Przebiśniegi

Autor: Aleksandra Bździkot

Okładka wydania

Przebiśniegi


Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 86.43% - 7 votes
Akcja: 77.6% - 5 votes
Wątki: 100% - 2 votes
Postacie: 100% - 5 votes
Styl: 100% - 3 votes
Klimat: 100% - 4 votes
Okładka: 100% - 6 votes
Polecam: 100% - 7 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Literanka

Od czasu do czasu sięgam po literaturę nieoczywistą, niepopularną, taką, o której nie mówi się wiele w mediach społecznościowych. Tym razem padło na zbiór felietonów Aleksandry Bździkot „Przebiśniegi”. W tym przypadku również forma literacka jest dla moich preferencji czytelniczych nietypowa, bo raczej rzadko na moich stosikach do przeczytania trafiają felietony. Muszę przyznać, że przypadła mi do gustu ta swoboda stylistyczna i subiektywizm. Przyglądanie się innemu punktowi widzenia pozwala odkryć, jak inni ludzie postrzegają świat.

 

Autorka zbiorku, Aleksandra Bździkot jest młodą, utalentowaną malarką i pisarką, a więc spełnia się na wielu polach artystycznych. Większość swoich utworów napisała w Polsce oraz w Szwajcarii, gdzie mieszka na stałe. W swoich felietonach dotyka tego, czym żyje na co dzień, z czym spotyka się każdego dnia, a jej przemyślenia na temat życia są naprawdę fascynujące i zaskakujące. Zgodnie z definicją, felieton to „krótki utwór publicystyczno-dziennikarski na tematy polityczne, społeczne, obyczajowe i kulturalne, posługujący się środkami prozy fabularnej, napisany w sposób lekki i efektowny, utrzymany w osobistym tonie”. Dokładnie takiej literatury możemy się spodziewać sięgając po „Przebiśniegi”. Tematyka przemyśleń autorki jest zróżnicowana – od spostrzeżeń o starości i przemijaniu, braku umiejętności okazywania sobie uczuć po potrzebę silnych emocji. Często w jej tekstach przewija się refleksja nad kondycją stosunków międzyludzkich, ich powierzchowności, braku zaangażowania, niedostrzegania małych przyjemności, pięknych detali w naszym otoczeniu. Kolejnym ważnym tematem, do którego autorka często powraca jest przemijanie, raz w kontekście starzenia się i tracenia sił, innym razem wykorzystywania czasu, jaki nam pozostał na spełnianie marzeń, życie z pasją i przyjemnością wbrew rutynie codzienności i niedostrzeganiu ulatujących chwil.

 

Zadziwiają mnie skojarzenia, jakimi posługuje się autorka. Porównuje nasze życie do walizki, w której przenosimy nasze wspomnienia i wrażenia, dzięki którym możemy się ogrzać w zimne wieczory. Fizyczna otoczka jest nieznacząca, atrakcyjność spakowanych ubrań i kosmetyków nie będzie miała znaczenia w chłodniejszym czasie życia.

 

Ze znakomitej większości felietonów przebija pesymistyczny obraz ludzi, którzy są skupieni na sobie, nie mają wielkich oczekiwań wobec życia, ale wobec innych owszem. Dni większości z nas uciekają bez większych emocji, bez refleksji, bez celu. Skupieni jesteśmy na codziennych kłopotach, przyziemnych sprawach, zapewnianiu sobie środków do życia, a zapominamy czerpać z naszych dni tego, co najlepsze. Żyjemy ograniczeni wymaganiami społecznymi, koniecznością zarabiania pieniędzy w poczuciu bycia wyzyskiwanym, oczekiwaniami naszych bliskich, ale i narzucanymi sobie obrazami idealnych nas.
Jest też druga grupa tekstów, które nie tyle zachęcają, ile po prostu są momentami zachwytu nad drobiazgami w naszym życiu, choćby ulubioną kawą. Z wielu wynika, że powinniśmy żyć tak, jak podpowiada nam nasze sumienie, nasz temperament i nasze wartości, bez oglądania się na opinie społeczeństwa.

 

Podsumowując, „Przebiśniegi” to zbiór felietonów o osobistym charakterze. Widać, że ich treść podyktowana jest własnymi przeżyciami, momentami zadumy albo zachwytu, obserwacją otaczających autorkę ludzi, reprezentowanych przez nich emocji, zainteresowań, ich codziennością, ich działaniami. Autorka na bieżąco komentuje dostrzeżone zależności społeczne, międzyludzkie kontakty, otaczającą rzeczywistość, a nie są to spostrzeżenia napawające optymizmem. W oczach Pani Aleksandry ludzie nie dbają o siebie nawzajem, prowadzą puste, bezcelowe żywoty podporządkowane pragnieniom fizycznym, bez większej duchowej refleksji. Z drugiej strony zachęca do wyniesienia się ponad tą nieciekawą rzeczywistość, bunt i niezgodę na taki stan rzeczy. Zachęcam do przyjęcia, poznania jej punktu widzenia. Ciekawe doświadczenie.

