivian poznaje tam całkiem inne życie niż to, które możliwe było na prowincji pod opieką chłodnych i zdystansowanych rodziców. Trafia do środowiska próżnych dziewczyn, opierających swoje życie na pięknej powierzchowności, aktorów i tancerzy, ekscentryków i osób nie zwracających szczególnej uwagi na moralne prowadzenie się. Szczególnie zaprzyjaźnia się z Celią – przepiękną gwiazdą teatru, która poza występami prowadzi intensywne życie nocne, spotyka się z wieloma mężczyznami, każdej nocy z innym, korzysta ze swoich atutów najlepiej, jak może. Vivian podąża za nią, dorównując kroku. W jej życiu pojawia się również Edna – wybitna aktorka brytyjska, której sława sprowadza wujka Billego, by razem stworzyć przedstawienie zbierające najlepsze oceny krytyków. W czasie, kiedy święci ono swoje triumfy, Vivian staje się uczestniczką oburzającego skandalu, który niszczy jej relację z podziwianą Edną, Celią oraz aktualnym chłopakiem, a ją samą skłania do powrotu do rodziców. Ogromny wstyd i rozczarowanie sobą towarzyszy Vivian przez cały czas pobytu w domu rodzinnym, jednak już wkrótce Nowy Jork upomni się o nią, by porwać ją z powrotem. Wydarzenia z przeszłości nie dają jednak o sobie zapomnieć, jednak Vivian już odebrała trudną lekcję i przepracowała skutki swojej niedojrzałości.

 

Elizabeth Gilbert ma bardzo przyjazny sposób narracji, dzięki czemu jej książkę czyta się z łatwością. Jej bohaterka opowiada historię swojego życia z perspektywy czasu, kierując ją do córki swojego przyjaciela, dlatego może się podzielić już oceną swojego zachowania, które uznaje za momentami niedojrzałe. Świetnie też opisuje stosunek innych osób do siebie, pokazując ukryte prawdy, interpretacje, motywacje. Książka jest napisana w niezwykle wciągający sposób, nadchodzące katastrofy są poprzedzone umiejętnym budowaniem atmosfery. Zwróciłam uwagę na subtelne opisy sytuacji intymnych, a choć seksu w życiu bohaterki nie brakuje, to mamy w książce opisy tylko trzech ważnych momentów. Polscy pisarze mogliby się uczyć od Gilbert, jak pisać na te tematy, nie epatując wulgarnością i nagością.
Książka jest feministyczną opowieścią o tym, że należy żyć własnym życiem niezależnie od tego, jak ono jest oceniane przez innych. Starzejąca się Vivian podkreśla, że nic na świecie nie jest czarne i białe, co oznacza, że nie należy oceniać ludzi po pozorach, czy też nie poznając całej ich historii. Zresztą póki nie możemy wejść w cudze buty, nie możemy też tak do końca zrozumieć, co kieruje innymi osobami. Cokolwiek się wydarzy, musimy siebie akceptować, nawet jeśli czasami przyjdzie nam wstydzić się za siebie i borykać się z konsekwencjami własnych błędów.

 

„Miasto dziewcząt” to też opowieść o różnych obliczach kobiecości, o przyjaźni, ale przede wszystkim o indywidualizmie. Pokazuje, że każdy z nas jest inny, każdy wyjątkowy, każdy godny podziwu, mimo wad. Dla mnie to bardzo krzepiąca lektura, podnosząca na duchu, podkreślająca, że należy kochać ludzi takimi, jacy są.

Pani M

W 1940 roku 19-letnia Vivian Morris zostaje wyrzucona z prestiżowego Vassar College z powodu miernych osiągnięć na pierwszym roku. Zamożni rodzice, którzy nie wiedzą, co mają z nią zrobić, postanawiają wysłać ją do Nowego Jorku, do ciotki Peg, właścicielki podupadłego teatru rewiowego. Ich zdaniem będzie to dla dziewczyny kara. Nie mają pojęcia, jak bardzo się w tej kwestii pomylili. Vivian poznaje: frywolne tancerki, seksownych amantów, artystki szekspirowskich scen, autorów tandetnych dramatów kryminalnych, inspicjentów i reżyserów. Gdy jednak popełnia błąd, w wyniku którego wybucha skandal w środowisku, cały jej nowy świat staje na głowie. Vivian wspomina te wydarzenia, które doprowadziły do wielkiego przełomu w jej życiu z perspektywy przeżytych 89 lat.

 

Nie czytałam poprzedniej powieści autorki, więc do tej książki podeszłam bez żadnych oczekiwań. Docierały do mnie co prawda ochy i achy na jej temat, ale puszczałam je mimo uszu. Chciałam wyrobić sobie własne zdanie o powieści.

 

Pierwsze, co uderzyło mnie w oczy, to fakt, jak wygląda życie w Nowym Jorku podczas II wojny światowej. W sumie nigdy się nad tym nie zastanawiałam, co robili Amerykanie, podczas gdy w Europie trwały krwawe walki. Nie potrafię sobie przypomnieć, czy kiedykolwiek czytałam coś na ten temat. W trakcie czytania tej powieści zauważyłam pewną przemianę miasta. Szła z tym również przemiana samej bohaterki.

 

Skoro już o Vivian mowa. Początkowo miałam mieszane uczucia w stosunku do niej, ale po głębszym zastanowieniu dochodzę do wniosku, że ma w sobie coś, co sprawia, że chce się jej słuchać. Może i nie zawsze zachowywała się tak, jak powinna, ale znajdźcie mi kogoś, kto ani jednego błędu w życiu nie popełnił. Pozostali bohaterowie w niczym jej nie ustępują. To barwne postacie. Nie wiem co prawda, czy chciałabym z niektórymi z nich mieć bliższe relacje, ale żaden z bohaterów nie był mi obojętny. Myślę też, że spokojnie znajdziecie tu kogoś, z kim możecie się utożsamić.

 

Ujęła mnie mądrość życiowa płynąca z tej książki. Delikatna, wpleciona w całość tak, by nie rzucać się czytelnikowi nachalnie w oczy. Po przeczytaniu tej powieści zaczęłam zastanawiać się nad tym, co autorka miała mi do powiedzenia. Lubię książki, które zmuszają mnie do myślenia i o których nie zapominam tuż po odłożeniu ich na półkę. "Miasto kobiet" pozostanie ze mną na dłużej.

 

Na samym końcu zwrócę uwagę na szalenie ważną rzecz. Ujęło mnie to, w jaki sposób autorka podeszła do kwestii kobiecości. Daje to do myślenia i otwiera oczy na kilka spraw. Trudno nie przyznać jej w wielu miejscach racji. Uważam, że to będzie niezwykle istotna dla wielu kobiet powieść. Może niektórym z nich pozwoli ruszyć do przodu z życiem, jeśli z pewnego względu utknęło ono w miejscu.

 

Dla mnie była to bardzo dobra, przemyślana, budząca emocje i mądra powieść. Zostanie w moim sercu na długo. Po lekturze tej książki wiem, że muszę sięgnąć po poprzednią powieść autorki, bo coś czuję, że się polubimy. Polecam wszystkim kobietom, choć podejrzewam, że dojrzałe czytelniczki prędzej znajdą tutaj coś dla siebie niż nastolatki, ale nikomu nie mam zamiaru zabraniać czytania. Czy panowie mogą po nią sięgnąć? Raczej jest to książka dla kobiet, ale jeśli chcą to zrobić, nie widzę większych przeciwwskazań.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial