Przygranicze Tom 7 Lód Czyściciel

Autor: Paweł Kornew

Okładka wydania

Przygranicze Tom 7 Lód Czyściciel


Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 5 votes
Akcja: 100% - 8 votes
Wątki: 100% - 6 votes
Postacie: 100% - 4 votes
Styl: 100% - 6 votes
Klimat: 100% - 9 votes
Okładka: 100% - 4 votes
Polecam: 100% - 4 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Uleczkaa38

Wraz z końcem lektury powieści "Czarne Południe" Pawła Kornewa, nie mogłam przestać myśleć o tym, jak to potoczyły się dalsze losy Sopla - głównego bohatera tej książki, gdy oto po latach udało mu się wyrwać z czeluści lodowego Przygranicza... I tak oto wreszcie dziś moja ciekawość została w pełni zaspokojona za sprawą premiery powieści "Lód. Czyściciel", która to ukazała się właśnie nakładem Fabryki Słów, i która to przedstawia swoją fabułą życie Sopla w naszym świecie, będące wbrew pozorom wcale nie spokojniejszym od tego, w Przygraniczu...

 

Akcja książki rozgrywa się w kilka lat później od wydarzeń, jakie zwieńczyły poprzednią odsłonę cyklu - czyli ucieczki Sopla do ludzkiego świata. Obecnie zajmuje się on pracą na rzecz rosyjskiego FSB, a dokładniej rzecz ujmując, szkoleniem kandydatów do przejścia w zimową rzeczywistość Przygranicza. Lecz oto przed Soplem zostaje postawione teraz o wiele trudniejsze i niebezpieczniejsze zadanie, polegające na rozwikłaniu zagadki tajemniczych transferów energii i magii z Przygranicza, w postaci magicznych "bąbli" w naszym świecie... I tak oto Aleksander Ledniew vel Sopel, staje się czyścicielem, od którego może zależeć życie wielu ludzi, w tym przede wszystkim jego samego...

 

Paweł Kornew zafundował nam niniejszą opowieścią coś, czego chyba byśmy nie mogli się spodziewać. Tym czymś jest akcja, osadzona niemalże w całości w realiach naszego, zwyczajnego, rosyjskiego świata, od czasu do czasu przeplatana jedynie obecnością w "bąblach", czyli magicznych przebłyskach Przygranicza. To zaskakujące, ale w mej ocenie ze wszech miar udane posunięcie autora, który tym samym dał nam tu coś zupełnie nowego, świeżego i odkrywczego, a przy tym nie tracącego nic z klimatu tego cyklu, czyli elektryzującej mieszanki sensacji, powieści fantasy i rubasznego, a przy tym ze wszech miar czarnego humoru...!

 

Fabuła książki, prezentuje się bardzo ciekawie, atrakcyjnie i co najważniejsze - absolutnie nieprzewidywalnie! Począwszy od intrygującego wstępu nad Morzem Czarnym, poprzez powrót Sopla do Jamogorodu i całej gamy perypetii z jego udziałem - tak magicznych, bitewnych, jak i uczuciowych, a na spektakularnym, enigmatycznym i wielce dramatycznym finale skończywszy - cały czas żyjemy tą historią, emocjonujemy się losami Sopla oraz zadajemy pytanie, dokąd ona go doprowadzi. I choć być może nie odnajdziemy tu już tego mrocznego, zimowego klimatu Przygranicza..., to Jamogród i jego sekrety, także mają nam sobą wiele ciekawego do zaoferowania, jak i też przekonują nas tym swoim specyficznym, miejskim i na wskroś rosyjskim obrazem do tego. by czuć się tam całkiem dobrze i przyjemnie...:)

 

Gwiazdą tej historii jest bez wątpienia Aleksander Ledniew, zwany Soplem! Oczywiście, również w poprzednich tomach występował on w podobnej roli, ale chyba nigdy aż w tak wielkim stopniu. Otóż w przypadku tej książki wszystko, ale to absolutnie wszystko kręci się wokół Sopla, jego przeżyć, emocji, wspomnień i tego, kim się stał dziś - kilka lat po opuszczeniu Przygranicza. A dzieje się tak z tego powodu, iż bohaterowie z drugiego planu - w znacznej mierze zupełnie nowi i nieznani nam bohaterowie, nie są tak intrygujący i barwni, jak chociażby słynny "Napalm"... Niemniej, nie jest to żaden minus dla tej opowieści, gdyż dzięki temu możemy nie tylko rozkoszować się specyficznym stylem i sposobem bycia Sopla, ale też i poznać go z zupełnie innej strony... I mogę powiedzieć z pełnym przekonaniem, iż po tej lekturze lubię go jeszcze bardziej!

 

Książka ta stanowi sobą perfekcyjne i spektakularne połączenie powieści sensacji, z pełnokrwistą historią fantasy. Sensacji, ubranej tu w szaty nieustającej walki z bronią w ręku i swoistego śledztwa Sopla względem pewnego spisku..., magii zaś w zakresie kontaktu z czarownikami, kontrolerami i bestialskimi tworami Przygranicza, które pojawiają się w "bąblach"... Ważne przy tym jest to, iż Paweł Kornew bardzo umiejętnie balansuje na granicy tych dwóch literackich gatunków, dbając o to, by dla jednego i drugiego znalazło się tu wystarczająco dużo miejsca. Ponadto warto zwrócić tu również uwagę na ten fakt, iż powieść ta jest niezwykle mocna w swej wymowie, zwłaszcza w kontekście scen przemocy, której tu nie brakuje, ale i która wydaje się zupełnie jak najbardziej na miejscu w przypadku tej narracji...

 

Reasumując - powieść "Lód. Czyściciel", zachwyci sobą bez wątpienia każdego fana tego cyklu, jak i też wynagrodzi mu z nawiązką długie oczekiwanie na przedstawienie dalszych losów Sopla. Zachwyci barwną akcją, inteligentną osią wydarzeń, niepowtarzalnym klimatem i humorem, któremu nie sposób się oprzeć. Wreszcie zachwyci także finałem, który daje nam sobą wiele do myślenia, pobudza naszą wyobraźnię i skłania do zadawania pytań o to, czy to już koniec, czy też być może wręcz przeciwnie - zupełnie nowy, interesujący i jak najbardziej otwarty na ciąg dalszy, początek...

Tomasz Niedziela

Książki science-fiction zwłaszcza będące częścią jakiejś dłuższej serii nie zawsze stają się strawne i zrozumiałe, zwłaszcza, kiedy czyta się tylko jeden, przypadkowo dobrany, tom. Tym razem na szczęście tak nie jest. "Lód. Czyściciel" Pawła Kornewa da się czytać i zrozumieć. Zapewne nie wszystko i nie do końca, ale generalnie nadąża się tropami narracji.

 

Aleksander Sergiejewicz Ledniew czyli Sopel to w zasadzie typowy „człowiek sowiecki” mimo że ani ustroju, ani czasów sowieckich już nie ma. Z jednej strony to człowiek głębokich moralnych zasad (zwłaszcza jeżeli chodzi o krzywdę ludzką), z drugiej aparatczyk borykający się z wszelkimi biurokratycznymi bolączkami systemu. Przy tym oczywiście samotnik, nie potrafiący utrzymywać stałych związków z kobietami.

 

Zamordyzm, biurokracja, tajność i poufność wszystkiego to chyba permanentna cecha Rosji w całej jej historii. Rewizorzy i kuratorzy rządzili od zawsze i od zawsze budzili mniej lub bardziej uzasadniony strach, i to zarówno za cara Iwana Groźnego, Piotra I czy Stalina i Breżniewa, o Putinie nie wspominając. Tutaj pod tym względem nie zmienia się nic. I chyba nic już się nie zmieni, przynajmniej w przewidywalnej przyszłości, chociaż przecież mowa o literaturze fantastycznej, może przynajmniej tam powinno się coś zmienić?!

 

Naszego bohatera zmuszono do przerwania urlopu w Soczi (no bo gdzieżby indziej?) i powrotu do walki z przemienieńcami, czarownikami i innymi renegatami. Tło robi się bardziej współczesne czyli piękne i zdradliwe kobiety, bardziej nowoczesna technika, ale poza tym wszystko po staremu : wódka, zagryzka, ale zamiast bani – sauna! Trochę to dziwne, ale czasami wódkę wypiera koniak (!), a nawet pojawia się calvados (a to przecież specjalność Remarqua!). Broń za to również na wskroś współczesna i do tego srebrne kule – trochę to mało oryginalne. Pojawiają się różne postacie, wrodzy lub przyjaciele, którzy znani są zapewne z innych części serii, ale od czasu do czasu mamy również krótką retrospekcję, żeby nie pogubić się w akcji.

 

Tło fantastyczne czyli czary, zaklęcia, amulety, bąble magiczne takie bardziej trywialne by nie rzecz powtarzalne, choć czasami odczuwałem echa „Lodu” Dukaja. Może to tylko moje wrażenie, ale zbyt wiele powieści fantastycznych zaczyna zamykać się w takim spektrum. Z innego punktu widzenia, jak mawiał inżynier Mamoń : „najlepiej lubimy te piosenki, które już znamy”. Cała fantastyka rosyjska trzyma się dobrze od wielu dziesiątek lat. Wprawdzie czasami byli to bracia Strugaccy czy Kir Bułyczow, teraz mamy Kornewa czy Głuchowskiego. Co by nie powiedzieć, na wschód od nas literatura zawsze miała się dobrze, bo i pisarzy mnóstwo i ludzie chętnie czytają.

 

Reasumując można powiedzieć, że wszystko znajome, ale czyta się dobrze. Staram się porównywać obecnie każdą fantastykę z odkryciami fizyki, które są coraz bardziej zaskakujące (czasami również dla pisarzy s-f), ale ten rodzaj fantastyki, opierający się na magii, wymyka się spod takiej oceny, a swoboda autora jest znacznie większa a fantazja nieograniczona. No bo kto zakwestionuje czary? Jak czarodziej wyczaruje, tak będzie, ważne, żeby wartka akcja dotarła do moralnie czystego końca czyli teoretycznie wszyscy powinni (potem) żyć długo i szczęśliwie.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!