Atlantis Rising Tom 1: Rycerze Atlantydy

Autor: Evan Currie

Okładka wydania

Atlantis Rising Tom 1: Rycerze Atlantydy


Dodatkowe informacje

  • Autor: Evan Currie
  • Tytuł Oryginału: The Knighthood. Atlantis Rising Trilogy Book 1
  • Seria: Atlantis Rising
  • Gatunek: FantastykaFantasyScience Fiction
  • Język Oryginału: Angielski
  • Przekład: Małgorzata Koczańska
  • Liczba Stron: 439
  • Rok Wydania: 2018
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 120x195 mm
  • ISBN: 9788365661425
  • Wydawca: Drageus
  • Oprawa: Miękka
  • Miejsce Wydania: Warszawa
  • Ocena:

    5,5/6

    1/6

    2/6


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 2 votes
Wątki: 100% - 2 votes
Postacie: 100% - 4 votes
Styl: 100% - 2 votes
Klimat: 100% - 4 votes
Okładka: 100% - 4 votes
Polecam: 100% - 3 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Uleczkaa38

"ATLANTIS RISING" - taki oto tytuł nosi nowy cykl powieściowy Evana Currie'ego, którego to pierwsza odsłona pt. "Rycerze Atlantydy", ukazała się właśnie nakładem Wydawnictwa Drageus Publishing House. Jednak w odróżnieniu od poprzednich cyklów tego pisarza, tym razem oferuje nam on swoją opowieścią nie ekscytującą wyprawę w kosmiczną przestrzeń, lecz równie intrygującą wizję post apokaliptycznej Ziemi... Prawda, że brzmi bardzo obiecująco...:)?

 

Ludzkość przegrała wojnę, oddając planetę we władanie przerażającym demonom, dopełniającym krok po kroku eksterminacji człowieczego gatunku... Nieliczni ocaleni skryli się w ostatnich z miast, bądź też na rozległych połaciach pustyni... Tam też poznajemy główną bohaterkę tej opowieści - młodą dziewczyna o imieniu Elan. To właśnie ta wkraczająca w dorosłe życie nastolatka, okaże się szansą na ocalenie, zwycięstwo i nowy początek dla ludzkości... A wszystko to rozpocznie się za sprawą przerażającej zbrodni, niemalże pewnego wyroku śmierci na Elan oraz przyjścia jej z pomocą pewnego samotnego wędrowcy, który o świecie, wrogu i wojnie z demonami wie więcej, niż ktokolwiek inny...

 

Najnowsza książka kanadyjskiego autora stanowi niezwykle barwną, ekscytującą i wypełnioną akcją opowieść przygodową spod znaku literatury fantasy. Opowieść pełną spektakularnych scen walki z użyciem mieczy, łuków i zaawansowanych technologicznie broni na czele, oraz nie mniejszą ilością magii w tle. To także historia pełna odkrywanych krok po kroku tajemnic i zagadek przeszłości tego literackiego świata, który to kiedyś był potęgą, a obecnie stał się jedynie smutną i zniszczoną ziemią pełną ruin, piasku i wszechobecnej władzy piekielnych demonów... Całości pozytywnego obrazu tej narracji dopełnia zaś niezwykła opowieść o młodej kobiecie, która na wskutek dramatycznych wydarzeń musi rozpocząć długą i niebezpieczną drogą ku zemście i przeznaczeniu, jakie to wytyczył jej los...

 

Sama konstrukcja tej opowieści bazuje na doskonale znanym i wielokrotnie sprawdzonym już scenariuszu wydarzeń, w którym to młody i nieświadomy swych mocy bohater, spotyka swojego doświadczonego przewodnika, opiekuna i nauczyciela, ukazującego mu jego siłę, moc i przeznaczenie. W przypadku tej historii pomysł ten sprawdza się wyśmienicie, zwłaszcza iż tak naprawdę poznawanie tego apokaliptycznego świata i jego mrocznych realiów przez Elan, stanowi także i równoczesne odkrywanie tej rzeczywistości przez nas - czytelników, którzy także początkowo czujemy się tu nieco zagubieni i dopiero wraz z kolejnym stronami, zaczynami nabierać wiedzy o tym miejscu i jego realiach. A wypełnia ją wspominana powyżej walka, silne ludzkie emocje, liczne zaskoczenia i niespodzianki, jak i też tajemnica obecności demonów na Ziemi... Dzieje się tu bardzo wiele, niezwykle efektownie i intrygująco aż do ostatniej przeczytanej strony.