Groteska

Z oficjalnej strony internetowej Aleksandry Bzdzikot dowiadujemy się, że jest malarką i ilustratorką. Oprócz tego, postanowiła spróbować swoich sił w pisaniu, wydając w tym roku pierwszy zbiór felietonów. Tytuł „Przebiśniegi” wydaje się być metaforą przemyśleń przebijających się przez warstwę śniegu – szarej rutyny życia codziennego. Czy zgodnie z tą obietnicą czekają nas chwile uczuciowo-intelektualnego uniesienia? Niestety niekoniecznie…

 

„Przebiśniegi” to dwadzieścia dziewięć krótkich felietonów, w których autorka przedstawia swoje spostrzeżenia dotyczące życia codziennego. Porusza takie tematy jak upadek duchowości w dobie wysokorozwiniętej technologii, nieznośna rutyna życia oraz trudności ze znalezieniem drugiej połówki. Zdarzają się również teksty bardziej nietypowe, traktujące o relacji kobiety z samochodem lub będące opisem wizyty w więzieniu.

 

Na jednej z pierwszych stron czytamy, że „książka nasycona jest humorem i filozoficznymi przemyśleniami”. Niestety nie udało mi się odnaleźć w felietonach Aleksandry Bzdzikot żadnego z obiecanych elementów. Ani odrobiny, a co dopiero „nasycenia”. Poczucie humoru to oczywiście subiektywna kwestia, ale szczerze wątpię żeby ktokolwiek poczuł się rozbawiony w trakcie lektury „Przebiśniegów”. Nie znalazłam w nich żadnych żartów, ironii, czy absurdu. Odnośnie drugiej niespełnionej obietnicy, uważam że sformułowanie „filozoficzne przemyślenia” zostało użyte zdecydowanie na wyrost. Felietony przypominają wpisy z pamiętnika młodej kobiety. Takie stwierdzenia jak „Zakochaj się w sobie. A odkryjesz miłość, której już nigdy więcej nie zapomnisz” nikogo nie czynią filozofem. Pomiędzy prostymi przemyśleniami autorki, a skomplikowanymi tekstami Nietzsche’go czy Platona jest tak ogromna przepaść, że po prostu nie można tych pierwszych nazwać filozoficznymi, choćby z szacunku do wymienionych panów.

 

Na początku mojej recenzji wspomniałam o jeszcze jednej niespełnionej nadziei związanej z tytułem. Spodziewałam się, że znajdę w „Przebiśniegach” coś, co skłoni mnie do refleksji. Coś głębokiego, jakiś punkt kulminacyjny w każdym z felietonów. Coś, co faktycznie będzie pięknym przebiśniegiem ponad warstwą chłodnego śniegu rzeczywistości. Niestety trochę się zawiodłam. Autorka w większości felietonów zmierza do oczywistych wniosków. Przy końcu praktycznie każdego z nich towarzyszyła mi myśl „hmm… i to wszystko? To ma być puenta?”. Ciekawie rozpoczęty wywód zazwyczaj kończył się rozczarowaniem w postaci niezwykle oczywistego, pustego stwierdzenia. Zamiast pytania retorycznego, będącego miłym zaproszeniem do zadumy, dostawałam poradę rodem z czasopisma dla kobiet. Ponadto, metafory stosowane przez autorkę, mimo że przyjemnie oryginalne, często bywają nieprecyzyjne. Podobnie jest z tytułami – nie wszystkie są adekwatne do treści felietonu.

 

Wartość merytoryczna tekstów Aleksandry Bzdzikot wzbudzała we mnie mieszane uczucia. Z niektórymi stwierdzeniami się zgadzam, ale z wieloma innymi absolutnie nie. Mam jednak na uwadze, że „Przebiśniegi” to subiektywne refleksje autorki. Napisała je w zgodzie ze swoimi uczuciami, szczerze, bez nastawienia na zysk. Nawet jeśli nie wywierają na odbiorcy wielkiego wrażenia, nie ulega wątpliwości, że podyktował je głos serca. 

 

„Przebiśniegi” wyrażają sprzeciw wobec przykrych, pozornie nieważnych, zjawisk obecnych w życiu codziennym każdego z nas. Część z nich zawiera dość ciekawe przemyślenia. Ja jednak nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że trzymam w rękach paczkę niemal trzydziestu cukierków, z których każdy po rozwinięciu kolorowego papierka okazuje się być atrapą. „Przebiśniegi” po prostu do mnie nie przemówiły i jako uczciwy recenzent nie mogę ich polecić, ale oczywiście sprawdźcie sami. Może dla was któryś z felietonów pani Bzdzikot okaże się być przebiśniegiem wybijającym się ponad szarą egzystencję.

Bacha85

Felietony to dość popularna forma publicystyki, idealny sposób na przekazanie własnych przemyśleń w jakimś temacie. Miejscem publikacji najczęściej jest prasa, wielu poczytnych felietonistów ma swoje stałe rubryki w znanych gazetach i czasopismach. Czasem też zbiory najlepszych, starannie wyselekcjonowanych tekstów ukazują się w formie książki, co jest idealnym rozwiązaniem dla tych, którzy z prasą mają kontakt jedynie sporadyczny.

 

Czymś zupełnie innym są zbiory felietonów osób znacznie mniej rozpoznawalnych medialnie, choć zdecydowanie trudniej o opublikowanie takiego zbioru i prym w publikacji takich wiodą wydawnictwa selfpublishingowe. Takim tomikiem felietonów jest wydana nakładem Warszawskiej Firmy Wydawniczej książka „Przebiśniegi” autorstwa Aleksandry Bzdzikot.

 

Poszukując informacji na temat autorki, dość szybko znalazłam informację, że jest przede wszystkim malarką mieszkającą na stałe w Zurychu. „Przebiśniegi” to jej literacki debiut, choć felietony dla prasy pisała już wcześniej. Trzydziestoletnia artystka w felietonach pisze o tym, co ją otacza, ludziach, emocjach i zdarzeniach pozwalając sobie, a zarazem czytelnikowi, na złapanie krótkiego oddechu w krzątaninie codzienności.

 

Teksty zawarte w „Przebiśniegach” są dość podobne do siebie. Z jednej strony widać ogromne skupienie autorki na otaczających ją ludziach i emocjach krążących między nimi. Aleksandra Bzdzikot próbuje znaleźć jakiś klucz w widzianych przed sobą relacjach, nadając im znaczenie. Jest tu też codzienność ujęta z lekką przekorą i autoironią, sprawiającą, że lektura może być zabawna.

 

Dobór tematyki felietonów z jednej strony sprawia, że bardzo łatwo jest zrozumieć ich kontekst. To często zwykłe wydarzenia, znane każdemu z nas z codzienności. W tekstach zostały one ujęte z nieco szerszej perspektywy, która skupia się, nie na samym przeżywaniu, co na refleksji dotyczącej rozgrywających się wydarzeń. Z drugiej strony poruszanie tak zwyczajnych tematów może wydać się mało interesujące, tym bardziej, że mimo wszystko, zostały ujęte dość powierzchownie i dla kogoś świadomego rządzących ludźmi emocji mogą wydać się nieco spłycone.

 

Brakuje tu również komizmu, z którego bardzo umiejętnie korzystają znani felietoniści, wymieniając choćby Macieja Sturha, czy Jeremy’ego Clarksona. Nawet, gdy tematyka poszczególnych teksów oscyluje wokół zabawnych tematów, zostają one poruszone w tak beznamiętny sposób, że nie bawią. Lektura poszczególnych tekstów nie budzi prawie żadnych emocji, a głównym uczuciem, które mi towarzyszyło podczas lektury, było politowanie i zażenowanie, nie tyle nijakością ujętych tematów, co miałkością ich opisania.

 

Felieton zawsze kojarzył mi się, z dość uporządkowaną refleksją, często zabawnym spostrzeżeniem, które, choć może wydawać się oczywiste, może równie dobrze poszerzyć horyzonty czytelnika. Sposób, w jaki Aleksnadra Bzdzikot ubrała swoje obserwacje rzeczywistości w słowa, które z jednej strony czyta się dobrze i są łatwo przystępne, z drugiej zaś nie przynoszą zbyt wielu wrażeń. Gdy dodać do tego brak błyskotliwego spojrzenia na świat w tematyce tekstów, otrzymujemy dzieło nijakie i miałkie. Po przeczytanie dowolnego tekstu, nie czuć absolutnie żadnej chęci na sięgnięcie po kolejny felieton, co spowodowało, że lektura książki stała się nieco wymuszona.

 

O ile bardzo lubię twórczość zdolnych felietonistów, o tyle lektura „Przebiśniegów” była dla nie męczącym przejściem. Teksty bez polotu, bez szerszego spojrzenia w kontekst poruszanych spraw, nie przykuwają absolutnie niczym. Dla każdego czytelnika, choć trochę świadomego siebie, otoczenia oraz natury praw rządzących zjawiskami i ludźmi, książka wydaje się infantylna i miałka.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!