Zombie.pl 2

Autor: Robert CichowlasŁukasz Radecki

Okładka wydania

Zombie.pl 2


Dodatkowe informacje

  • Autor: Robert CichowlasŁukasz Radecki
  • Seria: Zombie.pl
  • Gatunek: Horror
  • Język Oryginału: Polski
  • Liczba Stron: 450
  • Rok Wydania: 2017
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 135x205 mm
  • ISBN: 9788381160711
  • Wydawca: Zysk i S ka
  • Oprawa: Miękka
  • Miejsce Wydania: Poznań
  • Ocena:

    3,5/6


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 2 votes
Wątki: 100% - 2 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Michał Lipka

Jak wiadomo Polska horrorem nie stoi. Oczywiście, współcześni widzowie zorientowani, co obecnie dzieje się w kinach, ale już po klasykę nie sięgający zbyt chętnie, mogą nie pamiętać, że kilka udanych filmów grozy rodzimi twórcy nam zaprezentowali (choćby znakomite „Medium”), niemniej trudno nas nazwać mistrzami tego gatunku. Komiksów tego typu mamy bardzo niewiele, książek więcej, nawet niektóre naprawdę znakomite (dzieła Stefana Dardy chociażby), należy jednak pamiętać, że nie jesteśmy z nich jakoś szczególnie kojarzeni. Za to co innego, jeśli chodzi o gry, bo przecież nie tylko „Wiedźmin” na tym polu zyskał sławę i uznanie. Spece od cyfrowej rozrywki znad Wisły zaprezentowali bowiem światu dwie znakomite serie, które w niczym nie ustępują zachodnim produkcjom – i to serie grozy, żeby była jasność. Mowa oczywiście o „Dead Island” i „DyingLight”, pięknych dowodach na to, jak dobrze Polacy czują się w stylistyce opowieści o zombie. Literacko jednak nie nadgryźli zbytnio tematu, dlatego dylogia „Zombie.pl” jest swoistym ewenementem. Pytanie tylko czy udanym.

 

Zanim na nie odpowiem, kilka słów o fabule. Ta zbyt skomplikowana nie jest, tak samo zresztą, jak i do szczególnie odkrywczych także nie należy, więc wielkich zaskoczeń tutaj nie będzie. Rzecz, jak zwykle, sprowadza się do tego, że zaraza zombie opanowała świat. Ludzie zmienili się w żywe trupy, garstka ocalała, ale muszą walczyć o przetrwanie w świecie, który zmienił się nie do poznania. Karol Szymkowiak, jeden z tych, którzy przetrwali, ma jednak inne priorytety – chce przede wszystkim odnaleźć swoją rodzinę. By to zrobić, musi dotrzeć do Poznania, a od miasta dzielą go setki kilometrów. A co je wypełnia? Hordy zombie, z którymi trzeba sobie poradzić oraz polskie wojsko, któremu strzelanie do cywili wcale nie przeszkadza. Wystarczy znaleźć powód, a tych przecież nie brakuje. Czy Karol odnajdzie żonę i dziecko? Co będzie musiał zrobić, by dotrzeć do celu? I jaką cenę przyjdzie mu zapłacić za samo próbowanie?

 

Nie czytałem pierwszej części „Zombie.pl” więc nie mogę się do niej odnieść tutaj w żaden sposób. Co nie stanowi większego problemu, bo tak, jak to mamy z filmowymi seriami grozy, tak i z tym dziełem możemy zapoznać się bez znajomości poprzednika. Co z perspektywy marketingu jest jak najbardziej pożądane, bo nie odstręczy nowych czytelników, a jaki im się spodoba, sięgną i po książkę wcześniejszą.

 

A czy spodoba? To już akurat kwestia sporna. Nigdy wielkim fanem zombie nie byłem i nie będę. Lubię horrory, ba, kocham je, choć nie potrafię się na nich bać, ale żywe trupy nie mają w sobie tej mocy, która by mnie przyciągała. A jeśli już chodzi o literaturę z nimi w roli głównej, poza dwoma, trzema nielicznymi wyjątkami, nie spotkałem żadnej dobrej lektury. Obawiałem się też wejścia do tej rzeki: z jednej strony solowe krótkie formy obu autorów „Zombie.pl” lubię i potrafię docenić, z drugiej ich powieści nigdy tak naprawdę mnie nie kupiły, bo albo były wtórne, albo Radecki i Cichowlas wypełniali je kiepskimi pomysłami – albo to i to. Styl, choć niezły, równie nie powalił mnie nigdy na kolana.

 

I co? I sporo z tych rzeczy mogę zarzucić niniejszej książce. Nie ma tu oryginalnego pomysłu, to kalka, ale że w tym gatunku nie ma nic poza kalkami, jestem w stanie przymknąć na to oko. Kilka słabych momentów też było, zaskoczeń – brak. Bohaterowie zbyt głębocy też nie są, choć akurat tego nie oczekiwałem, więc wspominam jedynie dla formalności. Jest za to bardzo przyjemny, swojski klimat, jest niezły mrok i parę (kolokwialnie mówiąc) fajnych scen. Stylistycznie rzecz to prosta, lekka i przyjemna lektura. Nie ma takich pisarskich pomyłek, jak zdarzały się choćby w „Miasteczku”. Kto więc lubi zombie i chciałby ujrzeć ich w polskich realiach, tak dla zbliżenia się bardziej do samej opowieści, i nie ma przy tym zbyt wielkich wymagań, będzie bawił się dobrze. Ci jednak, którzy chcieliby dziełem polskiego duetu, chwalonego zresztą przez samego Grahama Mastertona, przekonać się do chodzących zwłok, chyba nie zmienią na ich temat zdania.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!