Coś Mi W Duszy Gra

Autor: Wanda Milewska

Okładka wydania

Coś Mi W Duszy Gra


Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 4 votes
Akcja: 100% - 5 votes
Wątki: 100% - 3 votes
Postacie: 100% - 4 votes
Styl: 100% - 3 votes
Klimat: 100% - 4 votes
Okładka: 100% - 5 votes
Polecam: 100% - 4 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Pani M

Nieczęsto sięgam po poezję. Jakoś po studiach polonistycznych, kiedy musiałam zgadywać wersję interpretacji osób prowadzących zajęcia, straciłam do niej serce. Poza tym bardzo trudno mnie oczarować wierszem. Niewiele jest utworów, które do mnie trafiły. Czasem autorzy poezji przesadzają z porównaniami, przez co ocierają się o kicz albo stają się niezrozumiałe. Albo po prostu zestawiają ze sobą zlepek przypadkowych słów, których sensu nie umiem doszukać. Jak było w tym wypadku?

 

Tomik, o którym chcę Wam dziś krótko opowiedzieć, to drugie, poszerzone wydanie poezji Wandy Milewskiej. Jak przekonuje nas wydawca, w niemal każdym wersie słychać muzykę. Czy się z tym zgadzam? Niekoniecznie, ja w niej tego nie zauważyłam. Za to rzuciły mi się w oczy zdjęcia z nią związane. Moim zdaniem niekoniecznie pasowały one do całości, były tylko zapychaczem, bo bez nich tomik liczyłby ledwo 30 stron.

 

Teraz sobie pewnie pomyśleliście, że lepiej sobie odpuścić te wiersze, ale wiecie co, nie, wcale nie uważam, że te wiersze są do niczego. Nie mogę powiedzieć, że rzuciły mnie na kolana, bo były dość przeciętne, ale Przemijanie akurat chwyciło mnie za serce i w trakcie czytania w moich oczach pojawiły się łzy. Uważam, że jest to najlepszy utwór. Jeszcze wiersz Mama przypadł mi do gustu. Poza tymi dwoma utworami nic nie zapadło mi w pamięć.

 

Nie uważam jednak, że Wanda Milewska jest pozbawiona talentu. Ma lekkie pióro, tomik czytało się bardzo szybko. Nie żałuję czasu, jaki poświęciłam na lekturę (w porywach szaleństwa czytanie zajęło mi może pół godziny, więc nie mam na co narzekać). Nie jest to jednak typ poezji, który chwyta mnie za serce. Czegoś moim zdaniem tym wierszom brakowało. Większość była dla mnie dość prosta i przez to nie zapamiętam ich na dłużej. Taka już moja uroda. Bardziej poruszają mnie utwory o przeszłości, stracie, wspomnieniach. Wiersze, które są poświęcone sławnym ludziom czy te o przyrodzie, niespecjalnie mnie zachwycają. Wolę czytać o uczuciach niż o tym, co dzieje się z ludzkim ciałem na plaży.

 

Wydawca zapewnia, że choć wiersze powstawały w różnym czasie, to składają się w jedną, składną całość. Moim zdaniem niekoniecznie. Owszem, niektóre się ze sobą łączą, ale mnie niespecjalnie się wszystko złożyło do kupy. Możecie się ze mną nie zgodzić. Możliwe, że czegoś po prostu nie zrozumiałam albo odczytałam w inny sposób, niż powinnam.

 

Wspomniałam nieco wcześniej o zdjęciach, które znalazły się w tym tomiku. Mam z nimi ogromny problem. Ok, muzyczne schody akurat są w odpowiednim miejscu, te fotki z Chopinem też, ale reszta niespecjalnie już pasuje do utworów, przy których się znajdują. Zresztą niespecjalnie spodobały mi się te fotografie. Jak dla mnie mogłoby ich nie być (za wyjątkiem muzycznych schodów, te akurat przypadły mi do gustu).

 

Trudno mi jednoznacznie określić moje uczucia po przeczytaniu tego tomiku. Garstka wierszy mnie poruszyła, reszta po prostu może być. I tyle. Nie mam zamiaru nikogo specjalnie namawiać do sięgania po ten tomik, ale też nie będę mówić, że macie się od niego trzymać z daleka. To proste wiersze, lecz na pewno znajdzie się ktoś, komu przypadną one do gustu. Czyta się je przyjemnie, więc nie będziecie raczej rozczarowani.

Primulka

Skończyłam filologię polską, więc można pokusić się o stwierdzenie, że czytanie poezji było moim chlebem powszednim. Rzeczywiście dużo wierszy czytaliśmy i często o nich rozmawialiśmy na zajęciach. Nie da się ukryć, że mówienie o liryce jest znacznie trudniejsze niż debatowanie o prozie. Odbieramy je przez pryzmat naszych indywidualnych doświadczeń oraz wykształcenia. To zmienia sposób postrzegania świata. W drugim, wspomnianym przeze mnie, rodzaju literackim środki stylistyczne też oczywiście występują, ale łatwiej się je odbiera. Poezja bowiem jest bardziej skondensowana niż utwory nierymowane. Często to, co zostało opisane prozą na połowie strony, w wierszu oddaje się jednym porównaniem. To jest dopiero sztuka!

 

W szkole irytowały mnie pytania w stylu „Co autor miał na myśli?”. Podobne dostawaliśmy na studiach, choć tutaj operowaliśmy szerszym arsenałem narzędzi, bogatszą wiedzą oraz większą swobodą w interpretacji. Oczywiście okoliczności powstawania dzieła, życie twórcy czy też epoka, w której tworzył, narzucały na nas pewne ograniczenia i nie mogliśmy powiedzieć, że „Tren X” Jana Kochanowskiego przedstawia świat postapokaliptyczny. Niemniej czuliśmy, że możemy coś więcej powiedzieć o swoich wrażeniach.

 

Zawsze uważałam, że czytanie liryki (jak również jej pisanie) jest bardzo intymnym doświadczeniem. Autor pozwala nam wejść w swoje serce i duszę; serdecznie zaprasza do zanurzenia się w szereg osobistych myśli. Wanda Milewska, autorka tomiku wierszy Coś mi w duszy gra, przedstawia czytelnikowi swoje odczucia i skrywane refleksje na temat muzyki.

 

Kim jednak jest autorka? Poetka ukończyła Akademię Rolniczą w Szczecinie i Dziennikarskie Studium Podyplomowego na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu. Urodziła się w Gorzowie Wielkopolskim i w kilku utworach udowodniła, jak ważne jest dla niej to miasto. W dziele pod tytułem „Prześladowałam Lecha Wałęsę i nie żałuję” (2011) zamieściła relacje świadków wizyt Lecha Wałęsy w Gorzowie Wielkopolskim i opisuje zdarzenia, w których sama uczestniczyła. „Artysta znaczy wiele” (2018) natomiast to zbiór jedenastu portretów gorzowskich twórców.

 

Redakcja podkreśla, że poezja Milewskiej jest „tak związana z muzyką, że niemal słychać ją przy każdym wersie”. Bez wątpienia rymy i rytm są w niej istotne, a krótkie wersy ułatwiają „usłyszeć” wspomnianą „muzykę”. Najsilniejszy związek z utworami dźwiękowymi można jednak tak naprawdę dostrzec dzięki wybranej problematyce, gdyż wiele tekstów w tomiku dotyczy muzyki. Pojawia się postać Fryderyka Chopina, temat koncertów itp. Niektóre opisują zastaną rzeczywistość, inne nostalgicznie poruszają sprawy z przeszłości.

 

W tomiku znajdują się teksty zarówno podniosłe, jak również takie, które mogłyby zostać skreślone dłonią dziecka. Tę dwojakość w pisaniu zauważa się nawet w obrębie jednego utworu. Z jednej strony dojrzałe postrzeganie otaczającej rzeczywistości, z drugiej prostota w dobieraniu środków stylistycznych, w tym rymów. Myślę, że będą zrozumiałe dla większości odbiorców.

 

Dopełnieniem wierszy są zdjęcia, które jak mniemam mają pomóc w interpretacji dzieł wierszowanych. Czasem jednak pełniły chyba wyłącznie rolę ozdobną (?). Kilka z nich nie zostało opatrzonych podpisem ani nie zamieszczono informacji dotyczącej autorstwa w stopce redakcyjnej. Można przypuszczać, że pewnie to także dzieła samej poetki – są to jednak tylko domysły.

 

Tomik Coś mi w duszy gra nie zostanie moim ulubionym zbiorem wierszy. Nie przedstawia nowatorskich refleksji ani rozwiązań. Co więcej, po przeczytaniu całości nie zapamiętałam ani jednego utworu i nie poruszyły we mnie żadnej struny. Na potrzeby recenzji musiałam sobie zbiorek odświeżyć i pisać na bieżąco. Właściwie jedyną z nielicznych zalet jest to, że szybko się go czyta. Jeśli ktoś pasjonuje się muzyką, to może po niego sięgnąć – jako po ciekawostkę. Dla innych może to być strata czasu.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!