Rak To Nie Choroba A Mechanizm Uzdrawiania Jak Zrozumieć I Wyeliminować Przyczyny Zmian Nowotworowych

Autor: Andreas Moritz

Okładka wydania

Rak To Nie Choroba A Mechanizm Uzdrawiania Jak Zrozumieć I Wyeliminować Przyczyny Zmian Nowotworowych


Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Karolina Sulińska

My Polacy, jesteśmy narodem silnie uzależnionym od różnego rodzaju lekarstw, środków przeciwbólowych i suplementów diety. W jednym z programów na temat zdrowego żywienia dowiedziałam się, że przepisy regulujące wprowadzenie na rynek nowego specyfiku nie-medycznego, są niezwykle elastyczne i praktycznie każdy z nas może stać się producentem "cudownego specyfiku". Wystarczy odpowiednia receptura, chwytliwa nazwa oraz 10.000 złotych i po kilku tygodniach wynajęte przez nas laboratorium wypuści na rynek stworzony przez nas suplement. Czy zastanawialiście się kiedyś co by się stało, gdyby okazało się, że wszystkie leki to jedno wielkie placebo? Kolorowe pastylki wyprodukowane przez firmy farmaceutyczne tylko po to by zwiększyć ich zyski? A co jeśli źródło zdrowia jest w nas samych a choroby, w tym te najcięższe, to jedynie reakcja naszego organizmu na niezdrowy tryb życia? Nasz autor uważa, że medycyna naturalna jest jedynym remedium na nasze bolączki ale czy ma rację? 

 

Andreas Moritz w swojej książce "Rak to nie choroba a mechanizm uzdrawiania. Jak zrozumieć i wyeliminować przyczyny zmian nowotworowych" stawia popularną w środowiskach związanych z medycyną wschodu tezę. Zakłada mianowicie, że nowotwór nie jest chorobą tylko reakcją obronną organizmu. Kiedy zaburzona zostanie homeostaza czyli równowaga komórkowa, nasze ciało zaczyna się bronić. Zaczynają namnażać się komórki rakowe, które zdolne są do życia w środowisku beztlenowym. To nie wirusy, bakterie czy wadliwe geny odpowiedzialne są za powstanie nowotworu tylko nasz styl życia. Stres, "śmieciowa dieta", zabiegi medyczne takie jak zdjęcia rentgenowskie czy tomografia, zrezygnowanie z kąpieli słonecznych czy używanie silnie chemicznych kosmetyków, mają duży wpływ na nasze zdrowie i są silnymi czynnikami kancerogennymi. One wszystkie powodują powstawanie "zatorów" w naszym organizmie między innymi złogów płytki miażdżycowej czy zatorów limfatycznych. Wszystko to jest nam dobrze znane. Lekarze i specjaliści od żywienia już od wielu lat ostrzegają nas przed fast foodami. Dietetycy proponują różnego rodzaju diety, których głównym założeniem jest ograniczenie szkodliwych substancji. Rezygnujemy więc z tłuszczy trans, białek, węglowodanów na rzecz owoców, warzyw i dobrych tłuszczy nasyconych. Trudno jest się nie zgodzić z czymś, czego uczą nas już w szkole. Gorzej zmienić nasze nawyki. W tym kontekście teza jakoby rak nie był chorobą tylko reakcją organizmu na toksyny i inne szkodliwe czynniki zewnętrzne, spokojnie może się obronić. Jak pisze sam autor, najważniejszym lekarstwem jest nasza własna wiara. Chorzy powinni uwierzyć, że to z czym walczą jest jedynie jednym z symptomów braku równowagi w ich ciele. Im lepsze samopoczucie tym większa szansa na wyzdrowienie. 

