Alvethor Pandemia

Autor: Magdalena Kałużyńska

Okładka wydania

Alvethor Pandemia


Dodatkowe informacje

  • Autor: Magdalena Kałużyńska
  • Tytuł Oryginału: Alvethor Pandemia
  • Gatunek: SensacjaHorror
  • Język Oryginału: Polski
  • Liczba Stron: 290
  • Rok Wydania: 2017
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 125x195 mm
  • ISBN: 9788364307911
  • Wydawca: Oficynka
  • Oprawa: Miękka
  • Miejsce Wydania: Gdańsk
  • Ocena:

    2/6


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 2 votes
Akcja: 100% - 2 votes
Wątki: 97.5% - 2 votes
Postacie: 100% - 2 votes
Styl: 100% - 2 votes
Klimat: 100% - 3 votes
Okładka: 100% - 3 votes
Polecam: 100% - 2 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Dariusz S. Jasiński

Magdalena Kałużyńska debiutowała powieścią „Ymar” jeszcze w 2010 roku. Dwa lata później przysłała do mojego czasopisma „Kontury” opowiadanie, które czytało się świetnie, miało genialny klimat i z miejsca przyjąłem je do najbliższego numeru. Niestety autorka przesłała tekst także do wydawnictwa Replika, a ono podzieliło moje odczucia i zgodziło się zamieścić je w antologii. Jako pisarz wiem, że publikacja w ogólnopolskim piśmie to nobilitacja, ale prawdziwą wartość ma druk w książce. Nie robiłem problemów, z żalem zwolniłem tekst, ale autorkę postanowiłem monitorować.

 

Kiedy przebranżowiłem się na czasopisma z dziedziny medycyny straciłem pisarkę z oczu. Odnotowałem jedynie fakt, że w 2014 roku wydała kolejną powieść „Alvethor. Białe miejsce”.

 

W ubiegłym roku przypomnieliśmy się sobie, gdy Kałużyńska ogłosiła konkurs na szort mający objętość maksymalnie 100 słów dotyczący Halloween. Wziąłem udział, nawet wygrałem kilka nagród, w tym kalendarze i zakładki promujące najnowszą powieść autorki: „Alvethor. Pandemia”.

 

Muszę przyznać, że otoczka książki i jej promocja jest bardzo fajna. Odbył się casting na osoby uczestniczące w sesji zdjęciowej, później na niej było krwiście, co można było obejrzeć i na okładce powieści i na materiałach, które otrzymałem. Zaciekawiło mnie to na tyle, że postanowiłem sięgnąć po obiecująco prezentujący się tytuł. Po tym, co czytałem kiedyś liczyłem na ucztę, co też napisałem autorce.

 

Zasiadałem do książki wiedząc, że muszę nastawić się na nieco bardziej skomplikowaną treść, ale liczyłem, że zostanę wciśnięty w fotel, a przynajmniej po zamknięciu książki zanotuję, że to pozycja, do których mam obowiązek wracać co kilka lat (mam takich kilka).

 

Zderzenie z treścią nie zapowiadało się tak strasznie. Na początku spotykamy strażaka, który śni o jakimś białym miejscu (zapewne, gdybym czytał wcześniejszą część wiedziałbym czym jest). Do białego miejsca wdziera się jakaś bestia i pożera postać znajdującą się wewnątrz.

 

Nie zrozumiałem z pierwszej sceny zbyt wiele, ale byłem przekonany, że wkrótce autorka mi wszystko wyjaśni.

 

Kolejne strony powieści przedstawiają koszmarną wizję świata, w którym ludzie znikają, są mordowani w okrutny sposób przez różne bestie, które w naszej rzeczywistości nie miały prawa przebywać, bo dawno już wyginęły.

 

Choć całość czytało się nieco męcząco to jednak historia zaczęła mnie coraz bardziej intrygować. Gdy już byłem święcie przekonany, że za chwilę, że za kilka stron świat eksploduje przestało się cokolwiek dziać.

 

Może źle napisałem coś się działo, ale było to tak nudne i nieciekawe, że już do samego końca męczyłem się niesamowicie. Skończyłem czytać i tak, jak przewidywałem nie odłożyłem jej bez głębszego zastanowienia na półkę. Niestety dla mnie liczyłem, że będę pod wrażeniem treści, a ja tak naprawdę musiałem się zastanawiać o czym książka tak naprawdę była.

 

Analizowałem czy nie popełniłem gdzieś błędu w rozumowaniu. Ba, jestem przekonany, że tak było, jednak mimo poświęcenia jeszcze kilkudziesięciu minut na przemyślenia nadal byłem w tym samym punkcie.

 

W pewnym momencie akcja zaczęła się toczyć tak ślamazarnie, że już samo to było podstawowym grzechem, jednak popełnianym często przez wielkich twórców wielkich serii. Sama powieść opierała swoje walory na błyskotliwych i ciętych dialogach, które świadczą o możliwościach autorki, jednak jak dla mnie nie stanowiły na tyle dużej wartości, żeby uznać ją za dodaną.

 

Cała sztuka pisania kontynuacji polega na tym, żeby czytelnik zaczynający od drugiego tomu mógł wejść w powieść w miarę rozumiejąc o co w niej chodzi. Tu nie było niczego takiego, a niestety po przeczytaniu „Pandemii” po „Alvethor. Białe miejsce” z pewnością nie sięgnę.

 

Być może jestem za mało inteligentny na to, co Kałużyńska chciała przekazać (czytałem jedną z nielicznych recenzji książki, która sama w sobie była jak dla mnie przeintelektualizowana, więc coś w tym jest). Uwielbiam czytać, ale lubię literaturę taką, która uczy, bawić, straszy, albo daje do myślenia zaś spełnienie dwóch warunków na raz to luksus, ale nigdy książka nie powinna nużyć.

 

Kałużyńska – wyczytałem gdzieś – jest fanką Stephena Kinga, jak i ja. Jednak jest kilka powieści autora, które są jakby wyrwane z głównego nurtu horroru i idą w jakimś irracjonalnym kierunku, którego nigdy nie polubiłem. Tu klimat było podobny, więc miłośnicy np. „Talizmanu” napisanego wspólnie ze Straubem mogą „Alvethor” polubić. Za to fanom klasycznego Kinga z „Miasteczka Salem” czy „Sklepiku z marzeniami” powieść Kałużyńskiej zdecydowanie odradzam. Niestety...

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!