Rozstania

Autor: Karol Kopacki

Okładka wydania

Rozstania


Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 3 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 5 votes
Postacie: 100% - 2 votes
Styl: 100% - 2 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 3 votes
Polecam: 100% - 2 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

MB

Obawiam się, że ta recenzja będzie miała więcej słów niż Rozstania do kupy razem wzięte. Ta przywołana wcześniej "kupa" nie jest przypadkiem. Recenzowana książeczka kojarzy mi się właśnie w ten sposób. A gdyby ktoś wolał kulinarnie, proszę bardzo: gniot. Tyle, że "literacki".

 

Trzeba mieć nietuzinkowe poczucie humoru, żeby w notce napisać, iż jest to "opowieść o rozstaniach, na którą składają się trzydzieści pięć z pozoru niezależnych historii". A ja się pytam co Autor bierze. Albo lepiej, co bierze cały patronat i wydawnictwo. Pytam, bo chcę unikać jak diabeł święconej wody.
Ad rem.

 

Zmarnowano 41 stron (okładka jest akurat niezła). Pozwólcie, że zegzemplifikuję li tylko kilkoma przykładami:

1.
Karolina spytała, czy można pielęgnować własny urok.
Na czym polega urok Karoliny? Na niezmąconej naiwności.
Czy można pielęgnować naiwność?
Karolino, czy naiwność nas nie zdradza?

 

Pierwsza strona zmarnowana.

 

2.
Miłość ma swój ciężar. Według Agi każdy obiekt we wszechświecie przyciąga każdy inny obiekt z siłą, która jest wprost proporcjonalna do iloczynu ich mas. I tyle, takie jest prawo, przykro jej.

 

To już mamy zmarnowaną kartkę. Niestety muszę zmarnować regulaminowe 500 wyrazów na tę recenzję, więc jeszcze chwilę będę sypać sól do rany.

 

Nie mam pojęcia dlaczego Autor wpadł na pomysł takiej książki. Tym bardziej nie wiem (ale nawet gdybym wiedziała, to po lekturze nie spotkałoby się to z moim zrozumieniem) dlaczego ktoś poparł to propozycją wydania. Jedna jedyna myśl mi przychodzi do głowy. Jest to inne. Nawet w swojej beznadziejności. Przypomina trochę wydany niedawno tomik poezji "Mleko i miód", za którą stoi Rupi Kaur. Nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że Kopacki miał apetyt na wbicie się w analogiczny nurt. Może się mylę - wrażenie to w końcu nie jest wiedza. Ale nie opuszcza mnie ono po kilku tygodniach od lektury. Pomiędzy tymi książkami jest natomiast zasadnicza różnica. No może ze dwie.

 

Mleko i miód to oficjalnie tomik poezji - krótka forma i strona wypełniona treścią w znikomym procencie ma tu swoje racjonalne uzasadnienie. Rozstania to nie jest tomik poezji. To dialogi, które (cytat z notki) przypominają stawianie kropek, które owszem, można połączyć, choć prowadzą do nikąd. To jest jedyne prawdziwe stwierdzenie o tej publikacji. Prowadzi ona do nikąd.

 

Druga różnica wynika wprost z samej treści. Mleko i miód jest refleksyjne, wiersze w większości mają swój liryczny sens i nierzadko pozwalają się albo zadumać, albo uśmiechnąć. Zdecydowanie wymagają od czytelnika wrażliwości. Rozstania to gryzmoły rzucone bez ładu, składu i sensu (nie ma tu wzajemnego powiązania, odniesienia do czegoś). Próżno szukać tu humoru lub zadumy, o potrzebie emocjonalności odbiorcy nie trzeba nawet wspominać. Zbędna. Rozstania mają tyle wspólnego z literaturą, co pewne haiku, które lata temu przeczytałam w gazecie "NIE". Autora nie pamiętam, nie pamiętam roku, ale samo haiku brzmiało tak:

 

"Stoję sobie na przystanku
o poranku
pierdząc bez ustanku".

 

I taka mnie myśl nachodzi: czy naprawdę każdy kto ma dziurę w d**** musi coś opublikować? Celebryci, modelki, piłkarze... Czytelniku drogi - umiej odróżniać pisarza od pisarzyny, poetę od wierszoklety i książkę od szmelcu.

 

Moment oceny.
Zero.
I tym sposobem pięćset znaków zostało zmarnowane.

Pabottyro

Ech… Chyba pierwszy raz nie wiem, co napisać o książce – właściwie zastanawiam się czy słowo „książka” pasuje do twórczości Kopackiego. Całość bowiem ma 41 (?!) stron… Mało, bardzo mało. O czym właściwie pisze autor. Tytuł odpowie Wam na to pytanie. Rozstania… Temat trudny i ciekawy, jednak autor zdecydowanie nie sprostał zadaniu i go nie udźwignął. Karol Kopacki przedstawił rozstania w trzydziestu pięciu różnych sytuacjach. Według mnie niestety kontekst i przekaz się nie zmieniały. Monotematycznie, sztucznie, kiepsko…

 

Książeczkę czytałam 3 razy – poważnie zaczęłam już wątpić w swoje zdolności intelektualne, postanowiłam więc sprawdzić, czy tylko dla mnie jest to niezrozumiałe bajanie i filozofowanie faceta z przerośniętym ego. Co się okazało?

 

Cóż, to nie było tylko moje wrażenie. (Możecie mi wierzyć, określenie, którym się posłużyłam jest zdecydowanie „najlżejszym” jakie padło). Niestety nie znajdziemy tu żadnej głębi… Ciekawe przenoście, epitety? Możecie zapomnieć! Jedyny fragment, który mi się spodobał brzmi tak:

 

„Powiedz, chcę wiedzieć, czy kiedy się zdradza, zdradza się miłość czy tylko człowieka.”

 

Nawet tutaj można się przyczepić do wielu rzeczy, jednakże cytat ma „coś” w sobie. Mimowolnie nasuwa się jednak pytanie – czy naprawdę kochałeś, skoro posunąłeś się do zdrady?

 

Czytając „Rozstania” miałam wrażenia, że napisał to człowiek, który chce się pochwalić swoimi podbojami seksualnymi, rekompensując sobie tym samym zbyt małe wyposażenie… Wiem, że brzmi to brutalnie, jednak nie mogłam się pozbyć takiego właśnie odczucia. Historyjki opisane w książce są infantylne i płytkie. Kobiety, które tutaj występują, przedstawione są jako puste lalki, naiwne, głupiutkie i zepchnięte w cień mężczyzny. Aż chce się zadać pytanie, czy autor wie, że żyjemy w świecie, w którym kobiety i mężczyźnie są sobie równi…

 

Co mogę powiedzieć o wydaniu? To jedyne, co ratuje książkę. Okładka jest niczego sobie, choć nie zachwyca. W sumie to tyle…

 

Przyznam szczerze, że żadna książka chyba nie zirytowała mnie tak bardzo, jak to krótkie czytadło Karola Kopackiego. Takiej „poezji” mówię zdecydowane NIE!

Kropka99

„Opowieść o rozstaniach, na którą składa się trzydzieści pięć z pozoru niezależnych historii: jednoaktowe dramaty i tragikomedie, cała kolekcja wątpliwości, a nawet próby racjonalizowania (nieskuteczne). Rozstania w knajpach i w windach, przy lekturze z filozofii i na wzór filmowych dialogów. Przypominają stawianie kropek, które owszem, można połączyć, choć prowadzą donikąd.” Po takim opisie książki, pełna nadziei na wspaniałe doznania postanowiłam sięgnąć po pozycję Karola Kopackiego. Przyszła paczka, otworzyłam ją, a w środku znalazła się żółta książeczka przypominająca jakiś poradnik bądź broszurę, aczkolwiek nie ocenia się książki po okładce, więc postanowiłam wieczorem zrobić miły wieczór z lekturą. Duży kubek herbaty, kocyk i pierwsze opowiadanie:

 

„Karolina spytała, czy można pielęgnować własny urok.
Na czym polega urok Karoliny? Na niezmąconej naiwności.
Czy można pielęgnować naiwność?
Karolino, czy naiwność nas nie zdradza?”

 

Pierwsza myśl po przeczytaniu pierwszej „historii”: dalej na pewno będzie lepiej. Oczywiście nadzieja jest matką głupich i w tym przypadku sprawdziło się to. Każda kolejna historia, o ile tak można nazwać kilkuzdaniowe aforyzmy, mimo że miała przesłanie, nie była dłuższa niż kilkanaście zdań. Trzydzieści pięć opowiastek, które łączą się ze sobą, w istocie mówią o rozstaniu, ale nie wystarczy przeczytać ich raz. Po trzecim przeczytaniu historii, jesteśmy w stanie dostrzec jakiś logiczny ciąg między nimi, ale co dalej? Przeczytanie książki „Rozstania” trzy razy schodzi maksymalnie pół godziny, łącznie z analizą każdej historii. Coś na co czekałam z niecierpliwością i nadzieją na historie z jakąkolwiek fabułą, okazało się żartem. Osobiście zastanawiam się czym autor kierował się pisząc tą książkę, a nazwanie tego „opowieścią o rozstaniach” jest dla mnie grubą przesadą. Może forma jest bardzo wartościowa, każda historia ma swoje filozoficzne dno, ale nie nazwałabym tego opowieścią, a co najwyżej tomikiem z trzydziestoma pięcioma aforyzmami.

 

Mamy dwudziesty pierwszy wiek. Możliwości aby wydać książkę, z jednej strony są ogromne, bo dostęp do dużego świata jest na wyciągniecie ręki, a z drugiej ciężko jest się wybić przy takiej konkurencji. Wiele wartościowych powieści zostaje wydane, a przez brak odpowiedniej reklamy nie otrzymuje odpowiedniego rozgłosu. Zatem gdy sięgnęłam po tę pozycję nasunęło mi się pytanie, dlaczego wydawnictwa wydają tomik aforyzmów z etykietą opowieści? Według mnie jest to wprowadzenie w błąd mnie jako czytelnika, a także konsumenta, bo cena widniejąca na egzemplarzu wynosi 26zł. Szanuję autora za jego teksty, nie umniejszam mu talentu, bo naprawdę jego teksty to bardzo cenne złote myśli, ale poczułam, że autor zakpił sobie ze mnie tą pozycją. Rozumiem, że nie zawsze potrzeba wielkiej ilości słów by przekazać to co najważniejsze, ale wtedy nazywajmy rzeczy po imieniu. Jeśli słyszę, że ktoś napisał historię, to mam przed oczami co najmniej stronę bądź dwie prozy. „Rozstania” Karola Kopackiego przypominają mi bardziej tomik Beaty Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej o tytule „Pocałunki”. Te opowiastki takie właśnie są: krótkie i zwięzłe, zawierające właściwy sobie przekaz, jednak podkreślę to po raz kolejny, nie mają w sobie nic z historii. Czuję się zawiedziona i uważam, że forma tej publikacji, nie nadaje się dla każdego czytelnika i nie jest to coś, czego ludzie szukają, a jeśli jest ktoś kto potrzebuje tego typu aforyzmów w domu, jest to pojedyncza jednostka.

Sylfana

Zbiór krótkich metaforycznych historii miłosnych Karola Kopackiego pt. Rozstania przedstawia sytuacje z życia codziennego ludzi na rozstaju dróg. Poznajemy różne pary z problemami, które z różnych przyczyn podejmują decyzję o rozstaniu. Autor w zaledwie kilku, kilkunastu słowach potrafi ująć istotę problemu, posługuje się zabiegami metaforycznymi, jego proza jest liryczna, poetycka, pełna symboli współczesnego życia. Moje pierwsze spotkanie z tym zbiorem było pełne zaskoczeń, wątpliwości, jednak późniejsza refleksja pomogła w odnalezieniu głębokiego sensu tych miłosno – rozstaniowych przypowieści. Są one niezwykle żywe, wyrwane w proporcjach jeden do jednego z prawdziwej rzeczywistości, namacalne i bliskie, dotykające każdego z nas na różnych etapach życia.

 

Kopacki obnaża naturę człowieka współczesnego do naga, nie bawi się w subtelne porównania, nie zostawia złudzeń. Pokazuje nam świat pełen paradoksów, różnic nie do pokonania, cichych, aczkolwiek wielkich dramatów. Już pierwsza przywołana historia i zawarte w niej pytania retoryczne udowadniają, że pozornie pozytywne cechy charakteru nie pomogą nam w codziennym życiu i kontaktach z innymi ludźmi. Mowa tu o „uroku naiwności”, który jest zaletą wieku dzieciństwa. Na tym etapie egzystencji jest to cecha pożądana i pielęgnowana, jednak życie po osiągnięciu dojrzałości brutalnie zrywa z nas przekonanie o jej zaletach. Naiwność nas wyzdradzi i zawsze znajdzie się ktoś, kto ją wykorzysta do własnych celów, przeważnie jeśli chodzi o zagadnienia miłości jako takiej.

