Sardynka

Autor: Kornel Maliszewski

Okładka wydania

Sardynka


Dodatkowe informacje

  • Autor: Kornel Maliszewski
  • Tytuł Oryginału: Sardynka
  • Gatunek: Przygodowe
  • Język Oryginału: Polski
  • Liczba Stron: 148
  • Rok Wydania: 2014
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 145x210 mm
  • ISBN: 9788363906306
  • Wydawca: Mamiko
  • Oprawa: Miękka
  • Miejsce Wydania: Nowa Ruda
  • Ocena:

    3/6

    4/6


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 2 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 2 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Sylfana

Książka Kornela Maliszewskiego o tytule Sardynka to opowieść o nieposkromionej młodości, zabawie, pierwszych, prawdziwych miłościach, zapomnieniu, ucieczce przed dorosłym życiem. Historia ta, poprzez formę pamiętnikowo – wspomnieniową, tworzy strumień świadomości, chaotyczny zapis przeżyć i doświadczeń człowieka, który ciągle czegoś szuka, do czegoś dąży – ale w tej podróży, czy też ucieczce, nie chodzi o osiągnięcie celu, ale o jego codziennie zdobywanie i zbliżanie się. Innymi słowy – liczy się droga, nigdy nie punkt końcowy.

 

Historia opowiedziana jest ciekawie, prosto, bez zbędnych zamgleń i dziwnych rozwiązań fabularnych, jest ciekawa, ale nie fascynująca, czyta się ją dobrze, ale czy zapiera dech w piersi czytelnika? Moim zdaniem niestety nie – jest to książka, jaki wiele, niezbyt dobra, ale też nie do końca zła, interesująca, ale nie fascynująca. Chyba odpowiednim słowem będzie przeciętna – taka do przeczytania, odhaczenia i zapomnienia.

 

Książka porusza właściwie wiele tematów, z jakimi wiąże się młodość, taka już trochę właściwie trwająca i wyleżana – bo młodość trzydziestolatków, którzy dalej żyją właśnie tylko i wyłącznie tą młodością, za którą nie kryje się właściwie nic poważnego; a mogło by się wydawać właśnie, że trzydziestolatek już powinien zapuścić jakieś korzenie, stworzyć fundament swojej przeszłości – więc, czy aby autor nie tworzy pesymistycznej wersji ówczesnego człowieka, który wyszedł już z wieku beztroski, ale jeszcze nie zaczął się porządnie troszczyć, o siebie, rodzinę, dom, pracę itd..? Jest w tym jakaś ponura i obiektywna wizja naszej teraźniejszości, bo wiele ze scen opisanych w Sardynce możemy również zaobserwować za oknem, między naszymi znajomymi, sąsiadami, ludźmi, których widzimy codziennie na ulicy – ot, taki literacki obrazek świata, w którym przyszło nam żyć. Nasuwa się zatem myśl oczywista i zasługująca na zaakcentowanie – Maliszewski jest po prostu dobrym obserwatorem.

 

Kolejnym zagadnieniem, które warto poruszyć w odniesieniu do tej powieści, jest jej szczegółowa gatunkowość. Fabularnie jest to tragikomedia bądź komediodramat, gdzie wątki i sytuacje o różnym, skrajnym charakterze przeplatają się tworząc specyficzną sinusoidę wydarzeń koszmarnych i dramatycznych z tymi niewątpliwe komicznymi i zabawnymi. Czytelnik sunie między poszczególnymi wątkami czując wahania nastrojów, powagę i absurdy danych sytuacji, nie może się właściwie zatrzymać przy jednej konwencji, bo narracja prze do przodu jak szalona, nie dając ani chwili wytchnienia. Dlatego bez wątpienia odbiorca może poczuć się wypompowany energetycznie. Początkowo również, a może i nawet aż do końca opowieści, ma prawo czuć się zagubiony, może wielu rzeczy nie zrozumieć, bo mimo formy powieściowej autor korzysta również ze sfer lirycznych – symboli, metafor, wcześniej wspomnianego strumienia świadomości, który też jest raczej atrybutem czysto lirycznym.

 

O tej powieści możemy powiedzieć właściwie wszystko, bo chyba nie ma takiego zagadnienia i tematu, którego by Maliszewski tutaj nie poruszył. Cała historia ma jakiś tam smaczek, jest w niej coś takiego, co przyciąga. Jednak uczucie to jest raczej chwilowe, bardzo ulotne, bo po samej lekturze trzeba się mocno zastanowić, o czym właściwie to wszystko było. Dlatego właśnie nie mogę się zdecydować, czy ocenić tę książkę dobrze, czy źle – chyba w dalszym ciągu zostanę przy słowie „przeciętność”.

