Do Gwiazd

Autor: Brandon Sanderson

Okładka wydania

Do Gwiazd


Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 2 votes
Akcja: 100% - 2 votes
Wątki: 100% - 2 votes
Postacie: 100% - 3 votes
Styl: 100% - 2 votes
Klimat: 100% - 2 votes
Okładka: 100% - 2 votes
Polecam: 100% - 2 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Michał Lipka

GDYBY SKYWALKER BYŁ DZIEWCZYNĄ

 

Science fiction i twarde kobiece postacie to połączenie, które dobrze się sprawdza. Księżniczka Leia, Ellen Ripley czy Sarah Connor są na to najlepszym przykładem. Czy Spensa, bohaterka najnowszej powieści Brandona Sandersona ma szansę dołączyć do tego grona? Pewnie nie, ale to uparta, może nieco dziwna, ale sympatyczna dziewoja, o przygodach której czyta się ze sporą przyjemnością. I nawet jeśli czasem bywa infantylnie, „Do gwiazd” to naprawdę udane SF, może i młodzieżowe, ale nie w stopniu, który rzucałby się zbyt mocno w oczy i zniechęcał dorosłych do sięgnięcia po całość. Wręcz przeciwnie, niejeden „stary” odbiorca znajdzie tu coś dla siebie i będzie bawił się dobrze, nawet jeśli – taki już urok prozy Sandersona – bezrefleksyjnie.

 

Detritus nie jest światem, w którym żyć chciałby ktokolwiek. To właściwie już nie tyle świat, co jego ruina, która nieustannie i to od setek lat atakowana jest przez kosmitów zwanych Krellami, których celem jest wybicie ludzi kryjących się pod powierzchnią. Ostatnią nadzieją naszej rasy pozostają jednak piloci myśliwców, którzy walczą z wrogiem. Do nich chciałaby się przyłączyć nastoletnia Spensa, jednak grzechy jej ojca, zestrzelonego przed laty pilota dezertera, ciągną się za nią, utrudniając jej życie. Aż pewnego dnia wszystko się zmienia. Gdy wrogowie zwiększają swoje siły, rzucane przeciw mieszkańcom Detritusa, ludzkość zmuszona jest zrekrutować nawet niedoświadczonych młodzików byle wspomogli eskadrę myśliwców w wcale z Krellami. Tak oto Spensa zyskuje szansę na spełnienie swojego marzenia, ale jak poradzi sobie z czekającym na nią i jej podobnym zadaniem, od którego zależeć może życie wszystkich…

 

„Do gwiazd”, jak omawiane niedawno przeze mnie „Stalowe serce” to powieść młodzieżowa. Pierwsza różnica między nimi, jaka rzuciła mi się w oczy, to grubość, bo przygody Spensy rozpisane zostały na tomiszcze dwa razy bardziej okazałe, niż wspomniana powieść. To zaś rodziło nadzieję że stylistycznie rzecz będzie bardziej skupiona na opisach, więcej w niej znajdzie się literackich rozwinięć, a treść nie zostanie ograniczona do rozpisania czystej akcji. I, na szczęście, nie zawiodłem się. „Do gwiazd” to całkiem niezła lektura, coś, co ma i akcję, i klimat – i kilka ciekawych popisów wyobraźni także. Całość zbudowana została na mixie schematów science fiction, zaczynając od walki z wrogiem, gdzie pobrzmiewają zarówno echa „Terminatora”, jak i „Gwiezdnych wojen”, na bohaterce mającej w sobie coś z Ellen Ripley, ale przede wszystkim z Luke’a Skywlkera, skończywszy.

 

Można powiedzieć, że powieść Sandersona cierpi na brak odkrywczości. Można też powiedzieć, że to hołd dla wszystkim doskonale znanej klasyki. Można też wreszcie dodać, że po prostu autor odtwarza to, co wyssał z mlekiem gatunkowej matki. Jakkolwiek by do tego nie podejść, całość jest nieźle napisana, nie najgorzej pomyślana, przyjemna i szybka w odbiorze i dostarczająca całkiem sympatycznej rozrywki. Fani pisarza z pewnością będą zachwyceni. Nie zawiodą się też ci, którzy szukają stricte rozrywkowej fantastyki, która zapewni im solidną porcję rozrywki. Nie ma tu co prawda głębi, nie można się jednak nudzić, a sama Spensa szybko zjednuje sympatię czytelników i z przyjemnością śledzi się jej przygody.