 

Jednak im dalej w las tym robi się coraz mroczniej i niebezpieczniej. Andreas Moritz poszedł o krok za daleko i zaczął oskarżać wszystko i wszystkich, nie posiadając ku temu odpowiednich przesłanek. Według autora książki od 80 do 95 procent wszystkich zabiegów medycznych, nie zostało zatwierdzonych przez WHO jako skuteczne, a lekarstwa produkowane przez koncerny farmaceutyczne mają znikomy wpływ na wyleczenie. Moritz na kilku wybranych przykładach, próbuje nam udowodnić, że ludzie nie przyjmujący leków, lub nie korzystający z chemioterapii żyją tyle samo a często nawet i dłużej. Próbuje nas przekonać, że to medycyna sprawia, że zaczynamy częściej chorować. To tomografy, fale rentgenowskie, kosmetyki, kuchenki mikrofalowe czy telefony komórkowe, sprawiają że nasze komórki rakowe się uaktywniają. Według niego jako społeczeństwo jesteśmy przyzwyczajeni do symboli, katar jest dla nas równoznaczny ze sprejem do nosa, kaszel z syropem, rak piersi z mastektomią itd,itp. W drodze do zdrowia powinniśmy pozbyć się tego toku myślenia i otworzyć na nowe, zrezygnować z medycyny tradycyjnej i otworzyć się na tę naturalną. Jednym słowem wyjść ze szpitali na słońce. Choć jestem osobą tolerancyjną i uważam, że każdy ma prawo decydowania o sobie i swoim życiu, to takie podejście mi się nie podoba. To, że jestem w stanie uwierzyć, że krem przeciwsłoneczny może przyczynić się do powstawania czerniaka jeszcze nie świadczy o tym, że całkowicie odwrócę się od zdobyczy nowoczesnej medycyny. Nie podążę tropem autora i nie zrezygnuję ze szczepienia mojego dziecka zdając sobie sprawę, że może to doprowadzić do epidemii. Trzeba przyznać, że Moritz zna się na rzeczy, pisze z pasją i używa słów , które brzmią niezwykle przekonująco. Pełno tutaj odnośników do innych książek, badań czy statystyk. Jednak wystarczy wpisać w googlach nazwisko autora i znajdziemy mnóstwo naukowych publikacji czy blogów, krytykujących jego tezę i podejście do medycyny. Niektórzy wręcz oskarżają go o morderstwo. Sama śmierć Moritza w 2012 nastąpiła w dość tajemniczych okolicznościach, a przyczyna zgonu nigdy nie została podana. W sieci znajdziemy spekulacje, że zmarł on właśnie na raka, którego przecież nie traktował jako jednostkę chorobową. 

 

Autor stara się nas przekonać do przejęcia nowego stylu życia, całkowicie odmiennego od tego, który proponuje nam telewizja czy internet. Mówi, że tylko weganie i ci, którzy całkowicie zrezygnują z dostępnych cudów techniki jak telefony komórkowe czy komputery, będą całkowicie wolni od nowotworów. To cywilizacja, postęp i wyścig szczurów sprawiają, że człowiek żyje w ciągłym stresie. Autor idzie nawet dalej sugerując nam byśmy zrezygnowali z pracy wieczorami, gdyż jest to czas przeznaczony na naszą regenerację. W lato zaś powinniśmy przebywać na otwartym słońcu bez ochrony w postaci filtrów. 

 

Jestem osobą, która wierzy głęboko w fakt, że każda medycyna czy to tradycyjna czy naturalna, przynosi wymierne korzyści. Ważne jest byśmy potrafili oddzielić ziarno od plew i nie ufali ślepo wszelkiego rodzaju kaznodziejom i znachorom. Andreas Moritz ma z pewnością dużo racji w tym co pisze, jednak bezgraniczna wiara w jego holistyczną wizję świata może być równie niebezpieczna co sama choroba. Czytajcie, uczcie się jednak pamiętajcie o zdrowym rozsądku. I dużo zdrowia wam życzę, obyście nigdy nie musieli wybierać sposobów leczenia. 

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!