Wahadełko A Radiestezja - Nowe Spojrzenie

Autor: Tomasz Sitkowski

Okładka wydania

Wahadełko A Radiestezja - Nowe Spojrzenie


Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Don Centauro

Radiestezja traktowana jest przez sporą część społeczeństwa mało poważnie. Wpływ na to ma zapewne nie tylko mnóstwo mało efektywnych działań, wykonywanych przy pomocy wahadełka lub różdżki, ale także wysyp lansujących się w mediach wróżów czy przepowiadaczy przyszłości, których „wizje” nie grzeszą skutecznością. Wydawać by się wręcz mogło, że to kolejna, nieszkodliwa moda czy zabawa (przez niektórych traktowana poważnie). No i – last but not least – do worka z napisem „radiestezja” wrzucono zdecydowanie za dużo metod wykorzystania wahadełka albo różdżki. Czy zatem radiestezję można traktować poważnie? Można!

 

Tomasz Sitkowski w swej książce „Wahadełko a radiestezja. Nowe spojrzenie” przedstawia swą własną hipotezę, odnośnie działania różdżek i wahadełek, hipotezę, która stoi w sprzeczności z lansowanym w większości książek tematycznych „promieniowaniem radiestezyjnym”, które to ponoć istnieje i działa, ale nikt nie wie, jak i dlaczego. Sitkowski postanowił zmierzyć się z zagadnieniem naukowo – jeżeli coś wywołuje ruchy wahadełka (a temu zaprzeczyć nie można), powinno istnieć jakieś wytłumaczenie tego zjawiska, która opiera się o znane zjawiska fizyczne.

 

I o dziwo takie wyjaśnienie, przynajmniej według autora, istnieje. I od razu mówię, że swoją wersją ten doświadczony radiesteta mnie kupił. Zresztą już od pierwszych stron książki widać, że Sitkowski doskonale orientuje się w temacie i nierzadko wrzuca kij w radiestezyjne mrowisko, stojąc na stanowisku, iż należy skupiać się na radiestezji fizycznej (czyli stwierdzeniu, iż ruchy wahadełka to fizyczna reakcja organizmu na pewne oddziaływanie) a raczej pomijać radiestezję mentalną (czyli „zmuszania” wahadełka do odpowiedzi na zadawane sobie pytania np. jakie padną liczby w totolotku). Jak łatwo zrozumieć, ten drugi rodzaj radiestezji wykorzystywany jest często przez różnego rodzaju medialnych oszołomów i domorosłych wróżbitów, z reguły ze znikomym efektem. Oczywiście Sitkowski nie neguje istnienia radiestezji mentalnej, co więcej, w dalszej części swej książki pokazuje, iż metoda fizyczna i mentalna mogą ze sobą współgrać, jakkolwiek tę drugą metodę można traktować co najwyżej jako uzupełnienie pierwszej.

 

Co więc wywołuje ruchy wahadełka? Hipoteza autora jest tyleż ciekawa, co wręcz zaskakująco prosta – zachowania takie są wywołane oddziaływaniem pewnego naturalnego czynnika, którym jest indukowanie prądu elektrycznego w organizmie człowieka, spowodowane zmianami pola magnetycznego w obrębie badań wahadełkiem. Brzmi skomplikowanie? Być może, ale autor cierpliwie tłumaczy w tekście, na czym to polega, dlaczego organizm potrafi tak zareagować i dlaczego niektórzy tych anomalii nie odczuwają. Tak, niektórzy, bo w pełni zgadzam się z autorem, iż odsetek osób, które bez problemów mogłyby się posługiwać wahadełkiem, jest znacznie wyższy, niż można się spodziewać. Dla przykładu – pewnego razu wykorzystywaliśmy na budowie różdżkę, która okazała się być skuteczna w przypadku pięciu na siedem osób.

 

Każdy kolejny rozdział to następny krok w zagłębianiu się w świat wahadlarstwa (warto dodać, iż autor takiej właśnie nazwy używa określając czynności, wykonywane przez osobę posługującą się wahadełkiem – wahadlarstwo). Trzeba również wspomnieć, iż Sitkowski zadbał o ujednolicenie nazewnictwa pojęć stosowanych w tej dziedzinie, co po pierwsze powinno być zrobione znacznie wcześniej, a po drugie pozbawiają tę dziedzinę nauki (???) mistycznych nazw zastępując je racjonalnymi. Dzięki temu ta książka wygląda jak opracowanie naukowe i zdecydowanie nim jest. Nie chcę zdradzać za dużo, bo na przykład mi ogromną satysfakcję sprawiało przejście z jednego rozdziału do drugiego by odkryć, jak każda kolejna teza stawiana przez autora znajduje logiczne wyjaśnienie i staje się naturalnym rozszerzeniem treści zawartej w poprzednich fragmentach.

 

Jestem raczej sceptykiem, ale zjawiska pod nazwą „radiestezja” zbagatelizować nie potrafię. Zamiast kpić i wyśmiewać, warto podejść do tematu tak, jak autor – spróbować zbadać. Czy autor ma rację? Bardzo prawdopodobne. Czy się myli? Być może. Bez rzetelnych, solidnych badań nie można tego orzec. Zaletą hipotezy Sitkowskiego jest to, iż jest ona logiczna i po prostu naturalna. Wszak wiele zwierząt posługuje się w orientacji anomaliami w polu magnetycznym – dlaczego nie miałby wyczuwać ich człowiek? I, jako przedstawiciel gatunku homo sapiens, wykorzystać dla własnych potrzeb?

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!