Złodziejka Opowieści

Autor: Joanna M. Chmielewska

Okładka wydania

Złodziejka Opowieści


Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 3 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 3 votes
Okładka: 100% - 2 votes
Polecam: 100% - 2 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Justyna

Ostatnio coraz częściej trafiają na moją recenzencką półkę powieści obyczajowe. Przez ostatnie kilka lat świadomie stroniłam od tego typu książek, zrażona kilkoma nieudanymi lekturami. Ostatnio trwała u mnie czytelnicza passa więc co do „Złodziejki opowieści” Joanny M. Chmielewskiej miałam duże oczekiwania. Czy je sprostała? Zapraszam na kilka słów komentarza.

 

Przyznam, że Joanny Marii Chmielewskiej wcześniej nie znałam. O ile samo nazwisko nie jest mi obce (a nawet mam wrażenie, że może nieco ułatwić promocję książki, gdyż fani Matki „Lesia” i „Krokodyla z kraju Karoliny” mogą pomyśleć, że zadryfowała ona w inne literackie odmęty), to twórczość zupełnie. Co mnie urzekło to fakt, że autorka zamieszkuje w pięknej okolicy Szklarskiej Poręby, otoczona Karkonoszami. Dodatkowo prowadzi dom gościnny (Dom pod Wędrownym Aniołem), a takie osobiste spotkanie może stanowić nie lada gratkę dla czytelniczki-turystki.

 

Powieść rozpoczyna bolesne rozstanie Marty i Filipa. Obojga jeszcze nie znamy, ale łatwo się domyślać, że tych dwoje łączyło coś wyjątkowego i jednocześnie specyficznego. Dla Marty ten fakt jest sporym zaskoczeniem, tym bardziej że wiązała spore nadzieje w nowej relacji. Drugą bohaterką jest Tamar, utalentowana autorka bestsellerowych powieści. Kobieta, która czerpie inspiracje ze zwykłych ludzi, a burzliwe życie Marty jej to ułatwia. W tej dziwnej relacji dwóch kobiet to Tamar jest tą, która dyktuje warunki. Marta, choć silna osobowościowo, potrafi całkowicie się jej podporządkować. Marta i Tamar znają się od dawna. Szczegóły ich znajomości odkrywane są stopniowo. To co je łączy, jest niezwykle mocne, a wybory jednej przekładają się na działania drugiej.

 

Najsłabszym elementem powieści jest niestety jej przewidywalność. Mniej więcej od połowy można zgadnąć jakie role zostały komu przypisane. Faktem jest, że zawarte w pierwszej części książki opowieści zapowiadają pewną tajemniczość, jednak wszystko rozmywa się od wspomnianej połowy. Po czym już pod koniec zastanawiałam się jaka właściwie była ich rola. Nie pasującym do reszty i lekko absurdalnym wątkiem okazała się wyprawa na szlak pielgrzymkowy, zwany Drogą Św. Jakuba (hiszp. camino). Teoretycznie miało to mieć moc oczyszczającą i prowadzącą do prawdy. Jak dla mnie wprowadziło jedynie dezorientację, lekki chaos i niepotrzebne refleksje.

 

Ta książka była i jest dla mnie zagadką. Może dlatego, że trudno mi jednoznacznie stwierdzić o czym dokładnie ona opowiada, jaka myśl przewodnia towarzyszyła „Złodziejce”. Do tego wykreowane postaci nie stały się moimi ulubieńcami, szczególnie że los ich nie oszczędzał. Mogę się zgodzić, że powieść ta porusza wątek poszukiwania prawdy o samym sobie. Przyznam, że wchodząc z butami w czyjeś życie i okradając go z bolesnych wspomnień, zarezerwowanych jedynie dla tych najbliższych osób, niszczymy nie tylko świat tej właśnie osoby, ale i swój własny. Dostrzegam tu również elementy zaborczej pasji i ukrytej siły tajemnicy.

 

Nie można zarzucić autorce lekkiego stylu i pasji. Z łatwością wyczuwa się, że na książkę był pomysł, a nie powstawała jako chaotyczny zlepek pojedynczych opowieści. Sporo czasu poświęcono także na kreację postaci, nie są one płytkie, a ich zachowania odzwierciedlają wiele cech charakteru. Najciekawszą okazała się – nie Marta, ani Tamar, ale Donata, właścicielka zakładu pogrzebowego, która do życia podchodzi z dużym dystansem i zauważając drobne problemy od razu przedstawia ich rozwiązania. Jej postać wnosi trochę życia do w miarę poukładanego życia Marty i Tamar.

 

„Złodziejka opowieści” dedykowana jest przede wszystkim kobietom, którym lektura ma zapewnić emocje. Fanki gatunku pewnie odnajdą szczyptę refleksji oraz kilka ważnych życiowych wartości. Jak dla mnie, czegoś po prostu zabrakło. A może książki muszą zagwarantować mi inne wrażenia? Ta opowieść to niestety nie moja bajka.

Monweg

„Złodziejka opowieści” to książka o zaborczej pasji, ukrytej sile tajemnicy, mocy opowieści i poszukiwania własnej tożsamości.

 

Joanna Maria Chmielewska – polska pedagog i pisarka. Jest autorką książek dla dzieci (powieść Historia srebrnego talizmanu, seria poetycka Zaczarowane rymowanki) i dla dorosłych (Poduszka w różowe słonie, Sukienka z mgieł). Prowadzi także warsztaty twórczego pisania dla dzieci, młodzieży i dorosłych.

 

Jaki układ wiąże Tamar – żywiołową autorkę bestsellerów ze spokojną Martą? Dlaczego Marta podporządkowuje się ustalonym przez Tamar zasadom, które komplikują jej relacje z ludźmi, rujnują związek z Filipem, a wreszcie zmuszają do zmierzenia się z odpowiedzialnością za ludzkie życie? Co się stanie, gdy Marta zakwestionuje przyjęte wiele lat temu reguły?

 

Lubię słuchać ciekawych opowieści. Jestem pewna, że nie jestem w tym odosobniona. Od dziecka słuchamy różnych opowiadań czy baśni. Rozbudzają wyobraźnię i fascynują. Można powiedzieć, że bohaterki tej powieści „kolekcjonują” zasłyszane opowieści i wykorzystują je do własnych celów.

 

Tamar jest pisarką, Marta tłumaczką. Pierwsza dla usłyszenia opowieści jest w stanie zrobić wiele. Nie widzi problemu by przespać się z nowo poznanym mężczyzną czy zatrudnieniem się w hospicjum. Nawet Marta uważa jej postępowanie za wysoce naganne. Porównuje Tamar do hieny czy prostytutki. Kurwa daje za pieniądze, ty za opowieść. (…) Wysysasz opowieści z umierających! Czyhasz na czyjąś śmierć, żeby ją opisać! Wampirzyca! Hiena cmentarna! Trudno jednak poważnie traktować oceny zachowania Tamar, gdyż Marta też nie jest bez winy. Szukając tematów na kolejne książki Tamar, potrafiła zrazić do siebie niektóre osoby czy doprowadzić do rozstania z mężczyzną swojego życia.

 

Dziwna i do końca niejasna jest relacja tych dwóch kobiet. Marta wydaje się bezwolną marionetką w rękach zręcznej lalkarki. Prawdę mówiąc nie rozumiałam tego zagadkowego układu (do czasu) i może dlatego nie byłam w stanie wykrzesać choć odrobiny sympatii. Nie dlatego, że mnie nie przekonały, bo sądzę że zostały wykreowane całkiem dobrze, ale tak czasami bywa, że brak chemii między czytelnikiem i bohaterem. I to właśnie taki przypadek.

 

Uważam, że najmocniejszą stroną Złodziejki opowieści są z całą pewnością zamieszczone opowieści. Poza tym bardzo ciekawie nakreślone są osoby, które raczą swoimi przeżyciami Martę i Tamar. Miałam wrażenie, że te postaci, które pojawiają się na kartach książki tylko na chwilę są bardziej interesujące i potrafią przykuć uwagę. Nie mogę jednak nie wspomnieć o dwóch kobietach bardzo, które okazują się bardzo ważne dla fabuły. Kobiety te są mistrzyniami drugiego planu i jestem zdania, że bardzo często właśnie takie osoby kradną całą sztukę. Antonia – wiedźma, szeptucha, której opowieść również znajduje się w tej książce i Donata – świetna młoda kobieta, właścicielka zakładu pogrzebowego. Takich dwóch przyjaciółek życzyłabym każdej z nas.

 

Złodziejka opowieści to przykład powieści napisanej przez kobietę, dla kobiet i o kobietach. Babska literatura – wiem jak to brzmi, ale tak. Nie sądzę żeby panowie sięgnęli po tę książkę i jest to dla mnie całkowicie zrozumiałe. Książka napisana jest lekko i przystępnie, dzięki czemu czas poświęcony lekturze jest dość krótki.

 

Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością Joanny M. Chmielewskiej. Czy będą kolejne tego nie wiem. Prawdę mówiąc to padłam ofiarą pomyłki. A wszystko przez szybkość i nieuwagę. Byłam pewna, że zamawiam powieść Chmielewskiej bez „M”. Ale stało się, jak się stało. Nie twierdzę, że to była strata czasu, ale na pewno nie to, czego się początkowo spodziewałam.

 

„Złodziejka opowieści” to książka o zaborczej pasji, ukrytej sile tajemnicy, mocy opowieści i poszukiwaniu własnej tożsamości. Zgadzam się z tym zdaniem.

 

Dla kogo ta książka? Dla wielbicielek twórczości Joanny M. Chmielewskiej i powieści obyczajowych. A nade wszystko dla tych z was, którzy chcą „wysłuchać” całkiem niezłych, często bardzo smutnych opowieści.

 

Nie odpowiem tym razem na pytanie: czy przeczytać Złodziejkę opowieści? Każdy sam musi podjąć tę decyzję, bez mojej pomocy.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!