Rozmowy Na Trzech Grabarzy I Jedną Śmierć

Autor: Tomasz Kowalski

Okładka wydania

Rozmowy Na Trzech Grabarzy I Jedną Śmierć


Dodatkowe informacje

  • Autor: Tomasz Kowalski
  • Tytuł Oryginału: Rozmowy Na Trzech Grabarzy I Jedną Śmierć
  • Gatunek: Literatura Piękna
  • Język Oryginału: Polski
  • Liczba Stron: 300
  • Rok Wydania: 2017
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 145x205 mm
  • ISBN: 9788377793992
  • Wydawca: Wydawnictwo MG
  • Oprawa: Twarda
  • Miejsce Wydania: Warszawa
  • Ocena:

    6/6

    5/6


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 2 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Pani M

Bardzo rzadko sięgam po groteskę i trudno mnie w tej kwestii zadowolić. Mam bardzo duże wymagania wobec tego typu literatury, ale patrząc na okładkę Rozmowy na trzech grabarzy i jedną śmierć Tomasza Kowalskiego, nie mogłam przejść obok tej powieści obojętnie.

 

Trzech grabarzy z cmentarza w Ponurej przy papierosie i wódce bez litości karci świat pozorów, tandetnego blichtru, ludzkiej głupoty i hipokryzji. Ten świat próbuje wedrzeć się na teren cmentarza, który jest niemalże ostatnim bastionem wolnej myśli, gdzie każdy może wyrazić swoje zdanie i nie czekają go z tego powodu konsekwencje. Grabarze mają nietypowych gości. Odwiedzają ich między innymi wampir alkoholik Wincenty Murnałowski oraz Śmierć. Lektura tej powieści ma sprawić, byśmy podczas kolejnej wizyty na cmentarzu choć na chwilę się uśmiechnęli.

 

Rzuciłam się na głęboką wodę, sięgając po tę książkę. Nie byłam pewna, czy po paru stronach nie rzucę jej w kąt, dochodząc do wniosku, że to nie są moje klimaty. Postanowiłam jednak spróbować, nie samym kryminałem w końcu człowiek żyje. Przy tej powieści przepadłam na kilka długich godzin. Od samego początku wciągnęłam się w opowieści bohaterów i byłam ciekawa tego, co jeszcze mają mi do powiedzenia.

 

Moje serce podbił Młody. Wydawał mi się jeszcze taki zagubiony w świecie grabarzy. Jadł kanapki przygotowane przez mamusię i był (przynajmniej dla mnie) trochę nieporadny życiowo. Mimo wszystko miałam ochotę, by go uściskać. Pozostali bohaterowie też byli niczego sobie, ale nie uda im się pobić Młodego. Przynajmniej w moim przypadku. Jak będzie w waszym – trudno mi to powiedzieć.

 

Jak wspomniałam na samym początku, to nie jest mój ulubiony gatunek literacki. Raczej omijam go szerokim łukiem i trudno mnie zadowolić, jeśli chodzi o groteskę. Tomaszowi Kowalskiemu udało się to w stu procentach. Jestem absolutnie oczarowana jego najnowszą powieścią. Czyta się ją błyskawicznie, jest napisana bardzo przystępnym językiem i nie znalazłam tu nic, do czego mogłabym się doczepić. Jak dla mnie majstersztyk. Autor bardzo trafnie wytyka słabostki współczesnego świata. Czytając książkę, łapałam się na tym, że sama momentami zachowuję się jak wyszydzani bohaterowie opowieści i postanowiłam coś z tym zrobić.

 

Nie jestem w stanie porównać tej powieści z żadną inną książką, jaką do tej pory czytałam. To była dla mnie nowość. Nikt nie pokazał mi tak leniwej i wyluzowanej śmierci jak Tomasz Kowalski. Naprawdę ogromny szacun, jestem pod ogromnym wrażeniem. Te historie są dopracowane w najdrobniejszym calu i skutecznie wytykają ludzkie słabości. Trzeba mieć kawał talentu literackiego, żeby stworzyć coś takiego. Mam nadzieję, że nie zepsuję autora tymi słowami i jeszcze kiedyś zaserwuje mi równie dobrą powieść.

 

Rozmowa na trzech grabarzy i jedną śmierć ocieka kpiną i ironią. Jeśli ktoś nie lubi tego typu literatury, raczej nie ma opcji, żeby przeszedł przez tę książkę. Może oczywiście spróbować się z nią zmierzyć, ale nie wiem, jak się to skończy. Ja pokochałam opowieści grabarzy, jestem głodna kolejnych wrażeń i czekam na więcej. Jeżeli lubicie czarny humor i chcecie przeczytać coś o śmierci, religii, literaturze i patriotyzmie z przymrużeniem oka, myślę, że ta powieść przypadnie wam do gustu. Mam nadzieję, że nie będziecie rozczarowani lekturą i będziecie bawili się w trakcie czytania równie dobrze jak ja.

