Wersja dla osób niedowidzącychWersja dla osób niedowidzących

Okładka wydania

Spiżowy Gniew

Kup Taniej - Promocja

Additional Info


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 3 votes
Akcja: 100% - 9 votes
Wątki: 100% - 3 votes
Postacie: 100% - 7 votes
Styl: 100% - 7 votes
Klimat: 100% - 8 votes
Okładka: 100% - 5 votes
Polecam: 100% - 8 votes

Polecam:


Podziel się!

Spiżowy Gniew | Autor: Michał Gołkowski

Wybierz opinię:

Gosia

Kiedy sięgałam po "Spiżowy gniew" zastanawiałam się, czy dobrze robię. Trochę przerażała mnie okładka rodem z komiksów o Thorgalu, za którym, szczerze mówiąc, nie przepadam. Na szczęście z zasady nie pozwalam sobie na ocenę książek po okładce i ponownie przekonałam się, że to dobre podejście. Powieść bardzo mi się podobała i uważam, że to jedna z lepszych powieści fantastycznych, jakie ostatnio czytałam. 

 

Hatwaret to miasto, na czele którego stoi król Adrezar. Dwójka jego dzieci - książę Tyrsen i księżniczka Sarsana, żyją sobie błogo w dobrobycie królestwa. Jedno trochę kapryśne, drugie rozpuszczone - nie zdają sobie sprawy, jakie niespodzianki zgotuje im los w najbliższym czasie. Za Morzem Północnym położone jest Młodsze Królestwo Mesambria. Władcy obu królestw mają wspólnego przodka, ale nie przeszkadza im to toczyć waśni i sporów. Właściwie dopiero od niedawna królestwa żyją w pozornej zgodzie, ale wszyscy wiedzą, że niewielka iskra wystarczy, aby zniweczyć panujący spokój. Królewskie rodzeństwo, musi wiele poświęcić z dotychczasowego życia, aby pokój stał się trwały i przyniósł obu krainom szczęście. 

 

W tej skomplikowanej sytuacji politycznej pojawia się tajemniczy wędrowiec - Zahred. Jest znikąd, ale to nie ma znaczenia. Jego postać na stałe wpisze się w historie obu królestw. Zmieni on plany króla i wpłynie wyjątkowo mocno na życie naszych bohaterów, przeradzając się z nieznanego wędrowca w ważną osobistość. Ta postać to wisienka na torcie powieści. Zahred jest tak tajemniczy i tak "nieprzewidywalny", że zafrapuje każdego czytelnika. Z wielką przyjemnością śledziłam jego kolejne ruchy i to, jak zjednywał sobie tych, których współpracy potrzebował. Oczywiście - jak to w literaturze fantastycznej bywa - metody i sposoby działania Zahreda były nieco tajemnicze i zgoła magiczne, ale to tylko dodawało smaczku całej historii. Zresztą powieść Zahredem się zaczyna (a początek jest naprawdę mocny) i na Zahredzie kończy, co wyraźnie pokazuje, że to On trzyma karty.  

 

Pierwsze moje spostrzeżenie dotyczyło królewskiego rodzeństwa. Łączące ich uczucie nie należy raczej do miłości siostrzano - braterskiej. Miłość fizyczną traktują właściwie trochę jak rozrywkę, jednak można z całą pewnością stwierdzić, że nie pozostają sobie obojętni. Autor przedstawia kazirodczy związek jako coś zupełnie normalnego i niejako zmusza czytelnika do przejęcia swojego punktu widzenia. Z czasem zrozumiałam, że na potrzeby fabuły, takie podejście było konieczne, ale na początku było mi trudno.  