 

Na duże słowa uznania zasługują tak kreacje bohaterów tej opowieści, jak i ukazany nam tu obraz literackiego świata. I tak oto zarówno młoda, krnąbrna, niezwykle charakterna i nieco naiwna Elan, jak i tajemniczy, odważny oraz zawsze opanowany wędrowiec - Kaern, prezentują się tu bardzo udanie, intrygująco i realistycznie w swych wcieleniach. To oni rozdają tu karty i to im poświęcono najwięcej uwagi w tej historii, ale nie gorzej jawią się tu również i bohaterowie z drugiego planu, choćby w osobach dzielnej przywódczyni grupy ocalałych ludzi - Simone, jej przybranego syna i przyjaciela Elen - Kaleba, czy też choćby ludzkiego kolaboranta i bezwzględnego najemnika demonów - Venadrina. Na osobne słowa uwagi zasługuje tu cały szereg piekielnych demonów, czyli najeźdźców i okupantów Ziemi, o których nie wiemy co prawda nazbyt wiele, ale którzy to prezentują się tu niezwykle odrażająco i przerażająco...

 

Co do świata, to przyjmuje on tu obraz suchej, bardzo zacofanej w rozwoju, wyniszczonej wojną i okupacją rzeczywistości, w której to człowiek stał się zwierzyną w polowaniach demonów. To mroczna, pesymistyczna i bardzo brutalna w swej formie wizja, która jednak nadaje tej historii odpowiedniego charakteru i kolorytu. Jedynym mankamentem wydaje się to, iż tak mało dowiadujemy się tu o początkach konfliktu ludzi z demonami, przyczynach naszej porażki i losach twórców zaawansowanej technologii, której opuszczone i zapomniane relikty są rozsiane gdzieś na przepastnych obszarach tego świata...

 

Bardzo intrygującą stroną tej opowieści jest to, iż Evan Currie oferuje nam tutaj spojrzenie na literaturę fantasy z domieszką science-fiction od bardzo niecodziennej strony, a mianowicie nie obeznanej z zaawansowaną technologią ludzkości. Tym samym też to, co nawet dla nas czytelników żyjących w XXI stuleciu wydaje się czymś zwyczajnym i codziennym, dla bohaterów tej książki stanowi istną magię, czary i przerażające doświadczenia. To bardzo odważne posunięcie ze strony autora, ale przez to stwarzające dla tej historii nowe szanse i możliwości, z których to pisarz ten skrzętnie korzysta. To coś nowego, świeżego i innego w twórczości tego kanadyjskiego autora i całym ogóle dzisiejszej fantastyki, co także warto poznać i docenić w szczególny sposób.

 

Książka tą Evan Currie raz jeszcze potwierdza to, iż należy on już do grona niezwykle doświadczonych autorów pióra, którzy to potrafią opowiedzieć na kartach literatury swoją historię w sposób ze wszech miar porywający, barwny i intrygujący od pierwszej, do ostatniej strony. Świetna konstrukcja fabuły, efektowne i nagłe zwroty akcji, nietuzinkowe postacie, stopniowe dozowanie napięcia i umiejętne podtrzymywanie aury tajemnicy - oto co wypełnia karty tej opowieści, po poznaniu której to nie można już doczekać się jej dalszego ciągu. To także miłe zaskoczenie dla wiernych fanów tego pisarza, który tym razem - przynajmniej na etapie pierwszej odsłony cyklu "Atlantis Rising", oferuje nam coś odmiennego od dotychczasowej swojej twórczości, co już samo w sobie czyni tę pozycję wyjątkową. Polecam - to świetna czytelnicza rozrywka!

Airel

Chciałabym wiedzieć, skąd wziął się nowy zwyczaj na zostawianie nazwy cyklu w oryginale i tłumaczenie tylko tytułów poszczególnych tomów? Szczególnie w przypadku literatury młodzieżowej (i fantastycznej). Do tej pory mieliśmy „Miecz Prawdy”, „Dary Aniołów” albo „Zwiadowców”, teraz coraz częściej pojawiają się nazwy typu „The Raven Cycle”, „Strange the Dreamer” albo „Silence” (tu wydawcy poszli jeszcze o krok dalej i nie tłumaczą nawet tytułów). Do tej grupy kwalifikuje się także „Atlantis Rising”, którego pierwszym tomem jest powieść „Rycerze Atlantydy”. Jak widzę te angielskojęzyczne tytuły, to od razu zaczynam się obawiać, że książka nie będzie najlepsza.

 

A potem człowiek obraca książkę w rękach i czyta słowa z okładki. „Przegraliśmy wojnę. Nadeszła zguba. Czas na rewanż”.

 

Aż prychnęłam pod nosem. Nadeszła zguba czy czas na rewanż? O oba jednocześnie jednak trudno. Tak to jest, jak próbuje się upchnąć zbyt wiele patosu. Na szczęście już parę lat temu przestałam ufać opisom z okładek; czasem wolałabym, żeby w ogóle nie istniały.

 

Niestety, po otwarciu książki nie jest wiele lepiej. Najpierw pojawia się parafraza cytatu Alberta Einsteina, a potem kilka słów od autora. „Muszę przyznać, że zanosiło się na to od dawna. Pomysł tułał się po twardym dysku i wreszcie nadeszła pora, żeby skończyć powieść. Dzięki temu pozbyłem się zaległości (…)”. Nieszczególnie zachęcające do lektury.

 

Można zatem powiedzieć, że jeszcze przed rozpoczęciem właściwej powieści byłam uprzedzona. Ale nie dość uprzedzona. Już w pierwszym akapicie poznajemy miejsce zamieszkane przez główną bohaterkę wraz z rodzicami. „Jak okiem sięgnąć, wokół rozpościerały się dymiące zgliszcza. Ciągnęły się na dystansie kilku dni wędrówki w dowolnym kierunku. Ostatecznie był to pustynia pod każdym względem – tylko piasek i pył oraz bardzo nieliczne przejawy życia”.

 

Przez chwilę łudziłam się, że zgliszcza dymią tymczasowo, ale w następnych akapitach jesteśmy uświadamiani, że żyją tam nasi bohaterowie. W starej chacie. Jak nic, to jakiś rodzaj Centralii (https://pl.wikipedia.org/wiki/Centralia). Choć prawdopodobnie autor po prostu zapomniał, co napisał w pierwszym zdaniu… Gdyby tylko ten jeden przymiotnik mi przeszkadzał, nie znęcałabym się tak bardzo. Bohaterowie jednak regularnie łowią ryby.

 

W rzece.
Na pustyni.

 

Drobne wstawki o łowieniu ryb pojawiają się mniej więcej na zmianę z urywkami dotyczącymi pustyni bez wody.

 

Główną bohaterką całej historii jest dziewczyna, Elan, dwunastoletnia (pomijając jeden króciutki fragment z jej przeszłości), która w ciągu pierwszych 20 stron staje się piętnastolatką (albo szesnastolatką. W którymś momencie okazało się to niejasne). Mam czwórkę bratanków, w wieku od lat 11 do 4, i jestem przekonana, że autor nie rozmawiał z żadnym dzieckiem od lat. Rozmowy prowadzone przez rodziców ze swoją dwunastoletnią córką są co najwyżej na poziomie rozmów z trzylatkiem, a i to niekoniecznie. Całe szczęście, że piętnastoletnia dziewczyna trochę rozwija się umysłowo, a i tak nie zawsze jestem do tego przekonana. Miałam ochotę podawać konkretne przykłady, ale takim sposobem ta recenzja nigdy by się nie skończyła – niemal na każdej stronie można wskazać fragment, który albo jest bez sensu sam w sobie, albo stoi w sprzeczności do innych fragmentów. Ale potem przeczytałam ten fragment: „W gospodarstwie skaleczenia, choroby i dolegliwości były normalne – Elan nauczyła się bandażowania oraz postępowania przy zawałach serca i odwodnieniu, gdy tylko przestała raczkować”. Mieszkała tylko z rodzicami. Ciekawe, które z nich miało regularne zawały serca.

 

Podsumowując: mogłabym krytykować tę książkę długo, ale szkoda czasu. Nie znalazłam w niej nic, co jakoś szczególnie zapadałoby w pamięć, a nawiązania jednocześnie do Atlantydy i legend arturiańskich to dla mnie jakoś za dużo. Gdzieś od połowy robi się lepsza – albo może straciłam już chęć do wyszukiwania dziur w fabule i niezgodności, przyspieszają też wydarzenia. Jedna gwiazdka za to, że przynajmniej czyta się szybko. Nadal jednak uważam, że jest po prostu nijaka.

Aelin Ether

Daleka przyszłość – świat jest na skraju zagłady, zaawansowana technologia została już dawno zapomniana tak jak reszta osiągnięć przodków, a piecze nad ludźmi bez krzty nadziei sprawują demony. Jednak garstka z nich wciąż ma w sobie wolę walki i wierzy, że stawianie oporu ma sens. Takim człowiekiem jest ojciec Elan – głównej bohaterki książki – wojowniczy mężczyzna, ukrywający swoją rodzinę na pustyni. Jednak demony nie znają umiaru, ich celem jest władanie ziemią całkowicie, a ludzie stoją im na drodze.

 

W ciepłe dni z przyjemnością szukam chwili wytchnienia wśród kartek dobrych książek. Uciekając od upału chowam się w historii jaką autor dzieli się z czytelnikiem. Jednak nie zawsze dostaje to czego oczekiwałam, a rozczarowanie staje się bardziej uciążliwe niż gorące promienie czerwcowego słońca. Tak było podczas lektury „Rycerzy Atlantydy” autorstwa Evana Currie. Jest to pierwszy tom serii „Atlantis Rising” jednak nic nie wskazuje na to bym sięgnęła po jej kontynuację.

 

„Rycerze Atlantydy” to książka opowiadająca o losach szesnastoletniej Elan, której rodzina została zabita przez demony i współpracujących z nimi ludźmi. Dziewczyna pragnie zemsty i nic nie stanie jej na drodze żeby tak się stało. Musi odszukać potężne artefakty by uratować świat z rąk demonów. Czy uda jej się? Czy zdana sama na siebie szesnastolatka da radę?

 

Niestety, ale pomysł przerósł treść. Oczekiwałam niesamowicie dobrej książki, bo fabuła miała potencjał. Mieszanka post apo z science fiction i fantasy? To zdecydowanie moje klimaty. Przed lekturą postanowiłam się dowiedzieć coś o autorze, ponieważ pierwszy raz miałam styczność z tym nazwiskiem. Same dobre opinie tylko zachęciły mnie bardziej do zagłębienia się w świecie pełnym demonów. Jednak postanowiłam nie zaglądać do recenzji tej książki żeby nie narzucać sobie spojrzenia i opinii. Już po pierwszych kilku stronach wiedziałam, że to nie będzie to czego się spodziewałam.

 

Od samego początku czułam irytacje główną bohaterką, ale przez pierwsze parę stron tłumaczyłam to sobie jej wiekiem, później zaś nie miałam żadnych argumentów za tym by uważać tą postać za dobrą. Elan jest wykreowana na niezwyciężoną, zranioną, doświadczoną życiem szesnastolatką, która po lekcjach u ojca jest w stanie samotnie bez problemu pokonać hordę demonów. Na pierwszych stronach widzimy zagubioną dziewczynkę by nagle zobaczyć, jak niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zmienia się w prawdziwą wojowniczkę władającą mieczem, jak mało kto. Gdyby kilka treningów z ojcem wystarczyło by być tak niezwyciężoną jak była Elan to czy już dawno świat nie byłby uratowany? I czy wszystko jest na pewno dobrze skoro nauczyciel dziewczyny ginie od tej samej hordy, którą ona dzień później niemal całą zabija?

 

Zdziwiłam się, że tak zachwalany autor napisał coś tak słabego i żałuję, że to moja pierwsza styczność z nim, ponieważ teraz ciężko będzie mi sięgnąć po inny tytuł spod jego pióra. Bohaterowie są jednowymiarowi i nudni, a cała akcja polega na zabijaniu hordy demonów przez szesnastolatkę. To co dostaliśmy tutaj brzmi bardziej jak fabuła gry komputerowej, chociaż i one ostatnio mają ją bardziej rozbudowaną od tej, którą dostaliśmy tutaj. Jestem przekonana jednak, że gdybym czytała tę książkę na początku mojej czytelniczej przygody, czyli w wieku jedenastu lat byłabym nią zachwycona. Polecam ją dla młodszych czytelników, którzy nie mieli jeszcze styczności z wieloma książkami, ponieważ nie będzie im przeszkadzał główny i bardzo schematyczny wątek nastolatki ratującej świat.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!