Wysłuchaj Mnie, Proszę

Autor: Paweł Cwynar

Okładka wydania

Wysłuchaj Mnie, Proszę


Dodatkowe informacje

  • Autor: Paweł Cwynar
  • Gatunek: Obyczajowe
  • Język Oryginału: Polski
  • Liczba Stron: 364
  • Rok Wydania: 2018
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 133x209 mm
  • ISBN: 9788378235057
  • Wydawca: Bernardinum
  • Oprawa: Miękka
  • Miejsce Wydania: Pelplin
  • Ocena:

    5/6

    4/6


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 2 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 2 votes
Styl: 100% - 2 votes
Klimat: 100% - 2 votes
Okładka: 100% - 2 votes
Polecam: 100% - 2 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Ruda Recenzuje

„Wysłuchaj mnie proszę” to powieść, obok której nie mogłam przejść obojętnie. Bardzo chciałam poznać szpitalną rzeczywistość, bo z takimi okolicznościami kojarzy mi się realizm i łamanie tabu. Musiałam ją przeczytać, bo cenię opowieści oparte na faktach i inspirowane prawdziwymi wydarzeniami. Potrzebowałam również się przekonać, co takiego dostrzegli w niej inni czytelnicy, którzy obdarzyli jej autora tak wieloma ciepłymi słowami uznania. Czy ten tytuł mnie przekonał?

 

Powieść Pawła Cwynara czyta się bardzo dobrze od samego początku. Autor pisze w zajmujący sposób, dobrze wiedząc, jaki efekt pragnie wywołać u czytelnika. Nie znaczy to bynajmniej, że w jakiś sposób pozuje czy próbuje coś uwodnić. Nie. Można raczej poczuć, że pisze prosto z serca, wykorzystując natchnienie i osobiste doświadczenia. W jego słowach kryje się wiele mocji, które sprawiają, że czytelnik mocno angażuje się w lekturę, raz po raz przeżywając powieściowe wydarzenia. Cwynar opowiada pięknie, łącząc słowa z wielką gracją, niczym ktoś, kto na swoim koncie ma już wiele utworów, ktoś, kto może być z tego dumny.

 

A jednak czai się w tej historii pewna prostota, wywodząca się z wykorzystanego realizmu, oparcia opowieści na prawdziwych wydarzeniach, łamania tabu i konieczności podzielenia się swoimi refleksjami z innymi ludźmi. Cwynar pisze tak, że po prostu chce się go czytać. Ten piękny styl łączy w sobie nie tylko umiejętnie zestawione słowa, ale także emocje, wrażliwość, subtelność, życiową prawdę. Czytało mi się naprawdę dobrze i szybko, co ciekawe, w tym dobrym tempie znalazł się jeszcze czas na przemyślenia i wspomnienia.

 

Bardzo podobają mi się portrety ludzi, których poznajemy na szpitalnych korytarzach. Choć niektórzy mogą irytować, zaskakiwać, wprawiać w zdumienie, czy skłaniać do szukania odpowiedzi na pytanie „czemu się tam znaleźli?”, to jednak za każdym z nich kryje się jakaś historia. Każdy z nich coś za tymi szpitalnymi ścianami zostawił. Coś lub kogoś. Dla każdego z nich oprócz teraźniejszości liczą się także przeszłość i przyszłość. Opowiadając nam o tym, przybliżając ich sylwetki, autor sprawia, że w naszych oczach stają się bardziej ludzcy, potrafimy spojrzeć na nich inaczej, mniej karcąco czy oceniająco, a bardziej z pewną dozą zrozumienia, szacunku, czy refleksji.

 

Choć powieść Pawła Cwynara bardzo przypadła mi do gustu, to jedna rzecz mocno mnie uwierała podczas lektury- wiara głównego bohatera w moim odczuciu nieco przesadna. Osobiście nie wierzę w Boga i siły wyższe, staram się jednak by nie przesłaniało to mojego osądu i obiektywizmu. Momentami jednak ta wiara Szymona wypadała w moich oczach nieco sztucznie. Ja zwyczajnie nie spotkałam jeszcze osoby, której wiara miałaby tak mocne fundamenty, która rzeczywiście kierowałaby się na co dzień dekalogiem i w tak charakterystycznych dla ludzi czynnościach, jak np. plotkowanie, doszukiwała się problemu i łamania przykazań. Nie znaczy to, że nie miałam pojęcia, że takie wątki w powieści się pojawią. Nie. Po prostu nieco inaczej sobie wyobrażałam ich realizację.

 

„Wysłuchaj mnie proszę” to wartościowa, zajmująca i świetnie napisana książka, która niejednego czytelnika zaskoczy i pozwoli nam spojrzeć inaczej nie tylko na nasze życie, ale również na czytane przez nas powieści. Mam wrażenie, że mocno wyróżnia się ona na tle wydawanych każdego dnia książek, których autorzy w dużej mierze nie mają nam wiele do zaoferowania. Tymczasem Cwynar ma do przekazania całkiem dużo, po prostu potrzebuje szansy, by zostać przeczytanym.

Tomasz Niedziela

W Ameryce istnieje taka kategoria filmów : "christian movies", o tej książce można powiedzieć, że powinna zaliczać się do kategorii : "christian books". Często kryje się za tym chwalebna i ewangelizacyjna treść, za czym nie zawsze podąża odpowiednia jakość, chociaż i to zmienia się na korzyść jakości. Kiedy do tego doda się informacje z okładki, że autorem jest nawrócony gangster recydywista, trudno nie poddać się stereotypom.

 

Po tym wstępie łatwo się domyśleć, że alter ego autora, to Andrzej – były więzień, przebywający na oddziale szpitalnym wraz z głównym bohaterem. Niestety jego z jednej strony lekko nachalne epatowanie swoją wiarą (patrzcie jaki jestem prawy !), z drugiej zaś wręcz stawanie więziennej grypsery na piedestale jest co najmniej nienaturalne i nieszczere. To próba zbyt prostego wybielenia swojego życiorysu. Mam w pamięci książkę Stefana Niesiołowskiego „Wysoki brzeg”, gdzie w zupełnie innym świetle opisuje tą podkulturę więzienną i o ile zupełnie nie odpowiada mi jego obecny poziom i system wartości, o tyle jestem w stanie zdecydowanie bardziej zawierzyć jego oglądowi sytuacji. Inna literatura jak gdyby też podąża jego tropem.

 

Teraz wracamy do głównego bohatera, który trochę jest jak biblijny, ale bardziej współczesny Hiob, ponieważ „Jezus lubi dokopywać swojakom, żeby byli w formie”. Rozumiem głęboką wiarę, ale trochę samodzielności i większej odpowiedzialności panu Bogu zapewne bardziej by się spodobało. Niezbyt przekonujące są jego próby nawrócenia ukochanej, a posługiwanie się „zadaniem Pascala” mało skuteczne. Swego czasu też próbowałem się nim posługiwać, ale ktoś zwrócił mi uwagę, że trudno kogoś nawrócić tą ideą filozoficzną – zresztą ona właśnie nie wymaga do końca nawrócenia tylko życia zgodnego z przykazaniami.

 

Innym zagadnieniem jest bardzo częste przywoływanie w snach czy na jawie postaci szatana. To prawda, że jego największym osiągnięciem jest to, że ludzie (oczywiście nie wszyscy) uwierzyli, że go nie ma, ale znowu aż tak wszechobecny to chyba nie jest. Oczywiście literacko należy traktować to jako forma artystycznego ostrzeżenia i zwrócenia uwagi na ważki problem.

 

Książka jest też chyba trochę zbyt przegadana. Odchudzenie, zrobiłoby jej dobrze. Początek jest bardzo obiecujący z szerokim spektrum postaci, które nie pojawiają się zupełnie w dalszej części powieści. Tło obyczajowe jest bardzo fajne (jeżeli można użyć takiego sformułowania), ale nie wszystko jest spójne - „koledzy” z podwórka nie mają swoich dalszych losów (a aż by się o to prosiło), za to nagle „z kapelusza” wyskakuje drużyna siatkarska, o której ani słowa wcześniej nie było. Z kolei stwierdzenie z IV strony okładki, iż zakończenie jest „niespodziewane” jest mocnym przekłamaniem – zakończenie jest do bólu przewidywalne! Źli zostali pokarani, a dobrzy nagrodzeni – dokładnie jak Hiob! Zaskoczeń brak.

 

I żeby nie było – uważam, że takie książki są ze wszech miar potrzebne! Jako katharsis dla autora, jako światło dla poszukujących chrześcijańskiej drogi, jako umocnienie w wierze i przykazaniach. Pomimo moich wcześniejszych zastrzeżeń również jako ostrzeżenie przed zejściem na złą drogę, która czasami wydaje się prosta i łatwa. Podczas czytania co rusz zmieniałem swój stosunek do niej i chciałem stawiać jej skrajne oceny, ale bez problemów wytrwałem do końca lektury.

 

Moja ocena, może trochę na wyrost, ale : 4/6

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!