Sagittarius

Ile powstało książek z wyidealizowanymi bohaterami i otaczającym ich światem? Opowieści o wzbogacających się rodzinach, szczęśliwym życiu, przychylnym losie i pomimo perypetii dobrym zakończeniu? Są to historie, które chcemy czytać. Pełno w nich przygód, które tak mogłyby ubarwić nasze własne życie. Realne życie. Jak jest naprawdę?

 

Inaczej. To właśnie urzekło mnie w ,,Sardynce” Kornela Maliszewskiego. Nie ubarwiany na siłę świat i przedstawienie jego ,,brudnej’’ strony, o której istnieniu czasem próbujemy zapomnieć. Stuczterdziesto stronnicowa historia o mężczyźnie, którego imię nie jest dane nam poznać, przepełniona jest dobitnym przekazem, obrazem przemijalności, marności, ale także siły. Całość zręcznie przepleciona jest dobrym humorem. Bohater, nieco ironiczny i pogardliwy w stosunku do świata przedstawia sobą upadek moralny. Poznajemy go, gdy wraz z przyjacielem – Gorkim, stoją przy drodze licząc na podwózkę autostopem. Od początku czytelnik obrzucony jest potocznym, bezpośrednim i wulgarnym słownictwem, które może zrazić lub zniesmaczyć. Nikt mi jednak nie powie, że nie zdarza mu się tu czy tam usłyszeć siarczystego przekleństwa, zwłaszcza w otoczeniu jakie prezentuje Maliszewski. Obraz Poznania i pomniejszych polskich miejscowości przyćmiewają przelewające się tam litry alkoholu, wyprzedawane ampułki z narkotykami i liczne niemoralne zachowania. Opowiadający o tym wszystkim mężczyzna jest byłym studentem kierunku matematyczno-fizycznego, wynajmującym pokoik ze współlokatorem imieniem Leo. Co prawda, nie mają ze sobą bliskich relacji. Są sobie raczej obojętni. Stanowią zwykłych towarzyszy. Bohater używa życia. Egzystuje za ,,pieniądze z koperty”, której zawartość kurczy się w przerażającym tempie. Trzeba przyznać, iż były student nie rwie się do pracy, choć oczywiście brak mu pieniędzy, a jego stosunki z rodziną są raczej chłodne. Jednakże jego męski, nieco cwaniacki świat okazuje się być nie aż tak płytki i okrutny, jak wydaje się na pierwszy rzut oka.

 

Pod przykrywką brudnego, cuchnącego spirytusem człowieka upadłego, kryje się inteligentna postać. Tak też cała historia po odgrzebaniu ze spolszczonego i wulgarnego słownictwa okazuje się być wartościowa i z przekazem. Szalona młodość, bezsensowne błędy i siła do ciągłych imprez, wiernie trzymają się bohatera. Ten, choć nieco negatywny w stosunku do wszystkiego co go otacza, stanowi uosobienie walki. Walczy z życiem i losem, który sam sobie zgotował. Jest świadomy i inteligentny, choć zdarza mu się popełnić głupstwo. Wysoko ceni rodzinę, bo chociaż był pokłócony z matką to przybywa do niej aby pomóc jej z młodszym bratem Kamilem. Marnie żyjąca rodzina mimo używek i innych problemów, znów jest razem. Chłopcy dają matce szanse, aby mogła znów poczuć, że ma ich przy sobie. Co prawda bohater służąc pomocą ukazuje swoją moralną i ludzką stronę, jednak jego sposoby są już… niemoralne. Za to dobitne i skuteczne. Braterstwo maluje się tu w pięknej, ale o drobinę okrutnej postaci. Przy czym Kamil również przysłuży się naszemu bohaterowi, który swoim sercem i ciałem pragnie jednego. Prześladującej go Sardynki. Wcale nie podobna do tej okładkowej owa Sardynka to dziewczyna, na którą mężczyzna natyka się kilkukrotnie. Jej postać jest przeplatana podczas całej wędrówki bohatera. Czerwonowłosa zapada mu w pamięć i nie daje o sobie zapomnieć. Owszem, jest dość bystry i sprytny jeżeli chodzi o sprzedaż towaru, ale przy niej traci rozum. Buduje się kolejna relacja. Znajdują kolejne problemy i butelki z alkoholem.

 

,,Sardynka” to nietypowa książka, która jednym się spodoba, a drugich przytłoczy. Sęk w tym, zrozumieć i dostrzec prawdziwość bohatera. Mimo, że od siebie odrzuca i raczej w rzeczywistości nie chciałoby się mieć z nim styczności to wzbudza pewną sympatię. Wykreowana historia to zderzenie prostoty z inteligencją. Nie czyta się jej łatwo. Traktuję ją jako pewną przestrogę, ale także opowieść z wartościami. Niemoralność bohatera jest przez niego samego uzasadniana. Wspomina o kruchości i marności człowieka jak i jego życia. Jest realistą. Od przyziemnych spraw odrywają go używki. Używki i Sardynka.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!