Łącząc Dwa Światy Nauka Komunikacji Z Obcymi, Którzy Odeszli

Autor: John Holland

Okładka wydania

Łącząc Dwa Światy Nauka Komunikacji Z Obcymi, Którzy Odeszli


Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Pani M

Według wydawcy ta książka pomoże wam:

- odkryć w sobie dodatkowe pokłady energii,
- poczuć siłę płynącą z istnienia Świata Duchowego,
- zinterpretować własne doświadczenia parapsychiczne,
- odnaleźć ukojenie po stracie kogoś bliskiego,
- skontaktować się z tymi, którzy już są po Drugiej Stronie,
- doznać prawdziwego przebudzenia duchowego,
- rozbudzić w sobie zdolności parapsychiczne,
- nawiązać osobisty, duchowy kontakt z Drugą Stroną.

 

Każdy z nas stracił kiedyś kogoś bliskiego. Często wielu z nas nie jest w stanie pogodzić się ze śmiercią. Niektórzy próbują nawiązać kontakt ze zmarłymi. Czy to za pomocą medium, czy samodzielnie. Znam osoby, które próbowały to robić, ale żadna z nich nie skontaktowała się z nikim zmarłym. Choć podobno robiły wszystko jak trzeba. Książka Johna Hollanda powinna nauczyć zainteresowanych czytelników, jak nawiązać kontakt ze zmarłymi.

 

To zdecydowanie nie jest publikacja dla osób, które nie wierzą w życie po życiu. Tacy czytelnicy nie znajdą tu nic dla siebie, a wręcz przeciwnie, zmarnują tylko czas. Czy ta książka udowadnia, że istnieje życie po życiu? Trudno mi to powiedzieć. Nie podsunęłam jej nikomu, kto nie wierzy w to, że śmierć nie jest końcem, a jedynie przejściem do innego świata.

 

Czego możecie spodziewać się po tej książce? Autor chce podzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem. John Holland to światowej sławy medium, więc w życiu wiele przeżył. Opisuje, co czeka człowieka po śmierci. My dziś boimy się myśleć o śmierci, jest dla nas tematem tabu. A czy faktycznie jest się czego bać? O tym już musicie przekonać się, sięgając po tę książkę. Nie będę jej wam przecież streszczać.
Pojawiają się tutaj historie z życia wzięte, w których opisano spotkania z osobami Stamtąd. Są opisane na tyle wiarygodnie, że można w nie uwierzyć. Zwłaszcza, jeśli chodzi o to, co dzieje się z człowiekiem tuż przed śmiercią. Kilka razy słyszałam od bliskich osób, że gdy były z kimś, kto właśnie odchodził, słyszały, jak umierający człowiek mówił coś do mamy/taty/babci/dziadka, którzy przyszli, by zabrać go na drugą stronę. Słyszałam też, jak pewna osoba z mojej rodziny powiedziała, że przyśnił się jej ojciec, który powiedział, że w rocznicę swojej śmierci zabierze ją do siebie. I faktycznie, tego dnia zmarła na stole operacyjnym. Więc może faktycznie nasi bliscy mogą się z nami kontaktować z drugiej strony.

 

Przeczytałam tę książkę z czystej ciekawości. Chciałam przekonać się o tym, co autor ma mi do powiedzenia. I o ile te fragmenty dotyczące sytuacji z życia wziętych mnie intrygowały, o tyle cała reszta nie zrobiła już na mnie większego wrażenia. Nie mam zamiaru wdrażać w życie rad autora, dzięki którym będę mogła skontaktować się z moimi bliskimi zmarłymi. Aż boję się pomyśleć, co mogliby mi powiedzieć, gdyby widzieli z góry, co wyrabiam. Niech spoczywają w pokoju. Może kiedyś się jeszcze zobaczymy.

 

Po tę publikację sięgnijcie wyłącznie wtedy, gdy poczujecie taką potrzebę. Nie mam zamiaru nikogo nawoływać do tego, by nawiązać kontakt ze zmarłymi osobami. Nie jestem do tego przekonana, ale jeśli ktoś chce tego spróbować, to odradzać też nie będę. Możecie tylko wcześniej przeczytać tę książkę, żeby wiedzieć, co ewentualnie może na was czekać.

Niedoczytana Baśń

POSZERZAJĄC HORYZONTY

„Nie jestem w stanie przekonać nikogo do niczego. Mogę tylko zasiać ziarno. Najlepszą rzeczą, jaką mogę zrobić, jest zachęcenie ludzi do samodzielnych poszukiwań. Nie możemy usunąć bólu straty, ale jeśli potrafimy usunąć strach przed śmiercią, jeśli uda nam się zasiać ziarno nadziei tam, gdzie do tej pory jej nie było, to znaczy, że uczyniliśmy coś wartego zachodu.”
*
Jest to cytat z książki Johna Holland'a „Łącząc dwa światy. Nauka komunikacji z bliskimi, którzy odeszli”. Muszę przyznać, że biorąc tę pozycję do ręki byłam bardzo sceptyczna. Myślałam, że będę miała do czynienia z książką o wywoływaniu duchów i magicznych kulach. Niczego przecież wcześniej o mentalizmie nie wiedziałam. Cała moja wiedza na ten temat opierała się na kilku amerykańskich serialach, a to w zasadzie tyle co nic. Wydawało mi się, że nie jest to tematyka, która leży w kręgu moich zainteresowań. Jednak z każdą kolejną stroną mogłam się przekonać, że jest w tym wszystkim coś, co w jakiś sposób mnie pociąga...
*
Będąc osobą ochrzczoną, wychowaną w doktrynie Kościoła Katolickiego, próbowano we mnie zaszczepić wiarę w Niebo, Piekło, Czyściec i Sąd Boży. Muszę przyznać, że nie koniecznie się to udało. Nie zmienia to jednak faktu, że myśl o tym, że jest jakiś inny świat, niefizyczny, duchowy, dodaje mi otuchy. Sama, zresztą nie tylko ja, bo pewnie Wy również, straciłam kilka bliskich mi istot. I przyznaję, że lubię myśleć, że są oni teraz w jakimś lepszym świecie, w którym są szczęśliwi, nie mają trosk i czuwają nade mną. Czy chciałabym z nimi porozmawiać? Oczywiście! Czy wierzę, że kiedykolwiek będzie to możliwe? Nie wiem, o tym się pewnie kiedyś przekonam.
*
John Holland w jasny i nieskomplikowany sposób przedstawia nam wierzenia, dotyczące życia i śmierci, reinkarnacji i wyjątkowej iskry, która jest w każdym z nas. Co ważne, niczego nikomu nie narzuca i nie ocenia – przedstawia jedynie swoje poglądy. Zwraca on też uwagę na niezwykle istotną rzecz, a mianowicie na intuicję. Jest to coś, co posiada każdy z nas. Im jesteśmy młodsi, tym jest ona silniejsza. Niestety, wraz z wiekiem zaczynamy kierować się w życiu logiką, normami społecznymi, wymaganiami innych i przestajemy jej używać. A to nie jest dobre. Czasem należy więc zwolnić, wyciszyć się i wsłuchać we własne ja. A zrobić to można na mnóstwo sposobów i nie oznacza to wcale, że nagle zaczniemy rozmawiać z duchami. Bo tak naprawdę nie tylko o to w tej książce chodzi. Owszem, Holland daje wskazówki na temat tego co i jak należałoby zrobić, by nawiązanie takiej więzi było możliwe, ale przede wszystkim mówi o tym, że nasze światy – nasz, fizyczny, i tamten, duchowy, są ze sobą powiązane. Nie trzeba doświadczać wizji, żeby poczuć obecność kogoś bliskiego. Natomiast znaki, które są nam zsyłane, są na tyle subtelne, że w codziennej gonitwie możemy je bardzo łatwo przeoczyć. Dlatego tak ważna jest intuicja i słuchanie jej. Bo to ona jest tym, co nas przede wszystkim z tym drugim światem łączy. 

*

John Holland nie jest pisarzem, w związku z czym nie należy się po tej pozycji spodziewać epickiego stylu i poetyckich epitetów. Niestety, jest to pozycja napisana dość topornie, co sprawia, że mimo ciekawych tematów w niej poruszanych, momentami trudno przez nią przebrnąć. Niestety, nie pomaga też niezbyt udolna redakcja tekstu, która po prostu pozostawia wiele do życzenia.

Proszę pamiętać, że przedstawiona w tym teksie ocena książki „Łącząc dwa światy”, jest oceną z pozycji laika, który w kwestii menatlizmu wie jedynie tyle, ile dowiedział się z ocenianej pozycji. Bardzo możliwe, że osoba bardziej zaangażowana w tę ideę, oceniłaby tę książkę zupełnie inaczej. Ja jednak z czystym sumieniem polecam ją wszystkim, którzy kiedyś stracili kogoś bliskiego, i którzy wierzą, lub chcą wierzyć, że po śmierci coś jeszcze nas czeka.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!