Mgnienie

Autor: Marcel Woźniak

Okładka wydania

Mgnienie


Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 2 votes
Akcja: 100% - 2 votes
Wątki: 100% - 2 votes
Postacie: 100% - 2 votes
Styl: 100% - 2 votes
Klimat: 100% - 2 votes
Okładka: 100% - 3 votes
Polecam: 100% - 2 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Uleczkaa38

W czerwcu tego roku mieliśmy okazję spotkać się po raz pierwszy z toruńskim policjantem - Leonem Brodzkim. Spotkanie z tym twardym, doświadczonym i bardzo charakternym gliną, dane nam było za sprawą premiery debiutanckiej powieści kryminalnej Marcela Woźniaka pt. "Powtórka", która to bardzo szybko stała się jedną z najgorętszych premier lata, jak i też rozbudziła sobą wielkie apetyty czytelników na ciąg dalszy. I oto dziś, w niespełna pół roku od tamtego czasu, Pan Marcel oferuje nam ową kontynuację w postaci książki pt. "Mgnienie", która to ukazała się nakładem Wydawnictwa Czwarta Strona. Przyjrzyjmy się zatem tej opowieści nieco bliżej i odpowiedzmy na pytanie, czy kontynuacja ta dorównuje swoim poziomie pierwszej odsłonie cyklu, czy też być może ją przewyższa...?

 

 Fabuła "Mgnienia" skupia się na wydarzeniach rozgrywających się bezpośrednio po spektakularnym finale pierwszej opowieści o Leonie Brodzkim i jego zmaganiach z psychopatycznym mordercą - Heraklitem. Tym razem Brodzki staje raz jeszcze do mrożącej krew w żyłach konfrontacji z bratem pojmanego mordercy, który za główny cel stawia sobie ukaranie, wyniszczenie i doprowadzenie toruńskiego policjanta na skraj szaleństwa, a czyni to poprzez porwanie ukochanej córki Leona - Sary. Rozpoczyna się walka z przebiegłym przestępcą, jego pomocnikami, ale też i czasem, gdyż z każdą upływającą chwilą maleją szanse na przeżycie Sary... Jednak by uratować córkę i wyrównać rachunki z drugim z psychopatycznych braci, Brodzki będzie zmuszony raz jeszcze cofnąć się w czasie do trudnej i bolesnej przeszłości własnej rodziny...

 

 Z kontynuacjami powieściowymi bywa zazwyczaj tak, iż w 80% przypadków stanowią one gorszą, tworzoną nieco na siłę, jak i też nie potrafiącą wzniecić sobą raz jeszcze tak spektakularnego płomienia czytelniczego zaintrygowania, jak miało to miejsce za pierwszym razem. Na szczęście są wyjątki od tej reguły i tak też jest w przypadku książki "Mgnienie". Otóż autor zafundował nam tutaj bardzo ciekawą, barwną i niejednoznaczną w swym charakterze opowieść o dramatycznych losach komisarza Leona Brodzkiego, walczącego tym razem o życie swoich najbliższych. Opowieść wypełnioną akcją, silnymi emocjami, pokaźną dawką psychologii i filozofii, jak i też czarnego, ciętego humoru, który osobiście uwielbiam. Z drugiej strony jednak książka ta jest w swym charakterze zupełnie inna od "Powtórki", w zasadzie w każdym względzie. Inni są bohaterowie, z Brodzkim na czele, inne punkty nacisku na kluczowe aspekty fabuły i inne jest też w znacznym stopniu miejsce akcji, choć Toruń wciąż odgrywa tu kluczową rolę. I w mej ocenie właśnie w owej inności i odmienności tkwi siła tej opowieści, która wydaje się być kontynuacją czegoś doskonale nam już znanego, ale jednak ukazywanego tu  w zupełnie innym świetle...

 

 Fabularnie rzecz ma się bardzo efektownie, barwnie i zaskakująco, począwszy od dramatycznego i mrocznego prologu, a na spektakularnym i bardzo gorzkim finale, skończywszy. Przestrzeń pomiędzy tymi skrajnymi fragmentami wypełnia nam pasjonująca fabuła, przedstawiająca losy Brodzkiego, jego kompanów, jak i też głównego antagonisty w osobie psychopatycznego Daniela. Z jednej strony mamy tu misję ojca poszukującego swojej córki, która wiedzie go odległego Darłowa, z drugiej zaś kroki podejmowane przez bohaterów drugiego planu, m.in. w osobach sierżanta Jacka Nowaka, policyjnego archiwisty Maksa, czy też komendanta Halickiego, z których to każdy odegra w tej opowieści niezwykle ważną rolę. Autor korzysta tu w pełni z możliwości literackiej wyobraźni i braku jakichkolwiek ograniczeń na tym polu, czerpiąc pełną garścią z hollywoodzkich wzorców rodem z opowieści o Jamesie Bondzie, czy też choćby francuskiej narracji o tajemniczym Fantomasie. Jest widowiskowo - oj jest, ale zawsze w granicach zdrowego rozsądku i dobrego smaku, co także zasługuje na zauważenie i docenienie. Reasumując - lektura tej opowieści to ponad 400 stron pasjonującej akcji z licznymi przystankami na psychologiczne i filozoficzne rozważania głównego bohatera, które także jawią się tu bardzo intrygująco...

 

 Bardzo wyraźnie ową "odmienność" widać na przykładzie bohaterów tej opowieści, z których to każdy przeszedł swoistą przemianę. Począwszy od Leona Brodzkiego, ukazującego tu nieznaną nam dotąd twarz filozofa, myśliciela, znawcy ludzkich emocji, ale też i kochającego ojca i mimo wszystko wciąż zakochanego w swej byłej żonie męża, poprzez zdecydowanie bardziej dojrzałego, mniej porywczego i chyba także mądrzej odbierającego otaczającą go rzeczywistość Nowaka, a na nieodgadnionym, tajemniczym i chyba także najbardziej ciekawym w mej ocenie komendancie Halickim, skończywszy.  To niezwykle wyraziste, charakterne, barwne postacie, które w przeciągu kilku dniu przeżyły w swym życiu więcej, aniżeli przez ostanie dziesięciolecia. Nie mogę nie wspomnieć tu także o czarnym charakterze - czyli Danielu, który spełnia się tu w swej roli w 100%, wywołując u nas bardzo negatywne emocje, strach, ale także i momentami współczucie względem jego szaleństwa. Na koniec wielkie brawa za urokliwego taksówkarza - Pana Henryka i epizodyczny występ Marka Benera, czyli bohatera powieściowego cyklu innego toruńskiego mistrza literackiej zbrodni - Roberta Małeckiego.

 

 Tak jak w przypadku "Powtórki" to Toruń był głównym miejscem wydarzeń dla tej opowieści, tak tym razem miasto to dzieli ów pole wspólnie z nadmorskim Darłowem. I tak oto z jednej strony raz jeszcze mamy okazję podziwiać bardziej i mniej znane zakątki miasta Kopernika, poznawać codzienność jego mieszkańców i czasami dość specyficzny sposób bycia, z drugiej zaś odkrywamy magię Darłowa i okolic, które to w tym przypadku mają w sobie coś z urokliwej bajki o miejscu, jakich we współczesnym świecie już nie ma. I gdybym miała wybierać, to tym razem chyba właśnie ta nadmorska miejscowość wywarła tu na mnie większe wrażenie, na które to składa się cisza, pustka, spokój i bardzo wyjątkowi mieszkańcy tego miasta, na czele z niemalże nadmorskim alter ego Brodzkiego w osobie miejscowego komisarza policji - Rolanda Bryka,  a także pewnej wyjątkowej, rezolutnej i bardzo tajemniczej dziewczynki z aparatem w ręku - "Jurkiem";) I nawet jeśli ktoś nie do końca być może gustuje w gatunku kryminału, to choćby dla opisów tych dwóch miast naprawdę warto zatopić się w lekturze tej książki - zapewniam!

 

 Adrenalina, wielka przygoda, intelektualna rozrywka śledcza i zetknięcie się z przerażającą przemocą, ale także i nie mniej okropnymi ludzkimi postawami - oto co niesie nam sobą lektura tej powieści. Jednocześnie jednak znajdziemy tu coś, czego dotąd nie było, a jeśli już to w śladowej ilości, w pierwszej części tego cyklu. Tym czymś jest potężna dawka melancholii i refleksji nad życiem człowieka, jego naturą, odwieczną walką dobra ze złem i karą za grzechy, za które kiedyś trzeba odpokutować. Autor oferuje nam te przemyślenia w postaci dialogów, ale także i otwartych tylko dla nas przemyśleń głównego bohatera, które to czasami wydają się mówić nam o nim więcej, aniżeli jego czyny. Myślę, że to bardzo intrygująca twarz tej książki, czyniąca ją w mej ocenie bardziej mroczną, ale też i wyróżniającą spośród szeregu innych pozycji tego gatunku w polskiej literaturze. Tym samym chyba też Marcel Woźniak znalazł swoje własne, indywidualne i właściwe miejsce w polskiej literaturze spod znaku zbrodni...

 

 By jednak nie było tylko i wyłącznie tak pięknie, ładnie i słodko..., pozwolę sobie wlać tutaj także i kroplę  dziegciu. Kroplę w postaci dialogów, które nie zawsze są takie, jakich bym oczekiwała po tej lekturze. Mam tu na myśli nazbyt wzniosłe, teatralne i przez to też nie do końca chyba autentyczne wymiany zdań pomiędzy dwoma bohaterami, zwłaszcza w przypadku tych bardziej rozbudowanych dialogów. Otóż w mej ocenie wydają się one nieco za bardzo dramatyczne, przerysowane, jak i też nazbyt poprawnie literacko i językowo względem potrzeb, zwłaszcza w przypadku wymiany zdań pomiędzy dwoma policjantami, którym powinno być daleko do urzędowej, czy też naukowej ogłady. Oczywiście, to tylko drobiazg nie mający wpływu na niezwykle pozytywny odbiór całości tej lektury, która to dostarcza nam sobą mnóstwa czytelniczej frajdy i moc wielkich emocji.

 

 Drugie spotkanie z Leonem Brodzkim uznaję za bardzo udane, niezwykle efektowne i ekstremalnie dramatyczne w swej końcowej fazie. To świetna literatura sensacji w bardzo charakterystycznym i wyróżniającym się pisarsko stylu, który mi osobiście bardzo odpowiada. I być może nie odważę się na stwierdzenie, iż książka ta jest lepszą od "Powtórki", ale z pewnością co najmniej równie dobrą i intrygującą. Polecam z pełnym przekonaniem, zaś sama oczekuję już premiery trzeciej części cyklu, która to będzie nosić tytuł "Otchłań"!

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!