 

Kolejnymi problemami związkowymi, z którymi mierzy się autor i bohaterowie utworów są między innymi powszedniość dnia codziennego, niechęć do angażowania się w relacje z drugim człowiekiem, powierzchowne traktowanie siebie i własnego partnera, nieszczerość, kłamstwo i ucieczka w milczenie lub w kłótnię. To wszystko zabija miłość i przyjaźń – czasem powoli, czasem gwałtownie i boleśnie. Kopacki spogląda odważnie prawdzie w oczy, nie boi się nazywać rzeczy po imieniu, niczym wszystkowiedzący obserwator życia w swoich wypunktowanych „stop-klatkach” odkrywa prawdę o nas samych. Jego przypowieści (nie bójmy się użyć tu nazwy tego gatunku, gdyż przesłanie zapisanych historii jest bezwzględnie uniwersalne) dotykają istoty problemu jakichkolwiek fundamentów w związkach tworzących się współcześnie. Pisarz, a właściwie poeta, gdyż gama wykorzystywanych przez niego środków lirycznych jest niebywale imponująca, brodzi w meandrach dualnej natury ludzkiej, która z jednej strony pragnie bliskości, z drugiej możliwości ucieczki od wszystkiego, co krępuje i osacza.

 

Autor, nie boję się tego powiedzieć z całą świadomością i odpowiedzialnością, jest mistrzem ultrakrótkiej formy. Jestem niebywale ciekawa, czy poradziłby sobie z tym samym gatunkiem na innym polu tematycznym – wewnętrznie czuję, że tak. Po lekturze Rozstań jestem właściwie przekonana, że rozłożenie przez niego na części pierwsze innych problemów byłoby trafnym pomysłem. Czytelnik z prowadzenia pióra Kopackiego jest w stanie wyczytać niezwykłą wrażliwość i zdolność obserwacji. Ten krótki zbiór „liryków pisanych prozą” stał się dla mnie eskalacją wszystkich uczuć świata – od miłości, po rozczarowanie i obojętność, aż do nienawiści. Myślę, że w tych słowach nie ma ani krzty przesady. Choć już jakiś czas jestem po lekturze tego zbioru, emocje głównych bohaterów po dzień dzisiejszy pulsują gwałtownie w mojej świadomości i zapewne również w głowach innych czytelników.

 

Teksty Kopackiego mają w sobie dozę jakiejś bliżej nieokreślonej niesamowitości, którą do końca ciężko jest opisać słowami. Na czym polega ich fenomen? Zdaje się, że na prostocie przekazu skrzyżowanej z uniwersalną symboliką kodu językowego naszych czasów, którą zrozumie właściwie każdy , kto ma jakikolwiek bagaż doświadczeń miłosnych. Tym samym przechodzimy do pytania, dla kogo właściwie autor pisze? Mam wrażenie, że dosłownie dla wszystkich – młodych i starych, kobiet i mężczyzn – dla tych, którzy właśnie stoją na rozstaju dróg miłosnych i dla tych, którzy są w szczęśliwych związkach. Tych ostatnich jakby jednocześnie przestrzega o tym, jak ulotne może być szczęście i jak łatwo zapomnieć w gąszczu codziennych zdarzeń o istotnej roli drugiego człowieka w naszym życiu. Polecam gorąco każdemu, kto ma możliwość sięgnięcia po tę pozycję.

Kocia Czytelniczka

Rozstanie... - każdy z nas doznał, bądź też dozna kiedyś tego bolesnego, trudnego i często wielce dramatycznego wydarzenia w swoim życiu. Rozstanie stanowi bowiem tak naprawdę jego nieodłączną część, gdy oto rozchodzą się nasze drogi z partnerami, przyjaciółmi, znajomymi, czy też najbliższymi w obliczu śmierci... O tym, jak różne, zaskakujące i poruszające w swej emocjonalnej wymowie mogą być spojrzenia na to wydarzenia, opowiada niezwykła książka Karola Kopackiego pt. "Rozstania".

 

Książka ta stanowi sobą „Opowieść o rozstaniach", na którą składa się trzydzieści pięć z pozoru niezależnych i niepowiązanych historii. Historii niezwykle odmiennych w swej treści, formie literackiej naturze, charakterze i emocjach, zaś łączy - słowo "żegnaj" w tle... To spojrzenie na aspekt rozstania w rozmaitych jego fazach, począwszy od pierwszych wątpliwości, pytań i wahań, poprzez nieśmiałe próby wprowadzania ów planu w życie, a na realizacji i życiu "po", skończywszy. To wiersze, fraszki, zbiory kilku, bądź też jedno zdanie, które czasami mówią więcej swoimi słowami, czasami zaś tym, co ukryte gdzieś pomiędzy nimi...

 

Lektura tej książki jest..., delikatnie rzecz ujmując - niełatwą. Niełatwą z kilku względów, począwszy choćby od samej formy literackiego przekazu, który oscyluje gdzieś pomiędzy poezją, prozą i fraszką, a skończywszy na trudności zrozumienia przesłania autora. By tego dokonać, trzeba w mej ocenie przyjąć i zaakceptować formę tej publikacji, wykazać wobec niej odpowiednią dozę cierpliwości, czy też wreszcie dawkować sobie tą krótką lekturę (całość liczy nieco ponad 40 stron), tak by móc przemyśleć, oswoić się i przeanalizować to, co przeczytaliśmy. Nie jest to z pewnością propozycja na jeden wieczór, gdyż wówczas przybierze ona dla nas postać prostej, nieco naiwnej i chyba też zbyt pogmatwanej dygresji na temat tego, czym jest związek pomiędzy kobietą i mężczyzną i dlaczego zazwyczaj kończy się on rozstaniem...

 

Jeśli już jednak przezwyciężymy owe trudności w odbiorze tej pozycji, to wówczas dostrzeżemy jej drugą, intymną, piękniejszą twarz. Twarz emocji, żalu, wątpliwości i chyba także... prawdy o tym, że bez rozstania, nie ma prawdziwej miłości. I choć brzmi to co najmniej dziwnie, to po lekturze tej książki zaczynam nabierać coraz większego przekonania w tym, iż największe emocje, najpiękniejsze wspomnienia i poczucie wyjątkowej miłości łączą się nie z tymi, którzy są naszymi mężami, żonami, kochankami..., lecz z tymi którzy odeszli i od których odeszliśmy my. Oczywiście, to tylko moje subiektywne odczucie, ale dla mnie dzieło Karola Kopackiego jest przede wszystkim właśnie o tym...

 

Co do samego autora, to z pewnością imponuje on nam tutaj swoim talentem twórczym, zwłaszcza w aspekcie swobodności operowania słowem, znaczeniami, emocjami. To ciekawie, inteligentne, często zabawne, czasami zaś bardziej gorzkie teksty, mające w sobie magię, klimat i ducha poezji. Imponujące jest tutaj także to, jak łatwo odnajduje się ten autor w rozmaitych formach językowych, które za każdym razem są przekonujące do tego, by w nie uwierzyć.

 

Niestety, przystępności tego dzieła nie poprawia z pewnością jego wydanie, które najzwyczajniej rzecz ujmując - jest nijakie. Pomijając już sam fakt swojej małej objętości, przywołującej bardziej skojarzenia z plikiem kartek, aniżeli pełnowymiarową książką..., to nie imponuje również sama okładka. Żółty kolor, skromna grafika i okładka, przypominająca dzieła rodem z lat 70-tych, aniżeli współczesne wydania literackie. To sprawia, iż pozycja ta ginie w gąszczu innych tytułów, nie zwraca na siebie uwagi i nie zachęca do tego, by przystanąć przy niej w księgarni i poświęcić jej odrobinę uwagi. Szkoda...

 

"Rozstania" Karola Kopackiego to pozycja, którą przeczytać można, ale nie koniecznie trzeba. Można z uwagi na inteligentną formę języka, pokaźną dawkę humoru i co najmniej w kilku miejscach intrygujące ujęcie tematu rozstania w życiu człowieka. Nie koniecznie zaś za sprawą swego nieimponującego wydania, trudności w odbiorze oraz nie zawsze do końca zrozumiałej myśli autora, jaką chciał nam tu przekazać. Cóż - wybór pozostawiam wam, a jaki on by nie był, będzie wyborem dobrym...

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!