 

Przez sporą część powieści miałam wrażenie, że "Spiżowy gniew" jest trochę bajkowy. Jest król, księżniczka i czekający na nią za morzem książę... jest czarny charakter i intryga. Wszystko się zgadza. Nastrój bajkowy pryska gwałtownie, kiedy dochodzi do głosu wątek wojenny. Nagle ukazuje nam się inne oblicze powieści - bezwzględne i brutalne. Autor wyjątkowo gładko tłumaczy militarne zawiłości bitwy tak, że nawet ja - kobietka, której z militariami raczej nie po drodze - z ciekawością czytałam o dwóch armiach podchodzących się wzajemnie. Różnice w uzbrojeniu, w budowie łodzi czy też w metodach walki opisane są krótko i treściwie. Podstępy i triki stosowane przez obie armie w stosunku do siebie powodują, że opisy bitew nie są nudne i czyta się je wyśmienicie.  

 

Cała powieść obfituje w wydarzenia. Gołkowski bardzo sprawnie kieruje bohaterami i nie ma ani jednego momentu, w którym pomyślałabym o nudzie. Każde wydarzenie ma jakiś cel i doprowadza do kolejnych perypetii. Nie ma tu mdłych opisów i przestojów. Wszystko pędzi na łeb na szyję i zatrzymuje się dopiero na ostatniej stronie. Mocno. I  z przytupem. 

 

Na zakończenie dodam, że autor postąpił tak, jak lubię. Powieść jest całością, a czytelnik, zamykając okładkę (czy też czytnik) ma poczucie, że fabuła jest spójna, a historia zakończona. Jednak autor nie wszystkie nitki zakończył supełkiem. Ta jedna jedyna, gdzieś tam jest i prosi się, aby ja pochwycić i zbudować kolejną historię o Zahredzie....
Czekam :-) 
...połączy się z matką ziemią, z której wszyscy wyszliśmy na rozkaz wszechwładnych bogów i do której w końcu powrócimy. Bo taki jest odwieczny cykl narodzin, życia i śmierci. Bo każdy koniec jest zarazem nieuchronnym początkiem czegoś nowego.  

 

Mocne zakończenie, nieprawdaż?  

Sylfana

Spiżowy gniew Michała Gołkowskiego trafił w moje ręce z półki poza kolejnością – miałam czytać coś innego, ale okładka tej książki przyciągała, kusiła, nęciła… Nie wytrzymałam tego tlącego się we mnie pragnienia i postanowiłam zanurzyć się w tę historię, wszystko inne zostawiając gdzieś za sobą. Był to jednak z mojej strony duży błąd – ponieważ nie byłam w stanie później się od niej oderwać. Właściwie spałam, jadłam i czytałam Spiżowy gniew – tak wyglądał mój rozkład na kilka dni, póki moim oczom nie ukazała się ostatnia strona i smutek napełnił moje serce, że będę musiała rozstać się z tym światem przynajmniej na jakiś czas.

 

Gołkowski tworzy otwarty, odległy i baśniowy świat, w którym mierzą się ze sobą sprawy boskie i ludzkie, siły dobra i zła. Mamy tu jeden dominujący symbol powtarzającego się losu ludzkich jednostek – jest nim jeden z głównych bohaterów o imieniu Zahred, człowiek – zjawa, pojawiająca się w Hatwarecie znikąd właściwie i z pozycji zwykłego przybłędy „awansuje” do roli najważniejszego generała w armii króla. Postać ta, choć oczywiście jednolicie zła i zatruta pradawnym gniewem i chęcią niszczenia, daje czytelnikom do zrozumienia, że jego rola jest tak samo ważna, jak rola ogólnie pojętego dobra – że te dwie sfery ludzko – boskiego życia muszą egzystować razem, aby los mogł zataczać kręgi, przeć do przodu, ewoluować, a potem wracać na startową pozycję. Zamysł książki jest więc genialny, bazujący na odwiecznych zmaganiach tych dwóch sił, a jego przełożenie na fantasmagoryczną rzeczywistość quasi – średniowiecznego królestwa jest po prostu kwintesencją geniuszu i opływowej, szerokiej fantazji samego autora.

