Poznaję Miasto

Autor: Opracowanie Zbiorowe

Okładka wydania

Poznaję Miasto


Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 2 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Aneta Grabowska

Biorąc pod uwagę mój wiek, a lat mam nie tak mało - tydzień temu obchodziłam ostatnie urodziny z dwójką z przodu, to czasem zaskakuje mnie fakt, że potrafię się bez reszty zachwycać publikacjami skierowanymi do najmłodszych. I tak właśnie było tym razem - książeczka "Poznaję miasto" jest dla mnie takim cudeńkiem, że gdyby nie wiek właśnie, mogłabym tupać nogami, podskakiwać i klaskać w dłonie, że ją mam. Zamiast tego jednak oglądam ją z moją małą córą, która na razie skupia się na obrazkach, na słowa przyjdzie jeszcze czas. Mój mąż śmieje się, że wybrałam książkę o mieście, bo sami mieszkamy na wsi, więc nasze dziecię na początku miasto będzie widzieć tylko na obrazkach :)

 

Do rzeczy. Skąd wziął się mój zachwyt, skoro na rynku pełno publikacji tego rodzaju? Po pierwsze i przede wszystkim: treść. Dużo treści, w dodatku skategoryzowanej. Nic nie jest tu przypadkowe, każda strona dotyczy innych rzeczy związanych z miastem. W książce znajdziemy zarówno miejsca kojarzące się z metropolią, jak również charakterystyczne budynki i zawody. Poznamy to, co dzieje się na ruchliwej ulicy i zajrzymy na plac budowy, kiedy praca wre. Zmęczeni podróżą odpoczniemy w miejskim parku i przyjrzymy się ludziom tam spacerującym, by następnie poobserwować rozmaite środki transportu i zawitać w zoo pełnym egzotycznych zwierząt. Na targu kupimy wszystko, co nam potrzebne, z kolei na letnim festynie skosztujemy każdej możliwej atrakcji, z watą cukrową włącznie. Zimą zobaczymy, jak bawią się w mieście dzieci, a kiedy zapadnie noc, dostrzeżemy, że czają się tam także niebezpieczeństwa. Ufff... jeśli chodzi o treść, to chyba (aż!) tyle. Sporo, prawda? Nie pozostała żadna istotna dziedzina, której nie omówiono w książce. Do tego wszystko to, co oglądamy na obrazkach, zostało podpisane, dzięki czemu dziecię wzbogaca swoje słownictwo, nawet o wyrazy takie jak piżmowół czy surykatki!
Ale książka to nie tylko treść. To także oprawa. I tym razem nie mogę nic zarzucić autorom. Kolorystyka jest bajeczna - mnóstwo intensywnych barw przeplata się ze sobą, tworząc efektowną, miłą dla oka całość. Grube, tekturowe strony i gabaryty publikacji są odpowiednie dla małych rączek. Dzięki tekturze książka powinna posłużyć nam dłużej. Do tego zaokrąglone, czyli bezpieczne rogi - dziecko może użytkować książkę samo, nie tylko z dorosłym.

 

Na każdej stronie autorzy starali się zawrzeć jak najwięcej przydatnych informacji z danej dziedziny, przez co Młody Czytelnik pozna jeszcze więcej słów. Nie ma się jednak wrażenia, że tych elementów jest za dużo, że na siebie nachodzą. Co istotne, książeczka rośnie wraz z dzieckiem. To znaczy, że inaczej będziemy się nią bawić z maluchami, a inaczej z dziećmi starszymi. Tym drugim można na przykład zaproponować zabawę w odnajdywanie danych elementów na stronie - ćwiczymy w ten sposób spostrzegawczość i jednocześnie utrwalamy słownictwo. Można także zasłonić napisy, wskazywać konkretną postać lub rzecz i prosić, by dziecko je nazwało. Możliwości jest mnóstwo, ogranicza nas tylko własna wyobraźnia.

 

Podsumowując, dla mnie ta publikacja to strzał w dziesiątkę. Dobra zarówno dla przedszkolaków, jak i dzieci nieco młodszych. Wyzwalająca pomysłowość rodzica i pozwalająca wspólnie spędzić czas na zabawie. Takie must have na półce w pokoju dziecinnym. U nas już jest.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z: