Okładka wydania

W Szarym Habicie I Czarnym Kapturze Czyli Jak Cystersi Pelplin Budowali

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 3 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 2 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 2 votes

Polecam:


Podziel się!

W Szarym Habicie I Czarnym Kapturze Czyli Jak Cystersi Pelplin Budowali | Autor: Anna Czerwińska Rydel

Wybierz opinię:

Dariusz S. Jasiński

Wstyd się przyznać, ale propozycją wydawnictwa Bernardinum zainteresowałem się głównie dlatego, że do książeczki dodawana była talia kart, niestandardowego rozmiaru, ale pięknie ilustrowanych. Jestem miłośnikiem wszelkich gier planszowych i nieco mniejszym typowych karcianek, jednak uznałem, że jeśli już pokazać dzieciom klasyczne gry w karty, na których się wychowywałem – można to zrobić mając taką właśnie wyjątkową talię.

 

Karty rzeczywiście wyglądają znakomicie, jednak materiał, z którego są wykonane – niezbyt gruby papier – nie wróżyłyby im długiego żywota po kilku cięższych partiach. Obejrzeliśmy je, zachwyciliśmy pięknymi ilustracjami i odłożyliśmy do pudełka na specjalną okazję, która być może kiedyś się nadarzy.

 

Ilustracje autorstwa Artura Nowickiego, które znajdujemy na kartach są jednocześnie rycinami, uzupełniającymi książkową historię początków opactwa cystersów w Pelplinie. Przedstawia ona historię biednej chłopskiej rodziny, mieszkającej we wsi Pogódki, gdzie pierwotnie swoją siedzibę mieli zakonnicy, a nosi długi tytuł: „W szarym habicie i czarnym kapturze czyli jak cystersi Pelplin budowali”.

 

Głównym bohaterem opowieści jest dziecko, bystry chłopiec Szymko, którego pasjonowała przyroda, a przez to nie zawsze potrafił skupić się na obowiązkach. Swoim zachowaniem zaintrygował zakonnika, który zmierzał ku wsi w poszukiwaniu lekarstwa dla chorych braci. Chłopiec zaprowadził go do swojego domu, gdzie matka poratowała brata Jana miodem i ziołami, czym zaskarbiła sobie jego sympatię, którą wzmacniał swoim szczerym i czystym zachowaniem mały Szymko.

 

Gdy wiosenna burza z gradobiciem zniszczyła wszystko, co zasiał ojciec chłopca, mnisi wyciągnęli do nich pomocną dłoń…

 

Historyjka opowiedziana przez Annę Czerwińską-Rydel była niezwykle ciepła i sympatyczna. A dzięki pięknym ilustracjom sprawia, że szczególnie dla dzieci będzie całkiem ciekawą lekturą. Mnie może nie zachwyciła, bo pewnie nie takie było jej przesłanie, ale na pewno zaciekawiła na tyle, bym zaczął szukać informacji i o mieście i o zakonie.

 

Jak się okazało pierwszy raz na kartach historii Pelplin pojawił się siedemset lat i dwa dni przed moimi urodzinami, w 1274 roku w dokumencie przekazującym wieś Polplin zakonowi cystersów. Cystersi, o czym informacje znajdziemy także w naszej książeczce, przy udziale miejscowej ludności zbudowali piękne opactwo, które przetrwało blisko 750 lat, choć, jak się dowiadujemy z zamieszczonego na stronach dodatku „Pelplin w datach” opracowanego przez Józefa Czerwińskiego, w 1823 opactwo cystersów zostało zniesione, a ostatni z braci zmarł w Skarszewach w 1859 roku.

 

Cystersi z to zakon założony pod koniec XI wieku – około 1098 roku we Francji. Członkowie chcieli naśladować Chrystusa. Wyrzekali się wszelkich dóbr, mieli surowe obyczaje – odciągające ich od życia doczesnego. Prowadzili własne gospodarstwa, będąc samowystarczalnymi i raczej odciętymi od reszty świata, co nie do końca korespondowało z ich otwartością przedstawioną w książeczce.

 

Do Polski cystersi trafili w połowie XII wieku, osiedlając się w dzisiejszym Jędrzejowie i w Łeknie. Wówczas zakon rozwijał okoliczne tereny. Zakładał kuźnie wodne, młyny, stawy hodowlane i browary. Dziś nie ma już takiego znaczenia, a w Polsce pozostały już tylko cztery opactwa. W dużej mierze jest to efekt likwidacji zakonów we wszystkich zaborach, co, jak wspominałem, dotknęło także pelplińskich mnichów.

 

Najsłynniejszym chyba polskim cystersem był Wincenty Kadłubek, uważany za jedną z najważniejszych postaci w dziejach historiografii naszego kraju. Jego kronika została spisana pod koniec XII i na początku XIII wieku, jednak trudno ją jednoznacznie określić, jako dzieło historyczne, głównie przez baśniowe wstawki. Kadłubek zmarł w Jędrzejowie, pół wieku przed przekazaniem cystersom Pelplina.

 

Zawsze uważałem, że książki powinny bawić, uczyć lub dawać do myślenia. Propozycja wydawnictwa Bernardinum nie bawi specjalnie, choć sama historyjka jest miła i ciepła. Niestety też nie uczy za wiele, bo faktów historycznych bardzo mi brakowało. Jednak jej zaletą jest to, że skłoniła mnie do sięgnięcia do informacji i o cystersach i o Pelplinie, dzięki czemu poszerzyłem swoją wiedzę. Do tego jest przepięknie ilustrowana.

 

Jej celem są chyba jednak młodsi odbiorcy. Starszym brakuje zawarcia w książce konkretów. Te które są zupełnie nie wystarczają. A szkoda, bo można było zdecydowanie więcej napisać i o opactwie i o historii cystersów w Polsce. Nawet jeśli miałaby to być tylko ogólna informacja zachęcająca do dalszych samodzielnych poszukiwań.

 

Sama książka jest więc co najwyżej średnia i jako opowieść i jako źródło wiedzy. Jednak dodatkowym bonusem jest dla nabywcy naprawdę wyjątkowa talia kart, które cieszą oko. Bez jakichkolwiek śladów cysterskiej ascezy…

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial