Cztery Pory Śmierci

Autor: Olga Warykowska

Okładka wydania

Cztery Pory Śmierci


Dodatkowe informacje

  • Autor: Olga Warykowska
  • Gatunek: Kryminał
  • Język Oryginału: Polski
  • Liczba Stron: 196
  • Rok Wydania: 2019
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 121x195 mm
  • ISBN: 9788381474252
  • Wydawca: Novae Res
  • Oprawa: Miękka
  • Miejsce Wydania: Gdynia
  • Ocena:

    4/6  


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Kozel

Nie wiedziałam, czego mogę spodziewać się po tej akurat lekturze, a po zakończeniu czytania wcale mądrzejsza nie jestem. Zgodnie z wydawniczą recenzją na okładce „Cztery pory śmierci” są kryminałem kulinarno-muzycznym. W internecie napotkać można rekomendacje polecające powieść Warykowskiej jako komedię kryminalną. Inne opinie twierdziły, że to książka w stylu Agathy Christie, a jeszcze inne, że Joanny Chmielewskiej. Chyba trudno o większy rozrzut gatunkowy, w mojej opinii jednak powieść Olgi Warykowskiej nie nawiązuje do żadnego z powyższych przykładów.

 

Głównym bohaterem „Czterech pór śmierci” jest Amadeusz Wagner - flecista obdarzony sporym talentem i jeszcze większą nadwagą. Priorytetem w jego życiu jest dobre jedzenie, w szczególności pączki, drożdżówki i inne słodkie bułki. W tym kontekście wydawnicza wzmianka o „kryminale kulinarno-muzycznym” staje się jasna. Kulinarnie jest dlatego, że Amadeusz wciąż coś je: od pizzy po słodkości. Dla mnie osobiście to trochę za mało, zwłaszcza, że w pamięci mam nadal genialne pod względem gastronomicznym kryminały Karoliny Morawieckiej, gdzie czytelnik wdrożony został również w proces przygotowywania wiktuałów. Niezwykle apetyczny proces. U Warykowskiej trochę soków żołądkowych mi zabrakło.

 

Przejdźmy do przymiotnika „muzyczny”! Faktycznie nawiązań do tego obszaru kultury jest całkiem sporo. Zaczynają się one od samego tytułu. „Cztery pory śmierci” to wyraźne nawiązanie do - odgrywanych zresztą przez głównych bohaterów - „Czterech pór roku” Vivaldiego. Zdecydowana większość bohaterów to pracownicy filharmonii: zarówno muzycy, jak i osoby zatrudnione na stanowiskach administracyjnych. Kluczowe dla książki jest jednak to, że ani sztuka, ani kulinaria nie przekładają się w żaden sposób na zagadkę detektywistyczną.

 

Denat jest jednak muzykiem. To główny skrzypek Grzegorz Krzyżczak - osobnik, jak każdy wielki artysta, chimeryczny, wymagający i przekonany o własnym talencie. Po wykonaniu swojej solówki krzyczy, iż „Nienawidzi Vivaldiego” i pada jak długi. I martwy. Dochodzenie prowadzi śledczy Ryszard Ryszard, a zakulisowo, zupełnie swoimi ścieżkami, działać będzie Amadeusz Wagner.

 

Sama zagadka kryminalna napisana została przez Olgę Warykowską w sposób interesujący, spójny i ciekawy. Moim problemem w przypadku tej lektury był wyłącznie humor, który w mój akurat gust nie trafił i na tej podstawie przypuszczam, że niekoniecznie jest to twist rodem z Chmielewskiej, oraz kreacje bohaterów. Komizm komizmem, jednak przez całą lekturę towarzyszyło mi poczucie, że poszczególne postaci zostały przekombinowane. Przykładowo: Amadeusz Wagner z jego nieposkromioną pasją pochłaniania wszystkiego, co jadalne, miał być zapewne postacią budzącą naturalną sympatię. We mnie wywołał co najwyżej politowanie i żal, szczególnie w momencie, gdy dołączyła do niego mamusia z piekła rodem. Tu z kolei dostrzegam pewnego rodzaju niekonsekwencję. Matka Wagnera przedstawiona jest jako kobieta prosta, poczciwa, o raczej wąskich horyzontach. Marzyła, aby jej syn został - jak każdy w wiosce - rolnikiem, w momencie, gdy chłopak wybierał swoją dalszą drogę przeżyła więc szok. Do muzyki było jej najdalej jak to możliwe, dziwnym trafem wpadła jednak na tę kontekstową zbitkę imienia i nazwiska. Zdaję sobie sprawę, że to moje czepianie się, osobiście jestem jednak fanką wiarygodności nie porzucanej nawet na potrzeby aspektów humorystycznych.

 

Książkę czytało mi się w sposób przyjemny, aczkolwiek jako miłośniczka klasycznego kryminału, „Czterech pór śmierci” nie jestem w stanie zaklasyfikować do tej kategorii. To po prostu bardzo przyjemne, krótkie (bo składające się z niespełna 200 stron) i wakacyjne czytadełko.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!