Eleanor Oliphant Ma Się Całkiem Dobrze

Autor: Gail Honeyman

Okładka wydania

Eleanor Oliphant Ma Się Całkiem Dobrze


Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 2 votes
Styl: 100% - 2 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 2 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Michał Lipka

ELEANOR JAKOŚ SIĘ MA

 

Prosta, może nawet aż za prosta, okładka, opis jakich wiele... Nie wiele więc brakowało, bym nie sięgnął po tę powieść, ale na szczęście trafiła w moje ręce. Dlaczego na szczęście? Bo to naprawdę ciekawa książka, której zaletą jest jej prostota. I ta pozornie nijaka bohaterka, będąca postacią ciekawszą, niż większość wymyślnych heroin zaludniających stronice podobnych utworów. A zatem, bez zbędnego przedłużania, poznajcie Eleanor Oliphant!

 

Eleanor Oliphant to kobieta jakich wiele. Można rzec szara myszka, która nigdy z tej roli nie wyrosła. Zbliża się do trzydziestki, od dziewięciu lat pracuje w tej samej firmie na najniższym biurowym stanowisku, które dostała z litości i dlatego, że była bezpiecznym wyborem, który nie odejdzie z tej pracy, jest wycofana i zamknięta w swoim świecie. Nie chce, żeby coś się w jej życiu zmieniło, bo choć nie jest cudownie, nie jest też wcale źle. A przynajmniej Eleanor stara się o tym nie myśleć, robiąc wszystko według ustalonego wzoru – wciąż ta sama gazeta, to samo ubranie, te same sklepy, filmy polecane wciąż przez ten sam brukowiec, podobne, tanie nawyki żywieniowe – a w weekendy pijąc, ale nie upijając się. Jest samotna, kontakt z rodziną ogranicza do trwającej kwadrans rozmowy telefonicznej z matką, nie szuka związku, unika znajomości z ludźmi. Na pytanie czy można tak żyć, odpowiada we własnej głowie, że przecież właśnie tak żyje. Cóż z tego, że czasem czuje się jakby wcale nie istniała? Czy jednak długo da się tak egzystować? Co sprawiło, że Eleanor woli bezpieczną nijakość, zamiast szukania prawdziwej radości i szczęścia? I czy zdoła je w końcu znaleźć?

 

Eleanor Oliphant to nie postać tragiczna. To postać do bólu prawdziwa. O osobach takich, jak ona się jednak nie mówi, bo nie są ciekawi. Nie są gwiazdami, nie mają interesującego życia, nic nie osiągnęli, nie wiążą się z nimi żadne ciekawe ekscesy, plotki... Wszyscy przechodzą obok nich, śmieją się z nich albo po prostu nie zauważają, a świat kręci się bez ich udziału. Trzydziestoletnia bohaterka tej powieści udowadnia jednak, że warto zatrzymać się przy kimś takim na dłużej, przyjrzeć mu i przekonać co ma do powiedzenia. W tym wypadku, jak w wielu innych podobnych, okazuje się, że jest tego bardzo dużo, a niewiele wystarczy by odmienić ich los. Ale czy aby na pewno? Ile wysiłku może kosztować podtrzymanie ewentualnych zmian? I co właściwie jest zmianą na lepsze?

 

Oczywiście książka nie porusza wszystkich wątków, do przemyślenia których skłania czytelników, ale to też jej zaleta. Poza tym autorka posługuje się stylem lekkim, nieskomplikowanym, jednak ciekawym i przyjemnym w odbiorze. Nie prostym, nie prostackim, ale też i nie ciężkim, ani tym bardziej nie nużącym.

 

Chcecie lekkiej, ale skłaniającej do zastanowienia lektury na lato? Dobrej, obyczajowej opowieści na kilka wieczorów? Będziecie usatysfakcjonowani.

Ruda Recenzuje

Uwielbiam książki autorstwa Jojo Moyes, dlatego jej okładkowa rekomendacja miała duży wpływ na mój wybór powieści o Eleanor Oliphant. Moyes obiecała mi bohaterkę zabawną, wzruszającą i nieprzewidywalną, a połączenie tych cech przekłada się moim zdaniem na idealną wręcz postać kobiecą. Dość długo nie mogłam zrozumieć, czego faktycznie doszukała się w tej książce Moyes, gdzie dostrzegła tak intrygującą bohaterkę, której ja sama zauważyć nie mogłam. W końcu zrozumiałam, że siła tej powieści, ale też samej Eleanor, tkwi w połączeniu realizmu i prostoty. Bo tytułowa postać to kobieta zwyczajna, nie rzucająca się w oczy, jedna z tych, jakie nazywa się szarymi myszkami.

 

Można by pomyśleć, że ta nijaka kobieta niewiele sobą reprezentuje. W końcu od lat pracuje w tej samej firmie, na najniższym stanowisku. Niedoceniana, popychana, wzbudzająca litość. Jej życie niegodne jest pozazdroszczenia, a nieciekawa codzienność mogłaby znudzić nawet największego nudziarza. Tymczasem pod tym płaszczykiem nijakości kryją się wielka samotność, ludzka krzywda, przykre wspomnienia, dramaty przeszłości. Kolejne strony pozwalają nam poznać elementy, które ukształtowały Eleanor, sprawiły, że jest taką, a nie inną osobą, odebrały jej życiu sens, element zaskoczenia, pozytywne wrażenia, magię wzruszeń. Ta kobieta żyje w cieniu samej siebie. Ciężko było mi docenić Eleanor w takim wydaniu, sprawić, by współczucie dla niej zamieniło się w sympatię. Niemniej to jedna z tych postaci, które zostają z czytelnikiem na dłużej i dają mu wiele powodów do refleksji.

 

Mogłoby się wydawać, że to powieść lekka, zabawna, czy traktująca temat dość powierzchownie. Ja odnalazłam w niej natomiast nieco więcej- trudnych tematów, konieczności zmierzenia się z własną codziennością i przymusem odpowiedzenia sobie na kilka pytań na temat własnego życia. Można oczywiście w tej powieści doszukać się nieco humoru, choć koniec końców nawet podszyte wesołością wydarzenia napawały mnie w końcu smutkiem i pewną melancholią. Najważniejsze jest jednak, że autorka daje nam nadzieję, udowadnia, że coś może zmienić się na lepsze. Na naszych oczach nieporadna Eleanor przeistacza się w kobietę, która zaczyna rozumieć, że jej życie jednak ma znaczenie, że ona sama jest coś warta, a słowa zasłyszane od bliskich, choć mocne i raniące, nie muszą determinować całego naszego życia. Ona bierze życie we własne ręce, zaczyna się nim cieszyć. A my cieszymy się razem z nią.

 

Mam wrażenie, że autorka próbowała trochę te trudne tematy ukryć, trochę przemilczeć. Z jednej strony skierowuje na nie naszą uwagę, z drugiej zaś skupia się momentami na nieznaczących drobiazgach, które sprawiały, że ja sama zapominałam czasami, co w tej powieści jest ważne. Cieszę się jednak, że z tego niecodziennego połączenia emocji, tematyki i wyobraźni autorki wyszło koniec końców coś wartego uwagi, choć nietypowego. Myślę, że w tej powieści każdy może znaleźć coś dla siebie. Nieco wzruszeń. Trochę humoru. Garść miłosnych perypetii. I przede wszystkim dobre, mocne zakończenie, które może zmienić nasze spojrzenie na tę powieść. Spędzony z nią czas na pewno nie będzie stracony.

 

Autorka pisze lekko, bawi się słowem. A może niewinnie bawi się i igra również z czytelnikiem, co wychodzi jej bardzo zgrabnie. Powieść czyta się szybko, łatwo się w niej zatracić, choć czasami nieco trudno maksymalnie się na niej skupić. Spotkałam się z opiniami, że książka świetnie sprawdziłaby się na ekranie. Ciężko mi się z tym nie zgodzić.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!