Brown Residence

Autor: Krzysztof Sperkowski

Okładka wydania

Brown Residence


Dodatkowe informacje

  • Autor: Krzysztof Sperkowski
  • Gatunek: SensacjaThriller
  • Język Oryginału: Polski
  • Liczba Stron: 290
  • Rok Wydania: 2018
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 130x210 mm
  • ISBN: 9788381470865
  • Wydawca: Novae Res
  • Oprawa: Miękka
  • Miejsce Wydania: Gdynia
  • Ocena:

    4/6

    4/6


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 2 votes
Wątki: 100% - 2 votes
Postacie: 100% - 3 votes
Styl: 100% - 3 votes
Klimat: 100% - 5 votes
Okładka: 100% - 4 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Sylfana

Książka Krzysztofa Sperkowskiego jawi się z początku jako mocny horror – sugeruje to opis oraz forma wizualna. Natomiast, gdy wczytamy się w tekst pierwszych rozdziałów możemy uświadomić sobie, że jest to lekka forma literatury grozy przeznaczona do „użytku” dla młodzieży. Powieść ta stanowi niejako wprowadzenie dla młodego czytelnika do tego gatunku i bardzo mocno nawiązuje do klasyki i wielu historii o nawiedzonych domach, w których rozgrywały się rodzinne, ludzkie tragedie. Tutaj jest podobnie, jednak autor dozuje wrażenia, strach i przerażenie jest kontrolowane, tak aby nazbyt nie zniechęcić młodych ludzi do takiej formy. Oprócz niewyjaśnionych zjawisk, dziwnych snów, mamy tutaj historię rodu Brownów, która stopniowo odkrywana jest przez dwójkę bohaterów, rodzeństwo, które jest zmuszone do przebywania w przedziwnej, majestatycznej rezydencji w towarzystwie zdystansowanego i nieprzyjemnego wujka.

 

Everard i Geraldine to swoje przeciwieństwa. Oboje w trakcie rozgrywania się wydarzeń, wykazują się różnymi cechami osobowościowymi, które pomagają im w rozwikłaniu zagadki. Chłopiec, żądny przygód i nowych doświadczeń, zapoczątkowuje poszukiwania wyjaśnień dziejących się wokół niego wydarzeń, natomiast jego siostra stara się trzymać wszystko w ryzach, nieraz strofuje brata i wydaje się być w tym teamie zdroworozsądkowa. Jednak po jakimś czasie sama zaczyna brać czynny udział w działaniach Everarda. Ich wspólna przeprawa przez historię rodzinną jest niezwykle ciekawa i tajemnicza, bezwzględnie może się podobać jeszcze nieukształtowanej młodej publiczności czytelniczej.

 

Wcześniej wspomniałam, że książka nawiązuje do klasyki literatury grozy. W tej powieści doszukuję się powiązań między innymi z Nawiedzonym domem na wzgórzu Jackson, u której motyw przerażającego dworku jest również niedopowiedziany, nieoczywisty i niedookreślony. U Sperkowskiego jest podobnie, sytuacje mroczne i przerażające jedynie „muskają” czytelnika po policzku, nie eksplodują strasznymi wydarzeniami. W tym wszystkim czuć w powietrzu grozę, jednak ona nigdy nie atakuje bezpośrednio, raczej jest solidnym tłem konstruującym scenerię całej fabuły. Żeby stworzyć taką atmosferę potrzeba mocnej wprawy pisarskiej i umiejętności dozowania wrażeń estetycznych. Całe szczęście autor uczy się od swoich poprzedników, czerpie z ich doświadczenia i całej opowieści wychodzi to na dobre.
Znajduję jednak jeden bardzo duży mankament – momentami książka jest po prostu nudna. Przez połowę tekstu powtarza się ten sam schemat dnia spędzanego przez rodzeństwo – budzą się, jedzą śniadanie i wykonują obowiązki domowe nałożone przez wuja. Później powolutku odkrywają nowe zakątki domu i tym samym odnajdują rzeczy pozwalające otworzyć im osnutą tajemnicą historię rodziny. Ten cały cykl dnia powiela się właściwie cały czas i przypomina trochę „dzień świra”. Nie wiem, czy twórca robi to ze świadomością i taki jest jego zamiar fabularny, jednak zdecydowanie nie jest to dobry zabieg pisarki. Być może moja ocena w tym kontekście nie jest obiektywna, jednak z perspektywy czytelnika już odrobinę „doświadczonego” literaturą grozy, widzę pewne niedociągnięcia i nie jest to literatura, która mogłaby mnie czymś zaskoczyć i zaintrygować.

 

Mogę powiedzieć śmiało, że jest to jednak dobra literatura młodzieżowa. W końcu powstają książki, które są idealną alternatywą dla powieści miłosno – obyczajowych dla młodszych czytelników. Tego rodzaju wprowadzenie do gatunku, jakim jest horror, to ciekawa koncepcja, która choć napawa strachem, nie przekracza pewnej cienkiej granicy. Jest to delikatna forma powieści grozy trzymająca odpowiedni balans. Polecam początkującym czytelnikom tego gatunku. Bardziej wprawieni i „oczytani” miłośnicy horrorów mogą się odrobinę zawieść.

Groteska

Wielka Brytania, lata czterdzieste ubiegłego stulecia. Trzynastoletni Everard mieszka w eleganckiej londyńskiej kamienicy wraz z rodzicami i starszą siostrą Geraldine. Błogi żywot rodziny przerywa nagła choroba ojca. W trosce o dzieci, matka postanawia wysłać je do starej rodzinnej rezydencji w North Yorkshire. Młodzi mają spędzić w niej kilka dni, dopóki ich ojciec nie wyzdrowieje. Otoczona gęstym lasem posiadłość znajduje się na całkowitym odludzu, a jej jedynym mieszkańcem jest Jonathan Brown, wujek Everarda i Geraldine, który ma opiekować się rodzeństwem podczas pobytu w rezydencji. Szybko jednak okazuje się, że mężczyzna nie jest szczególnie zainteresowany niańczeniem dzieciaków. Każdego ranka zostawia im listę obowiązków domowych do wykonania, po czym wyjeżdża do miasta zająć się swoimi sprawami. Rezolutna Geraldine całkowicie skupia się na powierzonych zadaniach - sprząta pokryte toną kurzu meble, zbiera drewno w lesie i gotuje obiady. Everard pracuje wraz z siostrą, jednak dusza marzyciela nakazuje mu poznać odpowiedzi na pytania związane z rezydencją Brownów. Co stało się z resztą rodziny i dlaczego ogromną posiadłość zamieszkuje tylko jedna osoba? Z jakiego powodu większość pokoi jest zamknięta na klucz? I w reszcie, co oznaczają tajemnicze sny nawiedzające chłopaka niemal każdej nocy spędzonej w rezydencji?

 

„Brown Residence” to pozycja przeznaczona wyraźnie dla młodzieży. Niebezpieczeństwa, z jakimi mierzą się bohaterowie, są przedstawione łagodnie, aby nie narażać młodego czytelnika na zbyt drastyczne opisy. Mając to na względzie, przymykałam oko na niedorzeczność niektórych wydarzeń. Niestety zakończenie jest tak absurdalne, że nawet zdobiący tylną okładkę epitet „młodzieżowa” nie jest w stanie go usprawiedliwić. Co właściwie mam na myśli? W następnym akapicie zdradzę nieco informacji związanych z zakończeniem, dlatego jeśli chcecie uniknąć spoilerów, pomińcie go i przejdźcie do następnego.
Wyobraźcie sobie, że uciekacie przed psychopatycznym mordercą. Udaje wam się uciec, jednak zabójca dogania bliską wam osobę. Morderca jest znacznie silniejszy i generalnie nie macie szans w bezpośrednim starciu z nim. Co robicie? Ja zapewne pobiegłabym do najbliższego domu i poprosiła o możliwość zadzwonienia na policję. A co robi bohater? Dobiega do wioski, chodzi od domu do domu i wypytuje wszystkich mieszkańców o to, gdzie mieszka pani, o której czytał wcześniej w gazecie, że miała styczność ze wspominanym mordercą. Gdy w końcu ją znajduje, opowiada jej szczegółowo całą historię, a dopiero po upływie bardzo cennego przecież czasu decyduje się zadzwonić na policję. Podobnie nonsensowna jest scena wypadku samochodowego, w którym bohater wjeżdża w drzewo bez hamowania, traci przytomność i znaleziony zostaje dopiero po kilku godzinach. Czy żyje? Czy jest w śpiączce? Zapewne stan tej osoby nie będzie zbyt dobry. Okazuje się jednak, że absolutnie nic się nie stało i poszkodowany musi jedynie poleżeć trochę w łóżku. Żadnych ran i uszkodzeń ciała po wjechaniu w drzewo starym samochodem bez poduszek powietrznych? Moim zdaniem - lekka przesada.

 

Muszę jednak przyznać, że pomimo niedorzeczności niektórych wydarzeń, książka naprawdę mnie zaciekawiła. Zabrała w nostalgiczną podróż do czasów dzieciństwa, kiedy zaczytywałam się w pełnych tajemnic powieściach dla młodzieży. Everard i Geraldine to bohaterowie skrajnie różni. Ona – praktyczna i racjonalna, on – romantyk z głową w chmurach. Okazuje się, że odkrycie tajemnicy rezydencji Brownów wymaga połączenia tych dwóch skrajnych, ale wzajemnie uzupełniających się, światopoglądów. Autor w ciekawy sposób przedstawia stopniowe poznawanie prawdy przez bohaterów. Akcja rozpoczyna się powoli i z czasem rozpędza jak we wzorowym thrillerze. Znajdziemy tu motywy często wykorzystywane w literaturze grozy, takie jak tajemnicze odgłosy dobiegające z zamkniętych pomieszczeń, koszmary dręczące głównego bohatera, a nawet uproszczoną, dostosowaną do młodego czytelnika, genezę zła, które rodzi się w człowieku.

 

Krzysztof Sperkowski w swojej debiutanckiej powieści stara się przemycić między wersami cenne porady dla młodych ludzi. Przez usta Geraldine tłumaczy w jaki sposób odnaleźć swoje miejsce w społeczeństwie i osiągnąć sukces. Zwraca również uwagę na to, że należy doceniać swoich rodziców. „Brown Residence” jest więc nieco naiwną, ale ciekawą historią, utrzymaną w konwencji mrocznego soft-thrilleru, wzbogaconą o element dydaktyczny. Można się przy niej dobrze bawić oraz, sądząc po ostatnich słowach Everarda, spodziewać kontynuacji.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!