Szorstkie Wino

Autor: Jean Claude Carriere

Okładka wydania

Szorstkie Wino


Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

MamaCzyta

Kilka słów o autorze, które znajdziecie na skrzydełku okładki: Jean-Claude Carriere ur 1931r. francuski pisarz, eseista, tłumacz, dramaturg, scenarzysta. Laureat Oscara i Europejskiej Nagrody Filmowej. Na podstawie jego scenariuszy zrealizowano blisko 80 filmów. Książka „Szorstkie wino” jest opisem jego dzieciństwa, próbą autobiografii. Książka obejmuje lata 1931-45, akcja dzieje się we wsi Colombieres-sur-Orb w dolinie Orbu, u stóp góry Caroux.

 

Temat tej książki nie jest zbyt wyszukany, ot codzienność na wsi francuskiej w latach międzywojennych. Autor posiada dar opowiadania, potrafi snuć opowieść i zainteresować czytelnika. Pojawiły się jednak momenty, jak dla mnie zbyt szczegółowo opisane, które można było delikatnie skrócić (na rzecz innych) – to rozdział poświęcony polowaniu i łowieniu ryb. Cerrirere zanurzył się w detalach, drobiazgowo opisując metody zdobywania pożywienia. Tekst urozmaicony jest kilkoma fotografiami krajobrazu, oraz zdjęciami rodziny autora.

 

Lata 30 i 40 XX wieku, to czas kiedy postęp wypierał to co znane. Szokująca opowieść o rzece, która dziś nie istnieje, a zaledwie 80 lat temu stanowiła centrum życia tej społeczności. Na piaszczystym brzegu całe rodziny spędzały czas w niedzielne popołudnia, chłopcy dokazywali i łowili ryby, dziewczynki i kobiety pluskały się w czystej wodzie. Wtedy nikt nie bał się zaczerpnąć wody prosto ze strumyka by się jej napić, dziś to już nie jest możliwe.

 

Ciekawe wnioski można wyciągnąć z rozdziału poświęconego czystości. Mieszkańcy wioski nie znali śmieci – szklane butelki można było ponownie napełnić, dla puszek i pudełek znajdowano nowe zastosowanie. Nie znano jeszcze plastiku, a to co zepsute naprawiało się lub zostawiało bo nie wiadomo kiedy dana część mogłaby się jeszcze przydać. Zdaje sobie sprawę, że w świecie opanowanym przez plastik takie życie bez śmieci, w zgodzie z przyrodą jest znacznie trudniejsze. Może jednak warto zastanowić się i podjąć wysiłek by wrócić do dawnych przyzwyczajeń i trochę odciążyć naszą planetę.

 

Zabrakło mi opowieści o winie, o etapach jego powstawania. Autor co prawda wspomina o winobraniu i pracy jakiej wymagała winnica, ale po książce z takim tytułem i z tak przepiękną okładką spodziewałam się trochę więcej w tym temacie. Szorstkie wino to taki pierwszy produkt, nie do końca sfermentowane, taki winny noworodek. Tytuł odnosi się więc metaforycznie do chłopca, który swoje pierwsze kroki stawiał w małej francuskiej wiosce w Langwedocji.

 

Ta historia, to nie tylko powieść autobiograficzna, to przede wszystkim powieść obyczajowa i historyczna. Bardzo mi się przyjemnie czytało te wspomnienia. Odniesienie do podstawowych, pierwotnych uczuć człowieka, do tego co go kształtuje, mimo że większość nabytych w dzieciństwie umiejętności nie przydała mu się w dorosłym życiu.

 

Wydawać by się mogło że tak uznany scenarzysta wyrastał wśród ludzi obeznanych z filmem i sztuką. Okazuje się że nic bardziej mylnego. Rodzicie Jean-Claude to ludzie prości. Autor wspomina pierwsze przeczytane książki, pierwsze czasopisma – których w tamtym czasie było niewiele. Naukę pobierał w wiejskiej szkole, a od 1941r przebywał w internacie kolegium zakonnego w Ardouane. Tutaj dopiero poznał historię i literaturę, tutaj stawiał swoje pierwsze kroki w pisaniu wypracowań, oraz na scenie w szkolnych przedstawieniach.

 

Zachwyt nad krajobrazem, smakami i dźwiękami które przenoszą do świata dzieciństwa. Świata, który już dziś nie istnieje, którego nie rozumieją ludzie XXI wieku. Zmieniła się wieś, zmienili się ludzie, zmienił się nawet język. Autor przytacza ciekawostki o lokalnej mowie, dialekcie, gwarze oksytańskiej. Podaje informacje o słowach, które weszły do użytku w języku francuskim, o zacieraniu się wiejskiej mowy.

 

Mimo, że dziś już tamtego świata nie ma, bo świat pędzi do przodu, to autor wybierając się w rodzinne strony nadal słyszy echa minionych dni. Książka napisana jest rzeczowo, pojawiają się elementy nostalgiczne, ale w swoich wspomnieniach autor nie zachował wsi jako utopii. Mówi o jej zaletach i wadach, a nas czytelników przenosi do ciekawych czasów.
Polecam jako ciekawostkę historyczną o francuskiej wsi jakiej na pewno nie znacie.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!