Siedemdziesiąt Siedem Słoni

Autor: Piotr Biedrzycki

Okładka wydania

Siedemdziesiąt Siedem Słoni


Dodatkowe informacje

  • Autor: Piotr Biedrzycki
  • Gatunek: Podróżnicze
  • Język Oryginału: Polski
  • Liczba Stron: 680
  • Rok Wydania: 2018
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 145x235 mm
  • ISBN: 9788380838741
  • Wydawca: Novae Res
  • Oprawa: Miękka
  • Miejsce Wydania: Gdynia
  • Ocena:

    5/6

    2/6


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 2 votes
Akcja: 100% - 3 votes
Wątki: 100% - 3 votes
Postacie: 100% - 3 votes
Styl: 100% - 5 votes
Klimat: 100% - 4 votes
Okładka: 100% - 2 votes
Polecam: 100% - 2 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Sonrisa

Indie to kraj, który fascynuje. Tego z pewnością nie da się inaczej powiedzieć. Być może ktoś będzie się nim zachwycał, kto inny będzie się go bał, jeszcze kto inny będzie nim w pewnym sensie gardził: bo brudno i biednie albo wręcz przeciwnie, bo bogato, z przepychem. Bo Indie to kraj kontrastów. Kraj, którego nie da się opisać w kilku zdaniach i którego nie da się poznać w trakcie typowego turystycznego wyjazdu. Bo podróż do Indii powinna być inna – z dala od turystycznych szlaków, za to blisko miejscowej codzienności. Czasem tak właśnie jest planowana. Innym razem staje się taka przez przypadek. Właśnie w tej drugiej sytuacji znalazł się Piotr, którego historia została opisana w książce „Siedemdziesiąt siedem słoni” Piotra Biedrzyckiego.

 

Właściwie o tej książce można powiedzieć, że to historia pewnej podróży do Indii i na tym zakończyć opis fabuły. Bo rzeczywiście bohater wyrusza tu do Indii i choć początkowo wielka wyprawa życia nie zaczyna się zbyt pomyślnie, a Piotr już na początku musi stawić czoła nieprzewidzianym przeciwnościom, to w końcu okazuje się, że być może właśnie tym przeciwnościom udaje mu się poznać prawdziwe Indie.

 

Z tą książką jest jednak jak z Indiami. Można skończyć opowieść o niej na jednym, dwóch zdaniach. Ale to w żadnym razie nie wyczerpie tematu. Bo ta opowieść o jednej podróży i przygodach, jakie w jej trakcie przeżywa bohater, jest tak naprawdę wielowarstwową opowieścią o Indiach, tych prawdziwych, których nie da się zobaczyć z okien klimatyzowanego autobusu. To opowieść o ludziach, o smakach i zapachach. To lektura, która przenosi czytelnika w zaułki indyjskich miast i na plany bollywoodzkich filmów. To historia, która pozwala niemal dotknąć prawdziwych Indii…

 

Widać wyraźnie w tej książce fascynację autora Indiami. Autor wplata w swoją opowieść fragmenty dotyczące kultury, religii i widać, że naprawdę wie, o czym mówi. Dzięki temu można powiedzieć, że ta książka pozwoli może nie tyle poznać Indie, ale przynajmniej je przybliżyć dużo lepiej, niż jakikolwiek przewodnik po tym kraju. Ale to nie tylko książka przygodowa. To książka, dzięki której można zastanowić się nad sobą, and swoimi przekonaniami, podejściem do życia. Opowieści o przygodach, jakie w Indiach przeżywa Piotr i o tym, jak bardzo bolesne lub zaskakujące może być zderzenie z przedstawicielami innej kultury, którzy, co tu dużo mówić, po prostu myślą inaczej niż my, sprawia, że gdzieś z tyłu głowy pojawia się pytanie o to, czy mój sposób postrzegania świata na pewno jest tym jedynym właściwym… bardzo to, musze przyznać, pouczające.

 

Książka „Siedemdziesiąt siedem słoni” może budzić respekt swoją objętością. Lektura, która liczy sobie ponad 670 stron dla wielu z pewnością stanowić będzie nie lada wyzwanie. Często tak obszerne pozycje tygodniami czekają na półkach na właściwy moment. Warto się jednak przełamać i zacząć czytać, bo historia tu opisana niesamowicie wciąga. Tak bardzo, że w pewnym momencie człowiek ze zdziwieniem stwierdza, że właśnie dobiega do końca lektury i czuje z jednej strony satysfakcję, z drugiej pewien niedosyt, bo chętnie poczytałby jeszcze.

 

„Siedemdziesiąt siedem słoni” Piotra Biedrzyckiego to fantastyczna pozycja. Polecam wszystkim tym, którzy lubią dzięki literaturze odkrywać świat. Oczywiście będzie to doskonała literacka uczta dla wszystkich osób zafascynowanych Indiami, ale jestem pewna, że także inni czytelnicy będą zadowoleni z lektury.

Książkomaniaczka

Też znacie tu uczucie, kiedy zaczynacie czytać powieść, która naprawdę świetnie się zapowiada, a za chwilę okazuje się, że książka ciągnie się Wam jak "flaki z olejem"? Niestety takie są moje odczucia po przeczytaniu powieści "Siedemdziesiąt siedem słoni". Mimo, że spodziewałam się po niej naprawdę dużo teraz czuje niedosyt i jestem bardzo zawiedziona.

 

Piotr wyjeżdża do Indii na rok. Ma w planach napisanie książki o tym kraju. Niestety już pierwszego dnia los pokrzyżuje mu plany. Nasz bohater zostaje napadnięty i okradziony. W ten sposób trafia do slamsu, gdzie dochodzi do siebie. Po wyleczeniu los zaczyna być dla niego bardziej łaskawszy, gdyż odzyskuje część pieniędzy, dzięki czemu może wyprowadzić się z "miasteczka" do hotelu. Później poznaje reżysera, który proponuje mu pracę. Ponadto poznaje jedną z największych gwiazd kina bollywoodzkiego. Oboje zaczynają darzyć się uczuciem. Jednak co z tego wyniknie? Tego dowiecie się czytając powieść "Siedemdziesiąt siedem słoni"

 

Początkowo tą książką byłam zachwycona. Szczególnie kiedy nasz bohater trafił do slamsu. Dlaczego mi się to tak spodobało? No cóż. W większości powieści zazwyczaj opisywane są pozytywne strony życia w danym mieście, bądź kraju. Mnie zadziwiło to, że tutaj mieliśmy okazję poznać świat Indii od podszewki. Nic nie zostało tutaj ukryte. Za to zostało w sposób dobitny pokazane życie tak naprawdę większości ludzi tam żyjących. Niestety prawda jest taka, że ludzie mieszkający w domach, mających normalną pracę stanowi zaledwie niewielka ilość. Dlatego też bardzo się cieszę, że miałam okazję poznać w niewielkim stopniu świat ludzi żyjących w skrajnym ubóstwie. Jednak zauważyłam, że ci ludzi mają więcej empatii od ludzi, którzy mają pieniądze i mogą sobie pozwolić na wiele wiele więcej. Niestety dzisiejsze społeczeństwo nie docenia tego co posiada. Także cieszę się, że miałam okazję tę powieść przeczytać, gdyż dzięki niej zrozumiałam, że mimo wszystko posiadam naprawdę bardzo dużo, a pieniądze mimo iż są potrzebne, szczęścia nie dają. Szczęście człowiekowi może dać jedynie drugi człowiek.

 

Z ciężkim sercem muszę przyznać, że jedynie początek wywarł na mnie ogromne wrażenie. Już dalsza część nie była tak świetna i jak już wspomniałam ciągnęła mi się jak "flaki z olejem". No cóż nie każda książka musi zachwycić każdego czytelnika. Mnie ta książka nie zachwyciła, a wręcz przeciwnie w pewnym momencie zraziła do siebie.

 

Piotr, czyli główny bohater powieści "Siedemdziesiąt siedem słoni" początkowo wywarł na mnie pozytywne wrażenie i bardzo go polubiłam. Jednak z każdym kolejnym rozdziałem przestawał do mnie przemawiać, a wręcz stał się bardzo irytujący, przez co trafił na listę znienawidzonych przeze mnie bohaterów. Jego zachowanie wydawało mi się, że z każdą kolejną stroną staje się coraz bardziej wyrachowane. Po za tym jego zachowanie diametralnie uległo zmianie w momencie zakochania się w gwieździe bollywoodzkiego kina. Od tego momentu do końca powieści Piotr został w moim uznaniu najbardziej irytującą postacią z jaką miałam styczność.

 

Z przykrością muszę przyznać, że po powieści "Siedemdziesiąt siedem słoni" autorstwa Piotra Biedrzyckiego spodziewałam się wiele, wiele więcej. Niestety zostałam nie mile zaskoczona i rozczarowana. Jeżeli chcecie dowiedzieć się jak wygląda życie w Indiach możecie po tę książkę sięgnąć. Jednak nie bądźcie później zdziwieni, czy też rozczarowani, że ta lektura nie spełniła waszych oczekiwań.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!