Życie Pszczół

Autor: Maurice Maeterlinck

Okładka wydania

Życie Pszczół


Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Hiril

Większość z Was bez wątpienia pamięta cudownie wydaną Inteligencję kwiatów autorstwa Maurice'a Maeterlincka. Nie będę ukrywać, zgłębiłam losy pana Maeterlincka i wiedziałam, że wspomniana pozycja nie była jego jedyną. Ma on bowiem w swoim dorobku cztery przyrodnicze książki, a pierwszą z nich było Życie pszczół (drugą wspomniana Inteligencja kwiatów, trzecią Życie termitów, a ostatnią Życie mrówek). Oszalałam z radości gdy dowiedziałam się, że wydawnictwo MG postanowiło wznowić i tę pozycję, i to w dodatku tak szybko po niesamowitej Inteligencji kwiatów. Nie mogę kłamać – zrobiłam absolutnie wszystko, aby ta książka jak najszybciej trafiła w moje łapki i muszę Wam powiedzieć, że była tego warta.

 

Zacznijmy od tego, że Życie pszczół, podobnie jak Inteligencja kwiatów, zostało wydane z największą dbałością o szczegóły. Przepiękne okładki, cudowne ilustracje czy podział na rozdziały, korespondują stylem z poprzednią książką, dzięki czemu trudno nie powiedzieć wydawnictwu najszczerszego DZIĘKUJĘ. Obie książki dają pole do popisu, a wydawnictwo wykorzystało je ze wszechmiar co napawa mnie ogromnym optymizmem, że rynek polskiej książki budzi się z wieloletniego snu i to co rozpoczęło się kilka lat temu, czyli dbałość nie tylko o język, ale i o jakość wydania, przechodzi moje najśmielsze oczeki
wania.

 

Zatem jak już wspomniałam, niewątpliwie na wyobraźnię działa jakość wydania, ale co z treścią? Inteligencja kwiatów była dla mnie cudowną przygodą. Dokładne, bardzo eleganckie tłumaczenie, autor naprawdę zainteresowany tematem, zaangażowany, wspaniałe podejście do zagadnienia. Co tu dużo mówić, była to uczta dla umysłu i zmysłów. Życie pszczół jest może nieco mniej dowcipne niż Inteligencja kwiatów, ale w każdym słowie w książce czuć jego ogromne zamiłowanie do tematu książki. Maurice Maeterlinck kochał pszczelarstwo, była to jego wielka pasja i zamiłowanie, a wszystko miał przemyślane z niesamowitą dokładnością. Bogactwo, którym autor się z nami dzieli jest nieocenione.

 

Maeterlinck swobodnie operuje wszystkimi środkami przekazu, aby przedstawić nam nie tylko biologiczne fakty, żeby nie powiedzieć, całoroczną historię ula i jego mieszkańców, ale także zrobić to na niezwykłym, rzadko spotykanym poziomie. Życie pszczół to po prostu uczta intelektualna, szczególnie miła sercu osoby zainteresowanej przyrodą, ale książka obfituje w bogate i niezwykle przemawiające porównania, które sprawiają, że nawet jeśli ktoś nigdy specjalnie pszczołami się nie interesował, może tutaj znaleźć opowieść, która zawładnie nim bez reszty. To nie żart. O ile Inteligencja kwiatów była mocna, niekiedy zabawna, niekiedy drapieżna, czarująca, a niezrównany styl autora czytającego uwodził, o tyle Życie pszczół jest historią, którą się współodczuwa, bo autor tak ją odbierał.

 

Życie pszczół było dla mnie wspaniałą przygodą. Zakochałam się w niej od pierwszej strony, czasami uśmiechałam się do niej z uczuciem wzruszenia, innym razem wywoływała smutek, była nawet chwila kiedy odczucie bezwzględności natury było niemal gorsze od wojennych opowieści. Na każdej stronie tej książki spotkacie autora, który pszczelarstwo po prostu kochał, ono go fascynowało i bez wątpienia wiele lat zgłębiał historie tego co w ulach piszczy. Efekt jest niesamowity.

 

Kończąc ten pean pochwalny – po pierwsze dziękuję za tak piękną książkę wydawnictwu. To najwyższe szczęście książkoholika móc recenzować fantastyczną opowieść w cudownej oprawie graficznej. Po drugie, zaskakuje szybkość wydania. Po trzecie wielkie brawa za tłumaczenie – doskonała, misterna robota, bo przypominam, że Życie pszczół zostało wydane w oryginale w 1901 roku. Po czwarte, jest to książka obszerna, bo ma aż stron, ale namawiam do jej przeczytania. To jedna z tych cudownych lektur w dawnym stylu, kiedy to temat był pozornie literacko niezwiązany, a zostaje przedstawiony w ujęciu nie tylko biologicznym, ale także właśnie literackim, filozoficznym, wręcz metafizycznym, włącznie z zagadnieniami społecznymi, politycznymi, a nawet psychologicznymi. Życie pszczół to prawdziwie wartościowa lektura i ogromnie zachęcam do bliższego bzzz bzzz poznania. :)

