Okładka wydania

Mały Chopin

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 3 votes
Akcja: 100% - 2 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 2 votes

Polecam:


Podziel się!

Mały Chopin | Autor: Michał Rusinek

Wybierz opinię:

Czytelnik7

Czytanie i słuchanie Michała Rusinka to za każdym razem niemała przyjemność. Wynika to oczywiście z tego, że autor książek „Pypcie na języku” i „Nic zwyczajnego” to wielki erudyta, posiadający – z racji zainteresowań badawczych – dużą wiedzę o retoryce. O niej zresztą traktuje nowa, wydana w tym roku, książka, jednak ta recenzja poświęcona będzie utworowi dla dzieci – pozycji „Mały Chopin”.

 

Książka wydaje się bardzo ciekawa. Wynika to z kilku rzeczy, jednak najmocniejsza okazuje się płaszczyzna graficzna – wszak najmłodsi czytelnicy to w dużej mierze wzrokowcy. Ilustracje, za które odpowiada Joanna Rusinek, bez wątpienia przyczyniają się z jednej strony do uatrakcyjnienia samej treści, a z drugiej do wzbudzenia i podtrzymania dziecięcego zainteresowania. Autorka wiernie oddaje kolejne zwrotki i przedstawione w nich wydarzenia, prezentując na przykład Chopina siedzącego pod drzewem („[...] A tam, pod takim krzywym drzewem/ i nad sadzawką dość płytką,/ siedzi pan z głową przekrzywioną,/ jakby mu coś pachniało brzydko [...]”) albo związane z jego rodziną instrumenty muzyczne („[...] Więc kiedy mały Fryderyczek/ miał chęć na muzyki słuchanie,/ prosił, by tata grał na skrzypcach,/ a mama – na swym fortepianie [...]”). Jednak, co stanowi dużą zaletę książki, ilustratorka wychodzi znacznie poza dosłowne obrazowanie przekazywanej historii – ciekawie poprowadzoną typografię (tekst jest czasem rozstrzelony na całą stronę, innym razem porozrzucany, niekiedy pochylony albo pod względem wielkości wydzielony) dopełnia różnego rodzaju grafikami i rysunkami, często utrzymanymi w „zeszytowym” (tzn. takim, jakby obrazki zostały namalowane kredką w szkolnym notatniku) stylu. Na pochwałę zasługują przy tym, co należy podkreślić, jednak nie tylko same ilustracje, ale także cała graficzna strona publikacji. W książce jest naprawdę wiele kolorów i barw (choć utrzymana jest raczej w odcieniach pastelowych), co bez wątpienia przypadnie do gustu najmłodszym, acz najbardziej wymagającym i niecierpliwym, czytelnikom.

 

„Mały Chopin” to jednak nie tylko barwna pod względem fizycznym książka, ale także bardzo interesująca i niebanalna opowieść o życiu wielkiego kompozytora. Michał Rusinek, co wspaniałe, a nie tak częste w wypadku literatury dla dzieci, zakłada, że odbiorca zrozumie (albo chociaż spostrzeże!) różne nawiązania czy aluzje językowe, a tych w recenzowanym tekście dość dużo. Widoczne jest „luźne” podejście autora, odczarowujące mit patetycznego mówienia na przykład o zasłużonych dla kultury czy historii postaciach, co z pewnością zachwyci odbiorcę. Mówiąc o latach, kiedy żył i tworzył Chopin, podmiot zauważa, że „[...] Były to Bardzo Dawne Czasy./ Hm, jak by to Wam wytłumaczyć.../ Znano już szpinak, lecz nie znano/ do empetrójek odtwarzaczy [...]”. Innym razem, gdy opisywane są zabawy małego Fryderyka, czytamy, że „[...] Na przykład robił z kory statki/ i sporo stracił ich w Utracie [...]”, co oczywiście pod względem językowym okazuje się warte uwagi – w związku z wykorzystaniem homonimów, czyli wyrazów o takim samym brzmieniu, lecz odmiennym znaczeniu (stracić/utracić w Utracie). To, co wydaje się równie interesujące, a ze względu na komizm ożywcze dla dziecięcej lektury, to duża ilość humoru czy zabawnie przedstawionych sytuacji, takich jak zjedzenie przez bohatera całego ciasta: „[...] Któregoś roku na Wielkanoc/ mama upiekła mu mazurek,/ Fryderyk, zamiast się podzielić,/ zjadł cały, za co dostał burę [...]”. Ważne jest to o tyle, o ile pozwala na „rozluźnienie” opowiadanej historii, a także na przybliżenie i uczłowieczenie Chopina, co bez wątpienia sprzyja dziecięcej recepcji. Dzięki temu prościej też autorowi „przemycić” wiele fachowego słownictwa i muzycznych określeń, takich jak gamy, pauzy, kwinty czy oktawy, a także pojęć odnoszących się do tańca. Co ważne, Michał Rusinek nie zostawia terminów, które mogłyby okazać się młodemu czytelnikowi obce, bez omówienia. Dostajemy dzięki temu tak ciekawie poprowadzone definicje, jak ta: „[...] Polonez to jest taki utwór/ (polski – jak z nazwy wprost wynika),/ co naśladuje rytm chodzenia,/ a nie – niestety – rytm silnika [...]”.

 

Myślę, że „Mały Chopin” może okazać się dobrą propozycją czytelniczą dla wielu dzieci, zwłaszcza tych, które wykazują zainteresowania muzyką. Ta publikacja pozwala bowiem nie tylko na spędzenie kilku miłych, niekiedy bardzo zabawnych, chwil i poznania ciekawej historii, ale także na przyswojenie niemałej ilości wiedzy – zaczynając od tej podstawowej na temat Chopina, kończąc na fachowej, związanej z tematyką muzyczną.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial