Okładka wydania

Listopady

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 2 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Listopady | Autor: Marianna Łopaciuk

Wybierz opinię:

Lukardis

Jeden rok z życia samotnej wdowy, Magdaleny, od jednej jesieni do drugiej jesieni, rozciągający się w trakcie jesieni jej życia. To czas, kiedy człowiek już nie musi się spieszyć, wydarty z ramion rytmu pracy i snu. Jego podsumowania porzucają formę nerwowego rozżalenia, zamiast tego zaczynają być wyrazem pogodzenia z losem. Ten okres to też, przede wszystkim, inna perspektywa, z której patrzy się na codzienną gonitwę społeczeństwa. Tym właśnie są „Listopady” Marianny Łopaciuk – zbiorem chwytających chwile pocztówek z jesieni życia, starającymi się skomentować kształt dzisiejszego świata.

 

Jak więc przystało na refleksyjną książkę, fabuła jest tu głównie pretekstowa. Teoretycznie powieść to obyczajówka opowiadającą o rozgrywającym się na tle podróży po Polsce życiu Magdaleny, które splata się z losem jej dawnych i obecnych przyjaciół, lecz w praktyce ważniejsze są pojedyncze sceny, niezwiązane obserwacje czy myśli. Taka formuła niesie ze sobą też spore wyzwanie pisarskie, którego podjęcie autorce niestety niekoniecznie skończyło się sukcesem. Pomimo sporej dozy swobody, potrzebne jest wyczucie kompozycyjne, pamiętanie o odpowiednich proporcjach. W „Listopadach” się tego nie uświadczy. Dynamika książki jest zupełnie nieodpowiednia, brakuje jakiegokolwiek rytmu, który by utrzymywał porozrzucane refleksje w ryzach. Ciężko znaleźć spójność także pod względem literackim - najpierw prozaiczny opis zakupów, jakiś banalny dialog, tylko po to, by przejść w przesadnie natchniony opis drzewa, przedłużające się wspominki wojenne czy fragment rodem z przewodnika turystycznego. Podejrzewam, że pani Łopaciuk jest bardzo dobrą gawędziarką i ma talent do opowiadania, ale o ile to wystarcza w towarzystwie, tak w literaturze potrzeba jeszcze umiejętności zorganizowania swoich obserwacji, której tutaj zabrakło.

 

Gawędziarskie zapędy widać także w stylu pisarki, niestety częściej pokazują się ze swojej negatywnej strony. Grzechem byłoby jednak nie wspomnieć o pozytywach – mnogość małych gierek słownych, miejscami autentycznie poetyckich fragmentów, drobnych żarcików, nawiązań literackich potrafi sprawić autentyczną, intelektualną przyjemność. Ponownie jednak brakuje jakiejś spójności, czegoś, co by łączyło poszczególne zdania ze sobą i budowało atmosferę. Warsztat autorki jest, paradoksalnie, najbardziej wybrakowany w kwestii opisywania najprostszych rzeczy, w czego rezultacie zamierzona „niespieszna, klimatyczna sielanka dnia codziennego” staje się sucha i banalna. Najmocniej odbija się to na dialogach, często bezcelowych i płytkich, z kwestiami brzmiącymi tak samo niezależnie od tego, jaka postać je wypowiada. To sprawia, że konstrukcja postaci niemalże nie istnieje, a dodatkowo wzmacnia wrażenie pretekstowości fabuły, odczuwa się dystans od przedstawianych wydarzeń, ciężko dostrzec ich potencjalną realność. Ponadto, trudno było mi odeprzeć wrażenie wrażeniu, że Łopaciuk umieszcza swoje poglądy, nieraz agresywnie oceniające, w usta każdego z bohaterów, traktując ich jak marionetki w swoich rękach, a nie autentycznie żyjących na kartach powieści ludzi.

 

Czy to więc kolejny z przypadków, kiedy pełen potencjału koncept zostaje spisany na straty ze względu na słabe wykonanie, w którym geniusz błyska tylko nielicznymi momentami? Niekoniecznie. Mimo wszelkich niedostatków, wciąż przebija się przez nie interesująca wrażliwość Marianny Łopaciuk, która swoją prozą zaprasza do świata widzianego przez pryzmat jej przeżyć. To perspektywa, którą warto poznać, choćby po to, by inaczej spojrzeć na życie obecne lub przynajmniej, by patrząc na otaczającą rzeczywistość ujrzeć coś więcej niż dotychczas. W „Listopadach” można wyczuć, że napisała je osoba doświadczona i inteligentna, skrzy się od znamion oczytania, literackich aluzji oraz ciekawych przemyśleń poprzeplatanych z płaską warstwą fabularną oraz dozą banału.

 

Koniec końców trudno mi ocenić, na ile warto przeczytać „Listopady”. Są przecież powieści, które, przyjmując refleksyjną formę, nie pozwalają sobie na obniżenie jakości kompozycji. Mimo wszystko, chociaż książka Marianny Łopaciuk nie zachwyca językiem, fabułą, czy swoistym zmysłem pisarskim, ma w sobie swoistą „niespieszność”, której warto doświadczyć. Szkoda jedynie, że niedostatki warsztatowe nie pozwalają na docenienie jej w pełni.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!

  • Stwórz Konto