Bnioff

Opasłe dzieło sugerujące tytułem, że ma ambicję być pracą naukową z dziedziny entomologii, okazuje się być zgoła zupełnie czym innym. Choć może nie do końca innym, bo nie unika autor dzielenia się z czytelnikiem swoją ogromną widzą i doświadczeniem związanym z obserwacją pszczół, ale przekazuje ją czytelnikom w sposób typowy dla literata bardziej, niż typowego naukowca. Zacznijmy jednak od przypomnienia kim był autor „Życia pszczół”. Maurice Polydore Marie Bernard, hrabia Maeterlinck, był pochodzącym z bogatej rodziny flamandzkiej belgijskim dramaturgiem oraz, parającym się także poezją, autorem błyskotliwych esejów. Urodził się w 1862 roku, a w roku 1911 nagrodzony został nagrodą nobla w dziedzinie literatury.
Omawiana praca jest jednym ze sławniejszych jego tekstów z gatunku eseju filozoficzno-przyrodniczego, w których skutecznie udowodnił, że prócz mistrzostwa w operowaniu piórem jest także szalenie wnikliwym i refleksyjnym obserwatorem przyrody. Nadmieńmy tylko, że prócz pszczół, istotnie zajmowały go też kwiaty, mrówki i termity, i wszystkim im poświęcił osobne fantastyczne wydawnictwa.

 

Cóż takiego wyjątkowego jest chociażby w dziele zatytułowanym „Życie pszczół”, bo jemu właśnie poświęcimy niniejszy tekst? Najprościej byłoby stwierdzić, że wszystko. Styl, sposób narracji, podejście do opisywanego tematu oraz niebywała wprost umiejętność zainteresowania czytelnika wiedzą, która pozornie wydaje się czymś zbyt specjalistycznym, by zainteresować każdego. A „Życie pszczół” może zainteresować absolutnie każdego, jest bowiem świetnie napisaną opowieścią o pewnej społeczności, pełną dramaturgii i okraszoną dodatkowo całkiem niewymuszoną filozoficzną refleksją.

 

„W każdym razie, człowiek z innej planety nie zdołałby chyba wykryć w tych punkcikach wielkich dyrektyw moralnych i owej cudownej jednolitości uczuć, jakie dostrzegamy w ulu. – Dokądże to oni chodzi i po co? – spytałby po obserwowaniu nas przez całe lata czy wieki.”
Dokładnie tak, jak w powyższym cytacie podchodzi Maeterlinck do opisywanego tematu. Na studiowanie życia pszczół poświęcił faktycznie wiele lat, czytał dzieła im poświęcone, od uczonych rozpraw poprzez prace z dziedziny socjologii, które na świat w ulu próbowały patrzeć przez pryzmat ludzkich zachowań, skończywszy na utworach literackich opiewających ten fascynujący świat. Przyznaje się wprost do inspiracji nimi, ale podkreśla, że swoją narrację buduje głownie na bazie wieloletnich osobistych obserwacji i przemyśleń. Ów wspomniany w cytacie człowiek z innej planety, to figura, którą przywołuje Autor wielokrotnie na kartach swojego dzieła. Ewidentnie też sam ustawia się w takiej właśnie pozycji do opisywana świata, jako ktoś z zewnątrz, który stara się zrozumieć coś, co być może działa według zupełnie nie znanych mu reguł i zasad. Prócz pięknego, choć dla współczesnego, nieobytego z klasyką czytelnika, być może nieco zbyt manierycznego języka, ofiaruje on czytelnikowi właśnie taką unikatową perspektywę i zachęca do postawy odkrywcy. Czyż może być coś piękniejszego, co twórca może przekazać odbiorcy, jak wymuszenie na nim postawy charakterystycznej dla dziecka, które poznaje świat, i które nie boi się pytać. Maeterlinck zapraszając nas do świata swoich fascynacji, dzieli się swoimi obserwacjami, nie wstydzi się wyartykułować wątpliwości, szuka odpowiedzi w filozoficznej refleksji i skutecznie buduje atmosferę ciągłego poszukiwania. Jednym z wiodących wątków, które stara się zgłębić, jest próba dotarcia do czegoś, co pięknie określił mianem „ducha ula”. To prawie jak wyprawa po złote runo czy poszukiwanie świętego Gralla. To przepyszny traktat, który mimo upływu czasu, wciąż skrzy się blaskiem typowym dla dzieł o nieprzemijającej urodzie i wadze.

 

Ogromne brawa należą się oczywiście wydawnictwu MG, za to, że po raz kolejny rzuca do nóg współczesnego czytelnika klasyczne dzieło, które nie często bywa wznawiane. Nie można przy tym nie wspomnieć o oszałamiającej szacie graficznej, w jaką opatrzono tekst belgijskiego noblisty. Bogactwo rycin, rysunków, przepięknych reprodukcji ilustrujących tekst nie tylko go upiększa, ale niebywale ubogaca. Tego wydawnictwa po prostu nie może zabraknąć na półce żadnego szanowanego bibliofila.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!