Tygiel

Autor: Krystyna Jarocka

Okładka wydania

Tygiel


Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Olcziks

Zupełna nowość na rynku wydawniczym, świeżynka sprzed chwili. „Tygiel” Krystyny Jarockiej miał swoją premierę pod koniec listopada 2018 roku.

 

Dostajemy ładny, dość gruby biały blok książki. Przyznaję, że okładka trafiła do mnie niemal od razu: do naczynia podobnego do szklanki, wypełnionym żółtymi plastrami, przypominającymi plastry miodu, z łyżki wyżej skapuje czarna substancja. Pierwszym skojarzeniem było powiedzenie „łyżka dziegciu w beczce miodu” i, jak okazało się po przeczytaniu, być może było to całkiem trafne spostrzeżenie.
Nim zaczęłam lekturę książki, zaczęłam się zastanawiać, czym jest ten tytułowy tygiel; nigdy wcześniej nie słyszałam tego słowa. Jeśli dalej tego nie sprawdziliście, wyręczę was, ponieważ uważam, że warto zapoznać się z tym znaczeniem przed rozpoczęciem czytania książki. Według SJP PWN jest to „miejsce lub stan, w którym zachodzą gwałtowne przemiany, zwykle społeczne” lub po prostu zawartość naczynia kuchennego, które nazywa się tygiel. Duża rozbieżność, prawda? Teraz natomiast możemy przejść do samej treści książki i interpretować ją według własnych upodobań, mając na uwadze słownikowe znaczenie tytułu.

 

Książka to opowieść o historii młodziutkiej kobiety, nauczycielki, która ma zmierzyć się ze swoim pierwszym razem w zawodzie. Dostaje przydział w szkole powszechnej w niewielkiej, przygranicznej miejscowości Wisna. To miejsce staje się również jej „głęboką wodą”, będzie musiała stawić czoło dorosłemu życiu, bez rodziców u boku, z dala od domu, za to pośród obcych ludzi i zupełnie nieznanych jej mentalności oraz sposobu życia i wychowania. Myślę, że wiele osób mogłoby się w tamtych chwilach utożsamiać z naszą główną bohaterką, Magdą, bo komu nie przyszło stawiać czoła nowym wyzwaniom? W książce przedstawiono typowy obraz brutalnego zderzenia się wyobrażeń młodej osoby z rzeczywistością, także mieszankę podniecenia, niepewności, strachu, radości i chęci odkrywania nowych aspektów życia. Jakby Magda nie miała wystarczająco trudnego startu, poznajemy ją i jej historię w czasie Polski Ludowej, dlatego zalicza się do pokolenia tak zwanych „siłaczek”, nauczycielek, które oprócz edukowania dzieci muszą się zmagać z wiejską mentalnością, która niekiedy bywa niezrozumiała czy wręcz uciążliwa.

 

Nasza bohaterka, co chyba nikogo nie dziwi, od samego początku stara się nawiązać jak najlepszy kontakt z nowym otoczeniem, jednak, co ponownie chyba nikogo nie zdziwi, zupełnie nie potrafi się wpasować między ludzi z Wisnej. Zostaje przywitana smutną miejscowością, wyraźnie odczuwalną niechęcią kolegów i koleżanek po fachu, jak również drwinami ze strony uczniów.

 

Historia zaczyna się niedługo przed rozpoczęciem roku szkolnego, a więc pod koniec sierpnia, szybko jednak przenosimy się do dnia inauguracji nowego roku, co za tym idzie, przydzielenia wychowawców do klas. Magdzie przypada siódma klasa.

 

Dalsze kilkaset stron książki to perypetie związane głównie z poznawaniem dorosłości, moim zdaniem praca w szkole została troszeczkę na uboczu, dlatego jeśli ktoś się spodziewa, że z lektury „Tygla” dowie się, jak wtedy wyglądała sytuacja w szkole to na pewno nie jest ta droga.

 

Towarzyszymy Magdzie w bardzo ważnych dla każdej młodej osoby sytuacjach, wyborach i zdarzeniach. Pierwsza praca, pierwsze mieszkanie, pierwsza miłość. Spodziewałam się po tej książce jednak odrobinę czego innego, natomiast nie znaczy to, że jest zła. Wrzuciłabym ją na półkę o nazwie „Lektura do kawy” i mam nadzieję, że nikt się za to nie obrazi.