Hiril

„Do gwiazd” to moje pierwsze spotkanie z Brandonem Sandersonem, ale na pewno i ponad wszelką wątpliwość – nie ostatnie. Sposób pisania autora urzekł mnie tak bardzo, że w pewnym momencie zdałam sobie sprawę, że bardziej skupiłam się na podziwianiu jego warsztatu zamiast na fabule! Na szczęście ta także nas czytelników nie zawodzi serwując nam naprawdę bardzo dobrą fantastykę w stylu „Gwiezdnych Wojen”.

 

Zatem kilka słów o fabule. Główną bohaterką jest Spensa – młoda dziewczyna, która stoi przed wyborem swojej życiowej ścieżki kariery w ludzkiej kolonii na planecie Detritus. Od dziecka jej marzeniem jest zostanie pilotem na wzór ojca, ale niestety jego dezercja jej to uniemożliwia. Spin jest jednak zdeterminowana, nie pragnie niczego innego niż stacjonowania w bazie Alta i pilotowania myśliwców. Dziewczyna nie poddaje się i w końcu w wyniku splotu nieoczywistych okoliczności wchodzi na ścieżkę pilotażu, która może okazać się dla niej trudniejsza i bardziej zadziwiająca niż sądziła.

 

To co pierwsze rzuca się w oczy podczas lektury to fantastyczne przemyślenie wszystkiego przez autora. Bohaterowie są tak żywi, że bez problemu mogłabym sobie wyobrazić wspólne z nimi rozmowy, loty, sprzeczki czy treningi. Wielkim atutem jest także Spensa, która jak na osobę młodą, doświadczoną niechęcią otoczenia, jest bardzo wybuchowa, zaczepna i preferuje samotniczy tryb życia. To nieco inny obraz głównej bohaterki – nastolatki niż ten do którego przyzwyczają nas ostatnio pozycje z fantastyki młodzieżowej takie jak np. „Czerwona królowa”, „Niezgodna” czy „Dwory” itd. Spin wie czego chce od życia i zamierza to osiągnąć, nawet jeśli po drodze będzie musiała wrzeszczeć i tupać, a każdy sukces wyszarpać.

 

Kolejną ogromną zaletą „Do gwiazd” jest stworzone przez autora uniwersum. Oczywiście nie jest ono zupełnie innowacyjne, podobnie jak moje skojarzenie z „Gwiezdnymi Wojnami” całkowicie nieprzypadkowe, ale wciąż przynosi dużo świeżości i nowości. To książka, która w przyjemny sposób łączy znane nam wątki kolonizacji innej planety z gwiezdnymi lotami i bataliami, wątkami emocjonalnymi i osobistymi głównej bohaterki. Wszystko to jest bardzo zrównoważone i znajdzie się nawet miejsce na rozważania filozoficzne po lekturze.

 

Nie ma romansu! Wiem, że część osób w tym momencie złapie się za serce, że jak to nie ma, nie może być młodzieżówki bez romansu, ale oto „Do gwiazd” łamie ten schemat i ponad 600 stron minie nam bez powłóczystych spojrzeń, pocałunków w cieniu myśliwców czy łzawych wyznań przy okazji dramatycznych zwrotów akcji. Za to będzie dużo emocji, a nawet przyjaźni, choć ta Spensie z łatwością nie przychodzi – to akurat pewne.

 

Nie zapominajmy o języku jakim posługuje się Brandon Sanderson i o tłumaczeniu Zbigniewa A. Królickiego. Obaj panowie doskonale dobrali język do odbiorcy sprawiając, że jest ciekawy, bogaty, a czasami nieco wymagający, ale w żadnym momencie ani nie przytłacza, ani nie staje się płytki co ostatnio w fantastyce zdarza się niestety coraz częściej. Tutaj otrzymujemy wspaniały balans, który przynajmniej dla mnie, jest doskonałym dowodem na to, że do książek zarówno tego autorstwa jak i tego tłumaczenia zajrzeć naprawdę warto.

 

Podsumowując, „Do gwiazd” to ten typ książki, który sprawia, że lekturę zawsze uznaje sie za udaną. Nawet jeśli sama fabuła nie jest w guście czytelnika to kunszt autora rekompensuje wszystko z nawiązką. Jeśli lubisz „Gwiezdne Wojny” – ta książka jest dla Ciebie idealna. Jeśli lubisz książki z gatunku space opera – ta książka jest dla Ciebie idealna. Jeśli lubisz kosmiczny klimat i szukasz czegoś co jest świetnie napisane – ta książka jest dla Ciebie idealna. I w końcu – jeśli lubisz fantastykę, a nie znasz jeszcze książek Brandona Sandersona to nie popełniaj mojego błędu i sięgnij po nie jak najszybciej.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!