Samozwaniec Moskiewska Ladacznica

Autor: Jacek Komuda

Okładka wydania

Samozwaniec Moskiewska Ladacznica


Dodatkowe informacje

  • Autor: Jacek Komuda
  • Seria: Orły Na Kremlu
  • Gatunek: Fantastyka
  • Język Oryginału: Polski
  • Liczba Stron: 512
  • Rok Wydania: 22.09.2017
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 125 x 195 mm
  • ISBN: 9788379642571
  • Wydawca: Fabryka Słów
  • Oprawa: Miękka
  • Miejsce Wydania: Lublin-Warszawa
  • Ocena:

    4.5/6


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Michał Lipka

SAMOZWAŃCY

 

Nie lubię powieści historycznych. Nie żebym miał coś do samego gatunku, choć oczywiście nie kupują mnie ani te realia, ani tym bardziej często w podobnych przypadkach używany quasi archaiczny język, jakim są podawane. Problem leży głębiej – najczęściej mam wrażenie, że autorom wystarcza sama otoczka, bez czegokolwiek ponad to. Ale są też dobrzy pisarze, których pracę czytuję nawet jeśli traktują o mniej lub bardziej zamierzchłej przeszłością. I jest też klasyka, która zawsze jest u mnie w cenie. Współcześnie? Chciałbym powiedzieć, że nie ma twórcy, który poruszałby się głównie w historycznych realiach, a jednocześnie do mnie by przemawiał, ale musiałbym skłamać. Znalazłbym takich właściwie dwóch, a na dodatek rodaków – a o tych przecież najczęściej nie mam zbyt dobrego zdania; to nie uprzedzenia, tylko fakt, że niewielu mamy współcześnie wartościowych pisarzy. Pierwszym z nich jest autor kojarzony głównie z fantastyki, Konrad T. Lewandowski, drugim szlachcic z wyboru, Jacek Komuda, który przekonał mnie, że staropolskie klimaty mogą być intrygujące. W „Moskiewskiej ladacznicy”, kontynuacji cyklu „Samozwaniec”, pozostającej jednocześnie tworem autonomicznym, łączy taką stylistykę z awanturniczą historią, podając to wszystko mową, jaka wyszła już z użytku, ale w sposób tak znakomity, że powieść autentycznie wciąga.

 

Krwawa śmierć i krwawe szaleństwo. Kiedy moskiewski mir wywleka ciało cara Dymitra, ciągnięte za sznur przywiązany do przyrodzenia, na Plac Czerwony, zaczyna się swoista walka o tron. Niby zwłoki zostają spalone na proch, a ten zbezczeszczony, poprzez nabicie nimi armaty i wystrzelenie w kierunku Rzeczypospolitej, jednak nie kończy to problemu. Z miejsca pojawiają się samozwańcy podający za Dymitra Iwanowicza. „Cudownie ocaleni” chcąc zasiąść na tronie i przejąć władzę…

 

I „Samozwaniec” to taka właśnie siedemnastowieczna „Gra o tron”. Mocno czerpiąca z literatury awanturniczej, w barwny sposób opisuje swojski przecież dla nas świat sprzed czterech wieków. Swojski, ale obcy zarazem. Świat brutalny, bezlitosny, brudny do tego stopnia, że potrafi ubrudzić także swoich czytelników, ale to wynika z jego realizmu. Bo Komuda po mistrzowsku oddaje te właśnie elementy. Prawdę historyczną, o jakiej milczą szkolne podręczniki i nauczyciele historii, połączoną z naturalistycznymi opisami, podane żywym – a raczej ożywionym – językiem sprzed wieków.

 

Dobrze przedstawieni są też sami bohaterowie. Tacy krwiści – dosłownie i w przenośni. Wybitni literacko? Przekonujący psychologicznie? Nie do końca. Prości, jasno określeni, bardziej skrojeni pod to, jak postrzegamy podobnych typów, niźli realistyczni, ale ciekawi. Ich psychologiczna wierność sprowadza się właściwie do powielenia tego, co wydaje nam się, że wiemy o ludziach z tamtego okresu. Można rzec, że bohaterowie to zbiór pewnych przypisywanych im cech, dobieranych w różnorodne mieszanki, ale jednak z tego samego, dość wąskiego zbioru. Z tym, że to naprawdę pasuje do tej historii. tego się spodziewamy, ba, tego oczekujemy, i to dokładnie otrzymujemy.

 

Styl? Archaiczny. Dziwny, nietutejszy jakby – i niedzisiejszy, to przede wszystkim. Właściwy język do takiej opowieści, choć czasem jest trudny w odbiorze, to prawda, a już na pewno nie dla każdego. Ale ja to kupuje, bo bliżej mu do prawdy, niż wszystkim tym quasi archaicznym mowom z literatury fantasy. Nawet tej łączonej z historyczną. Całość zdobią ilustracje, czarnobiałe, proste grafiki, które naprawdę mają swój urok i klimat. Dobrze pasują, skromne i brudnawe, więcej naprawdę nie trzeba. Powieść broni się sama, bez otoczki – i warto ją poznać, choćby dla przekonania się czy taka literatura na pewno nie jest dla Was, bo miłośników zachęcać nie trzeba.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!