Książkolub

Postać z kosą, szkielet, maksyma memento mori. Skojarzenia budzą się same. Odkąd istnieje ludzkość, istnieje też śmierć. Często ukazywana majestatycznie, budząca grozę i postrach.
A co powiecie na Śmierć, która składa wizytę w celach rozrywkowych, a nie służbowych? Która wtacza się na arenę wydarzeń zmęczona, leniwa, wręcz zblazowana, której nie owiewa żadna morowa aura, a tak zwany tumiwisizm?

 

Cmentarz w małej mieścinie, o jakże wymownej nazwie- Ponura. Jak pisał wieszcz: „Ciemno wszędzie, głucho wszędzie, co to będzie, co to będzie?” A będzie to trzech grabarzy i jedna Śmierć. Śmierć bez majestatu i dostojeństwa, która nie wywołuje grozy ani przerażenia. Chciałaby się oprzeć o kosę, ta jednak jej upada. A że Śmierć jest leniwa, pozwala jej leżeć na ziemi. Informuje grabarzy, że nie przyszła zawodowo, a prywatnie. Po prostu pogadać. Zaczynają się więc tytułowe rozmowy na tematy przeróżne.

 

Tomasz Kowalski złamał nie tylko stereotyp Śmierci jako postaci, ale i pracowników cmentarza. Stereotypy mają to do siebie, że często bywają niesprawiedliwe. Grabarze głównie jawią się nam jako pracownicy od fizycznej roboty i tyle. Zaś ci, wykreowani przez autora- Tomasz, Rysiek i Młody- to inteligentni, oczytani, obyci z kulturą ludzie.

 

„Rozmowy na trzech grabarzy i jedną Śmierć” mogą oswajać z tematem, o którym człowiek na co dzień woli myśleć jak najmniej. Ja jednak odebrałam ten utwór w większej mierze nie jako terapię oswajania, a prztyczek w nos skierowany ku nam, ludziom, niestety pełnym wad, hipokryzji, głupoty. Te przywary ujawniają się z dyskusji, prowadzonych przez tytułowych bohaterów, a dotyczących różnych zjawisk. Przy okazji pochówku niespełnionego artysty, który postanowił sam skrócić własne życie i sięgnąć po śmierć samobójczą, przeczytamy komentarz o sztuce.Przy okazji oryginalnych zniczy z fragmentami wielkich dzieł, przeczytamyo literaturze, a dokładniej o poziomie czytelnictwa w naszym kraju. Kowalski, za pomocą gości zza światów, pojawiających się na cmentarzu, zaprasza czytelników do dyskusji na temat wielu zjawisk, takich jak alkoholizm, patriotyzm, podejście do religii, sztuki itp. Tytułowe rozmowy przepełnione są ironicznymi, inteligentnymi dygresjami. Dysputy, częstokomiczne i luźne, karcą przy okazjiświat pozorów i hipokryzji, wcale nam nie tak obcy.

 

Historia, wykreowana przez Kowalskiego jest niezwykle oryginalna. Nieczęsto bowiem Śmierć jako postać wtacza się na scenę w aurze dymu papierosowego i morza alkoholu, próbuje oprzeć się o swój atrybut, czyli kosę i prowadzi towarzyskie rozmowy. Zostaje uczłowieczona, mniej majestatyczna, tajemnicza i przerażająca, a bardziej ludzka i naturalna. Nieczęsto też Jezus spotyka się przy śmietniku z jednym z grabarzy, wyglądając jak bezrobotny absolwent filologii polskiej. Coś jest w tej lekturze z klasyki literatury minionych wieków. Goście zza światów, postać Kostuchy, chęć wydobycia od niej tajemnicy istnienia. Nasuwały mi się skojarzenia z „Rozmową Mistrza Polikarpa ze Śmiercią” czy „Dziadami II”. Zaznaczam jednak, że były to skojarzenia bardzo luźne, gdzie punktami stycznymi była Śmierć jako bohaterka czy cmentarz jako sceneria.

 

Tomaszowi Kowalskiego udało się stworzyć książkę nieszablonową, która z jednej strony oswaja tematy tabu, z drugiej zaś, pod płaszczykiem ironii i makabry, ukazuje nasze przywary.Wykreowany świat, pełen surrealizmu, absurdu i groteski wchłania czytelnika bez reszty. I choć każdy z nas w realu chciałby oddalić w czasie jak najbardziej spotkanie z tytułowymi bohaterami, to po tej lekturze- o ironio!- aż kusi stwierdzenie, że z takimi kompanami do rozmów człowiek chciałby się spotkać już, teraz i nie raz. Na zawsze i na wieki

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z: