Okładka wydania

Wendyjska Winnica Cierpkie Grona

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 3 votes
Akcja: 100% - 3 votes
Wątki: 100% - 3 votes
Postacie: 100% - 3 votes
Styl: 100% - 2 votes
Klimat: 100% - 3 votes
Okładka: 100% - 2 votes
Polecam: 100% - 2 votes

Polecam:


Podziel się!

Wendyjska Winnica Cierpkie Grona | Autor: Zofia Mąkosa

Wybierz opinię:

Et1978

Fabuła tej niezwykłej i pasjonującej książki zabiera nas w podróż w czasie do niespokojnego roku 1938, do położonej na pograniczu polsko niemieckim wsi Chwalim. Poznajemy tam Martę Neumann, która wzorowo prowadzi jedno z wielu gospodarstw we wsi. Mąż urzędnik nigdy nie pogodził się z faktem, że żona postanowiła prowadzić odziedziczone gospodarstwo i nie chciała przenieść się do miasta. Córka Matylda, choć to jedyne dziecko, to jednak dziewczyna nauczona obowiązkowości i pracy. Ciężkiej, gospodarskiej pracy, która nie kończy się niemal nigdy. I tak na stronach książki poznajemy codzienne życie bohaterki, jej rodziny, osób, które jej pomagają a także historie poszczególnych mieszkańców wsi.

 

Wieś ta jest o tyle specyficzna, że zamieszkują ją zarówno Niemcy, jak i potomkowie Słowian Wendowie (pochodzący od Serbów Łużyckich). Żyją oni w jednym miejscu, w zgodzie i wzajemnym szacunku do własnych poglądów, obrzędów i wiary. Prawdziwa wiejska sielanka, ze wspaniałymi opisami przyrody, opisami zmian pór roku i winnic, stanowiących dumę Chwalimia. Winiarstwo w Chwalimiu zaczęto uprawiać w XIX wieku i okoliczne winnice spowodowały, że miejsce to stało się sercem winiarstwa w prowincji poznańskiej państwa pruskiego. A także opis codziennego życia, ciężkiej pracy, wzlotów i upadków, radości i smutków, które towarzyszą każdemu życiu bez względu na to czy toczy się ono w mieście, czy na wsi.

 

Warto w tym miejscu zwrócić uwagę na fakt, iż opis chwalimskiej wsi bardzo odzwierciedla ówczesne życie ludzi w niej mieszkających. Opis ten jest w dużej mierze wiernym odzwierciedleniem historii tego miejsca, nie zaś tylko czystą fikcją literacką. Dodatkowo w doskonały sposób opisane historie i obyczaje Wendów motywują czytelnika do zaczerpnięcia dodatkowych informacji na temat Chwalimia i jego społeczności. A materiałów można odnaleźć sporo.

 

I zapewne wszystko potoczyłoby się inaczej, gdyby do Chwalimia nie wkroczyła wojna, która zmieniła życie mieszkańców tej wsi bezpowrotnie. Faszystowska ideologia, uwielbienie Hitlera, donosicielstwo, spowodowało, że każdy zaczął obawiać się każdego, a to był dopiero początek zła, które miało nadejść w całej okazałości. Młodzieży Chwalimia wpajany był kult czystości rasy niemieckiej i uwielbienie Hitlera, nawet, jeśli ich rodzice mieli inne poglądy na ten temat.

 

Wojna z pozoru niewinna, narzucająca coraz wyższe przydziały, które to gospodarstwa muszą oddać w postaci wytwarzanych produktów na rzecz państwa niemieckiego, zaczyna naznaczać swoje piętno, kiedy to do wojska zostają powoływani młodzi mężczyźni ze wsi. Mało, których z nich wraca z frontu a w okolicznych domach słychać tylko odgłosy zrozpaczonych matek. Z okolic Chwalimia znikają również całe żydowskie rodziny a ich majątki zostają wystawione na sprzedaż.

 

Niektórzy ludzie trafiają do obozów koncentracyjnych, tak jak pomagająca Marcie w gospodarstwie jej kuzynka Janka. Co prawda wykupiona z rąk oprawców powraca na wieś, ale czy jest to ta sama osoba? Warto zwrócić uwagę na wątek historii Janki, w mało, których książkach można spotkać tak dokładny obraz człowieka, na którego życiu zostało odciśnięte piętno i okrucieństwo przeżytego obozu koncentracyjnego.

 

Nie bez znaczenia pozostaje wątek teściowej Marty oraz bratowej i jej dzieci. Teściowa to osoba mieszkająca w Berlinie, która nigdy nie pogodziła się z tym, że jej syn postanowił wziąć za żonę wiejską dziewczynę i opuścił miasto. Niestety w obliczu wojny i konieczności ratowania synowej Żydówki i wnuków stara się ona, choć w części ukryć swoją niechęć i prosi o pomoc. Jakże odmienny był obraz wojny w Chwalimiu od tego w Berlinie, bombardowania, głód, eliminacja Żydów to codzienność w świecie berlińskiej rodziny Marty. Uważam, że ten wątek książki stanowi doskonałą fabułę na osobną powieść. Do czego zdolna jest matka Żydówka, w czasach zagłady Żydów, by ratować swoje dzieci, by chronić ich życie i być dla nich matką, choć z uwagi na pochodzenie nie może przebywać z nimi i ich bronić. Niesamowity wątek, pełen głębokich emocji, zmuszający do przemyśleń i pokazujący jak wielka może być determinacja człowieka w walce o życie własne i bliskich.

 

Czas wojny to również czas, który zbiega się z tragicznymi zdarzeniami w życiu Marty. Zamordowany mąż w otoczce skandalu, pierwsze fascynacje miłosne córki i czająca się za rogiem nowa, ale jakże stara miłość, która jak szybko pojawiła się w życiu Marty tak szybko bezpowrotnie zniknęła. Przelotny, niebezpieczny romans, podupadające gospodarstwo i samotność doskwierająca silnej z pozoru kobiecie na każdym kroku, która w obliczu wojny staje się bezradna wobec tego, co szykuje los jej i mieszkańcom wsi.

 

Debiutancką książkę Zofii Mąkosy można podsumować jednym słowem DOSKONAŁA. Takie książki zdarzają się rzadko, które od pierwszego akapitu porywają czytelnika w podróż, od których się nie można oderwać, aż do ostatniej stron. Co mnie ujęło? Przepiękne opisy przyrody na tle zmieniających się pór roku. A także ogromne pokłady emocji, którymi książka ta emanuje: miłość, radość, strach, rozpacz, zrezygnowanie. Wszystko opisane w taki sposób, że czytelnik ma wrażenie, że sam jest jednym z mieszkańców tej wsi.

 

To książka o kobiecie, która do końca walczy o swoją godność, swoją rodzinę i gospodarstwo. To książka o toczącej się wojnie z perspektywy wsi, widzimy, bowiem społeczność, która do końca nie zdaje sobie sprawy jak w rzeczywistości wygląda wojna, żyją względnie spokojnie. Do czasu… Hitlerowskie idee spowodowały, że we wsi również ludzie zaczęli obawiać się siebie nawzajem, odwracają się od siebie a tylko kwestią czasu było, aby piętno wojny dotarło do Chwalimia z całym swoim okrucieństwem i bestialstwem.

 

Ta książka to wspaniała saga rodzinna, kronika Chwalimia, w której przemijają ludzie, zmieniają się pokolenia, ale obyczaje, tradycje i specyfika życia pozostaje nadal taka sama. To książka, której nie przeczyta się w jeden wieczór, bo choć czyta się ją z zapartym tchem to jednak wolno. Wspaniałe opisy przyrody, obyczajów, kultury i wartości, jakimi kierują się mieszkańcy Chwalimia powoduje, że książki tej nie da się przekartkować, trzeba się na niej skupić i czytając widzieć sielskie obrazy. Obrazy, które po chwili zostają naznaczone piętnem wojny, wojny, która to rozpoczyna proces degradacji chwalimskiej wsi i jej mieszkańców, systematycznie, po kolei, bez wyjątku.

 

Uważam, że to bardzo wartościowa książka, która zmusza do przemyśleń i refleksji. Nie można przejść wobec niej obojętnie i z pewnością zostanie ona w pamięci czytelnika na zawsze. To książka, którą czytelnik delektuje się jak winem z wedyjskich winogron, powoli, w skupieniu, odkrywa kolejne strony książki i losy życia jej bohaterów, opisy wiejskiej przyrody, do czasu, kiedy nie pojawi się smak cierpki niesiony przez wojnę.

 

Znakomity debiut, wspaniała książka, z pewnością sięgnę po kolejne książki Zofii Mąkosy.

Justyna

Dzisiejsze województwo lubuskie przed drugą Wojną Światową leżało na terenie Niemiec. Obfitowało w winnice, a wino z nich produkowane było cierpkie w smaku. Głównym rynkiem zbytu był Poznań, jednak wraz ze wzrostem niechęci między Polską a Niemcami handel stopniowo się ograniczał. Surowe zimy i mało przychylne lata mocno doskwierały winnicom. Ziemie te zamieszkiwali Wendowie, ostatni potomkowie dawnych Słowian, którzy na polsko-niemieckim pograniczy osiedlili się przed dwoma wiekami.

 

Tematyka wojenna w literaturze ciągle ma się dobrze. Różne wątki, historie przedstawiane z wielu perspektyw cieszą się dużą popularnością. „Cierpkie grona” Zofii Mąkosy to pierwszy tom cyklu „Wendyjskiej Winnicy”. Historia rozpoczyna w się w 1938 roku w Chwalimiu, małej wiosce na pograniczu polsko-niemieckim. Tu życie płynie spokojnie, dyktowane porami roku. Marta Neumann próbuje utrzymać gospodarstwo i winnice odziedziczone po przodkach. Pomaga jej córka Matylda i kuzynka Janka. Mąż jest urzędnikiem partyjnym w pobliskim miasteczku. Życie na prowincji ciągle jest priorytetem, tu ważne jest przetrwanie, choć coraz bardziej odczuwalny jest konflikt wojenny.

 

Saga Mąkosy jest mocno rozbudowana, bo i dużo tu postaci, dużo wątków, dużo emocji. Są radości, małe smutki i wielkie tragedie. Marta Neumann jest z pochodzenia Niemką, wyznania luterańskiego i w takim duchu wychowuje Matyldę. Kuzynka Janka to z pochodzenia Polka wyznania katolickiego. W Chwalimiu mieszają się wyznania, przekonania i religie. Część starszych mieszkańców żyje zgodnie z tradycjami przekazywanymi z pokolenia na pokolenie, wciąż żywa jest kultura wendyjska i przesądy. Podczas świąt kościelnych kobiety zakładają tradycyjne suknie, na co dzień przechowywane w przepastnych sukniach, z tym zderza się powiew nowoczesności, zachłyśnięcie się kulturą miejską, szczególnie u młodszych i bardziej wykształconych mieszkańcach Chwalimia.

 

„Cierpkie grona” to epicka opowieść, gdzie fakty historyczne przeplatają się z fikcją literacką. To powieść pisana z innej perspektywy, bo tu bohaterami głównie są Niemcy. Polacy to ci za miedzą. To ci, którzy według przekazywanej propagandy 1 września 1939 roku napadli na Niemcy i próbują zagrabić graniczne ziemie. A że zamieszkują jedną miejscowość nieobce są donosy. Niemcy mają inny stosunek do wojny, a i ich wrażliwość jest zgoła rożna od tej polskiej. Opowieść o Chwalimiu, choć opisuje konkretny rejon, bo mamy tu odwołanie do polskich nazw okolicznych miejscowości, to jest niezwykle uniwersalna. To też swoista kronika dzisiejszej Ziemi Lubuskiej. Z drugiej strony w każdym rejonie świata można znaleźć Martę Neumann, która kocha córkę miłością skończoną, choć niełatwą i chce dla niej jak najlepiej. Wszędzie ludzie trafiali do obozów pracy, za mniejsze lub większe przewinienia, i te obozy zostawiły w nich piętno na zawsze.

 

Narracja snuje się w powieści niezwykle powoli. Przypomina sienkiewiczowskie akapity lub opisy przyrody w „Nad Niemnem” Elizy Orzeszkowej. Jeśli bohater przykładowo zapomniał klucza z domu, mamy szczegółowo opisane do czego ten klucz i jak go będzie używał. To trochę tak jakby Mąkosa zapomniała, że czytelnik prócz życiowej wiedzy ma również wyobraźnię. Niektóre opisy były konieczne żeby zbudować tło, ale dużą część była po prostu zbędna. Mnogość opisów przyrody może przytłoczyć i z pewnością przekłada się na objętość powieści.

 

Jako całokształt „Cierpkie grona” w szkolnej skali oceniam na mocną czwórkę. Powieść nie jest pozbawiona wad, jak choćby przedłużane opisy scen i przyrody, czy bohaterowie nie zawsze realni. Uznanie należy się za równowagę w emocjach – nie wszystko kończy się happy endem, bohaterowie też cierpią i dopadają ich skrywane na dnie szafy demony. „Cierpkie grona” to debiut Mąkosy, liczę że w każdej kolejnej książce warsztat literacki będzie coraz lepszy, bo wiedzy historycznej i przełożenia na merytorykę nie brakuje.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial