Miasto Bez Grzechu

Autor: Rita Włodarczyk

Okładka wydania

Miasto Bez Grzechu


Dodatkowe informacje

  • Autor: Rita Włodarczyk
  • Gatunek: Psychologiczne
  • Język Oryginału: Polski
  • Liczba Stron: 152
  • Rok Wydania: 2018
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 145x205 mm
  • ISBN: 9788378568070
  • Wydawca: Poligraf
  • Oprawa: Miękka
  • Miejsce Wydania: Brzezia Łąka
  • Ocena:

    3/6


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 2 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 2 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Kozel

„Miasto bez grzechu” Rity Włodarczyk to debiut literacki i - jak możemy się dowiedzieć po szybkim sprawdzeniu internetowych źródeł - spełnione marzenie o zapoczątkowaniu pisarskiej kariery. Zazwyczaj takie deklaracje brzmią dosyć niebezpiecznie i nie wróżą niczego dobrego. „Miasto bez grzechu” jednak od samego początku zaintrygowało mnie okładkowym opisem. Szkocja, dziennikarskie śledztwo, a do tego psychologiczne wtręty... Czy może być lepiej?

 

Biorąc pod uwagę fakt, iż mamy do czynienia z debiutem literackim, należy docenić pisarski warsztat autorki. Rita Włodarczyk jest - jak podpowiada internet - dziennikarką, skończyła również studia w tym kierunku. Warto wyróżnić części opisowe związane bezpośrednio z dochodzeniem prowadzonym przez główną bohaterkę oraz jej ojca. Plastyczność, dynamika, konkret - niczego tutaj nie brakuje.
Zacznijmy jednak od samej fabuły. Tomasz przybywa do jednego ze szkockich miast w towarzystwie swojej córki, aby - jako dziennikarz - sprawdzić, co kryje się za bardzo wysoką liczbą samobójstw, z którą zmaga się ta miejscowość. Praca to jedno, czytelnik jednak bardzo szybko orientuje się, iż drugim powodem - a może raczej tłem całej eskapady - jest terapeutyczne współobecność ojca i córki. Między tym dwojgiem nie jest bowiem książkowo: dostrzegamy problemy z porozumieniem, przemilczenia, być może żal... Szybko dowiadujemy się, iż dziennikarz choruje na schizofrenię, co rzutuje na całe jego życie.
Z założenia „Miasto bez grzechu” to połączenie kryminału oraz thrillera psychologicznego. Cała historia przedstawiona jest z perspektywy córki, co - zgodnie z okładkowym opisem - ma dodać jej charakter. Czy tak jest? Trudno powiedzieć. Na pewno obrana narracja nadaje wydarzeniom subiektywną perspektywę obrazowania, co w pewien sposób przekłada się na grę z czytelnikiem.

 

Nie jest to jedyny przejaw zabawy autorki z czytelnikiem, choć zabieg ten nie zawsze wypada korzystnie. Mam na myśli sposób poprowadzenia fabuły. Według moich obserwacji i przypuszczeń Rita Włodarczyk próbowała doprawić to, co dzieje się w jej powieści, szczyptą „schizofreniczności”, aby lepiej oddać klimat i nawiązać do wprowadzonej w życie bohaterów choroby. Niestety, poskutkowało to wyłącznie zagmatwaniem akcji w sposób nie do końca pozytywny. W pewnym momencie lektury poczułam się mocno zagubiona i tak, jak ojciec Klaudii pogrążał się w odmętach swojego umysłu, nie wiedząc, co rozgrywa się wokół niego, ja nie miałam pewności, co rozgrywa się w „Mieście bez grzechu”. Nie przypadły mi do gustu także dialogi. O ile część opisowa to mocna strona pióra Włodarczyk, o tyle rozmowy bohaterów są sztuczne i teatralne.

 

Nie przekonuje mnie także pewnego rodzaju logika językowa. W pewnej scenie opisane zostało spotykanie trzech osób. Jedna z nich używa stwierdzenia „nasze miasto”, na co Klaudia, córka dziennikarza, odpowiada: „wasze”. Forma zaimka w odniesieniu do dwóch z trzech zgromadzonych osób brzmi właśnie „nasze”, obiekcje dziewczyny są więc nieuzasadnione. Rita Włodarczyk musiała to wyczuć, bo pierwszą wypowiedź uzupełniła wskazaniem przez mówiącą całej grupy, mimo wszystko zabieg ten nadal mnie nie przekonał.

 

Nie do końca rozumiem również, dlaczego Szkocja. Pozostawienie jako miejsca akcji Polski lub wybór jakiegokolwiek innego kraju dałby identyczny efekt. Zabrakło jakichkolwiek nawiązań do krajobrazu, kultury, kuchni... Trochę mnie to rozczarowało.

 

Czytać czy nie czytać? Odpowiem jednak twierdząco. Nie zapomnijmy, że „Miasto bez grzechu” to literacki debiut, a dodatkowo self-publishing, w książce zabrakło więc profesjonalnej redakcji. Mimo wszystko za Ritę Włodarczyk trzymam kciuki i będę śledzić poczynania.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!