Namaluj Popka

Autor: Shiv Kotecha

Okładka wydania

Namaluj Popka

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 2 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 2 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Michał Lipka

NAPISZ RECENZJĘ

 

I. KONTENT
CHCĘ NAPISAĆ RECENZJĘ Z PAMIĘCI

 

II. UKONTENTOWANIE
NAPISZ RECENZJĘ Z PAMIĘCI

…………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………
…………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………
…………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………
…………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………
…………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………
…………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………
…………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………
…………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………

I tak właśnie powinna wyglądać recenzja niniejszej pozycji, ale spokojnie, nie będę jak autor tej książki i nie chcę Was oszukiwać. A w czym oszukał? Choćby w tym, że znajdziecie tutaj cokolwiek, a tak nie jest. „Namaluj Popka” bowiem to nic innego, jak plik czystych kartek (no prawie, na górze każdej znajdziecie polecenie kogo macie namalować z pamięci) i to tyle. Plik kartek wielkości zeszytu, grubszego nieco – i oczywiście kilkakrotnie droższego, bo cena okładkowa to 19.90 zł. Jaki jest sens wydawania podobnych tytułów? Tu nawet nie trzeba się zastanawiać, owszem, można to motywować filozoficznym bełkotem, ale wniosek dla każdego kupującego będzie jeden: ta książka miała wyciągnąć pieniądze z kieszeni czytelników spragnionych popularnych w ostatnich latach kreatywnych publikacji dla dorosłych. I właściwie nie ma tu czego więcej napisać, ale spróbujmy jednak przyjrzeć się temu wydawnictwu nieco dogłębniej.

 

Jak czytamy w blurbie na czwartej stronie okładki, „Ta pozycja to potężne narzędzie w działaniach na rzecz światowego pokoju. Wystarczy pomyśleć, co by było, gdyby George W. Bush zajął się malarstwem wcześniej – i gdyby malował z pamięci facetów-celebrytów – i jeśli zaproszono by go do tego w języku polskim. To niesamowite, jak inaczej wszystko mogłoby się potoczyć.” Tylko co to właściwie znaczy i jak odnosi się do zawartości książki? Nic i nijak. I nie chodzi mi o to, że nie rozumiem pojęcia sztuki konceptualnej – chociaż nie mówię, że się z nim zgadzam; bardziej to próba filozofowania niż prawdziwy artyzm (a nawet usilne staranie stworzenia jakiegoś novum tam, gdzie wszystko zostało już powiedziane). Całość zasadzała się bowiem na, ubierając to w najprostsze słowa, odrzuceniu efektu finalnego dzieła, a uznaniu samego procesu twórczego. W przypadku dzieł sztuki ma to jeszcze pewien sens i zasadność, ale jak ma się do tego niniejsza książka?

 

Zapewne znajdzie się ktoś, kto powie, że to pozycja motywacyjna. Mamy czyste kartki, polecenie narysowania na nich jakiegoś celebryty (dokładna lista liczy 100 nazwisk) i to tyle. Konceptualizm mówi, że nie ważne co nam wyjdzie, liczy się to, że będziemy to robić i jak robić to będziemy. Tyle, że nie potrzebujemy do tego książki za 20 zł, skoro możemy kupić zeszyt za 1 zł i sami narzucić sobie kilka postaci, wybrać je losowo czy nawet poprosić kogoś o ich wypisanie. Nie znajdziecie tu bowiem nic innego, poza Kontentem (czyli 10 stronami bzdurnej motywacji „CHCĘ NAMALOWAĆ (dane celebryty) Z PAMIĘCI) i Ukontentowaniem (czyli poleceniami NAMALUJ (dane celebryty) Z PAMIĘCI) i już. Sto czystych stron z napisem u góry plus wspomniany powyżej blurb, obiecujący coś wspaniałego, ale na obietnicach tylko kończący.

 

Oczywiście, co już nadmieniłem, na pewno znajdzie się ktoś, kto uzna to za genialne, odkrywcze etc., bo znajdzie gdzieś wykład na temat sztuki konceptualnej, ale nie zmieni to faktu, że Shiv Kotecha, pisarz, artysta, naukowiec – jak podaje jego notka biograficzna – zażartował sobie z odbiorców. Wystarczyłoby opublikować listę nazwisk znanych ludzi w jakimś piśmie albo na stornie wydawcy (to w końcu tylko setka osób), tymczasem powstała z tego książka. Faktem, że zachęca do rysowania pocieszyć się nie można (do tego wystarczyłoby to, co powyżej), ale na plus należy zaliczyć dobrą jakość papieru. Czy to duża pociecha dla czytelnika, który chciał się zrelaksować, wydał kilkanaście złotych bez zaglądania do środka, bo pewnie zamówił tytuł w księgarni internetowej zachęcony opisem, nie wiedząc co jest w środku? Bardzo wątpię. Wnioski jednak wyciągnijcie sami, ale moje zdanie o „Namaluj Popka” już znacie.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z: