Marzenie I Pysk

Autor: Tadeusz Boy Żeleński

Okładka wydania

Marzenie I Pysk


Dodatkowe informacje

  • Autor: Tadeusz Boy Żeleński
  • Gatunek: Felietony
  • Język Oryginału: Polski
  • Liczba Stron: 172
  • Rok Wydania: 2018
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 130x190 mm
  • ISBN: 9788366022546
  • Wydawca: Wydawnictwo CM
  • Oprawa: Miękka
  • Miejsce Wydania: Warszawa
  • Ocena:

    6/6

    5/6


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Bnioff

„Marzenie i pysk” to zbiór felietonów Tadeusza Boya-Żeleńskiego wydanych w 1930 roku, ale zawierający sporo tekstów z poprzedniej dekady, z początku jego kariery literackiej, a są to przede wszystkim teksty będące swoistymi wariacjami na temat utworów krytyczno literackich i teatralnych. Towarzyszą im utwory pisane współcześnie, te zorientowane są głównie na tematy związane z Kościołem. „Obok rzeczy świeżutkich, prosto z igły – pisze Boy we wstępie do zbiorku - znajdziesz tu drobiazgi pisane przed laty kilku, niemal dokumenty historyczne! Zdradzę ci tego sekret, miły czytelniku. W początkach mojej kariery pisarskiej byłem bardzo nieśmiały. Felietonów moich nie wydawałem wówczas oddzielnie; przemycałem je w poszczególnych tomach krytyk teatralnych, z którymi często nie miały nic wspólnego. Ponieważ groziło to pogrzebaniem wielu myśli, które mi są drogie (ot, taki niewinny sentymencik), przyszło mi do głowy wydobyć je z ukrycia i zamieszać między nowe.„

 

Teksty pomieszczone w tym zbiorze dotyczą bardzo szerokiego diapazonu przeróżnych kwestii, przede wszystkich społecznych i obyczajowych, m.in. wspomniane wyżej relacje z Kościołem, problem seksualności czy traktowania kobiet. Te ostatnie dotyczą głównie recepcji wcześniejszego zbioru felietonów zebranych pod wspólnym tytułem „Piekło kobiet”, przy okazji znakomicie temat w nich podjęty uzupełniają.

 

W zbiorze „Marzenie i pysk” odnajdziemy to wszystko, z czego znany był i jest znany także dzisiaj Tadeusz Boy-Żeleński.
„Stąd moja podwójna reputacja, która towarzyszy mi zresztą do dziś: z jednej strony witano mnie jako „wychowawcę”, z drugiej odżegnywano się ode mnie jako od demoralizatora!”

 

Na łatkę demoralizatora dziś pewnie trzeba spojrzeć z dużym pobłażaniem, jednak odwaga, z jaką poruszał Żeleński niepopularne tematy, z całą pewnością musiała współczesnych mu szokować. Ignorując więc temat tanich, niezdrowych sensacji, trzeba uczciwie przyznać, że duża część poruszanych przez Boya spraw wciąż budzi poruszenie i prowokuje do żywych dyskusji. Ot, chociażby problem oddziaływania Kościoła na życie obywateli świeckiego, jakby nie było, państwa.

 

Z tekstów poświęconych teatrowi i dramatopisarstwu na szczególne uznanie zasługuje felieton „Plotka o Weselu Wyspiańskiego”, ulubiony tekst polonistów, pełen nawiązań do rzeczywistych postaci będących prototypami bohaterów dramatu. Warto wspomnieć, że Boy był jednym z gości na owym sławetnym weselu Lucjana Rydla z wiejską panną i w swoim tekście znakomicie oddał zarówno klimat tej imprezy, jak szereg inspiracji, które nasz genialny dramatopisarz przemienił w sztukę teatralną. Co istotne, geniuszu „Wesela” nie postrzega wcale Boy w jego symbolizmie czy historiozoficznej wymowie, a zgoła w czymś bardziej prozaicznym.

 

O tym, że Boy-Żeleński ma też zasłużone miejsce w kulturze jako niezrażony przeciwnościami losu tłumacz i propagator literatury francuskiej przypomina dołączona do jego tekstów rozmowa, jaką przeprowadzono z nim przy okazji wydania setnego tomu tak zwanej „Biblioteki Boy’a”. Mowa oczywiście o tekstach będących ekstraktem bez mała pięciu wieków myśli i twórczości francuskojęzycznych twórców, których do dzisiaj znamy głównie dzięki przekładom autora „Słówek”, by wymienić tylko „Tristana i Izoldę”.

 

Do Boya warto zaglądać także dla stylu i języka, jakim się posługuje i który tylko czasami pobrzmiewać może archaicznie. Jak na teksty, które powstały prawie sto lat temu nie ma w tym nic dziwnego. Jeśli jednak chcielibyśmy skupić się głównie na problemach poruszanych w jego tekstach, odkryjemy ze zdziwieniem, że wiele z nich wciąż jest aktualna, wciąż budzi gorące emocje i niezmiennie potrzebuje krytycznego spojrzenia. Zaręczam, że w wielu dzisiejszych dyskusjach na bieżące tematy, mogą znaleźć miejsce argumenty przytaczane przez Żeleńskiego przed kilkoma dekadami.

Lukardis

Boy-Żeleński, jak na tego kalibru twórcę, w powszechnej kulturze nie został zapisany złotymi zgłoskami i obdarzony tytułem wiersza narodowego. Może to jednak i lepiej – bo to człowiek, który w zbiorze „Marzenie i pysk”, mieszczącym 30 jego felietonów, daje się poznać przede wszystkim jako osoba, która nie znosi posągowych przedstawień, osoba żywa, która samą swoją publicystyką przywołuje, posługując się jego własnymi słowami, „koloryt epoki”.

 

W tomiku znajdą się publikacje na najróżniejsze tematy, chociaż same felietony wywodzą się z krytyki teatralnej. Łączy je jednak jedno – swoisty idealizm, w którego duchu wypowiada się Boy. Niezależnie od tego, czy chodzi tu o skrytykowanie postaw społecznych, czy o szkic paru myśli na tematy literackie, przede wszystkim widać w tym zamysł oraz wiarę w dotarcie dokądkolwiek z własnymi poglądami, a przez to zaangażowanie w świat otaczający. Odbieranie zarówno sztuki, jak i życia dookoła w sposób zadziwiająco bezpośredni i emocjonalny, co potrafi naprawdę rozczulić.

 

W tym zresztą leży siła jego felietonów – niezależnie od interesującej zawartości per se, to specyfika jego spojrzenia nadaje im charakteru. Tak pod względem poglądów, jak i stylu pisania, delikatnego, choć potrafiącym dopiec trafną ripostą, nieco rozmarzonego, trochę gawędziarskiego, w każdym razie bardzo poczytnego, zwłaszcza, że nawet wypowiadając się w manierze krytycznoliterackiej, unika nadęcia i pretensjonalności.

 

Interesującym jest coś jednak jeszcze innego – umiejętność Boya do naturalnego wplatania narracji „ogólnożyciowej” w tematykę literacką. Czy to chodzi o odniesienie do problemów społecznych, czy o „życie samo w sobie”, nie ma dla niego kwestii, która istniałaby tylko na gruncie teoretycznym. Często wychodzi od problematyki teatralnej, by tak naprawdę wypowiedzieć się na inny temat (jak chociażby w tekście „Zazdrość i jej paradoksy”) i potrafi to zrobić z niewymuszonym luzem i swobodą. Zresztą, sam stwierdził, że „literatury nie da się zizolować od życia” i tworzy zgodnie z tym stanowiskiem.

 

Jednak to nie tylko maniera, ale i treść tworzy kształt tego zbioru. Faktem jest, że Boy w dużej mierze odnosi się do kwestii sobie współczesnych (jak chociażby prohibicji alkoholu w Stanach, swojej działalności wydawniczej, premier teatralnych), jak na felietonistę przystało i wypowiada się na tematy społecznie w tamtym czasie istotne (sprzeciw wobec obecnego kształtu nauczania religii, miejsce kobiety w teatrze), ale nie da się na nie patrzeć wyłącznie jak na wizytówkę epoki – choćby z tego powodu, że sprawy, o których pisze i sposób, w jaki się na ich temat wypowiada pozostaje zatrważająco współczesny. Pomimo prawie stulecia dzielącego współczesnego czytelnika od Boya, nie zdążyły się zdezaktualizować.

 

W moim odczuciu jednak Boy społeczny musi trochę ustąpić miejsca Boyowi literackiemu, który w swoich obserwacjach na temat tego, jak zmiany społeczne wiążą sią ze zmianami w występującymi w sztuce archetypami i ich odbiorze, jest najzwyczajniej w świecie porywający i pasjonuje. Choćby w tekście „Zmierzch kochanka”, który pokazuje transformacje tej figury literackiej, czy odmiennej w swojej wymowie „Jaskółce platonizmu”, niemal stanowiącej szkicowe zapisy rozmarzonej tęsknoty za romantyczną miłością, choć jednocześnie analitycznie patrzącej na ewolucje tego, jak to nazwał „mistycyzmu miłosnego”, w kulturze i społeczeństwie.

 

Zbiór jako całość jest zbiorem mocno niespójnym tematycznie i czasem nierównym jakościowo, gdzie dłuższe, ciekawe (lub nie) teksty przetykane są parostronnicowymi miniaturkami, wśród których jednak też można znaleźć perełki. Ciężko zatem doszukiwać się większego zamysłu stojącego za doborem tekstów przez Boya – mimo tego, „Marzenie i pysk” to książka będąca po części urokliwym świadectwem epoki, ale przede wszystkim kawałem dobrej publicystyki, napisanej przez wprawnego literata, nietracącej na aktualności.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!