Okładka wydania

Komornik Tom 3 Kant

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 3 votes
Akcja: 100% - 5 votes
Wątki: 100% - 6 votes
Postacie: 100% - 5 votes
Styl: 100% - 4 votes
Klimat: 100% - 5 votes
Okładka: 100% - 5 votes
Polecam: 100% - 3 votes

Polecam:


Podziel się!

Komornik Tom 3 Kant | Autor: Michał Gołkowski

Wybierz opinię:

Uleczkaa38

Wszystko co dobre, kiedyś się kończy... Ta mądra i jakże powszechna prawda nie omija niestety także i naszych spotkań z literaturą, a ściślej rzecz biorąc ulubionymi cyklami powieściowymi, które to często przez całe lata cieszyły nas swoją barwną fabułą. Nie inaczej jest również i w przypadku intrygującego cyklu Michała Gołkowskiego pt. "Komornik", którego to nieubłagany koniec nadchodzi wraz z premierą najnowszej odsłony owej sagi - powieści "Komornik. Kant", która to ukazała się nakładem Wydawnictwa Fabryka Słów.

 

Akcja niniejszej opowieści rozpoczyna się dokładnie tam, gdzie zakończyła fabuła poprzedniej odsłony cyklu - "Komornika. Rewers". Obiecywany cud, ostatnia szansa na ratunek i powtórne przyjście niepokalanie poczętego zbawiciela - spaliło na panewce... Ezekiel nie poddaje się jednak oczekiwaniu na niechybną śmierć, zarówno swoją - z uwagi na zemstę jego byłych zwierzchników, jak i wszystkich innych ocaleńców tego wypalonego ogniem i pokrytego gruzem świata, podejmując oto ostateczną śmiałą, ryzykowną i szaleńczą próbę walki. Walki, polegającej się na sprzymierzeniu zarówno z dawnymi wrogami, jak i każdym innym człowiekiem, który pragnie wyrównania rachunków z anielską i boską armią morderców. Ostateczne starcie czas zacząć...

 

Zamykająca niniejszą trylogię książka, raz jeszcze zabiera nas sobą do przerażającego, ale i zarazem fascynującego świata "Po", gdzie to nieliczni żywi próbują przetrwać, a całe zastępy boskiej armii skutecznie plan ten im uniemożliwiają. Raz jeszcze spotykamy naszego ulubionego i nieokrzesanego Komornika, stającego tym razem już nie w pojedynkę, ale ramię w ramię z innymi kompanami do walki o jakąkolwiek przyszłość dla świata. Przygoda, ekscytujące pojedynki, starzy jak i nowi barwni bohaterowie, a także rubaszny i cięty humor - wszystkiego tego uświadczymy tu co najmniej w podwójnej dawce, gdyż jak kończyć, to tylko z przytupem! A na samym końcu czeka nas bardzo zaskakujący finał, o który to mógł pokusić się tylko Michał Gołkowski...

 

Pod względem fabularnym opowieść ta trzyma nas w wielkim napięciu i zainteresowaniu, już o pierwszych swoich stron. Oto bowiem obserwujemy głównego bohatera w jego szaleńczej misji ratowania świata, a w zasadzie resztek świata, której to kolejne planowe części są nam ukazywane w czystej i jakże efektownej "praktyce", czyli w bezpośredniej relacji o śmiałych i nieodgadnionych dla nas zamysłach Zeka. I tak przemierzamy tu wraz z byłym Komornikiem ciemną i jasną stronę tego poapokaliptycznego świata, wdajemy się w rozmowę, a częściej w krwawą walkę ze znanymi nam już, bądź też zupełnie nowymi jego mieszkańcami oraz odkrywamy kolejne sekrety boskiej, biurokratycznej machiny Apokalipsy. I tak jak w poprzednich tomach tego cyklu, tak i tutaj nieustannie coś się dzieje, ciągle nas coś, zresztą tak jak i Ezekiela, zaskakuje, dziwi i przeraża, a każda kolejna przeczyta strona przybliża do decydującej konfrontacji z Górą... Jest moc, adrenalina, żywioł i humor, czyli dokładnie wszystko to, czego miłośnicy tego typu literatury do szczęścia potrzebują!

 

Bardzo wiele dobrego można i trzeba powiedzieć również o bohaterach tej książki. Oczywiście, przede wszystkim o Ezekielu VII - byłym komorniku. To z jednej strony wciąż ten sam odważny, charakterny, często bezwzględny i krnąbrny facet, ale jednak postawiony w zupełnie innej roli - ofiary systemu, nie zaś jego części. Tym samym też poznajemy go tu zdecydowanie bardziej jako człowieka, współczującego (oczywiście w granicach rozsądku) innym ofiarom tej piekielnej Apokalipsy. To bohater z krwi i kości, biorący na swoje barki losy całego świata, co wychodzi mu raz lepiej, raz gorzej, ale jednak zawsze w blasku chwały... To intrygującego spojrzenie na tę postać, które to chyba zaczyna podobać mi się w coraz to większym stopniu... Jednak nie tylko na Zeku kończą się pochwały pod adresem kreacji bohaterów w tej opowieści, gdyż nie mniej barwnie jawi się tu chociażby zupełnie nowa postać tego apokaliptycznego dramatu - były gladiator i maszynista w jednym, a do tego podróżujący samotnie kolejową drezyną Siliasz, będący na swój sposób starszą i chyba też twardszą wersją Ezekiela, czy też jak zawsze ujmująco dowcipny i "sympatyczny inaczej" potworny kociak - Melekesz. Oj jest, naprawdę jest tu kogo podziwiać...:)

 

Nie mniej okazale jawi się także obraz tego wyniszczonego Apokalipsą świata, którego przestrzenie przemierzamy wraz z głównymi bohaterami opowieści. Pogrążone w gruzie i popiele miasta tak Blasku jak i Rewersu, podziurawione drogi, zawalone mosty i niekończące się przestrzenie pokryte ciałami, bądź już tylko kośćmi martwych ludzi - oto co stanowi krajobraz tej koszmarnej rzeczywistości. Do tego całe zastępy straszliwych aniołów, potworów, demonów i innych tworów tej rzeczywistości, których opisy przyprawiają o gęsią skórkę, a czasami o śmiech... Jednak nie tylko na tym kończą się "atrakcje" tego powieściowego obrazu, gdyż chociażby oto mamy tu niebywałą okazję do poznania i ujrzenia bardzo intrygujących wnętrz Cytadeli, czyli centrali anielskiej i boskiej bytności na ludzkim świecie. To niezwykle szczegółowy, zachwycający, często także wielce zaskakujący opis, który to stanowi bez wątpienia jeden z najcenniejszy punktów tej opowieści. Co by nie rzec - niniejsza literacka kreacja po apokaliptycznego świata Michała Gołkowskiego zapiera dech w piersiach, w każdym calu!

 

Wielkie emocje, barwna przygoda, ogromne pokłady adrenaliny, przedni humor - to wszystko znajdziemy w tej książce, podobnie jak i miało to miejsce w poprzednich tomach cyklu. I tak jak tam, tak i tu nie zabrakło również kontrowersji natury religijnej, która to swoją odwagą może co poniektórych bardziej bogobojnych czytelników zgorszyć, ale z drugiej strony... - tacy nie sięgają po ten cykl:) Cenne w tym wydaje się jednak to, iż autor ukazał tu religię, wiarę i rolę Aniołów w tak bardzo mrocznej konwencji, ale zarazem ze wszech miar logicznej, inteligentnej, dającej w siebie uwierzyć. To swoiste odwrócenie prawideł wiary katolickiej o 180 stopni, dokonane w perfekcyjnym stylu! A skoro już o konwencji mowa, to nie sposób nie wyrazić uznania dla autora za kilka warsztatowych, pisarskich żartów względem konwencji powieściowej właśnie, które wytrawne oko czytelnika wychwyci tu bez najmniejszego problemu...

 

Całości wielkości treści, dopełnia jak zawsze zjawiskowe wydaniu książki przez Fabrykę Słów. Przede wszystkim należy zacząć od intrygujących ilustracji autorstwa Jana Marka i Vladimira Nenova, którzy to stworzyli wspaniałe, wymowne i bardzo sugestywne obrazy, dopełniające treść tej opowieści. Nie mniej spektakularnie jawi się także krwisto czerwona okładka tej książki, doskonałej jakości papier i druk, czy też przejrzysty układ treści. Wszystko to łącznie sprawia, iż powieść ta prezentuje się niezwykle pięknie, zaś samo obcowanie z tą pozycją stanowi wielką przyjemność, także pod względem wizualnym.

 

Książka "Komornik. Kant", to bez wątpienia jak najbardziej godne, spektakularne i udane zwieńczenie post apokaliptycznego cyklu Michała Gołkowskiego. Wielka przygoda, doskonała zabawa, niepowtarzalny mroczny klimat, ale też i silne emocje, które na długo pozostają w naszej pamięci. To piękny finał, rekompensujący nam sobą w pewnym stopniu smutek i żal z tego faktu, iż cykl ten dobiegł już końca... Polecam - to po prostu trzeba przeczytać!

Justyna13

No i nadszedł ten koniec końców, ta apokalipsa apokalipsy, czyli trzecia część „Komornika” Miszki Gołkowskiego. Trzecia, zwana „Kantem”. Wyczekana? Aj, po tym co wyprawiało się w częściach poprzednich wręcz upragniona. A skoro upragniona, to i wzmagająca oczekiwania. Toż przecież autor już pokazał, jak szarga wszelkie świętości, jak topi we krwi i humorze, jak nie boi się łamać tabu, przemierzać kręgi kulturowe, wyolbrzymiać i przejaskrawiać to, co w Piśmie zapisane, przy okazji plując na to jadem (szczerym, bądź nieszczerym- nie mnie to oceniać). Ci, którzy znają pisarza, a księgi jego wcześniejsze czytali, wiedzą, iż zaprawdę uczuć religijnych czytając je mieć nie warto, albowiem zostaną one obrażone. Dobrze to, czy źle… Warto do słowa pisanego mieć dystans. A by bawić się twórczością Gołkowskiego, potrzeba zdrowego dystansu co niemiara. Wracając do oczekiwań, to tak, miałam je ogromne- bo i Komornik pierwszy z drugim dały mi mnóstwo czytelniczej przyjemności. A trzeci… O tym za chwilę.

 

O fabule „Kantu” trudno powiedzieć wiele, nie zdradzając za dużo tym, którzy nie znają jeszcze pierwszych dwóch tomów. Podobnie jak w tamtych, trzecia część „Komornika” to akcja, humor i jeszcze raz akcja i to taka pędząca na złamanie karku. To też gra z czytelnikiem, inne spojrzenie na prawdy wiary objawione przed tysiącleciami. Wręcz ich karykatura. Krwi, rozerwanych ciał, niezwykłych mocy i planów, jakich nie powstydziłby się Machiavelli także w „Kancie” dostatek. I są to niewątpliwie mocne strony powieści. Jednak, jak już powiedziałam, oczekiwania wobec finalnego tomu to również nie błahostka. I tu niezwykle trudno mi to wyznać, jako prawdziwej fanki apokalipsy według pana Michała: jestem Kantem zawiedziona.

 

Owszem, postaci autor wykreował oryginalne, ich motywacje są czytelne, chociaż ukryte często pod płaszczem spisku. Idea przewodnia również jest jasna- od początku bowiem wiadomo, że apokalipsa to farsa i człowiekowi trzeba wziąć ją we własne ręce. Dynamika akcji? Tu już pojawia się problem, bo o ile w poprzednich powieściach była ona stabilna (czyli rozpędzona do granic), a czytelnikowi trudno było złapać oddech, tutaj zdarzały się zaskakujące, porywiste wzloty, ale też nudne, ciągnące się upadki. Szczerze, bywały momenty, że miałam ochotę powieść odłożyć i poczytać cokolwiek, oby tylko nie ziewać. A to już poważny zarzut, nieprawdaż? Wydaje mi się, że autorowi w pewnym momencie po prostu odechciało się kontynuować powieść o Ezekielu. Że pisał ją bardziej z poczucia obowiązku, niż z palącej pasji. Mogę się mylić, ale takie mam właśnie odczucia. I jest mi przykro, ponieważ serio, czekałam na tę książkę. Pragnęłam by dołączyła do mojej sygnowanej autografami pisarza kolekcji. Doczekałam się, lecz niestety, z uczuciem zawodu.

 

Zasmucił mnie również fakt pominięcia przez autora postaci dosyć istotnych dla cyklu. Mam tu na myśli Maryam i jej dziecko, a także widmo córki Zeka. Owszem, wszyscy oni się pojawiają, ale ich wątki są ograniczone w znacznym stopniu, co wywołuje poczucie wzmożonego niedosytu. Założę się, że większość czytających z podobnym odczuciem zakończy lekturę. Trudno bowiem pogodzić się ze zniknięciem kluczowych bohaterów, a nawet takich od których przetrwania zależał sens działań głównego bohatera, cała jego ścieżka.

 

Aby nie wyjść na marudę, dodam kilka słów o zakończeniu powieści. Wiem, że dla części czytelników będzie ono rozczarowaniem, a jednak tutaj będę broniła pana Gołkowskiego. Końcówka bowiem trafiła w mój gust, zaskoczyła mnie, a przy tym napełniła refleksją. Hmm… Wbrew temu, że „Kant” nie spełnił moich nadziei, to właśnie końcówka sprawiła, że zadałam sobie pytanie „a co dalej?”

 

Koniec końców, pozostaję przy niezbyt pochlebnej opinii na temat tej powieści. Znajduję w niej wiele zalet, jednak tom ten blado wypada przy poprzedzających go częściach. Niemniej jednak uważam, że ci, którzy czekali na „Kant” powinni przekonać się na własnej skórze na ile lotny to finał finałów. A dla nieznających cyklu „Komornik” radę mam jedną- biegnijcie do księgarni. Warto znać tę sagę, niezależnie od tego, że finał (przynajmniej moim zdaniem) jest miałki. 

Sonrisa

„Kant” to trzeci tom trylogii Michała Gołkowskiego, która wprowadziła nieco zamieszania na polskim rynku wydawniczym. Premiera pierwszej części niewątpliwie wzbudziła zainteresowanie czytelników. Sięgali po książkę znanego im już skądinąd autora z ciekawością. Bo już same zapowiedzi Gołkowskiego, że stworzy cykl, który będzie utrzymany w konwencji postapokalipsy sprawił, że o „Komorniku” po prostu się mówiło. I rzeczywiście pierwszym tomem Gołkowski nie zawiódł czytelników. Stworzył obraz świata przerażającego, w którym siły niebios to tak naprawdę biurokraci i to jeszcze wykazujący skłonności niemal sadystyczne, zaś ludzie tak naprawdę wegetują w świecie zniszczonym, w którym jeszcze jakimś cudem udaje im się przeżyć. To w pierwszym tomie poznajemy Ezekiela – bohatera całej trylogii, który pełni rolę przedstawiciela niebieskiej biurokracji, tytułowego komornika. Drugi tom, okrzyknięty zresztą przez czytelników jako najlepszy w całym cyklu, poświęcony był w dużej części opisowi brutalnych ludzkich zachowań oraz mrocznych istot. To właśnie w tym tomie mamy do czynienia z zaskakującymi zwrotami akcji i z momentami, w których na plan pierwszy wysuwa się ironia i prześmiewczość. To wszystko sprawiło, że apetyt na lekturę trzeciego tomu narastał i wielu czekało niecierpliwie na książkę, która zwieńczyć miała opowiadaną historię.

 

Okazało się, że trzeci tom wzbudził dość dużo emocji czytelników. Zdania na temat tej książki są bardzo podzielone. Jedni zachwycają się, podkreślając, iż końcówka jest znacznie lepsza niż początek. Inni twierdzą wręcz odwrotnie – że o ile w pierwszych fragmentach trzeciego tomu fabuła jest prowadzona jeszcze w miarę spójnie, o tyle później autor skupia się jedynie na opisach różnego rodzaju starć, które co prawda są efektowne, ale nie posuwają historii dalej. Jak jest naprawdę?

 

Myślę, że na to pytanie każdy musiałby odpowiedzieć sobie sam. Nie jestem zwolenniczką absurdów i humoru przypominającego gagi Monthy Pythona, może więc dlatego początek lektury w moim odczuciu nie był zbyt dobry. Być może, gdyby nie nagromadzenie utrzymanych w takiej nieco absurdalnej konwencji fragmentów, nie miałabym nic przeciwko temu fragmentowi książki, bo przecież jednak fabuła była tu prowadzona w zaskakujący, acz ciekawy sposób. Niemniej trochę te pierwsze fragmenty zniechęciły mnie do dalszej lektury. Byłam jednak ciekawa, jak zakończy się cała historia. Dalsza część książki odpowiadała mi znacznie bardziej. Niej absurdów, więcej akcji. Być może rację mają ci, że autor zbytnio skupił się tu na opisach starć a nie na samej historii. Jednak nie uważam, by był to aż tak duży minus książki, tym bardziej, że zaskoczeniem Michał Gołkowski jednak mnie zaskoczył. Czytałam co prawda, że jest ono utrzymane w konwencji, do której autor przyzwyczaił już swoich czytelników, jednak dla mnie lektura trylogii była pierwszym spotkaniem z twórczością Gołkowskiego. Tym bardziej więc poczułam się zaskoczona. Czy pozytywnie? Nie jestem pewna, ale z pewnością już sam fakt zaskakującego zaskoczenia sprawia, że po książkę warto sięgnąć.

 

Podsumowując, trzecia cześć „Komornika” jest oczywiście pozycją obowiązkową dla wszystkich, którzy wcześniej sięgnęli po pierwsze tomy trylogii. Myślę, iż nie ma sensu czytać ich w innej kolejności, niż zostały napisane. Warto sięgnąć więc po wszystkie książki, bo autor udowodnił w nich, że jest niezwykle kreatywny, zarówno w kwestii konstruowania świata oraz bohaterów, jak i w kwestii prowadzenia samej historii. „Komornik” z pewnością jest lekturą wciągającą, zaskakującą, miejscami zabawną, choć raczej mamy tu do czynienia z bardzo ironicznym humorem. Nie jest to powieść (czy może raczej seria) zła. Dla mnie lektura była niewątpliwie ciekawą literacką przygodą.

Drumslove

Michał Gołkowski to zdecydowanie jeden z najpłodniejszych Polskich pisarzy. Wydaje książki szybciej, niż jesteśmy w stanie je przeczytać. Gdy wyszedł pierwszy tom Komornika jeszcze nie wiedzieliśmy jakie spustoszenie zasieje powieść na rynku- Michał otwarcie wywrócił postapokalipsę do góry nogami. Następnie umysłem czytelników zawładnął ,,Rewers”, by potem nastała cisza i oczekiwanie. Demony opuściły swoje stanowiska, na rynku pojawił się Kant. Czy powieść sprosta wymaganiom czytelników oraz czy utrzyma należyty poziom serii? Zapraszam do przeczytania recenzji.

 

Wszystko co dobre szybko się kończy – o ile świat, w którym przyszło żyć ludziom można nazwać dobrym. Zbliża się nie uchronny koniec, ludzkość wyczekuje proroka, góra zbiera siły, a Ezekiel znajduje się po drugiej stronie barykady. Niegdyś potężny i wszechwładny staje się zwykłym człowiekiem – tą istotą, którą jeszcze sprzed kilkoma laty zabijał.
Życie ludzkości zmienia się na wieść, o pojawieniu się małej dziewczynki. Ezz ma ważną misję – ochronę jej życia i zemstę na tych, których jeszcze niedawno nazywał swymi przyjaciółmi.
Wypełniło się proroctwo, teraz pozostało zagrać ostatni riff. Nadchodzi koniec ludzkości.

 

Każdy, kto czyta moje recenzje wie, że oprócz biografii jestem ogromnym fanem postapokalipsy. Dotychczas zaczytywałem się w powieściach z serii Uniwersum Metro 2033 uważając je za biblię zniszczonego przez wojnę świata. Michał zmienił całkowicie moje podejście, pokazał świat taki, jaki powinien być wszędzie. Krocząc wysuszoną na wiór ziemią możemy wyczuć trzaskające kości, usłyszeć szlochy i ból rannych, spojrzeć na człowieka z jego najgorszej – chcącej za wszelką cenę przetrwać – strony.

 

Długo zastanawiałem się nad sensem tej książki, biblijna apokalipsa? Pomysł oryginalny, ale jednocześnie może uderzyć w dużą grupę osób. Gołkowski omija poprawność polityczną, pisze tak, jak chce. Ukazuje zniszczony świat realnie, bierze pod uagę mechanizmy jakimi kieruje się nasza natura. Ludzki gatunek zrobi wszystko, aby przetrwać, Nie zaważywszy na nic celem jest życie i przedłużenie gatunków. Widzimy zdegenrowanego zdziczałego człwoieka, który jednak próbuje żyć normalnie; łączy się w grupy, tworzy budowle, stara się rozmnożyć. Ezekiel teraz dołącza do nich.

 

Wraz z kolejnymi stronami akcja niezwykle się rozkręca. Michał puszcza wodze fantazji, podobno gdy umysł śpi - budzą się demony, jestem przekonany, że gdy demony śpią - Gołkowski zaczyna pisać budząc je na kartach swojej powieści. Naprawdę rzadko mamy doczynienia z tak dobrymi książkami - Kant to kwintesencja całej serii, kunszt mistrza zebrany w jednym dziele; brutalna, szczera do bólu, Meesh wali nas mieczem prosto w tętnice i patrzy jak nasza wyobraźnia przeżywa swój renesans.

 

Czytając powieść jesteśmy zaskakiwani na każdym kroku; barwne i kreatywne postacie, żyjący świat – w zasadzie może nas tam nie być, proroctwo i tak się spełni. Towarzyszymy Ezekielowi w najstraszliwszym etapie jego życie, a potem jakby nigdy nic idziemy z nim na piwo i śmiejemy się z jego historii – taka właśnie jest ta książka. Pierwszoosobowa narracja idealnie oddaje oddaje klimat Komornika

 

Kant kończy pewien etap. Każdym razem odkładając książkę myślałem o losach postaci, co by się stało, gdyby wydarzyło się to czy to.

 

Jednak powieść ma też swoje dziwne momenty, jeśli mamy słaby żołądek lepiej pominąć kilka scen. Gołkowski napisał powieść tak, jakby był świadkiem owych wydarzeń. Wywołuje zawrót głowy, szokuje, jednocześnie zmuszając nas do głębokich przemyśleń. Z łowcy przemieniliśmy się w zwierzynę, ludzie się nas boją – pamiętają o nasszej przeszłości. Czy masz na tyle charyzmy, by się z nimi dogadać i pokonać wspólnego wroga?

 

Odniosłem wrażenie, że świat stał się jednym wielkim obozem koncertracyjnym. Tym razem nie mamy do czynienia z nazistami, komunistami – obóz został stworzony przez wielkiego boga i jego podopiecznych.

 

Kojarzycie ,,Drogę” Cormaca McCarthy’ego i brutalny świat owej książki? Wystarczy pomnożyć go przez dziesięć, dodać demony z Metra 2033 spotęgować przez ułańską fantazję Michała -właśnie wyszedł nam Komornik.

 

Warto zaznaczyć, że książkę okraszają nam genialne ilustracje wykonane przez Vladimira Nenova. Zdecydowaniee dodają one uroku, dając inne spojrzenie na brutalny książkowy świat.
Tom pierwszy był tylko przystawką, Rewers niczym świetna meksykańska zupa – wypalał przełyk i zaostrzał apetyt, natomiast Kant to pełnokrwisty dobrze wypieczony stek ze wszystkimi dodatkami.

 

Powieść najlepiej czytać późnym wieczorem, gdy wszyscy pójdą spać, a my będziemy mieć czas tylko dla siebie. Utwór wymaga stałej uwagi, każdy szczegół ma znaczenie, każdy opis może wywołać szok i zostawić nas z otworzoną szczęką.

 

Kończąc książkę nie mogłem uwierzyć, że to koniec. Rozstanie z Ezekielem było czymś wstrząsającym. Nie zobaczymy już płonącej ziemi, brutalnego świata, legendarnej cytadeli i czarnego – dobrego – humoru. Powieść, która była rajem dla duszy i gratką dla wyobraźni zakończyła się niezwykle szybko. Jej się nie czyta, ją się pożera na kawałki.

 

Podsumowanie.
Komornik w moim odczuciu jest drugą – pierwszze miejsce nadal zajmują Stalowe szczury- najlepiej napisaną ksiażką w dorobku Michała Gołkowskiego. Szokuje, oczarowuje, wywraca nasze wyobrażenie do góry nogami.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial