Okładka wydania

Szofer Upadłych Królów

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje

  • Autor: Stanisław Figiel
  • Gatunek: Reportaż
  • Język Oryginału: Polski
  • Liczba Stron: 238
  • Rok Wydania: 2019
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 121x195 mm
  • ISBN: 9788381473446
  • Wydawca: Novae Res
  • Oprawa: Miękka
  • Miejsce Wydania: Gdynia
  • Ocena:

    4,5/6


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 2 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 2 votes

Polecam:


Podziel się!

Szofer Upadłych Królów | Autor: Stanisław Figiel

Wybierz opinię:

Tomasz Niedziela

Gdzie też los rodaków nie rzuci i nie rzucał? Nie ma chyba tak egzotycznych miejsc, gdzie nie można by natrafić na ślady Polaków. Jesteśmy nacją wędrującą, często z powodów od nas niezależnych, często z chęci poznawania świata, często by zaspokoić smykałkę do podróży czy włóczęgi. "Szofer upadłych królów" to opowieść o naszym rodaku – Franciszku Wierzbickim, który miał okazję być szoferem króla Albanii – Zogu I w przededniu II wojny światowej.

 

Autor – Stanisław Figiel bardzo starannie podszedł do tematu, opierając się na (jak rozumiem) różnych dokumentach. Często opisuje na przykład zdjęcia z albumu i czujemy się tak jakbyśmy je widzieli i tak jakby ten album był rzeczywiście gdzieś na wyciągnięcie ręki. Książka jest zaliczona do literatury faktu, więc domyślam się, że wiele opisywanych zdarzeń jest autentycznych, wiele postaci rzeczywiście było w tym okresie w Albanii. Niestety czasami opisy i sprawozdania z uroczystości czy imprez wyglądają jak żywcem wycięte z jakiejś propagandowej gazety, trochę to psuje odbiór, ale tylko trochę.

 

W owym czasie na Bałkanach królestw było sporo : Jugosławia, Rumunia, Bułgaria, Grecja, to i Albańczykom zachciało się dołączyć do tej grupy. Trochę śmiesznie wyglądają zabiegi dyplomatyczne by znaleźć odpowiednie partie dla sióstr czy samego króla. Stare domy panujące w Europie raczej nie paliły się do uznania nowego królestwa jako równorzędnego partnera do podziału „błękitnej krwi”. Religia (islam) też nie ułatwiał zadania. Jak nie może być księżniczka to czasami wystarczy szlachcianka z jakiegoś starego rodu, bądź daleki pretendent do nieistniejącego już tronu. Rzeczywiście, z lekka to operetkowe.

 

Książkę czyta się szybko i płynnie, akcja jest stosunkowo wartka, ale chyba pod koniec lat trzydziestych XX wieku wszystko co działo się w Europie nabierało szczególnego tempa, a mało kto był przygotowany na takie zmiany. Bałkany to od zawsze był rejon szczególnych niepokojów i napięć.

 

Nie wiem czy w Albanii wiele się zmieniło od tamtych czasów. Dalej ten kraj należy do najbiedniejszych w Europie i dalej jest to słabe państwo, chociaż teraz nikt nie robi zakusów na jego wolność, a raczej niektórym marzy się w dalszym ciągu „Wielka Albania”. Wtedy chodziło o kawałek greckiego Epiru, teraz o część Macedonii tudzież o Kosowo. Wielka Albania na wyciągnięcie ręki?

 

Ponadto ciekawy jest też wątek zemsty rodowej, tutaj zwanej gjakmarrja, przed którą w zasadzie nie ma ucieczki. Kiedy się raz zacznie trwa bez końca. Jeżeli ktoś chce się z niej wycofać spotyka go ostracyzm, pogarda a nierzadko i tak śmierć, więc jest to jak gdyby zamknięte koło niemożności. Południowa krew to bardzo gorąca krew. Pozostaje co najwyżej ucieczka, ale taka daleko poza granicę kraju i rozpoczęcie życia w zupełnie innym miejscu na świecie.

 

Zawsze zwracam uwagę również na mnie interesujące „smaczki”. Nawet tutaj natknąłem się na łemkowską historię, na coś na co zawsze zwracam uwagę. W tym wypadku matka głównego bohatera była z pochodzenia Łemkinią, o czym autor wspomina. Czy to przypadek, że ciągle odnajduję takie drobiazgi?

 

Epilog książki (a także liczba mnoga w tytule) ewidentnie sugeruje, że będzie kolejna część, tym razem dotycząca królów Rumunii. Czekam z niecierpliwością, bo jednak czuję spory niedosyt po tej lekturze. Postać głównego bohatera jest potraktowana trochę bezosobowo, jego życie osobiste praktycznie nie istnieje, aż się prosi, żeby parę faktów dodać, zamiast używać mglistych aluzji. Wątek miłosny też nie doczekał się jakiegokolwiek rozwinięcia, ale to akurat nie przygana – przecież nie zawsze musi zaistnieć.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial