Mity I Androny

Autor: Lech Brywczyński

Okładka wydania

Mity I Androny


Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 3 votes
Akcja: 100% - 2 votes
Wątki: 100% - 2 votes
Postacie: 100% - 2 votes
Styl: 100% - 2 votes
Klimat: 100% - 3 votes
Okładka: 100% - 2 votes
Polecam: 100% - 2 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Jarosław Drożdżewski

„Androny” to według sjp.pl - słowa nieprawdziwe, niewiarygodne albo pozbawione sensu; głupstwa, brednie, banialuki. „Mit” z kolei to - fałszywa historia o jakimś człowieku lub wydarzeniu. Połączenie tych dwóch słów tworzy tytuł „Mity i androny” będący książkową propozycją Lecha Brywczyńskiego, która w pewien, na swój mocno specyficzny, sposób nawiązuje do tej krótkiej formułki. W jaki sposób to czyni? O tym poniżej.

 

Krótka notka biograficzna autora, który być może nie jest znany szerszemu gronu odbiorców, co mam nadzieję, zmieni się już wkrótce:

 

Lech Brywczyński (ur. 1959) to elbląski dziennikarz, poeta i dramatopisarz. Na początku lat 90-tych zajmował się przekładami, tłumacząc z j. angielskiego powieści fantasy Michaela Moorcocka. Był wydawcą i redaktorem naczelnym miesięcznika „Echo Elbląga”, a potem dziennikarzem „Elbląskiego Magazynu Ilustrowanego”, „Kuriera Elbląskiego”, „Dziennika Bałtyckiego” i „Magazynu Elbląskiego”. Brywczyński jest też autorem blisko czterdziestu dramatów jednoaktowych.

 

Wracając jednak do tego co najważniejsze. Rzeczona książka to niezbyt obszerne, bo mieszczące się na dwustu stronach, spojrzenie autora na w sumie dość banalne i zwykłe życie szarego człowieka. Jednocześnie jednak jest to spojrzenia bardzo specyficzne, nadające niezwykłego kolorytu każdej z poszczególnych dziesięciu opowieści. Każdy kolejny z rozdziałów to całkowicie oddzielna historia, która z pozostałymi nie ma nic wspólnego. Daje to efekt zbioru krótkich, dynamicznych opowiadań, które przyciągają czytelniczą uwagę.

 

I choć z pozoru rzecz wydaje się bardzo pospolita czy wręcz błaha, to Brywczyński dodając od siebie kilka niezwykłych elementów, stworzył zbiór, który na każdym kroku zaskakuje, co sprawia, że od lektury dosłownie ciężko jest się oderwać. Autor miesza tu zdarzenia realistyczne z całkowitą fikcją, operuje w sposób zręczny i pomysłowy absurdem i miesza różnorakie konwencje. Całość daje więc wyborny efekt. Jakieś przykłady? Proszę bardzo.

 

Pierwsze z opowiadań, zatytułowane „Klaudia z innego świata…” to historia pewnego pisarza, który tworząc jedno ze swoich dzieł, ożywia dwójkę bohaterów. Baa ci tak naprawdę przejmują w pewnym momencie kontrolę nad wydarzeniami, dyktując autorowi co i jak ma pisać. Między wytworami wyobraźni (?) autora a jego bohaterami nawiązuje się dialog, który my, jako czytelnicy możemy obserwować. Przyznacie, że to dość spektakularny pomysł? Tego typu zagrywek jest w tej książce znacznie więcej, autor ze strony na stronę się rozkręca i wraz z upływem kolejnych rozdziałów jest coraz lepiej. Aby nie zdradzać zbyt wiele i nie psuć wam zabawy, na tym poprzestaniemy.

 

Siłą tej książki jest ogromna lekkość pióra, którą operuje Brywczyński oraz jego pomysłowość. W każdej kolejnej historii daje on upust swojej inwencji twórczej i wyobraźni, przez co mamy możliwość odcięcia się od rzeczywistości i czerpania radości z lekkich, humorystycznych a przy tym mocno wciągających historii. Ważne jest tu jeszcze jedno, a mianowicie to, że autor bawi się na przestrzeni kolejnych rozdziałów i opowiadań różnorakimi konwencjami. Mamy tu więc pastisz, bardzo specyficzną opowieść kryminalną, czy historie romantyczne. To pokazuje, że Brywczyński dysponuje nie tylko niezbędnym warsztatem, ale też głową pełną pomysłów, które potrafi przelać na papier.

 

Czy więc warto zajrzeć po tą książkę? Moim zdaniem bezwzględnie tak. Podchodziłem do niej bez przesadnie dużych oczekiwań, a otrzymałem rzecz, która na długi czas zapada w pamięć. Forma krótkich opowieści bardzo dynamizuje rzeczony zbiór, przez co lektura upływa szybko i bardzo przyjemnie. To drugie uczucie to oczywiście zasługa umiejętnego prowadzenia narracji, ciągłego zaskakiwania czytelnika, mieszania na przestrzeni jednej opowieści różnych gatunków czy w końcu ogromnej dawki humoru zawartego w każdej z nich. „Mity i androny” to tak naprawdę lektura na jeden wieczór. Wieczór będący doskonałą odskocznią od rzeczywistości i kwintesencją tego, co powinna czytelnikowi dawać lektura książki, czyli relaks – przepraszam za kolokwializm - „pełną gębą”. Jeśli więc natraficie w witrynie księgarni na tą książkę, to nie zastanawiajcie się, tylko kupujcie.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!