Martwe Dusze

Autor: Daria Orlicz

Okładka wydania

Martwe Dusze


Dodatkowe informacje

  • Autor: Daria Orlicz
  • Gatunek: Sensacja
  • Język Oryginału: Polski
  • Liczba Stron: 288
  • Rok Wydania: 2018
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 145x215 mm
  • ISBN: 9788327640468
  • Wydawca: HarperCollins Polska
  • Oprawa: Miękka
  • Miejsce Wydania: Warszawa
  • Ocena:

    2/6


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 2 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Kozel

„Martwe dusze” to druga część cyklu kryminalnego autorstwa Darii Orlicz. Daria Orlicz z kolei to pseudonim literacki Katarzyny Misiołek, pisarki specjalizującej się w powieściach obyczajowych. Nie czytałam co prawda innych jej książek, na podstawie „Martwych dusz” stwierdzić jednak mogę, że to sprofilowanie i pewnego rodzaju literacka maniera jest widoczna. Na szczęście, co poczytuję za duży plus, omawianą powieść spokojnie można czytać bez znajomości pierwszego tomu serii.

 

Mamy małe miasteczko, mamy kontrowersyjnego policjanta, mamy wreszcie zbrodnię, a nawet kilka. Problem w tym, że te wyznaczniki - tak idealnie wpasowujące się w specyfikę polskiej powieści kryminalnej - u Orlicz są drugorzędne. Śledztwa w sprawie morderstwa toczą się w tle, a na pierwszym planie autorka umiejscowiła osobiste dylematy bohaterów i miłosne podboje Krzysztofa Bugaja - głównej postaci i jednocześnie osobnika prowadzącego śledztwa. Już takie ustawienie świata przedstawionego sprawia, że czuję się zawiedziona: do miłośniczek Katarzyny Puzyńskiej nigdy nie należałam, a tu mam do czynienia z podobnym potraktowaniem schematu powieści. Problem polega jednak na tym, że u Orlicz próżno szukać choćby jednej kreacji ludzkiej, do której czytelnik mógłby poczuć coś na kształt sympatii.

 

Wspomniany Krzysztof Bugaj to postać przerysowana do granic możliwości. Niemal w każdym rozdziale otrzymujemy całkiem solidną dawkę jego podbojów wraz ze względnie opisowymi szczegółami spotkań. Wokół tego typowego zimnego drania i kobieciarza osadzona jest większość wątków, a dzieje się tu dużo. Dla mnie nawet zbyt wiele. Są morderstwa, zdrady, patologie, wątki religijne i dziwne obrzędy, kłopoty nastolatków i dorosłych, hazard, aspekty homo- i biseksualne, narkotyki... Niestety, potraktowanie powieści jako wielkiego kotła w myśl zasady „papier zniesie wszystko”, nie wyszło jej na dobre. W efekcie końcowym powstała bardzo chaotyczna historia. Co chwilę następuje zwrot akcji, część wątków w ogóle nie została poprowadzona do końca i w jakikolwiek sposób zamknięta, a ciągłe zmienianie sensu poprzednich wydarzeń wprowadza niepotrzebne zamieszanie. Jedynym plusem tej sytuacji jest stosunkowo zaskakujące i interesujące przy tym zakończenie. Dla wytrawnych miłośników kryminałów może jednak być ono zbyt płytkie i za mało umocowane psychologicznie.

 

To, co powinno być najmocniejszym punktem powieści kryminalnej, czyli sama zagadka morderstwa, dzieje się w zasadzie obok całej akcji. Sprawa rozwiązuje się niejako sama, śledczy bowiem zajęci są zupełnie czymś innym.

 

Niemal każda karta „Martwych dusz” udowadnia, że Daria Orlicz autorką kryminałów po prostu nie jest. Tę0 powieść określiłabym mianem obyczajówki z policyjnymi wątkami. Tego typu dzieła nie należą do moich ulubionych, a tu odczuwam szczególnie silny niedosyt. Dominuje wrażenie, iż Orlicz stworzyć chciała maksymalnie kontrowersyjną książkę i użyła wszystkich chwytów, jakie przyszły jej na myśl. Ze szkodą dla fabuły, niestety.

 

„Martwe dusze” to opowieść o mentalności małego miasteczka, o skrajnych uczuciach i radykalnych postawach. Nie znajdziecie tu kryminału. Odkryjecie natomiast historię zabijania z bardzo różnych, nie zawsze zrozumiałych pobudek. Mnie tej psychologii trochę zabrakło, scen seksu miałam zaś w nadmiarze. Na dodatek zupełnie niepotrzebnie. Niedopracowani są także bohaterowie - element, na którym w powieści kryminalnej spoczywa największa odpowiedzialność. Prawdopodobnie fanką więc nie zostanę. Jeśli jednak ktoś darzy atencją Camillę Lackberg lub naszą rodzimą Katarzynę Puzyńską, nie stroniąc przy okazji od „50 Twarzy Grey’a”, być może uzna powieść za idealną dla siebie.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!