Okładka wydania

Tak Sobie Wyobrażałam Śmierć

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje

  • Autor: Johanna Mo
  • Tytuł Oryginału: Döden Tänkte Jag Mig Så
  • Seria: Helena Mobacke #1
  • Gatunek: SensacjaKryminał
  • Język Oryginału: Szwedzki
  • Przekład: Alicja Rosenau
  • Liczba Stron: 330
  • Rok Wydania: 2017
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 140x205 mm
  • ISBN: 9788328326095
  • Wydawca: Helion
  • Oprawa: Miękka
  • Miejsce Wydania: Gliwice
  • Ocena:

    3/6


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 2 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 2 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Tak Sobie Wyobrażałam Śmierć | Autor: Johanna Mo

Wybierz opinię:

Czytelnik7

Nie tak sobie wyobrażałem śmierć. Oczywiście tę, o której mowa w tytule recenzowanej książki. Nie tak, inaczej. Zupełnie. Nie mogę jednak powiedzieć, że jestem rozczarowany, niezadowolony z tego, że poświęciłem trochę czasu tej pozycji, jednak musiałbym skłamać, mówiąc, że polecam ten kryminał.

 

Helena Mobacke, policjantka, wraca do pracy po długiej przerwie, spowodowanej tragedią rodzinną. Bohaterka, wciąż zmagając się z traumą, którą ów wydarzenie wywołało, mimo dawnego zaangażowania w dochodzenia oraz wysokiej pozycji zawodowej, nie do końca radzi sobie z zadaniami, które ponownie stawia przed nią zawód w policji. Walcząc z wewnętrznym załamaniem i głosami przeszłości, wyjaśnia sprawę wtrącenia pod metro młodego chłopaka, którego śmierć niesie ze sobą nie tylko chaos w mieście, ale także kolejne morderstwa.

 

Tak sobie wyobrażałam śmierć to książka typowa dla swojego gatunku. Niestety, niepoprawnie typowa. Wszystko, co się dzieje, realizuje się podług scenariusza czy planu, którego treść mości się w świadomości czytelnika, znającego choć trochę prawidła współczesnych kryminałów. Dostając opowieść o niespodziewanym przestępstwie, wepchnięciu młodego chłopaka pod pociąg, które stara się wyjaśnić wypalona, doświadczona przez los policjantka, tak naprawdę dostajemy cały zarys tego, co nas czeka – aż do samego końca. Tu nie chodzi o samą konwencję, podstawę tego rodzaju powieści, ale o pewną oczywistość, sposób przedstawiania i świata, i akcji, który, jak się zdaje, bazuje na dobrze znanych, naiwnych wręcz, taktykach. Mamy policjantkę po przejściach, zmagającą się z pracą zarówno na płaszczyźnie stricte zawodowej, jak i prywatnej, walczącej z rozpadem wewnętrznym, która, poznając coraz szerzej prowadzone śledztwo, obcuje z własnymi lękami i obawami. Nie byłoby to w istocie złe, można by wykorzystać – także w znany sposób – tę sposobność do kreślenia wielowarstwowego portretu psychologicznego, gdyby osobowość bohaterki była nie tyle spostrzeżona, zauważona, ile po prostu przedstawiona. Bo choć wiele mowa o Helenie Mobacke, o jej losach i przeżyciach, a trauma, która jej towarzyszy, powraca w narracji – nieco nachalnie – jak bumerang, tak naprawdę nic nam o niej nie powiedziano, niczego nie pokazano. Owszem, narrator kreuje opowieść o policjantce-zrozpaczonej matce, żyjącej na progu dwóch światów, dzisiejszego i dawnego, ale to jedynie jego uwagi, jego słowa – ciągle podkreśla bowiem świadomość braku syna, poczucie pustki, która wynika z nieobecności ukochanego dziecka. Nie ma to jednak nic wspólnego z decyzjami czy zachowaniami bohaterki, bo ta zdaje się postacią wyłącznie nakłutą kilkoma cechami i stanami, żyjącą jednak dość standardowo, schematycznie – bez szczególnych rys czy pęknięć. To, co o niej wiemy, to uwagi narratora, nie czytelnicze obserwacje. Poznajemy ją przez słowa, nie czyny, co sprawia, że jej odbiór ma charakter powierzchowny, przejrzysty, raczej mało wielowymiarowy. Brakuje takich scen, jak ta, gdy Helena nie wytrzymuje emocji, które towarzyszą przekazywaniu informacji o śmierci dziecka, i wychodzi z pomieszczenia, zostawiając tym swojego współpracownika bez wsparcia. Takie wydarzenia pozwalają spostrzec bohatera inaczej, dostrzegając, że jest nie tylko elementem opowiadanego świata, ale i jego usposobieniem – właśnie poprzez czyny czy zachowania, które w jakiś sposób świadczą o specyfice postaci. Ma miejsce natomiast natłok, w pewnym momencie nieznośnych już, uwag, dotyczących Antona – syna bohaterki. Zdaję sobie sprawę, że jest on tu postacią istotną, gdyż z jego braku wynika emocjonalny stan policjantki, jednak tak nieudolnie i nachalnie przemycana jest opowieść o nim, przewijająca się dosłownie co rusz, co chwilę, wciąż w tym samym kontekście, że zaczyna odgrywać nie tyle drugi plan, źródło zachowań Heleny, ile objaw nieudolnego budowania literackiego świata oraz osobowości Mobacke.

 

O ile mało można powiedzieć o samych bohaterach, gdyż są nie dość przedstawieni, ukazani, o tyle nie sposób powiedzieć, że samo dochodzenie nie wciąga lub nudzi. Racja, jest równie typowe, co cała opowieść, bazuje bowiem na znanych prawach i sposobach konstruowania tego typu narracji, jednak ze względu na tempo porywa. Tę książkę czyta się prędko, raczej bez wysiłku, poświęcając jej odpowiednio dużo uwagi, by oderwać się od doczesności na kilka godzin. Tak sobie wyobrażałam śmierć kładzie nacisk na postępowanie, nie zaś na same zabójstwa, naturę antagonisty czy pościgi. To raczej powieść, której akcja dzieje w murach komendy, gdzie zespół funkcjonariuszy bada i rozpatruje nie tylko powody dokonanych przestępstw, ale również potencjalne następne uderzenia – na kolejne ofiary. Szukanie powiązań między tymi, którzy już skończyli na torach metra, wnikanie w ich życie i szukanie ewentualnych wydarzeń z przeszłości, będących źródłem ich nieszczęścia, robienie wywiadów oraz badań terenowo-społecznych to zadania, którymi głównie zajmują się bohaterowie powieści. Poświęcając się w pełni tym wyzwaniom, zatracają właściwie własne osobowości. Śledzimy ich bowiem wyłącznie w kontekście zawodowych czynności – cała książka została ograniczona zatem do tego, nie pozostawiając miejsca np. na portrety psychologiczne postaci. Dlatego uważam, że grubą przesadą jest opis wydawcy, głoszący, że Tak sobie wyobrażałam śmierć nikogo nie pozostawi obojętnym. Zostawi, i to w moim przekonaniu nie jedną osobę. Wynika to właśnie z przejrzystości tudzież miałkości postaci (w tym głównej bohaterki), braku tego czegoś, tej iskierki, która napędzałaby literacki świat, wyróżniając go z wielu innych. Czyta się jednak tę książkę swobodnie, raczej bez literackich czy emocjonalnych uniesień, ale – co ważne – z poczuciem zainteresowania. Dla zabicia czasu lub w trakcie dłuższej podróży.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial