Okładka wydania

Dziadek Do Orzechów

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 2 votes

Polecam:


Podziel się!

Dziadek Do Orzechów | Autor: E.T.A Hoffman

Wybierz opinię:

Linda

„Przyglądając się uważnie małemu człowieczkowi, którego polubiła od razu, Klara spostrzegła, że na jego twarzy malowała się wielka dobroć. Jasnozielone, trochę wyłupiaste oczy pełne były przyjaźni i życzliwości. Dodawał mu wdzięku starannie uczesana broda z białej bawełny, okalająca podbródek, a czerwone usta uśmiechały się łagodnie.”

 

Baśniowa powiastka dla dzieci z początku XIX w. stworzona przez niemieckiego poetę i pisarza Ernsta Theodora Wilhelma Hoffmanna to absolutny klasyk literatury dziecięcej, a nade wszystko klasyk powieści świątecznych, który regularnie co roku pojawia się na fali swojej bożonarodzeniowej popularności. „Dziadek do orzechów” po tylu latach nadal zachwyca, ciekawi i inspiruje – od słynnego Aleksandra Dumasa (ojca), który przełożył go na język francuski, przez dobrze znany balet Piotra Czajkowskiego, po bardziej współczesne różnorodne adaptacje filmowe i teatralne. Co takiego kryje w sobie ta historia, której niewyczerpana magia nadal znajduje swoich odbiorców?

 

Siedmioletnia Klara i jej młodszy braciszek, Fred, z niecierpliwością czekają na świąteczne prezenty, doskonale wiedzą, że czekają ich prawdziwe cuda, najbardziej jednak nie mogą doczekać się prezentu od swego ojca chrzestnego, który jest uzdolnionym zegarmistrzem i wynalazcą. Sędzia Droselmajer daje im faktycznie coś niezwykłego – zamek z mechanicznie poruszającymi się postaciami. Dzieci długo jednak nie poświęcają uwagi takiej zabawce. Klarze najbardziej podoba się pokraczny dziadek do orzechów, który pomimo swej niezbyt urodziwej postury, wydaje się jej być prostolinijny i dobry. Wkrótce dziewczynka zostaje wplątana w baśniowe, niesamowite wydarzenia, okazuje się bowiem, że w nocy zabawki ożywają, a w domu radcy zjawia się straszny Król Myszy.

 

„Dziadek do orzechów” to powieść skierowana do młodych czytelników, ale przyznam, że sama dałam się porwać jej magii i niezwykłej aurze. Właśnie te dwie rzeczy są tym, co sprawia, że pomimo upływu czasu książka ta nadal jest tak bardzo popularna i zaczytują się nią kolejne pokolenia. Rzeczywistość miesza się w niej z baśniowością, życie codzienne z nierealnymi, fantastycznymi wydarzeniami. Zabawki, które ożywiają, przedziwna, ale pełna uroku kraina, którą włada tytułowy bohater i niezwykła historia, opowiadana przez sędziego Droselmajera to rzeczy, które łatwo działają na wyobraźnię. Przedziwny świat, do którego wkracza Klara, jest zachwycający i barwny, nawet dla dorosłego czytelnika.

 

Utwór Hoffmanna to także ponadczasowa i uniwersalna powieść o miłości, dobroci i przyjaźni, a nade wszystko o tym, by dostrzegać pod niepozorną lub i nawet odpychającą powierzchownością wnętrze pełne odwagi, serdeczności i poświęcenia. Utwór, w którym zło zostaje pokonane, a okrutna klątwa złamana dzięki łagodnej i zacnej dziewczynce. Baśń jednak pomimo swojej świątecznej i magicznej otoczki, nie jest tak naprawdę do końca naiwna i przesłodzona – znajdują się w niej elementy niepokojące, a atmosfera miejscami ociera się o lekką grozę, jak w przypadku historii o księżniczce Pirlipatce czy podczas pojawiania się Króla Myszy (mysz o siedmiu głowach – brrr...). Wszystko jest jednak ukazane w granicach rozsądku i nadaje powieści ciekawego, lekko złowieszczego tonu niczym w baśniach Andersena.

 

Przy okazji wspomnę jeszcze o przepięknym wydaniu „Dziadka do orzechów” przez wydawnictwo MG, które urzeka cudowną, świąteczną okładką nawiązującą do stylu retro, w twardej obwolucie o fakturze płótna. W środku zaś znajdziecie drzeworyty Bertalla czyli Charlesa Alberta d'Arnoux, które z tekstem stanowią wręcz idealne połączenie.Jeśli więc jeszcze nie poznaliście klasycznego dzieła E.T.A. Hoffmanna to, wierzcie mi, warto nadrobić te zaległości – przeniosie Was do baśniowej krainy dziadka do orzechów, gdzie narodziła się miłość i przyjaźń, gdzie pod pozorem brzydoty kryje się serce pełne odwagi i dobra.

Dariusz S. Jasiński

W latach dzieciństwa święta Bożego Narodzenia kojarzyły mi się (prócz choinki, prezentów i specyficznej kuchni) z bajką telewizyjną „Dziadek do orzechów” – radziecką wersją z 1973 roku. Po latach nawet nie pamiętałem, o czym była, ale zawsze napawała mnie jakimś lękiem.

 

Gdy zbliżały się tegoroczna Wigilia miałem wreszcie okazję przeczytać historię napisaną przez E.T.A Hoffmana 201 lat temu. Sam autor, urodzony w niemieckim wówczas Królewcu, był prawdziwym człowiekiem renesansu (choć to oczywiście czasy romantyzmu) – zajmował się prozą i poezją, muzyką, malarstwem, a z zawodu był prawnikiem. Mieszkał w Poznaniu, ożenił się z Polką i w sumie zawsze dobrze wypowiadał się o rodakach małżonki.

 

Wywarł ogromny wpływ na literaturę romantyzmu, a jako prekursor literatury grozy wskazał kierunek takim gigantom pióra, jak Poe czy Lovecraft (którego zresztą uwielbiam).
Sam „Dziadek do orzechów” – baśń pełna mrocznego klimatu została zaadaptowana przez Piotra Czajkowskiego jako kanwa utworu baletowego.

 

Zaglądając do powieści poznajemy Klarę, siedmioletnią dziewczynkę mieszkającą razem z rodzicami i bratem Fredem. Jej ojciec jest radcą, zaś przyjacielem domu i zarazem chrzestnym Klary jest sędzia Droselmajer. Sędzia jest także zegarmistrzem i wynalazcą. Każdego roku prezentuje dzieciom niesamowite podarki na Gwiazdkę. Tym razem także przyniósł ze sobą piękny pałac z lalkami wewnątrz, które dzięki licznym mechanizmom poruszały się w jednostajny sposób. To szybko znudziło przede wszystkim Freda, który wrócił do zabawy swoją armią żołnierzyków. Klara otrzymuje jeszcze jeden prezent – dziadka do orzechów, w postaci brzydkiego mężczyzny z płaszczem i szabelką. Dziewczynka zakochała się w tym podarku i urządzenie do łamania skorupek szybko awansowało na Dziadka do Orzechów – postać, która zamieszkała razem z lalkami Klary.

 

Jednak wszystko, co najlepsze i najgorsze dopiero było przed dziewczynką. Gdy bawiła się do późna, jej oczom ukazał się nagle w pokoju siedmiogłowy król myszy. A żołnierzyki Freda, jak i sam Dziadek do Orzechów stanęły do straszliwej walki z przybyłą bestią.

 

Bitwa była prawdziwym początkiem mrocznej historii, która naprawdę potrafiła wciągnąć. Książka zapewne adresowana do młodszych czytelników, doskonale sprawdza się także u dorosłych. To, co Hoffmannowi udało się uzyskać w sposób perfekcyjny, to klimat. Było mrocznie i tajemniczo, a autor w ciekawy sposób odsłania kolejne fragmenty historii. W taki enigmatyczny, ciężki nastrój potrafili mnie jak dotąd wprowadzić jedynie Lovecraft i Zafon.

 

Książka napisana jest całkiem nieźle. Wciągając się w treść prawie nie czuje się, że została ona stworzona dwa wieki temu. Kilka dni przed wzięciem do ręki „Dziadka do Orzechów” skończyłem czytać inną pozycję przeznaczoną dla dzieci – „Króla Maciusia Pierwszego” – lekturę dla czwartoklasistów. Uważam, że jako obowiązkowa lektura „Dziadek…” byłby znacznie lepszy. Prostota historii, płynące z niej morały i aura tajemniczości z pewnością spodobałaby się dzieciom znacznie bardziej niż książka autorstwa Janusza Korczaka. Niestety – moje dzieci nie są pasjonatami książek, tak jak rodzice, więc jeśli coś nie jest obowiązkowe, raczej po to nie sięgną. Choć ostatnio pojawiły się pierwsze przebłyski – zamiast tabletów w wolny dzień po przebudzeniu zastałem oboje z komiksami w rękach.

 

Zupełnie inną sprawą jest samo wydanie klasyki światowej literatury. Wydawnictwo MG spisało się świetnie. Twarda okładka w bożonarodzeniowym klimacie, śliczne i naprawdę liczne ilustracje Charlesa Alberta d’Arnoux obrazujące przedstawioną historię sprawiają, że lektura staje się jeszcze przyjemniejsza.

 

„Dziadek do Orzechów” to jedna z tych pozycji, którą każdy bibliofil w swojej kolekcji mieć powinien i to nie tylko dlatego, że wypada ją posiadać, bo jest jednym z tych dzieł, które miały wpływ na kształt także współczesnej literatury, ale także dlatego, że to po prostu niezła książka. A poza tym to konkretne wydanie na półce prezentuje się także znakomicie…

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial