Okładka wydania

Karmin

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje

  • Autor: Agnieszka Meyer
  • Tytuł Oryginału: Karmin
  • Gatunek: Obyczajowe
  • Język Oryginału: Polski
  • Liczba Stron: 288
  • Rok Wydania: 2019
  • Numer Wydania: II
  • Wymiary: 145×205 mm
  • ISBN: 9788377795217
  • Wydawca: Wydawnictwo MG
  • Oprawa: Miękka
  • Miejsce Wydania: Warszawa
  • Ocena:

    4/6


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Karmin | Autor: Agnieszka Meyer

Wybierz opinię:

Mamaczyta

Dziś o książce, która przekonała mnie do siebie tajemniczością. Zaczynając od tytułu (karmin- barwnik pochodzenia naturalnego), poprzez okładkę, a na opisie kończąc. Właśnie sądząc z opisu okładkowego stawiałam na powieść sensacyjną, odkrywanie tajemnic starych manuskryptów - taki wątek się pojawia ale nie jest on tutaj najważniejszy.

 

Najważniejsi są bohaterowie, a jest ich w powieści czworo:

Sabina (nazywana Seliną) z pochodzenia Polka. Jest konserwatorką książek, przedłuża życie starym księgom. Szczerze powiem, że ten wątek był cudowny, miłość młodej kobiety do książek, jej fascynacja chemikaliami, precyzja ruchów przy odnawianiu pigmentu, a przede wszystkim odkrywanie wnętrza, treści zapisanych na pergaminach.

 

Max z pochodzenia Niemiec, jest stolarzem, zajmuje się renowacją starych mebli. Chociaż za takiego się nie uważa jest artystą. Pewny w tym co robi, szczery.

 

David (jego pochodzenie nie jest z początku znane), jest bardzo przystojny o południowej urodzie. Cały swój czas poświęca na podróże po świecie, dokumentuje to co wkrótce zginie na ziemi, zagrożone gatunki zwierząt (lub ostatnie osobniki wymarłych gatunków), rośliny i ekosystemy. Ten mężczyzna jest chodzącą zagadką, choruje na narkolepsje, nie ma domu, w bankowym sejfie ukrywa cenne starodruki, ma też tajemnicę...

 

Jessie z pochodzenia Amerykanka, agent nieruchomości. Duma rodziców, zawsze we wszystkim najlepsza, jej życie to odhaczanie punktów na liście.

 

Jak splotą się ze sobą losy tych czterech osób? Jaką rolę odegrają stare księgi i czy sekret Davida wyjdzie na jaw?

 

Ta powieść jest wielowymiarowa, wielopłaszczyznowa i bardzo tajemnicza. Selina i Max pasują do siebie jak ogień i woda, jedno bez drugiego nie może żyć, uzupełniają się bo są zupełnie różni , zupełnie inne mają podejście do świata. Jak więc możliwe, że brak odpowiedzi na jedno pytanie doprowadził do zerwania? Nie było kłótni, wzajemnych pretensji, jedno zimne słowo żegnaj. Czy tak może zakończyć się miłość? I Selina i Max przekonali się że nie; ona rzuciła się w wir pracy którą zaproponował jej David, przy okazji pogłębiając znajomość z nim. On przeniósł się na inny kontynent i próbował zapomnieć w ramionach Jess.

 

"Śpimy, a raczej spaliśmy ze sobą. Co nie znaczy, że byliśmy razem."

 

Wydarzenia opisane są z perspektywy każdego bohatera, narrator jest wszechwiedzący dlatego czytelnik ma możliwość oceny zachowania każdej postaci. To relacje miedzy bohaterami są osią tej powieści.

 

"Karmin" okazał się książką o miłości. Trochę byłam zaskoczona, bo spodziewałam się czegoś zupełnie innego. Autorka jednak tak sprawnie posługuje się piórem, że dałam się porwać tej historii, która z każdą stroną intrygowała mnie coraz bardziej. Nieoczekiwanie stała się też jedną z piękniejszych opowieści o miłości jaką czytałam. Autorka nie uderza w patetyczny ton, nie przedstawia łzawych scen, tutaj dominują uczucia i próba radzenia sobie z nimi.

 

Pojawiają się też sceny erotyczne. W zbliżeniach widoczna jest różnica, czy jest to akt miłości czy tylko akt żądzy cielesnej. Opisy są sugestywne, ale nie wulgarne.
Z fabuły wyłania się też wątek paranormalny, nie jest on opowiedziany wprost, można go wyczytać między wierszami co bardzo mi się spodobało (a nie jestem fanką takich elementów w powieściach).

 

Podsumowując: „Karmin” okazał się ciekawą przygodą, bo jest to książka którą można rozpatrywać na wiele sposobów. Ja zafascynowałam się starymi książkami i miłością. Może Wy czytając tę książkę odnajdziecie w niej coś zaskakującego. Polecam.

Pani M

„Czworo bohaterów, dwa kontynenty, jedna księga.

Dziewczyna o oczach jak rtęć zawróci Maxowi w głowie tak mocno, że nie będzie potrafił wyobrazić sobie życia bez niej. Dla Seliny, młodej konserwatorki książek, Max stanie się nieustającym zaskoczeniem i powodem do przekraczania własnych ograniczeń. Jednak gdy nie zdoła wypowiedzieć, być może najważniejszych w swym życiu, słów, wszystko się skończy.

 

Kim okaże się tajemniczy David, który wkracza w jej życie na dublińskiej wystawie starodruków? Wyjątkowo wyrafinowanym złodziejem? Eleganckim oszustem cierpiącym na narkolepsję? Ekscentrycznym bibliofilem, który wciąż zaskakuje niezwykłymi talentami?”.

 

Po raz pierwszy od dawna po lekturze książki nie mam kompletnie pojęcia, co o niej napisać. Nie była to dla mnie łatwa lektura. Podchodziłam do niej kilka razy i po przeczytaniu paru stron musiałam robić sobie przerwę, bo czułam się przytłoczona tym, co się dzieje. Sporo czasu zajęło mi wciągnięcie się w lekturę. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz książka stawiała mi taki opór.

 

Nie chcę, żebyście mnie źle zrozumieli. Nie uważam, że jest to zła książka, bo tego powiedzieć nie mogę. Powieść jest wielopłaszczyznowa i złożenie tego wszystkiego w konkretną całość stanowiło dla autorki nie lada wyzwanie. Czy udało jej się mu sprostać? I tak, i nie.

 

Problem stanowiło dla mnie tempo tej historii. Zdarzyło mi się, że parę razy gubiłam się w chronologii i musiałam jeszcze raz czytać poprzednie fragmenty, żeby zorientować się, co się stało. Wytrąca mnie to z czytania i raczej nie zachęca do kontynuowania lektury. Dlatego miałam tak duży problem z tą książką. Nie umiałam się przy niej skupić, a na dodatek trafiła do mnie w dość trudnym momencie, gdy tak ciężkie powieści niespecjalnie mi wchodziły.

 

Zdecydowanie jest to książka dla czytelników pełnoletnich. Są tu sceny, których niepełnoletnie oczy widzieć raczej nie powinny – żeby nie było, że nie ostrzegałam. Co prawda moim zdaniem są one bardzo dobrze, subtelnie napisane, ale lepiej trochę wstrzymać się z lekturą. Zresztą, wiem, będę się powtarzać, ale ta powieść to spory kaliber i nie wiem, czy nastoletni czytelnik będzie w stanie się z nim zmierzyć. Ja w każdym razie tak 15 lat temu nie podołałabym lekturze.

 

Nie mogę odmówić autorce dbałości o szczegóły, bo opisy są dopieszczone. To sprawia, że akcja zwalnia, ale nie powiedziałabym, że to należy rozpatrywać w kategorii minusów tej powieści. Wręcz przeciwnie, działało to na wyobraźnię, za to należą się autorce wyrazy uznania.

 

Nie jest to raczej książka, w której wiele się dzieje, więc jeśli liczycie na wartką akcję, to muszę was rozczarować. Ta powieść raczej przemyśleniami stoi. Pod względem językowym powiedziałabym, że Karmin jest majstersztykiem. Moim zdaniem dla jednych to będzie zaleta, dla innych zaś wada, bo odbiją się od sposobu, w jaki autorka napisała swoją historię.

 

Bardzo trudno mi powiedzieć, kto właściwie będzie zainteresowany tą książką. Uważam, że jest dość trudna w odbiorze i trzeba poświęcić sporo czasu na jej przeczytanie. Odradzam sięganie po nią w autobusie czy w innym miejscu publicznym. Nie będziecie raczej w stanie skupić się na fabule. A to jest jedna z tych powieści, które potrzebują naszego zaangażowania i czasu. w przeciwnym wypadku może zmienić się w nieangażujący zlepek zdań.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!

  • Stwórz Konto