 

W tej książce jest wszystko to, co fan powieści fantasy kocha i uwielbia. Wspaniale zarysowana intryga ze sprawami królewsko – książęcymi w tle, skandale obyczajowe, wojna, miłość, brutalność, postacie z zarysowanym profilem psychologicznym, które, oprócz Zahreda oczywiście, nie są ani jednoznacznie dobre, ani złe. Każdy z bohaterów próbuje na swój odrębny sposób działać w imię dobra, jednak jest ono nie do końca obiektywne i takie samo dla wszystkich.

 

Cóż jeszcze można powiedzieć? Powieść językowo też oczywiście daje radę. Ciekawie poprowadzona fabuła współgrająca właśnie z bogatą warstwą językowo musi być strzałem w dziesiątkę – i tak właśnie jest w odniesieniu do tej pozycji. Szczerze to nie potrafię znaleźć żadnej wady, nawet najmniejszego mankamentu. Nawet okładka graficznie powala na kolana, jest po prostu piękna, ale tego można było się spodziewać po Fabryce Słów, która dba o każdy detal wydawanej przez siebie książki.

 

Jest jeszcze jeden szczegół o którym warto wspomnieć – ukazana intryga ma również ogromne zaplecze kulturowo – społeczno – kulturowe. Poznajemy tradycje i obyczaje mieszkańców Hatwaretu, Gołkowski zadbał o każdy szczegół w tym temacie, nie pozostawia nas ze sztucznie wykreowaną fabułą bez tła – tu wszystko ze sobą się znajomicie komponuje, ja sama znów mam wrażenie, że czasem czytałam pewnego rodzaju książkę podróżniczą i sama nauczyłam się tego, w jaki sposób egzystuje jakaś inna odrębna nacja. Ta kontaminacja to majstersztyk, nie ma tu żadnych pustych pól, wszystko jest opracowane w każdym najdrobniejszym detalu.

 

Myślę, ze po takiej pozytywnej recenzji nie muszę już nikogo bardziej przekonywać, aby sięgnął po Spiżowy gniew. W trzech słowach dodam jedynie – cudo, nie książka!

Uleczkaa38

Post apokaliptyczna wizja upadku świata, alternatywna historia I wojny światowej, kontrowersyjny obraz mafijnego oblicza Rosji lat 90-tych oraz klimatyczna wyprawa do Zony z Uniwersum S.T.A.L.K.E.R. - oto literackie opowieści Michała Gołkowskiego, jakie dotąd mieliśmy okazję poznać na kartach jego dzieł. Dziś do tego grona możemy dodać również pełnokrwistą opowieść fantasy, czyli książkę pt. "Spiżowy gniew", o której to słów kilka postaram się opowiedzieć więcej w poniższej recenzji...

 

Jako słowo się rzekło, tak i opowieść ta przenosi nas swoją fabułą do świata fantazji, przygody, wojny i magii, odgrywającej wielką rolę w tej rzeczywistości. Główny bohater tej historii - Zahred, przybywa do królestwa Hatwaret wprost z rozpalonej słońcem pustyni, po to by wspinać się odtąd po kolejnych szczeblach władzy i wpływów, manipulować władcami tego państwa, jak i też doprowadzić ostatecznie do krwawej wojny z odwiecznym wrogiem Hatwaret - wyspiarskim królestwem Messembri... I tylko nieliczni dostrzegą w czynach tego tajemniczego przybysza misterny plan, wiążący się z wydarzeniami sprzed stuleci i z pewną pradawną, boską klątwą...

 

Powieść ta porywa nas swoją fabułą do świata starożytnego orientu, w którym to czekają na nas piękne i zapierające dech w piersiach widoki, przepych i bogactwo oraz fascynująca baśń o miłości, zazdrości i zemście, która może prowadzić tylko do samo zatracenia... Uświadczymy tu fascynujących dworskich intryg, poznamy nietuzinkowych i nieobliczalnych bohaterów, weźmiemy udział w krwawej walce i ujrzymy spektakularne sceny militarne, jak i wreszcie dotkniemy boskiej mocy, siły i okrucieństwa... A wszystko to zostaje nam tu podane w atmosferze tajemnicy, niedopowiedzenia i zagadkowej historii z przeszłości, którą to odkrywamy strona po stronie lektury tej książki...

 

Michał Gołkowski przyzwyczaił już nas swoimi książkami do tego, iż potrafi on porywać bez reszty swoją barwną, zaskakującą i niezwykle efektowną narracją, która przybiera iście filmowy obraz. Nie inaczej jest także i ze "Spiżowym gniewem", który najpierw wita nas mrocznym wstępem, następnie odkrywa realia i prawa tego fantastycznego świata, by wreszcie rozpocząć skomplikowaną, wypełnioną śmiercią i niezwykle spektakularną misję głównego bohatera... Misję, którą obserwujemy tak z perspektywy samego Zahreda, jak i innych kluczowych bohaterów tego baśniowego dramatu, uwikłanych w scenariusz wydarzeń nakreślony przez tajemniczego pustynnego wędrowca... I niezależnie od tego, czy jesteśmy akurat przy lekturze pierwszej - zdecydowanie bardziej polityczno-pałacowej części tej opowieści, czy też przy jej drugiej, już stricte wojennej odsłonie, to cały czas jest niezwykle intrygująco, barwnie i ciekawie!

 

Bardzo efektownie jawią się tu bohaterowie tej historii, tak zarówno w przypadku głównego gracza na tej scenie - tajemniczego, bezwzględnego, niezwykle przebiegłego i inteligentnego Zahreda, jak i starego króla Hatwaret - Adrezara oraz jego dwójki dzieci - księżniczki Sarsany i księcia Tyrsena.  I o ile nad człowieczy Zahred jest dla nas zagadką i tajemnicą niemalże do samego końca, o tyle członkowie królewskiego rodu są jak najbardziej ludzcy, zmienni oraz reprezentujący najgorsze i zarazem najlepsze ludzkie cechy. To nimi targają emocje, pożądanie, zazdrość i pragnienia osiągnięcia tego, co nie jest im pisane, gdy Zahredem włada tylko jedna emocja - zemsta... To wyjątkowe, niezwykle charakterne, wspaniale ukazane literackie postacie, wobec których to nie sposób przejść obojętnie...

 

Nie mniej efektownie jawi się także obraz świata, w jakim rozgrywa się akcja tej książki. Dwa królestwa założone przez dwóch braci, których poróżnienie się zapoczątkowało najpierw wojnę, a następnie wieloletni zanik wszelkich kontaktów. I gdy pojawia się szansa na ponowne zbliżenie Hatwaret i Messembri, pojawia się on - Zahred. Tła - polityczne, dyplomatyczne i wreszcie militarne, prezentują się tu wspaniale i niezwykle inteligentnie, łącząc w sobie to co efektowne, z tym co na wskroś realne. A w tym wszystkim są gdzieś także i bogowie tego świata, których to dowodem na ich istnienie jest Zahred, jego wyjątkowe zdolności i przekleństwo, z jakim zmaga się od wieków... Oczywiście, o pięknie opisywanych tu widoków i krajobrazów, nawet nie muszę wspominać...:)

 

"Spiżowy gniew" to wspaniała baśń dla dorosłych, która oferuje nam świetną rozrywkę, niezwykłą zabawę i wielkie emocje. Emocje, tak bardzo ludzkie, bliskie każdemu z nas i znane nam wszystkim z własnego życia, które Michał Gołkowski przeniósł tu na kanwę przygodowej powieści fantasy. Jeśli  zatem tylko lubimy tego typu literaturę, to nie ma siły i żadnych szans na to, byśmy mogli nie zatracić się bez reszty w tej historii o losach Zahreda, Tyrsena i Syrsany... Co tu dużo mówić - oto kolejna wspaniała książka w dorobku tego pisarza, który wciąż nie przestaje nas zadziwiać swoim talentem i umiejętnością odnajdywania się w tak dobrym stylu, na polach tak różnych literackich gatunków. Polecam - tej opowieści nie można nie poznać!

 

Komentarze

Security code
Refresh

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial