Nadchodzi Poranek

Autor: Ibrahim Alsabagh

Okładka wydania

Nadchodzi Poranek


Dodatkowe informacje

  • Autor: Ibrahim Alsabagh
  • Tytuł Oryginału: Viene il mattino: Aleppo, Siria. Riparare la casa, guarire il cuore
  • Gatunek: Literatura Faktu
  • Język Oryginału: Włoski
  • Przekład: Krzysztof Stopa
  • Liczba Stron: 280
  • Rok Wydania: 2018
  • Numer Wydania: I
  • ISBN: 9788381272230
  • Wydawca: Bernardinum
  • Oprawa: Miękka
  • Miejsce Wydania: Pelplin
  • Ocena:

    6/6


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 2 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Karolina Sulińska

Dziś, w XXI wieku, ludzie coraz bardziej oddalają się od Kościoła. Nawet w Polsce, gdzie ponad 90 % obywateli deklaruje się katolikami, zaufanie do instytucji kościelnych, z roku na rok, drastycznie spada. Zresztą nie ma się czemu dziwić, wystarczy włączyć telewizor, czy wziąć do ręki gazetę codzienną, a jest bardzo prawdopodobne, że natkniemy się na kolejną aferę z udziałem duchownych. Pedofilia, nepotyzm, megalomania to coś co odrzuca wiernych. Swoją cegiełkę dokładają księża pokroju Ojca Rydzyka, redaktora naczelnego radia Trwam. Media bardzo rzadko podają  dobre wiadomości z "duchowego" frontu. Owszem zdarzają się wzmianki o wizytach papieża, znaczących homiliach czy Dniach Młodzieży, jednak od dawien dawna wiadomo,że dobra wiadomość nie jest interesująca. Dziś, w świecie pełnym przemocy, zapominamy o tych dobrych ludziach, dobrych księżach, tych z powołaniem. Ta książka ma nam przypomnieć, że jeszcze nie wszystko stracone. Nadal w gruzach  zniszczonych wojną miast są "święci", którzy niczym mrówki odbudowują swój ul, swoją wspólnotę i wiarę. Przeczytajmy o nich.

 

W swojej poprzedniej książce, której niestety nie miałam okazji przeczytać, Ojciec Ibrahim Alsabagh, opowiadał o życiu pod oblężeniem, w nieustannym strachu przed ostrzałem snajperów. Tym razem wprowadza na wielki plac budowy. Do odbudowania są liczne domy, kościoły i meczety, ale przede wszystkim trzeba odbudowaćludzi. Ran jest wiele: jedne widać wyraźnie na każdym rogu ulicy, inne pozostają ukryte w sercach osób i w relacjach społecznych na każdym poziomie. Wojna nadal trwa pomimo zawieszenia broni. Ludzie żyją w ciągłym strachu dlatego tak ważne jest działanie i modlitwa. 

 

Powojenne Aleppo przypomina Warszawę po II Wojnie Światowej. Zniszczone budynki, leje po bombach, kurz, pył, przysypane piaskiem niewypały, błąkający się bez celu ludzie. Nadal nie ma elektryczności, woda płynie z przerwami. Nie działa służba zdrowia, państwowe szkolnictwo i opieka społeczna. Ponad 95 procent społeczeństwa żyje na skraju ubóstwa. Wiele tysięcy mieszkańców miast wyemigrowało na Zachód, Ci którzy zostali czekają na pomoc humanitarną. Rząd syryjski nie ma pieniędzy ani środków by pomóc swoim obywatelom. I właśnie wtedy pojawia się on, ojciec Ibrahim, człowiek o złotym sercu, którego dewizą jest dyspozycyjność. Jeszcze kilka lat temu jedynym marzeniem młodego duchownego było napisanie doktoratu. Dziś, razem z grupką inżynierów i księży, pomaga odbudowywać Syrię. Ani razu się nie zawahał. Poproszony o pomoc, spakował walizkę, kupił bilet i wyleciał do Aleppo. Wtedy jeszcze trwała tam wojna. Pociski trafiały w budynki sąsiadujące z Kościołem, jeden zniszczył nawet kopułę samego budynku. Ksiądz Ibrahim wierzy, że to dzięki modlitwom i boskiej interwencji, nikt nie zginął. 

 

Dziś, choć wojna nadal trwa, tylko działania zbrojne stały się mniej intensywne, nadszedł czas na powolną odbudowę kraju. Problemem jest brak kapitału, rąk do pracy i rynku. Gospodarka znajduje się w opłakanym stanie, handel zanikł a wszystko zależy od zagranicznej pomocy humanitarnej. Ksiądz Ibrahim to franciszkanin, proboszcz jednej z czterech chrześcijańskich parafii w Aleppo, i jednocześnie człowiek wielkiego ducha i wiary. Muszę przyznać, że czytając jego wspomnienia zostałam naładowana tak dużą dawką pozytywnej energii, że teraz wszystko wydaje mi się możliwe. Proboszcz z Aleppo jest niczym Salomon, udało mu się nalać z niczego. Wyobraźcie sobie zniszczone, wyludnione miasto. Bez jakichkolwiek służby, władz i przemysłu. Właśnie w takiej atmosferze Ksiądz Ibrahim zaczynał swoją pracę. Jakiekolwiek zmiany były możliwe jedynie poprzez wnikliwą obserwację i zrozumienie. Nasz bohater musiał szeroko otworzyć oczy, słuchać swoich parafian i doradców, chodzić po ulicach i ocenić ogrom zniszczeń. Zdecydować co jest w danej chwili najważniejsze, kto najbardziej potrzebuje pomocy. Podziwiam tę postać za to, że był w stanie na zimno, kierując się rozsądkiem ocenić, kto dostanie "już" a kto może jeszcze poczekać. W kraju, gdzie każdy czegoś potrzebuje, jest to niezwykle trudne. Muszę przyznać, że bolało mnie serce, a z oczu ciekły łzy na widok sierot, chorych, kalekich czy ludzi samotnych, tych których rodziny pouciekały na Zachód zapominając o swoich krewnych. Pomimo tej wszechobecnej biedy i cierpienia, głos duchownego wprost tchnie wiarą i optymizmem. Daje siłę do działania, do podejmowania nowych wyzwań. Słuchając Ojca Ibrahima wydaje nam się, że nie ma rzeczy niemożliwych. 

 

Aleppo to miasto, które z krainy mlekiem i miodem płynącej, z największego w kraju ośrodka przemysłowego, w klika miesięcy zamieniło się w gruzowisko, po którym spacerują wynędzniałe duchy. Świat stara się pomagać, jednak od czasu podpisania pokoju, oczy opinii publicznej i publicystów, skierowały się w inne regiony, na inne konflikty zbrojne. O Syrii się powoli zapomina. Rządy krajów europejskich przyjmując uchodźców uważają, że spełniły dobry uczynek i tyle wystarczy. Na szczęście na miejscu pozostali ludzie, którzy wiedzą że najważniejsza jest praca u podstaw. Ksiądz Ibrahim wraz z resztą syryjskich franciszkanów, pomaga realnie. Z jednej strony zabiega o fundusze i sponsorów, z drugiej po kilka godzin dziennie para się pracą fizyczną pomagając przy budowie domów. To dzięki jego działalności młode rodziny dostają "wyprawkę na start", a stare małżeństwa mogą wrócić na swoje. Dokarmia najuboższych i tych pokrzywdzonych przez los, sieroty i kaleki, samotnych i zaniedbanych. Nie ma dla niego ludzi gorszego sortu. Praktycznie sam, bez niczyjej pomocy, stara się podnieść swoją parafię na nogi. Dzięki pożyczkom, szkoleniom i finansowaniu odbudowuje gospodarkę i ekonomię, pomaga ludziom w otworzeniu własnego biznesu, funduje stypendia. Działa lokalnie, jednak stał się przykładem dla innych w całym mieście. To, czym kieruje się duchowny, to czysta, bezwarunkowa miłość do ludzi. W swojej książce napisał, że najważniejszą cechą, jest dyspozycyjność i otwartość na innego człowieka. Nie możemy zamykać naszych serc tylko wyciągać ręce i pomagać. Ksiądz wspomina, że często podejmował decyzje nielogiczne, nierozsądne, kierował się głosem Boga a nie liczbami, które są nieubłagane. Jednak, choć pomagał wielu, często balansując na granicy bankructwa, zawsze udawało mu się doprowadzić wszystko do końca. Parafia franciszkanów funduje ludziom paczki z żywnością, zbiorniki na wodę, meble i ubrania. W kraju, gdzie by przeżyć trzeba wydać prawie 150 euro miesięcznie na żywność, kiedy zarabia się zaledwie ułamek tego, jest to pomoc naprawdę wielkiego formatu. 

 

Czytając te wspomnienia, możemy poczuć że ich autorem jest osoba duchowna. W tekście znajdziemy wiele odwołań do pisma świętego, lisów papieskich czy fragmentów homilii. Również ostatnie rozdziały książki mają bardziej religijny i duchowy charakter. Ksiądz Ibrahim przypomina nam jak ważną rolę w naszym życiu pełni wiara. Nastawiony jest na otwartość i proces ekumeniczny. Szanuje inne wyzwania, pomaga muzułmanom i protestantom, zaprasza wszystkich do wspólnej modlitwy i dialogu. Najbardziej rzuciło mi się w oczy to, że proboszcz z Aleppo jest tak inny od duchownych jakich znam z mojego własnego podwórka. Jest kosmopolityczny, odważny, zorientowany na ludzi i swoją wspólnotę, wyrywający się do działania. To człowiek dynamit, dla którego nie ma rzeczy niemożliwych. Wierzę, że Aleppo dzięki niemu stanie się miejsce, w którym jeszcze da się dobrze żyć. 

 

"Nadchodzi poranek" to książka przepełniona pasją, nadzieję i Bogiem. Jednak nie martwcie się, celem autora nie jest nawracanie czy chrystianizacja. On opisuje świat, miejsce które stało się jego domem i ludzi, których traktuje jak rodzinę. Udowadnia nam, że niebo zawsze wygra z piekłem, nawet tym na ziemi, a małymi kroczkami da się zbudować lepszą przyszłość. Wierzę w to, że znajdą się ludzie, którzy po przeczytaniu tej książki zechcą coś zrobić. Niech to będzie chociażby wrzucenie symbolicznej złotówki do puszki na datki, każda pomoc jest na wagę złota. Dzięki takim ludziom jak ksiądz Ibrahim nad stolicą Syrii jeszcze kiedyś zaświeci słońce, a migranci będą mogli wrócić do opuszczonych przez siebie domów. Jest to książka, która otwiera oczy na świat i pozwala inaczej spojrzeć na tych, którym udało się wyrwać z piekła. Polecam. 

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!