Książkojady

Gdyby nakreślić współczesny portret nauczyciela, to składałby się on z miliona odłamków wyobrażeń i doświadczeń związanych z edukacją i szkołą. Nauczyciel coraz rzadziej jest traktowany jako autorytet, chociaż ma ogromny wpływ na wychowanie dziecka. Uczenie w szkole to droga ciągłych wyzwań, papierologii, walki o ucznia w nieprzystosowanym do współczesności systemie i nieustanne spieranie się politykami, którzy narzucają swoją amatorską wizję edukacji.

 

Książkowi nauczyciele, bohaterowie znani z lektur to często postacie heroiczne, pasjonaci walczący z wiatrakami. Problemy nauczycielskie, pomimo upływu lat, ciągle są aktualne, pozostają niezmienne. „Tygiel” Krystyny Jarockiej (wyd. WFW) to próba sportretowania nauczycieli w PRL-u. To gorzka, surowa diagnoza roli nauczyciela, szczególnie młodego, zaczynającego pracę. Tak jak i dzisiaj, w wolnej, demokratycznej Polsce, piętrzą się problemy braku solidarności, wzajemnego zaufania pomiędzy rodzicem a nauczycielem, braku perspektyw finansowych i rozwojowych, dylematów związanych z metodyką nauczania. Symboliczna okładka powieści Krystyny Jarockiej nawiązuje zarówno do życia jak i zawodu nauczyciela – w słoiku znajduje się zarówno miód, jak i czarna substancja. Ta mieszanina, tygiel goryczy i słodkości, obrazuje blaski i cienie życiowych wyborów głównej bohaterki. Magda rozpoczyna swoją pracę w wiejskiej szkole w Wisnej, szkolna codzienność zupełnie weryfikuje wyobrażenia dziewczyny o byciu nauczycielką:

 

„Najdziwniejsze było to, że czuła się jednocześnie i nauczycielką, i uczennicą – widziała siebie jakby z obu stron równocześnie. To było okropne, bo czuła wrogość, objawioną w tym geście i w ich utkwionych w siebie oczach, których wyzywające spojrzenia pytały: „No i co teraz zrobisz, ty napuszona belferko?”, jednocześnie widziała siebie jak stoi nadęta i ważną „pani nauczycielka” – śmieszna i żałosna. I sama do siebie nie czuła sympatii.” (s. 23)

 

Kobieta nie potrafi nawiązać porozumienia z dziećmi, których teraźniejszość i przyszłość, zaplanowana przez rodziców, to ciężka praca fizyczna w pegieerze. Ubóstwo, brud, analfabetyzm i brak motywacji do nauki przerażają Magdę, która czuje się obco w nowym środowisku. Bohaterka musi sama zmierzyć się z problemami. Nie lepsza atmosfera panuje w pokoju nauczycielskim. Pozostali nauczyciele są nastawieni do niej negatywnie wręcz wrogo, kierownik szkoły nieustannie kontroluje wszystkich, spychając trudniejsze zadania na Magdę. Każdy liczy tylko na siebie, nie można nikomu zaufać. Trafną diagnozę grona pedagogicznego stawia jeden z nauczycieli, Nowak, uczący muzyki:

 

„Czas Judymów i siłaczek się skończył. Zresztą oni się też wiele nie nawojowali. A poza tym, czy warto? (…) Czy warto robić coś dla ludzi takich jak tu? Przecież to twardzi, bezwzględni ludzie, czy pani jeszcze tego nie dostrzega? (…) Każdy przechodzi koło ciebie, jakbyś był kamieniem. Z nikim wspólnego języka. Kilka zdawkowych słów na przerwach i to wszystko. (…) Byłem w różnych miejscach, ale takich obojętnych ludzi jeszcze nie spotkałem…”( s. 112)

 

Nauczyciel muzyki cierpi na samotność, nie odnajduje on porozumienia ani ze współpracownikami, ani z mieszkańcami, popada w depresję i alkoholizm. Refleksje Magdy są dość podobne, szybko przekonuje się, że dni zlewają się w jeden ciąg, praca pochłania każdą wolną chwilę, a ludzie uważnie ją obserwują i szybko oceniają. W małej wiosce nic nie może się ukryć. Bohaterka styka się również z silnie zarysowanymi kontrastami społecznymi – do szkoły uczęszczają biedne, zaniedbane dzieci „centralniaków”, pracujących w PGR-ze, dzieci rybaków i Cyganie. Są również jednostki, „kwiatki”, których rodzice zajmują wyższe stanowiska.

 

„Tygiel” to tak naprawdę wiele odcieni szarości, goryczy, ciągłych błędów i niespełnionych marzeń. Magda spotyka się z Elką, Marylą i Miśką, które również pracują w szkole. Ich drogi podążają w różnych kierunkach, każda zupełnie inaczej postrzega świat. Monotonność dni przełamuje znajomość z Fredem, mechanikiem samochodowym, który zakochuje się w młodej nauczycielce. Bohaterka broni się przed uczuciem, miota się. Ich wzajemny związek pełny jest szamotaniny, niedomówień, błysków ciepła, wzajemnych rozmów, na które Magda czeka z utęsknieniem, namiętności, ale i błędów, zazdrości, pretensji i zdrad. Główna bohaterka zmienia się, z naiwnej marzycielki nie pozostaje zbyt wiele – Magda staje się cyniczna, zgorzkniała, łamie wszelkie zasady jakie wpojono w nią w dzieciństwie. Uwolnione instynkty, trzymane przez wiele lat na wodzy, plączą życie Magdy. Kobieta jest zrezygnowana, praca nauczycielki nie spełnia jej oczekiwań, nie przynosi efektów ani rezultatów. Nic się nie zmienia.:

 

„Nie! Dla tego mirażu, który mógłby urzeczywistnić się tylko wówczas, gdyby wszyscy zachcieli o coś zadbać, coś dać z siebie; dla tego ryzyka nie pozbawi się szansy na przyszłość. To beznadziejne. Ale ktoś musi zacząć. Ktoś taki musi wreszcie się znaleźć. Tylko dlaczego tym kimś ma być ona?! Magda przeżywała rozterki i buntowała się przeciwko pytaniom, które rodziły się w niej i pozbawiały spokoju. – Nie jestem Judymem! Nie jestem siłaczką!” (s. 243)

 

Powieść Krystyny Jarockiej „Tygiel” wpisuje się w aktualny dyskurs dotyczący misji nauczyciela, jego rozczarowań i zadań. Autora nie kreuje heroicznej siłaczki, ale stawia bohaterkę przed życiowym zakrętem, portretując jej „podwójną” szkołę życia na wsi. „Tygiel” jest pełen psychologicznych rysów, stanów emocjonalnych, ludzi zrezygnowanych, wypalonych, pozbawionych pasji i zaangażowania. Główna bohaterka szybko przekonuje się, że zawód nauczyciela niewiele ma wspólnego z teorią wykładaną w Liceum Pedagogiczny. W „koszmarnym mieście – niemieście” szybko dorasta, uczy się samodzielności, własnymi siłami musi wyremontować mieszkanie, ogrzać wiecznie wyziębiony pokój. W tej szarości i codziennych zmaganiach w roli nauczyciela kiełkuje uczucie, przed którym ostatecznie Magda ucieka, z którego rezygnuje. Mam problem z „Tyglem” Krystyny Jarockiej, z jednej strony świetnie i realistycznie, z surową wnikliwością opisuje rzeczywistość peerelowskiej prowincji oraz szkoły. W tym świecie nie ma szans na szczęśliwe zakończenie i czytelnik przeczuwa, że główna bohaterka wybierze zupełnie inną drogę, formę tymczasowości. Urok tkwi również w opisach przestrzeni, bardzo sugestywnej, ukazanej sensorycznie. A z drugiej strony, opisywane stany emocjonalne Magdy przytłaczają. Jej cielesne, kobiece przebudzenie przesłania zupełnie pozostałe postacie i wątki. Praca w szkole również schodzi na drugi plan, a zakończenie rewiduje całkowicie obraz Magdy, młodej i niedoświadczonej nauczycielki. Bohaterka w pewnym sensie zdradza samą siebie, potwierdzając iż „każdy czysty nurt ma swój kanał ścieków”. Ciągle myślę o tej książce i jej bohaterach oraz zakończeniu, pozostawiającym wiele pytań, ale to dobrze, skoro tyle emocji po sobie pozostawia lektura „Tygla”.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!